Minimalistyczne wnętrze. Moje poranne rytuały i sypialnia po metamorfozie

 

Pytanie o moje poranne i wieczorne rytuały regularnie pojawia się w propozycjach tematów od Was. Wiem, że wiele blogerek dużo pisze o magii rytuałów, teksty o porannych i wieczornych zwyczajach bogatych, biznesmenów i gwiazd niezmiennie dobrze się klikają. Nie pisałam dotychczas o swojej perspektywie, ponieważ moim porannym rytuałem od wielu, wielu lat jest minimalistyczny… brak rytuałów. Wolę żyć #poswojemu.

 

Przede wszystkim, potrzebuję po prostu porządnie się wyspać. Zdrowy sen. Ot, cała tajemnica sukcesu. Muszę przyznać, że jednym z ważniejszych czynników, które przyspieszyły moją rezygnację z etatu i przejście “na swoje” była ogromna chęć wstawania o tej godzinie, o której akurat mam ochotę wstać. Bez budzika i bacika nad głową.

 

Na szczęście, wszyscy domownicy podzielają moje umiłowanie łóżka i jedynym, najważniejszym porannym rytuałem jest dla nas powolne wstawanie. Nawet Nela bez problemu przystosowała się do naszego rytmu dnia, który staram się dostosowywać do aktualnych potrzeb. Naturalnie, wstając później również kładę się później. Latem i wiosną wstaję wcześniej, zimą i jesienią później. Oczywiście, nie oznacza to leżenia w łóżku do południa i czytania książek. Szczerze mówiąc, rzadko czytam akurat w łóżku. Wolę na kanapie, ale marzy mi się dedykowany kącik z dużym, wygodnym fotelem. :)

 

Co jest niezbędne w mojej sypialni?

 

Meble na zdjęciu: łóżko IKEA NORDLI, zagłówek DIY, parawan IKEA RISÖR, stołek betonowo-drewniany (po lewej) DIY, półki Cube (po prawej).

 

1. Materac – najważniejsze elementy to te, których nie widać od razu. Dobrze dobrany materac to podstawa zdrowego snu. Nasz materac to model IKEA SULTAN FOSSING (sprężynowy). Kupiliśmy go ponad 4 lata temu i nie jest już dostępny w ofercie, ale jeśli szukacie dobrego materaca, spokojnie znajdziecie idealny (teraz pewnie wybrałabym średnio twardy HESSENG z naturalnym wypełnieniem). Dodatkowo, mamy ochraniacz na materac, który zabezpiecza przed plamami i roztoczami (można go prać w wyższej temperaturze).

 

2. Tekstylia – w przypadku pościeli, prześcieradeł czy innych tekstyliów, których używam (nie tylko w sypialni), poza walorami estetycznymi, równie ważne jest dla mnie z czego są zrobione. Podobnie, jak w odniesieniu do ubrań, tak i tkaniny, których używam w domu muszą być określonej jakości. Dlatego od wielu lat stawiam na IKEA.

 

Choć nie lubię przestrzeni, które wyglądają jak wyjęte z katalogu, muszę przyznać, że przy tekstyliach do sypialni IKEA jest niezastąpiona. Jeśli kupuję pościel z bawełny, mam pewność, że pochodzi ze zrównoważonych źródeł (a to rzadkość!). Zrównoważonych czyli z recyklingu lub certyfikowanych upraw, gdzie zużywa się mniej wody, nawozów sztucznych i pestycydów, przy jednoczesnym zwiększaniu zysków dla farmerów. Ostatnio, ku mojej radości, sporo w ofercie lyocellu. O właściwościach lyocellu pisałam obszernie w poradniku na temat materiałów. Jest to jedno z najbardziej ekologicznych włókien z uwagi na proces wytwarzania (w trakcie wyeliminowano wszelkie toksyczne substancje, zastępując je organicznymi), a właściwościami przewyższa najlepsze gatunki bawełny (jedynie się bardziej gniecie). Wiele z tekstyliów, które znajdziecie w mojej sypialni ma w składzie właśnie lyocell.

 

3. Łóżko – wcześniej, przez długi czas spaliśmy na materacu położonym na podłodze i byłam z tego rozwiązania bardzo zadowolona. Jednak, po czasie MM namówił mnie na łóżko i z perspektywy czasu… też jestem zadowolona. :) Z łóżkiem przestrzeń wydaje się być bardziej “poskładana” i pościel nie kurzy się tak bardzo.

 

4. Poduszki i kołdra – kołdrę mamy z IKEA, ale kupioną dawno (nie podam nazwy, ani dokładnego składu). Pamiętam jedynie, że wybraliśmy opcję z wypełnieniem z syntetyku, nie pierza i puchu (łatwiejsza w konserwacji) oraz wersję średnio ciepłą, żeby była maksymalnie uniwersalna – wolę przykręcić/podkręcić grzejnik w razie potrzeby. Z obecnej oferty zdecydowanie wybrałabym model RÖDTOPPA z uwagi na wypełnienie w połowie z lyocellu oraz tkaninę z mieszanki bawełny z lyocellem. To kołdra, która oddycha.

 

Poduszki to wynik wielu eksperymentów i testowania. Osobiście wolę wysokie poduszki (teraz mam poduszkę IKEA ÄRENPRIS), bo lubię spać na boku. MM przetestował już chyba wszystkie (łącznie z tą z pianki memory – model RÖLLEKA i taką z wypełnieniem z gryki) i lubi je zmieniać w miarę potrzeb.

 

Tekstylia IKEA w mojej sypialni: pościel bawełniana (nie pamiętam nazwy, nie jest już dostępna, ale marzy mi się LINBLOMMA z naturalnego lnu, może sobie sprawię na wiosnę), prześcieradło ULLVIDE (bawełna + lyocell), poszewki SÖMNIG (lyocell + bawełna), ochraniacz na łóżko KUNGSMYNTA (lyocell + bawełna) oraz koc wełniany DIY. 

 

Czego nie mam w sypialni?

 

1. Telewizora – oczywistość, chyba nikogo nie muszę przekonywać, że trzymanie telewizora w sypialni nie jest dobrym pomysłem, a zasypianie i spanie przy włączonym odbiorniku niewiele ma wspólnego ze zdrowym odpoczynkiem.

 

2. Ozdób i obrazów – minimum przedmiotów w sypialni jest mi potrzebne, żeby wypocząć. Na różnych etapach urządzania się eksperymentowałam, choćby z obrazami na ścianach. Był czas, gdy wisiało kilka obrazków, była też półka do ustawienia zdjęć i ram, ale finalnie najlepiej czuję się w przestrzeni do odpoczynku pozbawionej ozdób, również na ścianach. Od czasu metamorfozy, gdy jedną ze ścian pomalowaliśmy na wyrazisty, czarny kolor, przymierzałam się wielokrotnie do powieszenia czegoś nad łóżkiem, ale nic mi nie pasuje. Bez rozpraszaczy odpoczywam najlepiej.

 

3. Komód i regałów – A gdzie trzymasz wszystkie rzeczy? Ja bym tak nie mogła, muszę gdzieś schować książki, świece, gazety itp. To pytania i uwagi, które widzę i słyszę często. Rozwiązanie tajemnicy jest proste: mniej rzeczy = mniej miejsca potrzebnego na ich przechowywanie. Tak po prostu. A rzeczy, które mam i których potrzebuję trzymamy w szafie z lustrzanymi drzwiami, która świetnie wtapia się w przestrzeń.

 

4. Przedmiotów związanych z pracą – w trakcie ostatniego remontu wydzieliliśmy w sypialni miejsce do pracy (można je zobaczyć tutaj). Wiedziałam jednak, że muszę odseparować je od przestrzeni stricte sypialni, bo nie ma nic gorszego, niż zasypianie z widokiem na stertę papierów lub komputer. Dlatego biurko oddzieliliśmy od łóżka parawanem i był to strzał w 10! Dzięki temu powstała zaciszna, intymna przestrzeń przeznaczona wyłącznie do odpoczynku. Niezwykle rzadko zdarza mi się pracować z komputerem w łóżku.

 

5. Roślin doniczkowych – nie, żebym nie chciała, ale jakoś w tym mieszkaniu mi nie rosną. Ostatnie fikusy zabrałam do biura, z niewiadomych powodów tu mi wszystko rośnie ładnie, a w domu marnieje. Za to staram się, żeby mieć świeże kwiaty w miarę możliwości (latem polne) lub trawy.

 

Magia DIY

 

Oboje z MM bardzo lubimy różne projekty DIY, przerabianie mebli itp. Poza oczywistymi walorami użytkowymi, nadają też przestrzeni bardziej osobisty wymiar, bez konieczności zagracania jej dodatkowymi bibelotami czy ozdobami.

 

Nasze projekty DIY to:

  • zagłówek – obecnie została tylko część dużego, wcześniejszego zagłówka dla materaca,
  • betonowy stołek – nieustannie “wędruje” po mieszkaniu i wszędzie wygląda dobrze, :)
  • latarnia – gotowe kosztują sporo. Tę kupiłam na pchlim targu bodajże za 15 zł, a MM pomalował ją farbą w sprayu,
  • wełniany koc – zrobiłam w zeszłym roku na drutach (tutaj znajdziecie szczegóły).

 

Wiem, że zaraz narażę się na różne komentarze, ale tak, Nela od szczeniaka śpi z nami w nogach łóżka. Minusem psa w łóżku jest konieczność dużo częstszej wymiany pościeli, też zupełnej wymiany, bo tkaniny zwyczajnie szybciej się niszczą. Dlatego też kupiliśmy ochraniacz na materac.

 

Wbrew nagłówkom z gazet, wcale nie trzeba zrywać się o świcie, żeby być szczęśliwym człowiekiem. Twórzcie własne rytuały lub nie i pamiętajcie, że nie musicie wpisywać się w jakiekolwiek schematy. U nas poranne przytulaski w rodzinnym gronie są obowiązkowe. To mój sposób na dobry początek każdego dnia. Reszta to tylko piękne dodatki.

 

Z przyjemnością poczytam o Waszych porannych rytuałach (jeśli takowe macie) i niezawodnych sposobach na dobry początek dnia. :) Jak wyglądałaby Wasza wymarzona sypialnia?

  


Partnerem artykułu jest marka IKEA, której jestem wierną Klientką od wielu, wielu lat (podobnie zresztą, jak większość Polaków). :)


 

49 komentarzy
  • kpirozek

    Co do ostatniego akapitu – ludzie dzielą się na tych, którzy śpią ze swoimi pupilami i na tych, którzy się do tego nie przyznają ;) U mnie rządzą koty i nie ma nic przyjemniejszego niż ciepły, puchaty kłębuszek w łóżku, nawet jeśli ja się nie mogę do końca wygodnie ułożyć :D

    Zgadzam się z Tobą w zupełności, jeśli chodzi o filozofię spania (zwłaszcza to o telewizorze!), tylko wstawać muszę wcześniej, bo dzieci chodzą do szkoły :)

  • Patrycja | patrycjawratny.pl

    Kasiu, dzisiaj będzie małe wyznanie miłości:) Otóż zakochałam się w Twoim blogu i prezentowanych tu treściach. Jest prostota i jest sens, czyli wszystko co potrzeba. Twoją książkę właśnie sprezentowałam Siostrze i liczę że mi ją kiedyś pożyczy do przeczytania:) Dziękuję Ci za nieocenioną pomoc w odgruzowywaniu swojego otoczenia i życia ze śmieci i szukaniu w nim prawdziwych Perełek. Znalazłam Cię w idealnym momencie. “Kupuję” Cię w każdej postaci i w każdym poście, nawet jeśli jest sponsorowany:) Dzięki!:)

    • Patrycjo, bardzo dziękuję. :))) Trzymam mocno kciuki za Twoje odgruzowanie!!!

      • Patrycja | patrycjawratny.pl

        To ja dziękuję:)

  • Anna

    Najladniejszym elementem sypialni jest suczka. My tez spimy z nasza suczka i jest to super przyjemne :) Nie wyobrazam sobie zeby ona spala gdzies indziej:D

  • Ja też wolę żyć po swojemu, ale moje poranki podporządkowane są w znacznym stopniu moim czterem synom :) Kiedyś rano zawsze był basen lub bieganie, potem joga – to dobrze mnie nastrajało i dodawało energii. Od 9 lat moje poranki zmieniają się w zależności od pory roku i wieku/obowiązków dzieci :) Ale rytuały wciąż mam, inne niż kiedyś, bardzo moje, działające na moją psychikę jak dobre wino. Bez nich przy czwórce dzieci pewnie trudniej byłoby mi zachować spokój i pozostać przy zdrowych zmysłach :) Pisałam o nich (zarówno o porannych, jak i wieczornych) ostatnio u siebie na blogu, więc nie będę się powtarzać, bo jest ich trochę, napiszę tylko, że wybór własnych rytuałów w dużej mierze wiąże się z wyborami życiowymi, bo nasze poranki i wieczory są bardzo różne i najważniejsze jest to, by znaleźć w nich czas na rzeczy, które sprawiają nam przyjemność i dobrze nas nastrajają. Dla jednych to będzie poranne przytulanie (które uwielbiam i praktykujemy całą rodziną w weekendy), dla innych długi prysznic lub szybki spacer po bułki do sklepiku za rogiem. Najważniejsze, żebyśmy my sami byli ze swoimi rytuałami szczęśliwi.

  • Monika Sekura
    • Monika Sekura

      To moja oaza i wymarzony kolor ścian

  • Malwina

    Rany, dziękuję. No normalnie dziękuję. :) Za książkę i za to, że na tej stronie znajduję taki spokój. Od dobrego roku żyłam właśnie w takim błędnym kole gloryfikacji zajętości, o której pisałaś (bardzo spodobało mi się to określenie, tak nawiasem mówiąc ;)). Zrywałam się o 6 rano, sprzątałam, robiłam szczegółowy plan dnia, od niedawna joga, medytacja, wizualizacja, “Miracle morning” pełną gębą. Wymyślne obiadki zaplanowane co do grama na tydzień do przodu. Perfekcyjna Pani Domu, tyle że dziennie studiująca i na prawie pełen etat pracująca – więc późnym wieczorem byłam wykończona a połowa zadań i tak niedoprowadzona do końca. Czemu znowu nie poszłam na siłownię? Przecież za nią płacę. Nie, nie mogę przepisać na kogoś umowy, muszę chodzić, przecież nie jestem leniem! ;) A ta joga jakaś dzisiaj była zbyt leniwa… I nie zrobiłam tych kilku rzeczy na uczelnię, a w pracy innej rzeczy nie rozumiem… Kurczę, miałam jeszcze wyszorować łazienkę, widziałam już delikatny osad na umywalce! Koniec końców ja byłam na siebie zła a Luby zawiedziony, że o godzinie 22 już oczy mi się zamykają i nie mam siły na żaden film.
    Więc zażyczyłam sobie na gwiazdkę Twoją książkę! Zaczęłam od niej, dopiero później trafiłam na blog. A tu się okazuje, że wcale nie trzeba zrywać się o 6 rano i być wszędzie naraz… Można czasem po prostu odpocząć! Jakoś weselej się wtedy zajmuje tymi wszystkimi obowiązkami. Oczyszczanie przestrzeni przychodzi mi z łatwością, czasem mam tylko wyrzuty sumienia, że wydałam na coś niepotrzebnie pieniądze i rozrzutnością będzie oddanie lub wyrzucenie tej rzeczy. Ale szybciutko je uciszam – była zbrodnia, jest kara ;)

    • Malwino, to ja dziękuję za komentarz i tak miłe słowa! Ogromnie się cieszę i nie daj się wyrzutom sumienia! Ważne, że coś się zmienia. :))) Pozdrawiam!

  • Justyna Sobolewska

    Witam serdecznie. To mój pierwszy komentarz tutaj :)
    Ja o rytuałach mogę zapomnieć. Pracuję na etacie i dlatego moim “rytuałem” przez pięć dni w tygodniu jest pobudka o 6.00 ;)
    Jeśli chodzi o telewizor, pozbyliśmy się go z sypialni miesiąc temu, w Święta Bożego Narodzenia :))) To była najlepsza decyzja i mam nadzieję, że nigdy nie powtórzymy tego błędu.
    Zwierzaki? Nam nie przeszkadzają. Naszą współlokatorką w łóżku jest kotka Lodzia:)))

  • Joanna

    Zakochana jestem w Twojej sypialni. Bardzo nastraja do odpoczynku i wyciszenia. Czy w poście o metamorfozie salonu dobrze widzę, że nie masz drzwi z salonu do sypialni? Ja też zrezygnowałam z drzwi mam tylko do łazienki. Co do tekstyliów z Ikea to także mam tylko pościel z tego sklepu. Bardzo ją lubię i dobrze mi się pod nią śpi. Zresztą mój dom to w 75% Ikea:) Kasiu chętnie zobaczę więcej postów ukazujących Twoje mieszkanie bo jest bardzo w moim stylu.

    • Tak! Jedyne drzwi, jakie mamy to te do łazienki. I wejściowe. :) Mam ochotę na małe zmiany w mieszkaniu, które chodzą za mną od dawna, więc i może na blogu więcej się pojawi. :)

  • Na co dzień chodzę do szkoły średniej, ale z kilku powodów miałam w tym miesiącu wolne. Dzięki temu mogłam ustawić rutynę dobrą dla mnie i zrobiłam się o wiele bardziej wydajna. Wstając wcześnie i idąc do szkoły padałam ze zmęczenia tuż po powrocie i lista zadań ograniczała się do bardzo pilnych spraw i obowiązków. Obecnie wstaję niecałe 2 godziny później, wypoczęta i gotowa do pracy.
    Naprawdę dziwi mnie podejście, że żeby być produktywnym koniecznie trzeba wstać jak najwcześniej. Niektórym to przecież w ogóle nie służy.

  • Marta Zet

    Ja jedynie jestem sceptyczna co do materaców z organicznym wypełnieniem – zawsze jakaś tam wilgoć się dostanie, a różne żyjątka wilgoć lubią:( Materacu do pralki się nie wrzuci. Ostatnio była afera z materacami dla dzieci z kokosowym (organicznym) wypełnieniem – okazało się, że to świetne środowisko dla jakichś robali:(
    Nie piszę tego, żeby straszyć bo zazwyczaj sama wybieram naturalne materiały, lecz w przypadku materaca wolę jednak pianki.

  • Natalia Trędowicz

    A czy gdzies znajdę info jak zrobiłaś ten wędrujący stołek ? :)

    • Poszukam jakiegoś tutoriala, może jest gdzieś w sieci i postaram się podrzucić na FB.

  • Marta

    Telewizora w sypialni nigdy nie miałam.Ja mam pościel, poduszki, materac polskich firm. Nie ufam produktom z Ikei, która i tak produkuje wszystko w Chinach. Poza tym chyba jako nieliczna nie znoszę zakupów w IKea. Mam 33 lata, a byłam tam tylko 3 razy :)

    • Edzia

      Nieprawda, mam mnostwo przedmiotow z Ikea z napisami “made in… Poland, Portugal, Hungry itd”

    • KarMagKat

      Z produktów w mieszkaniu (może być coś około 80%) tylko tarka, miarka i dwie rzeczy do kuchni mam z produkcji chińskiej. Reszta to kraje europejskie (Austria, Polska, Litwa, Czechy, Słowacja…). Meble chyba wszystkie są produkowane w Europie, a przynajmniej ja trafiłam na takie modele.

    • Aga

      Mieszkam w Nowych Skalmierzycach(Wielkopolska) to tutaj robią materace dla IKEA

    • Marto, jak widzisz po poniższych komentarzach, warto sprawdzać informacje, a nie opierać się na plotkach czy stereotypach. :) W samej Polsce jest kilka fabryk produkujących dla Ikea.

  • No to sypialnie mamy bardzo podobne. Tylko u mnie brakuje zagłówka i psa :)

  • Piękna sypialnia! Totalnie w moim stylu! :) IKEA rządzi! I urządzi :)

  • KarMagKat

    Ja za to nie lubię wylegiwania się, wstaję z budzikiem jak żołnierz i lubię się od razu ogarnąć i pościelić łóżko :) Tak się przyzwyczaiłam i tak łatwiej mi zacząć dzień. Z tymi zmiennymi porami to prawda – w zimie najlepiej wstaje mi się o 8 a w lecie mogę nawet o 5 (zwłaszcza na wsi, kiedy budzą mnie koguty sąsiada :) I zawsze staram się spać 8 godzin. Nie dłużej, nie krócej, jestem modelowym przypadkiem.
    Pościel RÖDTOPPA mam i kocham, bardzo fajna. Dodatkowo śpię na poduszce profilowanej w IKEA i też nie zamieniłabym jej na nic innego. Pozostałych rzeczy z IKEA wymieniać nie będę, bo to chyba 80% mieszkania ;) I nie dlatego, że w innych sklepach nic bym dla siebie nie znalazła. Po prostu w tej estetyce to jedyny sklep na który mogę sobie pozwolić… A przy okazji IKEA ma kilka hitów, które szczerze polecam, bo się sprawdzają.

  • Edzia

    Minusem poscieli z Ikea jest to, ze jest nie do zdarcia ;) Oddalam swoja babci, bo bardzo juz chcialam cos nowego, a ta stara nie chciala sie zniszczyc. Nawet spanie z psem nie pomoglo.
    Moim poranym rytualem jest scielenie lozka. Wszystko musi byc jak od linijki, zadnej zmarszczki itp. ;)

    • Marta Góra

      Ja się zastanawiałam ile sztuk pościeli to liczba optymalna? Ja mam obecnie 2 komplety – jeden w praniu, jeden w używaniu. Plus 2 starsze na okoliczność gości. Lubię bawełnę petkalową z IKEA bo nie dość że wspaniale się śpi to jest odporna na kocie paxury;-) Uświadomiłam sobie też że mój materac ma ok 20 lat. IKEA oczywiście.

      • To zależy od potrzeb – czy się często ma gości, czy w domu są dzieci. Ja mam 3 komplety teraz, ale jeden już “dotarciu”. Na co dzień trzymam 2 na zmianę.

    • Jak się śpi z moim psem to zapewniam Cię, że do zdarcia ;), ale faktycznie wytrzymuje bardzo długo.

  • karina

    Masa błędów, jakieś zapodziane spacje, w niektórych miejscach brakuje urywków zdań! Lepiej chyba nie pisać nic, niż tak na szybcika.

    • Karino, co prawda jestem chora, ale jeszcze nie na tyle, żeby urwać zdanie w środku. :) Jeśli widzisz konkretny błąd, daj znać, chętnie go poprawię.

  • Dla mnie to głupota nie wpuścić psiulka na lozko czy kanapę nawet jak rozwalony zajmuje jego polowę ;-) to też domownik, powinien być traktowany na równi. A sypialnia bardzo ładna :) super kolory

  • makate

    Bardzo mi się podoba Wasza sypialnia. U nas pewne rzeczy podobne – śpimy na materacu, na ścianach wisi jeden tylko mały obrazek, staramy się też w sypialni nie pracować i nie oglądać filmów na laptopie, czasem tylko czytamy książki przed snem :) Twój post zmobilizował mnie do tego, żeby wreszcie uprzątnąć też rożne drobiazgi które trochę zagracają nam sypialnię. Stoją na niedużej komodzie i choć od dawna wolałabym tam nic nie mieć, to…. jednak stoją ;) a wiem, że przynajmniej części z tych rzeczy tak naprawdę nie chcę posiadać, zaś dla pozostałych zamierzam znaleźć miejsce w szufladach.
    Mam jeszcze z sypialnią dwa małe problemy – może ty masz na to jakieś sposoby? Pierwsza to kurzenie się materaca – czy w czasach gdy spaliście na samym materacu miałaś jakieś super sposoby na to? Czy przykrywałaś go jakąś wielką kapą/kocem? W ogóle zaciekawiło mnie to że na tych zdjęciach jest tylko pościel i trochę jestem ciekawa czy na dzień kładziesz jeszcze jakąś warstwę. A druga sprawa – co robisz w nocy z poduszkami, które w dzień pełnią raczej funkcje ozdobne? Gdzieś je odkładasz? Chyba że śpicie na wszystkich poduchach? Mam nadzieję, że te pytania nie są zbyt ofensywne, jeśli tak to wybacz ;)

    • W czasach materaca kładliśmy na niego dodatkowy koc, ale głównie dlatego, że Nela się na niego kładła. Pościel nie kurzyła się szczególnie mocno, ale zawsze trochę. Teraz też kładę tylko koc. Poduszki, których nie używam odkładam na fotel (2 sztuki), ale MM często je bierze do spania i wymienia w nocy. :)

  • zawiedziona

    Widać źe to artykuł na zamówienie, a przedmioty pewnie dała IKEA nie? A kiedyś to był taki fajny blog

    • Gosia

      Dokładnie blog od jakiegoś czasu wyhamował, a jeśli juz pojawiają się teksty to są to teksty reklamowe. Szkoda bo fajnie było tu zaglądać.

  • Moja wymarzona sypialnia to zdecydowanie duże, centralnie położone łóżko, puchowy dywan i szafa z lustrami na całą ścianę. Wszystko utrzymane w jasnej tonacji i byłoby cudownie ;)

    • Kiedyś mieliśmy puchową wykładzinę, ale przy psie… Wyrzuciliśmy wykładzinę. ;)

  • Pionierka

    Wymarzona sypialnai byłaby tylko sypialnią: łóżko, kilka półek na książki, stolik przy łóżku i już. Realna sypialnia będzie musiała zmieścić: łóżko, łóżeczko dziecięce, szafę, dwa biurka i półki. Na wymarzoną przyjdzie czas, jak dorobimy się domu, w bloku trzeba wszystko jakoś upchnąć. A to i tak będzie postep, bo na razie nie mamy żadnej sypialni, śpimy na rozkładanej kanapie na środku pokoju z aneksem kuchennym.

  • Ikea ma przepiękne pościele, ale pasujące tylko na kołdry i poduszki z Ikei ;) I w drugą stronę – innego powleczenia się nie kupi. Trochę mnie to frustruje, poza tym mam wrażenie, że o ładną pościel ogólnie trudno. W tej chwili mam dwa komplety: wymarzony, kolorowy z Home&You (energetyczne kwiaty, doskonałe na wiosnę) oraz biało-szarą z prezentu: jest estetyczna, ale sama bym takiej nie kupiła… Ach te kłopotliwe prezenty. Jednak dopóki nie znajdę drugiego ideału, żyją z nieidealną.

    • To prawda, że z rozmiarami później trudno. Podobają mi się też pościele, które czasami można znaleźć w TkMaxx, ale najczęściej rozmiarówka jest tam amerykańska i w ogóle nic nie pasuje…

  • Viola Oczkowska

    Mój Rysiek (pies) też od zawsze śpi z nami i to niekoniecznie w nogach. Uwielbia się przytulać i najczęściej w nocy wpycha się pomiędzy mnie i męża ;)

  • Wyglądałaby pewnie podobnie do Twojej :-) póki co nie może, bo wszelkie wazony, kwiatki, tacki, stoliki nocne, ulubione kubki, książki nie-do-zniszczenia, latarenki czy świece nie mogą stać w zasięgu małych łapek. Więc najlepiej, jeśli dzieci nie będą miały do niej wstępu, póki co jeszcze nasza sypialnia jest wspólnym pokojem…

  • Karolina Kasprowicz

    Posciele teraz tańsze z karta Ikea family :)

  • vinga

    no popatrz! nikt Cię nie zlinczował za spanie z psem:) osobiście uważam, że pies powinien mieć swoje legowisko, chociażby ze względu na to, że jednak nie bierze prysznica przed pójściem spać. tak, uważam, że nie jest właściwe, by brać psa do wyrka… ale jakże ja to uwielbiałam, jak moja psica właziła pod kołdrę i spałyśmy “na łyżeczkę”:) już Jej nie ma, ale to jedne z przyjemniejszych wspomnień z Jej udziałem:) ale jednak uważam, że nie powinno się…:D

  • Anita

    Widząc Twoją sypialnię od razu przyszła mi na myśl marka Moyha i Mumla – polecam, gdyż wpasują się w Twój styl idealnie i są to produkty dobrej jakości. Ja teraz “choruję” na szary pled z Moyhy :D Również zaczynam wprowadzać minimalizm do swojego życia, staram się kupować mniej, ale za to dobre jakościowo :)