Cześć, mam na imię Katarzyna i jestem minimalistką

W związku z budową naszego domu w lesie przyszło ostatnio na bloga sporo nowych osób. Gdy zabierałam się do pisania tego tekstu, poprosiłam na Instagramie o zadanie mi dowolnego pytania na mój temat. Okazało się, że jest wielu Czytelników, którzy czytają bloga od niedawna i są ciekawi kim jestem oraz co w życiu robię (poza blogowaniem). Pomyślałam więc, że się należycie przedstawię i opowiem nieco o sobie. Mam na imię Katarzyna i jestem minimalistką.

 

Poza prowadzeniem bloga i urządzaniem nowoczesnej stodoły w lesie pod Warszawą jestem też prawnikiem, rzecznikiem patentowym. Prowadzę 2 firmy – jednoosobową kancelarię i razem z moim mężem (znanym na blogu jako MM) jedno z pierwszych warszawskich biur coworkingowych pod marką Copoint. Napisałam też podobno fajną książkę “Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce”, a wydawnictwo mocno mnie ciśnie, żebym napisała kolejną. Ostatnio szczególnie fascynuje mnie tematyka medytacji mindfulness i uważnego życia, a wyjątkowo drażnią zakupy (bo w związku z domem potrzebuję ich robić tak wiele).

 

Mam 37 lat, suczkę Nelę adoptowaną ze schroniska, poważną arachonofobię i lubię dostrzegać otaczające mnie piękno, choć nigdy nie nazwałabym się estetką. Ascetką zresztą też nie. :) Jestem minimalistką, otaczam się pożytecznymi i pięknymi przedmiotami, które dają mi radość, ale mam ich zwyczajnie dużo mniej, niż przeciętny obywatel. ;) Jestem zdeklarowanym wielbicielem świeżego chrupiącego chleba z dużą ilością masła. Generalnie, wszystko, co z masłem jest lepsze. :)

 

Od kiedy pamiętam oglądaliśmy z MM najróżniejsze programy o małych i nietypowych domach i fantazjowaliśmy o wybudowaniu swojego. Potężnie zmęczeni życiem w dużym mieście podjęliśmy finalnie decyzję i od prawie 2 miesięcy mieszkam z rodziną w domu w lesie pod Warszawą (super jest!). Poznaję dopiero wiejski styl życia, dotychczas mi nieznany, bo jestem typowym dzieciakiem z trzepaka i nigdy nie mieszkałam w domu z ogrodem (poza krótką przygodą z przeprowadzeniem się na kilka miesięcy do domu przyjaciół). Przeżywam właśnie niemiłe zderzenie z fauną – cały czas wolę udawać, że na świecie nie ma tylu pająków (!) i bardzo miłe zderzenie z fauną – śpiew ptaków o poranku to coś mistycznie niebywałego, wiewiórkom mogę się przyglądać bez końca i przysięgłabym, że w okolicy kica wciąż ten sam zając. Uratowaliśmy ostatnio małego ptasiego podlotka, który wpadł do kartonów z makulaturą, a wczoraj zabraliśmy do domu bezpańskiego psa, którego najwyraźniej ktoś wyrzucił w lesie. Trzy dni biegałam z karmą po okolicy, żeby go oswoić na tyle, żeby zabrać go do weterynarza, ale to temat na inną okazję…

 

W ankiecie, o której wspominałam, dostałam od Was sporo pytań o to, jaka jestem “w realu”, na które to pytania strasznie trudno mi odpowiedzieć! Przykładowo: czy zawsze jestem taka spokojna i wyważona, jak się wydaje. Cóż, czuję dobitnie, że mój mąż może mieć na ten temat nieco odmienne zdanie… ;) Wydaje mi się, że mam dość spokojny i mało wybuchowy charakter, a moja wrażliwość szybciej wywoła płacz, niż krzyk, ale uczę się i tego. Poza tym wciąż pracuję nad swoimi psychicznymi niezbędnikami i miewam okrutny PMS, jak większość kobiet. You know what I mean. ;)

 

Minimalizm wcale nie miał być głównym tematem na blogu. Zainteresowałam się nim w sposób naturalny wiele lat temu, gdy po prostu przytłoczył mnie nadmiar. A zaczęło się od poważnej sterty książek… Tę historię opisałam już we wstępie swojej książki, możesz ją także wysłuchać tutaj. Minimalizm wkroczył w moje życie mocno, ogromnie mi pomógł i stał się narzędziem, które wciąż pozwala mi żyć lepiej, prościej i bardziej świadomie.  Choć nigdy nie czułam potrzeby bycia ewangelistką minimalizmu, to z ogromną przyjemnością piszę o swoich doświadczeniach, sposobach na proste życie i niezmiennie cieszę się wielce, że wciąż znajduję tyle osób, dla których jest to inspirujące.

 

Ponieważ tak naprawdę, ten tekst jest dla mnie pretekstem do zupełnie czegoś innego. Bardzo, ale to bardzo chciałabym Was poznać. Was, Czytelników, którzy jesteście po drugiej stronie. Część z Was znam doskonale z komentarzy i wspólnych dyskusji tutaj, na Facebooku czy Instagramie, ale to garstka, która się ujawnia. :) Bardzo się cieszę, że jesteście tu ze mną, ale ogromnie chciałabym dowiedzieć się czegoś o Was! Kim jesteście, co Was tu przywiodło, od jak dawna i dlaczego czytacie akurat mojego bloga? Co lubicie? Na kogo głosowaliście w wyborach? (żart! ;) Czego się obawiacie, co Was zachwyca w życiu?

 

Dajcie się poznać, proszę! 🖤

 

PS I takie zwykłe zdjęcie z Instagrama to specjalnie. ;)

45 komentarzy

45
Dodaj komentarz

avatar
25 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
JoannasuzannaMyszamyszaMonikajustamoments.pl Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość
Dorota

Ja wchodzę tu po tresci typu szafa min. a ten post to trochę zapchajdziura jak dla mnie bo czytam Cie od początku wiec nie jest dla mnie ciekawy. A tak z ciekawości: czy masz jakies inne mieszkanie na wynajem o którym nie pisałaś na blogu? Bo nazywasz sie inwestorem na rynku nieruchomości – czy to nie trochę na wyrost? Nie mam na myśli żadnych złośliwości, po prostu jestem ciekawa a bloga uwielbiam – jest moim ulubionym. Pozdrawiam Dorota

Anna
Gość
Anna

“Bardzo jesteś fajna i bardzo Cię lubię, ale przy okazji wbiję Ci kilka szpil” – tak można streścić ten komentarz. Oczywiście nie mam na myśli żadnych złośliwości.

Dorota
Gość
Dorota

Ej no nie przesadzaj – po prostu uważam, że pisanie o sobie ‘inwestor na rynku nieruchomości’, podczas gdy kupiło się i wynajęło jedno małe mieszkanko to trochę na wyrost. Tylko tyle. Naprawdę – nie miałam na myśli wbijanie szpili ani robienia złośliwości. Bloga czytam od początku, dlatego Kasia nie musi mi się przedstawiać i pisać o sobie – ja to wszystko wiem już z bloga…

Anna
Gość
Anna

“Zapchajdziura”, “to nie jest ciekawe” – czy tak się pisze “o” i “do” autorki podobno ulubionego bloga, która pokazuje swoje zdjęcie, otwiera się, pisze parę słów o sobie? To po prostu niemiłe i niekulturalne.

Dorota
Gość
Dorota

Ale dlaczego niemile? Bo czytam blog regularnie i wszystko wiem wiec dla mnie to nudne i wyglada, jakby autorka nie miała o czym napisać, stad taki post… A czy lubienie bloga sprawia, ze mam kadzić tylko?

maki
Gość
maki

Matko jaki komentarz…

Asia
Gość
Asia

Również uważam, że komentarz był dość złośliwy. Mogła Pani po prostu nic nie pisać, a widząc tytuł wpisu po prostu go nie czytać.

Paulina z simplistic.pl
Gość

Zawsze jest sposób, żeby napisać coś w milszy sposób, jeśli ktoś tego nie robi, po prostu zależy mu na tym, aby dogryźć adresatowi. Przykre i następnym razem zachęcam do zastanowienia się nad tym, czy to, co chcesz napisać jest: a) prawdą, b) ważne, c) miłe. Serio, świat byłby o wiele lepszym miejscem, gdybyśmy wszyscy myśleli w tych kategoriach. ;)

Ponadto, przecież Kasia napisała w poście, że stworzyła go z myślą o NOWYCH czytelnikach, którzy nie do końca wiedzą, czym się zajmuje. ;)

Dorota
Gość
Dorota

Ok, skoro tak to zostało odebrane – przepraszam najmocniej, nie było to moim celem. Ale nie da się tutaj wyrazić emocji, to co dla mnie było rzuconym: ‘Ej, nie za bardzo na wyrost nazwałaś się inwestorem?”(tak bym powiedziała do znajomej), tu bez pokazania (lub nie) emocji zostało odebrane jak złośliwe.

Kasia
Gość
Kasia

Zgadzam się w zupełności z Dorotą co to tego, że nazywanie siebie inwestorem na rynku nieruchomości i wynajmując jedno mieszkanie nie jest właściwym określeniem. Czy ktoś się z tym nie zgadza? A to czy się lubi właścicielkę bloga czy nie nie ma nic do rzeczy. Być może Kasia nazwała się tak gdyż w przyszłości zamierza nim być.

pppppp
Gość
pppppp

Świetnie, wielkie dzięki! Teraz muszę iść do piekarni bo narobiłaś mi smaka na świeży chrupiący chleb z maslem!

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość

A bardzo proszę. :)

Ewa
Gość
Ewa

Cześć, jestem Ewa, mam 32 lata. Czytam Twój blog od listopada 2016. Poznałam Cię dzięki filmikowi Justyny @10minutspokoju z imprezy u Basi. Od tamtej pory popłynęłam :) Książka faktycznie fajna, kilka rad wcieliłam w życie i działa. Jesteś dla mnie inspiracją. Pisz dalej bo to bardzo wartościowe treści. Pozdrawiam

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość

Cześć Ewa, bardzo miło Cię poznać! :)

Joanna
Gość
Joanna

Mam 58 lat i nie jestem minimalistką , jes| tem prawie zakupoholiczką. Moje ego kieruje mnie od gromadzenia do wyrzucania, i od nowa. Uwielbiam stan porządku i wolnego miejsca w moich 3 wielkich szafach… ale trwa on bardzo krótko, gdyz szybko te szafy zapycham od nowa. Czytam blog od kilku lat, bo wpisy są zwykle bardzo wyważone, inteligentne, rzetelne i są to wartosci, które rzadko dziś w internecie mozna znaleźć. Nigdy tez nie będę minimalistką, bo kocham Orient i wszystko, co błyszczy, ale żeby sie tak całkiem nie zatracić w tym przepychu, dla równowagi czytam o minimalizmie. I czasem nawet powstrzymuję się przed kolejnym zakupem …Wkrótce idę na emeryturę, więc trochę sie do tego minimalizmu szykuję, ehhhh , zycie i ZUS mnie zmuszą. Ostatnio przeczytałam zdanie, które moze przebije się jakoś przez te moje nawyki: czy rzecz, którą chcę kupić , jest dla mnie korzystna, inaczej , jaką korzyść mi przynosi? To tak a propos ostatniej dyskusji na blogu. Lubię też blogi osób, które nie muszą na nich zarabic na zycie, bo można liczyć, że umieszczą tam coś interesujacego, a nie setki zdjeć siebie, pupy i nóg z 3 stron lub bezsensowne sponsorowane wpisy, byle tylko zaistnieć. Dzieki temu,… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Tak zgadzam się – z reklamowaniem produktów- praktycznie zerowym- za to bardzo cenię ten blog. Nawet jeśli od czasu do czasu coś się pojawi , jest to takie ludzkie- jakby znajoma, znajomej opowiadała o jakiejś fajnej rzeczy – tyle ze u Ciebie ten produkt jest bardzo „przefiltrowany” i przetestowany z każdej możliwej strony. Ocena jest rzetelna, bez tzw. ściemy;) tak trzymaj ;)

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość

Cześć Joanno, dziękuję bardzo za komentarz! Nawyki to okrutne władczynie, ale naprawdę da się z nimi wygrać. Trzeba tylko dotrzeć do samego źródła. Trzymam kciuki i powodzenia! :)

Magda
Gość
Magda

Cześć nazywam się Magda. Przygodę z minimalizmem zaczęłam 5 lat temu- wyszystko zaczęło się od kursu szybkiego czytania, gdzie wpadła mi w ręce książka Dominique – sztuka prostoty – potem szukałam polskiego odpowiednika i znalazłam Ciebie :) jestem wierną czytelniczką od tamtego czasu. Minimalizm jest mi niezbędny do spokojnego życia – jestem mamą 3 dziewczynek, mam też wymagająca pracę- jestem lekarzem. Bez Twojej capsule wardrobe i sudoku szykowanie do pracy zajęłoby mi mnóstwo czasu- podobne zasady stosuję u dzieci- nie jest łatwo;). Łatwiej utrzymać porządek w domu, łatwiej coś znaleźć- mam jedna łyżeczkę dla niemowlaka i zawsze odkładam ja w to samo miejsce. Porządny dom to spokój w głowie, po powrocie z pracy – bezcenny;) . Minimalizm i prostota to luksus, to sztuka życia. Czasami budzę kontrowersje- dlaczego nie masz garnka do gotowania na parze ? Mam sitko odpowiadam ;) nie znoszę zakupów, staram się kupować dobre produkty – żeby posłużyły jak najdłużej – unikam tracenia bezcennego czasu. Wolę go spędzić z rodziną;)

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość

Cześć Magda, bardzo mi miło Cię poznać! Capsule wardrobe na służbie służby zdrowia – to mi się podoba. :)) Pozdrawiam serdecznie!

Ewa
Gość
Ewa

Ja czytam tego bloga od 2 lat. Trafiłam jakoś przypadkiem i zostałam wierną czytelniczką. Można powiedzieć, że “zaprzyjaźniłam się” z Kasią, Choć Kasia nic o tym nie wie. Kiedy tu trafiłam przypomniało mi się, że jakieś 10 lat temu sama z siebie oczyściłam swoją szafę. Ot nagle jednego dnia olśnienie i wymiotłam 4 worki do kontenera, ale później jakoś tak po cichutku, najpierw tylko jeszcze ta rzecz, później kolejna. Od jakiś 2 lat znowu staram się kupować rozsądnie, choć wpadki oczywiście się zdarzają. Myślę, że element nienasycenia ma u mnie dwie przyczyny. Jedna to wychowanie w PRL i ten wielki brak wszystkiego, brak ładnych ubrań, ładnych długopisów, butów. Bardzo często mama kupiła mi jako dziecku coś, co z trudem upolowała, a dla mnie to było po prostu brzydkie. Kiedy nasza rzeczywistość zakupowa zmieniła się chyba chciałam to sobie zrekompensować i kupić jeszcze to coś ładne, jeszcze to coś śliczne – inna sprawa, czy to później nosiłam. Drugi powód, który chyba mnie trochę pokonał tych kilka lat wstecz, to przekonanie, że nie można chodzić ciągle w tym samym – szczególnie, gdy koleżanki w pracy mają na sobie co jakiś czas nowy fajny ciuch. Może ktoś to nazwać próżnością, albo chęcią… Czytaj więcej »

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość

Cześć Ewo, dzięki wielkie za komentarz! Wspaniale jest poczytać o cudzej drodze zwłaszcza, gdy jest tak podobna do własnej. Nawyki i ego bywają bardzo, ale to bardzo silne. Gratuluję tak pięknego rozwoju! A co do nieżyczliwych komentarzy to powiem Ci, że zrobiłam właśnie takie ćwiczenie po wystąpieniu na TEDx. Przeczytałam wtedy o sobie takie rzeczy, że włos się jeżył na głowie. ;) Potraktowałam to właśnie jako dodatkowy bodziec do rozwoju osobistego i teraz czuję w tym względzie taką spokojną i niewymuszoną wolność. Fajnie mieć takie wirtualne przyjaciółki. :)

AgnieszkaM
Gość
AgnieszkaM

Nie pamiętam, jak tu trafiłam, ale czytam od dawna. Nie jestem minimalistką, ale coraz bardziej zależy mi na rozsądnym życiu, na spełnianiu potrzeb, a nie zachcianek, i to nie tylko w sferze kupowania, ale też np. spędzania czasu. O mnie – mieszkam na wsi, ale nie jestem z tego zadowolona, wolałam miasto. Trochę szyję hobbystycznie, mniej niż kiedyś, bo praca mnie pochłania, ale czasem dla potrzeby lub relaksu się zdarza. Ostatnio uszyłam dla siostry pierwszy worko-plecak z dwóch koszul męskich z sh.
PS. Arachnofobia, jedno “o” mniej. Dużo piszę, czytam i czasem literówki widzę. Swoje niestety zbyt rzadko…

Asia
Gość
Asia

Kasiu, w takim razie ja też coś napiszę. Czytam Cię regularnie od dość dawna, jesteś wspaniałą osobą a minimalizm w Twoim wydaniu przejęłam całkowicie. Kiedyś byłam pochłonięta bez reszty zakupami, wydałam na to mnóstwo pieniędzy i ciągle źle się czułam w tych swoich wszystkich zakupowych łupach:) Pełne wprowadzenie minimalizmu zajęło mi około 1-2 lat i prawie wszystkie rzeczy, które mam teraz w domu są wyselekcjonowane (nie mylić z drogimi), nigdy nie czułam się tak wspaniale z tak małą ilością rzeczy.
A teraz najważniejsze! Twój wykład na Ted x dotyczący minimalizowaniu ról, które pełnimy w życiu- wgniótł mnie w podłogę:) Genialny! Też zaczęłam nad tym pracować i jest coraz lepiej!
Ogromne dzięki za wspaniałe treści:)

Lilia
Gość
Lilia

Na blogu jestem od jakiś 2-3 miesięcy?
Tematyka jest bardzo bliska moim wartościom więc z chęcią tu zaglądam.
Minimalistką jestem od… Sama nwm 🤷
Moja mama babcia i cała damska część rodzinki to były osoby które bardzo dbały o czystość i tak jakoś samo się zrobiło że nadmiar żeczy mnie przytłacza. Samo pojęcie minimalizmu i wprowadzenie go w życie w 100% nastąpiło gdy miałam 12 lat. Teraz już liczę sobie 15 wiosen więc to już 3 lata od kiedy zaprzyjaźniłam się świadomie z minimalizmem. Również medytuje choć nie jest to regóralna praktyka, i cieszę się życiem, naturą, poezją i sztuką ❤️ Miłego dnia dla wszystkich życzę

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Mam na imię Katarzyna, jestem lekarzem i mamą 2 dzieci. Szukałam książki o prostocie życia polskiego autora/autorki i tak trafiłam na Ciebie. Dzięki Tobie kupuję mniej zarówno dla siebie, rodziny, do domu etc. I jest mi z tym baaaardzo dobrze. Nie mogę nazwać się minimalistką, ale “kupowanie mniej” naprawdę poprawiło mi samopoczucie. Czuję się dzięki temu lepiej sama ze sobą. Ślędzę też Twojego bloga bo Twoje wpisy mnie ….uspokajają. Może to brzmi dziwnie, ale po ich przeczytaniu mam wrażenie że mniej muszę. Cały ten otaczający nas kolorowy świat konsumpcji wydaje się niepotrzebny, wręcz śmieszny.
Bardzo Ci za to dziękuję!

Joanna
Gość
Joanna

Mam tak samo! Twoje wpisy mnie uspokajają

wendigo
Gość

“Okazało się, że jest wielu Czytelników, którzy czytają bloga od niedawna i są ciekawi kim jestem oraz co w życiu robię” – to niech poczytają bloga od początku :P aale któż by w dzisiejszych czasach się tak angażował i dawał coś od siebie, każdy chce na gotowe przyjść, no tak ;)
Mam trochę ponad 30 lat i jestem pracownikiem produkcji, czyli nie robię nic prestiżowego ani super ważnego ale na ogół bardzo to sobie chwalę :P (bo to oznacza praktycznie zero odpowiedzialności i wolną głowę po wyjściu z pracy :) ). Nie pamiętam jak tu trafiłem, ale lubię czytać o minimalizmie i organizacji (i lubię jak to jest rzeczowo opisane i z zaangażowaniem), a Ty tak piszesz, więc czytam :) Staram się zmniejszać swój stan posiadania, bo ciągle czuję przesyt… ale z osoby, która od dziecka miała dużo (zabawek, rzeczy…) zostać tym takim “prawdziwym” minimalistą nie jest łatwo… Bardziej to z mojej strony droga w tym kierunku i raczej się nie spodziewam dotrzeć do jej kresu kiedykolwiek ;)

Ewa
Gość
Ewa

Czytam Tojego bloga od kilku lat, książkę przeczytałam tuż po wydaniu, nie zamierzam jej “puszczać” w obieg bo pewnie jeszcze do niej wrócę. ;) po przeczytaniu książki zaczełam robić “czystki” na 47mkw :)) i dobrze mi z tym.
Jestem pielęgniarką, 34 lata, mieszkam w Lublinie. Mój świat po pracy to wyjazdy małe i te większe, dostrzeganie drobiazgów i czerpanie radości z prostoty. Mieszkam z mężem i Stefanem ( królik).

Ula - wmojejnaturze.pl
Gość

Cześć, jestem Ula. Na bloga trafiłam… szukając pomysłu na własnoręcznie zrobione pudełko prezentowe:) Z Twojego tutorialu skorzystałam przy pakowaniu wszystkich prezentów bożonarodzeniowych, a na blogu zostałam, bo też nie lubię nadmiaru rzeczy.
Pozdrawiam serdecznie:)

Kaśka
Gość

Ja trafiłam tutaj, bo… no cóż, przytłoczył mnie nadmiar :D Wynajmuję małe mieszkanie i jak zobaczyłam ile rzeczy mnie otacza poczułam takie ogromne zniechęcenie… Przypadkiem w księgarni zobaczyłam Twoją książkę i najpierw postanowiłam zajrzeć na bloga. No i tak jestem :D
Mam też podobne marzenie jak – to znaczy o spokojnym domku gdzieś na obrzeżu lasu, najlepiej z małym strumyczkiem przepływającym nieopodal… ach! Kocham “ciszę” natury (bo ona, jak pewnie wiesz, nie zawsze jest cicha, ale to słodki harmider :D)

Ola
Gość
Ola

Cześć, mam na imię Ola. Chcę podziękować i pogratulować ciekawego bloga. Trafiłam tu na początku roku, szukałam pomysłów na lepsze zorganizowanie przestrzeni w mieszkaniu. “Wyzwanie minimalistki, w 21 dni do prostszego życia” zainspirowało mnie do napisania własnej listy (wyszło 56 punktów) i uprzątnięcia kilku miejsc pomijanych w czasie porządków “na później”. Podoba mi się też seria “szafa minimalistki” która jest inspiracją do szukania nowych zestawów bo na co dzień noszę 9 rzeczy – dżinsy, buty i 7 bluzek /lub sweterków zimą/ na każdy dzień. Nuda.. Mam 44 lata i nie jestem minimalistką. Jestem oszczędna, nie kupuję za dużo, staram się dbać o swoje rzeczy, lubię wszelkie DIY, programy na kanale HGTV (przemalowałam krzesła i wieszak w przedpokoju, teraz pora na naprawę stołu :) szycie. Przez to czasem trudno mi coś wyrzucić bo może się przydać albo da się przerobić :) a ubrania gromadzą się same kiedy kupuję nową bluzkę a starsze nadal są w dobrym stanie i szkoda się pozbyć. Uwielbiam spacery wzdłuż plaży do Sopotu i wycieczki rowerowe – praktycznie w każdy weekend jak nie wieje za mocno i nie pada, przez co czasem brakuje mi czasu na gruntowne sprzątanie czy wspomniane majsterkowanie. Wspomniałam, że staram się lepiej… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Witajcie, mam na imię Monika i mam 31 lat. Nie pamiętam już od kiedy czytam bloga Kasi, ale od zawsze działa na mnie kojąco i pomimo upływu lat trzyma poziom, który niestety łatwo zatracić w obecnej blogosferze. Jest to naprawdę godne pochwały.
Na temat minimalizmu trafiłam przy okazji szukania sposobów na oszczędzanie, a okazał się bardzo bliską mojemu sercu ideą. Po kilku latach ewoluował na tyle, że obecnie z Mężem dokonaliśmy absolutnej czystki w domu i otaczają nas tylko przedmioty piękne i praktyczne.
Dodatkowo największym zwycięstwem jest fakt, że minimalizm pomógł i nadal pomaga mojemu Mężowi uporać się z depresją. Niewiele się o tym mówi, ale przeładowane nadmiarem otoczenie nie sprzyja zdrowiu i kondycji psychicznej.
Teraz możemy skupić się na naszej relacji, a niedługo na świecie pojawi się nasza córeczka i chcemy przeznaczyć siły życiowe na budowanie więzi z nią, a nie z durnostojkami wymagającymi ciągłej uwagi.
Serdecznie pozdrawiam czytelników i dziękuję Autorce za wspaniałe treści.
PS. nowym czytelnikom polecam na Boże Narodzenie przepis Kasi na ciasteczka maślane, które są równie minimalistyczne, co przepyszne – wracam do nich co roku.

Kasia
Gość
Kasia

Witam,
Czytam Ciebie bo piszesz ciekawie. Na interesujace mnie tematy. Nie namawiasz do kupowania tego, tamtego i siamtego. Trafia do mnie Twoja naturalnosc. Sama tez przestalam farbowac wlosy i maluje sie tyle ile musze ( a musze bo mimo zblizajacej sie 30 tradzik nie odpuszcza…). Moge u Ciebie znalezc czasem odpowiedzi na nurtujace mnie pytania. A poza tym jest to forma relaksu, oderwania sie od codziennosci (nie zawsze wesolej), lubie do Ciebie zagladac i sprawdzac co slychac. Jak u kolezanki ;)
Jestem mama dwojki dzieci. Zycie mnie mocno turbuje ale sie nie poddaje i staram sie isc do przodu.
Pozdrawiam,
Kasia

Wiola
Gość
Wiola

Cześć jestem Wiola mam 41 lat . Czytam bloga od 5 lat . Kupiliśmy mieszkanie i szukaliśmy inspiracji jak je minimalistyczne urządzić .W ten sposób znalazłam Kasiu Ciebie 🙂 Ogólnie nie znoszę kupować ubrań od zawsze mam ich mało i w sumie myślałam że coś jest ze mną nie tak ,a tu nagle okazało się że nie jestem sama 🙂Miałam jednak problem z roślinami bo przy przeprowadzce jeden transport to były kwiatki aż 65 pięknych roślinek, teraz mam mniejsze mieszkanie i 40 roślin .Kocham je i nigdy z nich nie zrezygnuję .To moja pasja uspokajam się pielęgnując je a one mi dziękują za to czystym powietrzem .Miło się czyta Twojego bloga a książka pomogła mi się uporać z toksycznymi znajomościami . Dziękuję że jesteś 🙂

Basia
Gość
Basia

Cześć:-). Ja jestem Basia, mam 28 lat i w sumie już nie pamiętam jak tu trafiłam, pewnie szukając jakichś inspiracji na zestawy ubrań do pierwszej biurowej pracy. Staram się mieć tylko to, czego potrzebuję i unikać impulsywnych zakupów. Udało mi się zwłaszcza ograniczyć ilość kupowanych książek (zaspokajam potrzeby czytelnicze w bibliotekach), pracuję nad kupowaniem ubrań dobrej jakości, co niestety ciężko mi idzie, bo lubię świadomość, że zapłaciłam mało za jakąś rzecz (ratują mnie lumpeksy) no i zdarza mi się dość często, że jakaś rzecz po czasie mi się znudzi, a wtedy czuję wyrzut “tyle za to dałam..jak mogę mieć dość tej rzeczy”.
Sporo mi pomógł ten blog w rozwoju świadomości swoich potrzeb i stylu – zrozumiałam, że naprawdę lubię proste ubrania, spokojne kolory

Dorota
Gość
Dorota

Czesc Kasiu, czytam Twojego bloga od paru lat, ale jeszcze nie mialam okazji sie przestawic. Bardzo podoba mi sie Twoje podejscie do zycia i to jak swiadomie dokonujesz wyborow co to stylu Twojego i MM zycia. Moja przygoda z minimalizmem zaczela sie gdy mialam 10 lat, wtedy zaczelam dzielic pokoj z mlodsza siostra, ktora jest cudownym czlowiekiem ale i tez turbo zbieraczka “przydasiow”, wtedy jeszcze nie w pelni swiadomie dotarlo do mnie ze styl bycia mojej siostry nie jest moim stylem i nie potrzebuje az tyle rzeczy. Ale cos zaczelo kielkowac w strone minimalizmu. Ilez to walk stoczylam z moja siostra gdy jej “przydasie” zaczely nagle przenosic sie na moj teren pokoju, oj bywalo nie wesolo ;))) Po mimo naszy roznic, bardzo przyjaznimy sie z siostra i doceniamy nasze tak rozne style zycia. Dzieki mojej siostrze, ktora namietnie zbiera ksiazki, mam mozliwosc przeczytania duzej ilosci ciekawych pozycji z literatury, bo chetnie ksiazki wypozycza. Najlepszym komplementem jaki sprawila mi siostra byla prosba o pomoc w “ogarnieciu” jej mieszkania bo ilosc posiadanych rzeczy przez jej rodzinke ja przerosla. Spedzilysmy caly dzien razem (dzieci u dziadkow, maz w pracy) na organizowaniu szaf i mieszkania tak aby mieszkanie sluzylo jej i rodzine a… Czytaj więcej »

Królowa Karo
Gość

A ja tu jestem od zawsze, bo zaczęłam z Tobą porządkowanie swoje szafy i tak już zostałam :) To takie miejsce, które wnosi do mojego życia harmonię :)

justamoments.pl
Gość
justamoments.pl

Hej. Ponad rok temu przeczytalam twoja ksiazke a potem zaczelam czytac blog. I tak zostalam . :) Podobnie jak Ty cenie sobie minimalizm jako narzedzie do spokojniejszego, prostszego i szczesliwszego zycia. A teraz widze ze łaczy nas tez podejscie zyciowe, filozofia zycia (joga, medytacja, mindfulnesss i chyba Ty takze interesujesz sie klimatami buddyjskimi, filozofiami Dalekiego Wschodu?..).

Monika
Gość
Monika

Witaj, mam na imię Monika, mam
w tym roku 35 lat i czytam Cię od 2015. Będąc w pierwszej ciąży zaczęłam szukać porad jak uporządkować dom i zorganizować życie. Lubię z niego czerpać pełnymi garściami. Ty ubierasz w słowa to co zawsze było mi bliskie – jakość ponad ilość i relacje z bliskimi ponad rzeczy materialne. Balans. Ja zakupy już bardzo ograniczyłam ale to u mnie długi proces bo lubię komfort, i mam problem z ograniczeniem wydawania małych sumek na duperele- zwłaszcza jak dzieciaki proszą. Pracuję nad tym. Nad szafą minimalistki również chociaż to trochę przez ciąże się rozwleka w czasie. Przymierzam się do inwestycji w mieszkanie na wynajem i ten aspekt twojego bloga również jest dla mnie ciekawy.

Myszamysza
Gość
Myszamysza

Czesc, jestem Goska, mam 39 lat i czytam Cie od 2-4 lat chyba.
Mieszkam w Krakowie w 70m2 mieszkaniu kupionym na kredyt na rynku wtornym. Mam meza informatyka i dwoje wspanialych, niesamowitych dzieci – 9 i 6 lat.
90% mojej i dzieci garderoby pochodzi z ciuchlandu, podobnie jak 50% zabawek. Nie mam oporow przed wzieciem ze smietnika sprawnego krzesla z PRLu czy dzialajecgo monitora.
Moja najlepsza decyzja w zyciu byl 2,5letni urlop wychowawczy po corce (a karmilam ja piersia ponad 5 lat) – potem wrocilam do pracy w korporacji, co robie do dzis, ale od kilku miesiecy w wymarzonej, rozwojowej dla mnie dzialce. Uwielbiam sie uczyc.
Jestem doroslym, wysokofunkcjonujacym autysta i od dziecka mam tylko 40% swojego sluchu. Mimo to (?!) znam 6 jezykow, posluguje sie na codzien dwoma.
Daze powoli do minimalizmu (optymalizmu) jako narzedzia uwolnienia od nadmiaru – rzeczy, wrazen, potrzeb.
Bardzo lubie Twojego bloga za zwiezlosc, Ciebie za determinacje i logike. I za to, ze widzisz wiecej niz czubek wlasnego nosa.
Urzeklo mnie Twoje wystapienie na TEDxie. Totalnie!
Bede Cie tutaj odwiedzac.
Wszystkiego dobrego!

suzanna
Gość
suzanna

Cześć, jestem Iza, czytam Twój blog od tak dawna, że nie mogę sobie przypomnieć, jak tu trafiłam. Minimalistką chyba jestem z charakteru, ale zanim nie zaczęłam o tym czytać, nie zdawałam sobie z tego sprawy :) Kiedyś mało kupowałam, bo miałam ograniczone fundusze oraz miejsce do przechowywania. Ale dzięki Tobie mój minimalizm zaczął być bardziej świadomy i teraz, kiedy w niedługiej perspektywie przeprowadzam się do dosyć dużego domu (mój mąż chciał koniecznie większy dom, nie ja :) ) od razu zapowiedziałam, że to nie będzie powód do gromadzenia rzeczy. Mój apel skierowałam szczególnie do mojej mamy i teściowej, bo teraz im odpowiadam, że nie mam miejsca na nowe rzeczy, którymi chcą mnie uszczęśliwić. I właśnie twoje porady, jak sobie radzić z otoczeniem, które nie jest minimalistyczne, są dla mnie bardzo pomocne. Podoba mi się, że pokazujesz też, że w życiu trzeba iść na kompromis z mężem, który nie jest minimalistą. Ja też tak mam, a u nikogo więcej nie widziałam podjęcia tego niełatwego tematu. Jestem ze średniego miasta, w którym nie ma takiej presji na bycie modnym w każdym możliwym kierunku, ale próbuję sobie wyobrazić, jak w Warszawie musi być to widoczne. Dlatego naprawdę podziwiam, że masz odwagę dzielić… Czytaj więcej »