Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Historia powstania kaszmirowego szala. Przedstawiam Wam Piumo – ludzi, którzy tworzą wełniane perełki

Jeśli śledziliście mojego Instagrama tego lata, zauważyliście pewnie, że stosunkowo często jeździłam do Bielska-Białej. Kilka osób od razu wyłapało, że pewnie knujemy coś razem z Piumo – polskim producentem wełnianych szali, z którym miałam przyjemność współpracować w zeszłym roku, przy cyklu tekstów o prostej pielęgnacji ubrań. Naturalnie, mieliście rację. :)

 

Przez 3 miesiące realizowaliśmy wspólne 2 zadania. Po pierwsze, powstała mini kolekcja szali sygnowana Simplicite, o której szczegółowo opowiem już niedługo. Po drugie, nasze poczynania śledziła kamera od pomysłu do finalnej realizacji, a efekt możecie zobaczyć już teraz. :) Opowiem Wam dziś (i pokażę!), jak powstaje kaszmirowy szal, ale przede wszystkim chciałabym, żebyście poznali ludzi, którzy za tym projektem stoją.

 

Gdy kupujecie koszulkę w pierwszym lepszym sklepie, zwracacie uwagę na to, jak wygląda, czy jest dobrej jakości, jaki jest skład, czy dobrze leży. Nie myślicie zapewne o ludziach, którzy zaprojektowali, uszyli i wykończyli tę koszulkę. To naturalne, ja też nie. Tym razem chciałabym, żeby było inaczej. Poznajcie Michalinę, Anetę, Stasia i Marcina. :)

 

Ludzie, którzy tworzą wełniane perełki

 

w kolejności pojawiania się na ekranie ;)

 

Staś Lohman – w Piumo, a w zasadzie w firmie Loman (właściciel marki Piumo) od początku swojego życia. Jako dziecko właścicieli pałętał się po fabryce, od kiedy zaczął chodzić. Pomysłodawca robienia z wełnianych ścinek wypełnień do poduszek – kreatywny recykling pełną gębą, a miał wtedy kilkanaście lat! W chwili obecnej 28-letni informatyk odpowiedzialny za sklep internetowy, a wśród kolegów znany jako wybitny znawca kolorów. :) Zainteresowany wszystkim, co oddala go od narzędzia pracy czyli komputera, głównie książkami i podróżami. Uważa, że jest dobry w tym, co robi, ponieważ wie, kiedy zrobić sobie przerwę. Od siebie dodam, że to wyjątkowy młody gentleman.

 

Michalina Sierny – mózg całej operacji. To Ona wymyśliła sobie, że ściągnie mnie do Bielska-Białej i dopięła swego. :) W Piumo od półtora roku zajmuje się promocją firmy i kontaktem z klientami. Świetnie gotuje – pracownicy chcąc nie chcąc (ale bardziej chcąc ;)) są Jej królikami doświadczalnymi. Genialnie sprawdza się w kontaktach z innymi, doskonale buduje relacje (to mój dopisek!), widać, że Jej pasją są ludzie. Fanka Graham Norton Show i wykreślanek, bo uspokajają i ćwiczą mózg. W wolnych chwilach w pracy robi z wełnianych pomponów breloki do kluczy i ozdoby do włosów. ;)

 

Aneta Pytlarz – w firmie osiągnęła już pełnoletność, to znaczy właśnie minęło 18 lat na stanowisku projektantki! Uwielbia sport, głównie narty i taniec, ale przede wszystkim modę. Jej marzeniem jest praca z Karlem Lagerfeldem. Gdy realizowano w telewizji program „Spełniamy marzenia” miała nadzieję, że ktoś Ją zgłosi i marzenie się spełni. Nie udało się, ale kto wie… Pracownicy mówią o Niej „babka do tańca i różańca”, ale ja Ją zapamiętam przede wszystkim jako cudną, ciepłą, przemiłą i ogromnie pomocną babkę. ;) Ma ogromne doświadczenie, którym podzieliła się ze mną od samego początku, ratując projekt z opałów. Doskonale rozumie, jak „zachowuje się” wełna i kaszmir – bezcenne.

 

Marcin Magiera – programista maszyn dziewiarskich, w firmie od 7 lat. Wtedy też zaczął grać w lokalnym zespole jako perkusista. Człowiek wielu zainteresowań, od półtora roku regularnie ćwiczy wspinaczkę skałkową, co widać w nagraniu po stopniu opalenia twarzy. :) Oboje byliśmy deko czerwoni, Marcin od skałkowej wspinaczki, ja od trądziku. ;) Do Niego należało ostatnie słowo w temacie „czy da się” osiągnąć na maszynie określony efekt splotu. Bardzo chciałby zostać gwiazdą po tym filmie i dostawać listy od wielbicielek. ;)

 

I ja. :) Tu chcę Wam powiedzieć, dlaczego postanowiłam się zaangażować akurat w ten projekt. Dla niektórych blogerów piszących o modzie czy ubraniach, naturalną drogą rozwoju jest tworzenie własnych produktów. Taką drogą poszły choćby Asia Glogaza, czy Kasia Tusk. Jednak ja od początku wiedziałam, że nie chcę angażować się w tworzenie własnej marki ubrań. Powodów jest wiele – jeśli Was one interesują, dajcie znać, rozwinę temat. Pojawiła się jednak inna możliwość – współudział w takim projekcie, co również często się zdarza, np. Michał Kędziora z powodzeniem tworzy tak we współpracy własne kolekcje od lat. Gdy napisała do mnie Michalina z wizją wspólnego projektu, stwierdziłam, że może być to fajna przygoda z fajnymi ludźmi. I nie zawiodłam się! Jednak, nadal traktuję to jako fantastyczną przygodę, nie zajęcie na stałe. :)

 

Jak powstaje kaszmirowy szal?

 

Pierwszy krok to wełna. W Piumo są używane różne kombinacje czystej wełny i tej z domieszką kaszmiru. Szale, nad którymi pracowaliśmy i większość produktów w ofercie to właśnie mieszanka wełny merynosowej z kaszmirem. Dodatek kaszmiru nadaje szalom i czapkom wyjątkową miękkość i delikatność, której nie wolno popsuć nieodpowiednim projektem, a w zasadzie nieodpowiednim splotem.

 

Do firmy przyjechałam z konkretną wizją i konkretnym projektem splotu szala. Wiedziałam, że bazą produktu ma być ciekawy wzór i kolor. Żadnych dodatków, zdobnych wykończeń i bajerów. To materia ma się bronić swoją urodą. Okazało się, że przełożenie wzoru, który znam z robótek na drutach na maszynę dziewiarską nie jest wcale takie proste. Tutaj Aneta i Marcin wykonali ogromną pracę, żeby finalny efekt wyszedł z zachowanie oryginalnej cechy splotu, ale też był możliwy do wykonania i uwydatniał najlepsze cechy mieszanki wełny z kaszmirem. Splot nie mógł być ani zbyt ścisły, ani zbyt luźny. Zrobiliśmy niezliczoną liczbę próbek i udało się! Szal wyrabiany jest na maszynie dziewiarskiej, ale każdy z nich jest również wykańczany ręcznie, przy pomocy maszyny, która nazywa się łączarką. Każde oczko szala trzeba nałożyć na maszynę bardzo precyzyjnie. Na filmie możecie zobaczyć, jak nieporadnie próbuję wykończyć szalik ściegiem łańcuszkowym. ;) To jednak nie koniec pracy nad wyrobem z domieszką kaszmiru. Każdy szal jest również dodatkowo prany, żeby „wyciągnąć” naturalną miękkość i lekkość kaszmiru.

 

pierwsza próbka ściegu, wykonana z czystej wełny

 

Kilka zdjęć z tzw. backstage

 

nasze miejsce pracy i mój największy wróg – kamera

 

Aneta w tzw. showroomie, gdzie wykonaliśmy większość pracy koncepcyjnej

 

Staś, co zdjęć nie lubi, przyłapany na pracy

 

uwielbiam poczucie humoru tej ekipy ;)

 

obowiązkowe mierzenie czapek

 

spinka i kluczyki do samochodu Michaliny ;)

 

wybieramy kolory

 

królestwo Anety

 

bardzo zmęczeni po całym dniu nagrań, z Michaliną i Marcinem testujemy filtr upiększający w moim telefonie ;)

 

Sam produkt to jednak tylko część pracy. Równolegle pracowałyśmy z Michaliną nad sposobem pakowania i komunikacji projektu oraz spotkaniem w Bielsku-Białej, gdzie we wrześniu nasz wspólny film miał premierę. Rozmawialiśmy też o tym, czym naprawdę jest lub może być minimalizm w modzie oraz jest jest on możliwy. Dziękuję pięknie raz jeszcze wszystkim osobom, które przyszły na spotkanie. Było przemiło i bardzo inspirująco!

 

kadr z wrześniowej premiery w Bielsku-Białej

 

Kolekcja szali Simplicite dla Piumo

 

Ostatnia kwestia to kilka informacji na temat samego produktu. W ramach mini-kolekcji postanowiliśmy stworzyć zupełnie nowy produkt, którym jest szal z mieszanki wełny i kaszmiru w 3 kolorach. Kolory pomogliście mi wybrać… Wy. :) To znaczy, miałam w głowie 2 wybrane odcienie, a ankieta, którą przeprowadziłam na Facebooku bardzo dawno temu pozwoliła mi wybrać 3 odcień. Będą to:

  • Pudroworóżowy – jakżeby inaczej, prawda? Jest to odcień, w którym przepięknie wyglądają Polki o tradycyjnej „mysiej” urodzie, jak ja. ;) Kolor, który odmładza zawsze i wszędzie oraz dodaje blasku skórze. Uwielbiam go nosić.
  • Jaśniutki szary – bardzo, bardzo delikatna szarość. Szary to jeden z szalowych bestsellerów Piumo, ale mnie zależało na jego jeszcze jaśniejszej wersji. Również w ankiecie wskazywałyście, że taki odcień jest bardzo trudno dostępny na rynku.
  • Granatowy – najbardziej uniwersalny. Wybraliście granat jako swojego faworyta (zaraz po szarym) i jest to doskonały wybór do beżowych płaszczy i kurtek. Poza tym granat to kolor, który podobno pasuje wszystkim typom kolorystycznym.

 

Właśnie tworzy się sesja zdjęciowa do sklepu internetowego, a sprzedaż gotowych szali powinna ruszyć z ostatnimi dniami października. Obiecuję, że dam znać tutaj, na Facebooku i na Instagramie, żeby nikt zainteresowany nie przeoczył. Szali jest limitowana ilość, ale w miarę zainteresowania będziemy wprowadzać kolejne partie.

 

***

Bardzo często pytacie mnie gdzie kupować rzeczy, które są wysokiej jakości, wykonane etycznie, z poszanowaniem praw pracowników, z dbałością o produkt i klienta. A ja nieustannie muszę odpowiadać, że nie umiem polecić konkretnych firm, ponieważ niewiadomych jest zbyt wiele, a sama nie jestem w stanie przetestować i sprawdzić wszystkiego. Tak dziś, w tym jednym przypadku mogę stwierdzić z całą stanowczością, że polecam Wam produkty Piumo, bo byłam w ich zakładzie, poznałam ludzi, widziałam warunki pracy. Wiecie, co mnie zachwyciło najbardziej? Zrozumienie, że to ludzie są podstawą sprawnie działającej firmy i obustronny szacunek. Przykład? O 15:30 zakład jest zamykany. Nieważne, czy jest milion zamówień czy akurat nagrywa ekipa filmowa na zapleczu. Pracownicy mają ustalone godziny pracy i mają prawo wyjść do domu o ustalonej godzinie bez żadnego tłumaczenia się. U Was w pracy też tak jest?

 

Mam nadzieję, że nie widać, ale nagranie tego filmu kosztowało mnie sporo stresu i było kolejnym krokiem na drodze leczenia fobii filmowej, będę więc bardzo wdzięczna za wszystkie słowa otuchy, nawet krótkie „wyszło ok”. ;) Napiszcie też, proszę, co myślicie na temat takich blogerskich twórczych kooperacji.

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
93 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments