Minimalizm w praktyce. 5 sposobów na ekologiczny dom

 

Minimalizm a ekologia. Łączą się czy też wykluczają? Czy każdy ekologista jest minimalistą? Czy każdy minimalista ma na względzie dobro planety? Wywoływano mnie do tablicy wiele razy przy okazji tego tematu, dlatego postanowiłam podsumować i przedstawić swoje podejście. 

 

Po pierwsze uważam, że każdy minimalista będzie ekologistą, nawet jeśli tego nie chce. ;) Po prostu większość wartości, którymi się kieruje i wypływających z nich zachowań siłą rzeczy należy zakwalifikować jako pro-ekologiczne. Mnie pewne odruchy tak weszły w nawyk, że zupełnie się nad nimi nie zastanawiam. Na co dzień nie wymagają ode mnie praktycznie żadnego dodatkowego zaangażowania, są rutyną, częścią codzienności. Dociera to do mnie dopiero w momencie, gdy u kogoś zauważam brak tak podstawowych zachowań. Głęboko wierzę, że małe kroki składają się na duże zmiany, a najważniejszy jest efekt skali. Gdyby więcej osób wprowadziło drobne zmiany na co dzień, pozytywny skutek byłby dużo większy, niż jakakolwiek spektakularna akcja. Oto 5 moich sposobów na bardziej ekologiczny dom:

 


1. Segreguję śmieci


Podstawa. Wydawałoby się, że segregacja śmieci jest w dzisiejszych czasach tak oczywista, że nie potrzeba o niej pisać, zwłaszcza po ostatniej zmianie przepisów dotyczących wywożenia śmieci, która finansowo faworyzuje segregujących (segregujesz – płacisz mniej za śmieci).

 

A jednak, obserwuję to chociażby na co dzień w moim warszawskim biurze, wiele osób zwyczajnie nie dba o segregację śmieci. Jest im wszystko jedno, czy pojemnik po jogurcie trafi do kosza z plastikiem czy do śmieci zmieszanych. W mniejszym mieście, a widzę to w moim rodzinnym Malborku, jest jeszcze gorzej. Miasto postawiło piękne pojemniki na śmieci segregowane, a te na wszystko aż pękają od plastiku, papieru i szkła. Boli mnie to, dlatego punkt o segregacji śmieci trafia na moją listę jako pierwszy.

 

Aha, słowo wytłumaczenia odnośnie śmieciarek…, że niby segregacja nie ma sensu, bo wszystko i tak trafia do jednego pojemnika. A słyszałam to od mojej własnej mamy! Mam wrażenie, że to jakaś cudaczna miejska legenda. Obserwowałam różne śmieciarki i najczęściej inna podjeżdżała zabierając śmieci zmieszane, a zupełnie inna – segregowane. Przy czym, nawet jeśli trafiałyby do jednego pojemnika, to i tak łatwiej będzie je odseparować na wysypisku. Zatem, to żadna wymówka!

 


2. Oszczędzam surowce


Oszczędzanie surowców może mieć wiele odcieni, osobiście skupiam się na wodzie i papierze, przykładowo:

  • kocham kąpiele, ale prysznic na co dzień oszczędza i wodę, i pieniądze
  • zakręcam wodę w trakcie mycia twarzy olejkiem czy mycia zębów – to odruch
  • używam zmywarki z programem eko zamiast zmywać ręcznie
  • wstawiam pralkę załadowaną do pełna i skracam czas prania, jeśli rzeczy nie są bardzo zabrudzone (oszczędza wodę, pieniądze i ubrania)
  • nie znoszę bezmyślnych wydruków
  • do bieżących notatek używam papieru zadrukowanego jednostronnie
  • makulaturę oddaję na specjalny program Makulatura dla Zwierząt
  • puszczam w drugi obieg ozdobne papierowe opakowania
  • ograniczam zużycie wacików kosmetycznych (używam ich bardzo rzadko, tylko do zmywania paznokci)

 


3. Nie kupuję wody butelkowanej


W zasadzie sama rzadko kupuję jakiekolwiek butelkowane napoje (niestety, nie mogę jeszcze namówić do tego MM, ale jestem na dobrej drodze. ;)) Gdy w tekście 20 rzeczy, których nie kupuję, napisałam, że piję wodę z kranu, w komentarzach rozpętała się burza. Że woda z kranu niezdrowa, że śmierdzi chlorem, że z dna Wisły, że niezdatna do picia bez przegotowania, że grozi złapaniem pasożyta itp. Wiele osób napisało, że mieszkają w miejscach, gdzie nie ma mowy o piciu wody z kranu, że bez butelkowanej lub filtrowanej ani rusz. I ja to rozumiem. Mam to szczęście, że w Warszawie naprawdę jest bardzo dobra woda z kranu, ale domyślam się, że nie wszędzie tak jest. Przykładowo, w moim rodzinnym Malborku picie wody bezpośrednio z kranu nie jest możliwe. 

 

Po tymże wpisie odezwała się do mnie marka BRITA, proponując przetestowanie ich dzbanków. Fajny pomysł, będę miała porównanie. Dzbanek, który do mnie trafił, to BRITA Marella Cool 2,4 l w kolorze białym, mniejsza wersja ich sztandarowego produktu. Zależało mi na tym, żeby zmieścił się na drzwiczkach lodówki. To, że mam teraz dzbanek filtrujący nie oznacza, że przestanę pić wodę bezpośrednio z kranu. Jednak, a zaskoczyło mnie to bardzo, kawa z ekspresu, którą robię na bazie przefiltrowanej wody jest dużo lepsza! Testowanie dzbanka filtrującego upewniło mnie, że nawet jeśli ktoś ma osobistą niechęć do picia wody bezpośrednio z kranu, to przecież może ją przefiltrować, zamiast kupować zgrzewki wody w plastikowych butelkach.

 

Jeden dzbanek zamiast wody butelkowanej to oczywista oszczędność miejsca, czasu i pieniędzy. Przelicznik jest banalnie prosty. Dzbanek z wkładem to koszt ok. 70 zł. Jeden wkład wystarcza na przefiltrowanie ok 100 litrów wody. To daje nam koszt 70 gr za litr wody – podobnie, jak wody butelkowanej. Jednak, nie jest to do końca koszt miarodajny. Za dzbanek płacimy przecież tylko raz. Kolejny wkład to koszt ok. 20 zł, zatem za 1 litr wody płacimy już tylko 20 gr. Nieporównywalnie mniej. Dla mnie i tak ważniejszą kwestią jest uniknięcie sterty plastiku, który pozostaje po kupieniu wody butelkowanej. 100 litrów wody to 67 półtoralitrowych plastikowych butelek! Nie, nikt mnie nie przekona, że picie butelkowanej wody jest lepsze.

 


4. Kupuję rzeczy używane, pożyczam lub robię własnoręcznie


Gdy urządzaliśmy mieszkanie, długo nie wiedzieliśmy, co zrobić z przedpokojem. Tzn. z kawałkiem niezagospodarowanej ściany przy drzwiach wejściowych. :) Potrzebny był nam mebel, na którym będzie można odłożyć rzeczy typu drobne pieniądze czy smycz Neli, ale i na którym będzie można usiąść zakładając buty. W moim rodzinnym domu na taki mebel mówiło się jacek. Zupełnie nie wiem, skąd wzięła się ta nazwa :). Szukałam czegoś o podobnych funkcjonalnościach w sklepach meblowych, również online. Nie mogłam niczego znaleźć, rozważaliśmy opcję na zamówienie, gdy uświadomiłam sobie, że przecież możemy kupić sobie własnego jacka. Nie produkują już takich, kupiłam więc stary, używany na Olx. Jechaliśmy po niego do Lublina, kosztował bodajże 100 zł. Mam w planach pomalowanie go na czarno. :) Kupowanie używanych rzeczy to super sprawa. Tej zimy szukam dla siebie puchowego płaszcza. Takie płaszcze (wypełnione prawdziwym puchem i pierzem) są bardzo drogie, szukam więc używanych. Noszę małe 34 więc nie jest łatwo, ale nie poddaję się.

 

O pożyczaniu pisałam już wielokrotnie. Dostęp zamiast posiadania to generalnie fantastyczna opcja. Żałuję, że ma jeszcze w Polsce zbyt wielu wypożyczalni. Po co mam kupować np. kosiarkę, jeśli mogę sobie wypożyczyć na raz? MM pozbył się swojego motocykla (a jest fanem!), dzięki czemu nie płacimy za przechowywanie, ubezpieczenie itp. Wystarczy nam, jeśli wypożyczymy sobie motocykl kilka razy w sezonie. I kłopot, i koszty nieporównywalnie niższe, a frajda ta sama :). Cieszę się też, że powstaje np. coraz więcej wypożyczalni ubrań. Jeśli trafi mi się jakaś gala, nie mam najmniejszego zamiaru kupować wyjściowej sukienki. Wypożyczę sobie.

 

Ostatnia kwestia to własnoręczne wytwory. Do kuchni mnie nie ciągnie, ale po cichu zazdroszczę wszystkim, którzy robią własne przetwory na zimę. Sama staram się działać tam, gdzie umiem i lubię, przykładowo nauczyłam się robienia na drutach. Z zeszłorocznego swetra zamierzam sobie zrobić szalik i czapkę. Recykling w czystej postaci. :)

 


5. Kupuję mniej, zwłaszcza ubrań


Najważniejsze zostawiłam na koniec. W mojej opinii minimalizm jest mocno ekologiczny, nawet jeśli minimaliści, postępując zgodnie ze swoim światopoglądem, wcale nie mają zamiaru działać na rzecz środowiska. Posiadanie mniej, ograniczanie konsumpcji, świadome nabywanie jest bezspornie zachowaniem najbardziej pro-ekologicznym.

 

Wspomniałam o kupowaniu mniejszej liczby ubrań nie bez powodu. Przemysł odzieżowy to, zaraz po sektorze wydobycia ropy naftowej, największy truciciel świata! Relatywnie łatwo nam wyobrazić sobie ogromną plamę ropy na oceanie i szkody, jakie powoduje w środowisku naturalnym, ale zapewne nie łączymy swojej koszulki z wyginięciem zagrożonych gatunków zwierząt. Błąd. Pestycydy używane w uprawie konwencjonalnej bawełny, toksyczne barwniki, ogromne ilości wody konieczne do produkcji, paliwo spalane podczas transportu. Można tak wymieniać bez końca. Tak się dzieje, ponieważ jest POPYT. A popyt napędza podaż. Rzucamy się na ubrania, które coraz częściej stają się jednorazowe i zalegają na wysypiskach śmieci. Próbując oczyścić swoje sumienie, szukamy i kupujemy ubrania marek, które mówią, że są zielone. Ale nadal kupujemy ich za dużo! I to jest prawdziwy problem. Chcesz być pro-ekologiczna? Po prostu kupuj mniej, zwłaszcza ubrań. 

 

KONKURS!

 

Powyżej znajdziecie moje 5 sposobów na bardziej ekologiczny dom. Jednocześnie są to sposoby najbardziej podstawowe. Jestem przekonana, że Wy znacie jeszcze więcej metod. Nie trzymajcie ich dla siebie! :) Podzielcie się nimi koniecznie w komentarzach lub prześlijcie mailowo na adres blog@simplicite.pl. Autorzy najbardziej efektywnych sposobów na ekologiczny dom otrzymają ode mnie 3 dzbanki BRITA Marella Cool, takie jak poniżej. Regulamin konkursu pod zdjęciem. Powodzenia!

 

minimalizm-ekologia-britaregulamin konkursu

 

Aha, na Wasze pomysły czekam do 9-go listopada br!

 


Tekst powstał we współpracy z marką BRITA.


 

141 komentarzy

141
Dodaj komentarz

avatar
76 Comment threads
65 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
77 Comment authors
JustynaKateAdriana LipaAniaeska Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ajti
Gość
ajti

Z wiekszoscia rzeczy mam podobnie. Poza zmywarka, ktora stoi nieuzywana. :) Brudzimy malo naczyc, szkoda wlaczac zmywarke dla dwoch kubkow i talerzy, garnki i tak musze chocby oplukac pod kranem. Poza tym gdy zmywam recznie zuzywam mniej wody – od kiedy mamy dokladny licznik moglam to wielokrotnie sprawdzic. Pradu nie zuzywam myjac recznie, zuzywam niestety rece. :)

Gabi K.
Gość
Gabi K.

Kasiu, jesli chodzi o wode, to musze napisac, ze woda plynaca w sieci wodociagowej musi spelnic rozporzadzenie ministra zdrowia i byc zdatna do picia. Jesli ktos z czytelnikow wie ze w jego miejscowosci tak nie jest, to proponuje wyslac sanepid na stacje uzdatniania. W kwestii filtrow bardzo wazne jest by jego glownym celem bylo odchlorowanie, a by nie usunal jonow wapnia i magnezu, ktore sa dla nas zdrowe.
W kwestii zanieczyszczen to najbardziej szkodliwa dla srodowiska jest hodowla zwierzat (wg Greenpiece 2x bardziej szkodliwa niz wszystko co zwiazane z przemyslem motoryzacyjnym)
Co ja robie dla ekologii w moim domu:
– segreguje smieci
– uzywam zarowek led i gasze swiatlo, gdy wychodze z pomieszczenia
– czytam ebooki zamiast drukowanych ksiazek
– rzadko kapiel, czesto prysznic
– wylaczam kable z gniazdka, gdy nie uzywam urzadzenia
– lodowke mam ustawiona na 6 stopni a nie np na 2
– mam perlatory na kranach w domu
– podobnie jak Ty Kasiu zadko kupuje ubrania
– nie mam samochodu, jezdze autobusem
– korzystam z kosmetykow naturalnych, bez szkodliwych substancji
– uzywam wielorazowych platkow kosmetycznych na codzien, jednorazowe tylko do zmywania lakieru
– mam kubeczek menstruacyjny zamiast podpasek i tamponow

Sakinimod
Gość
Sakinimod

No i proszę kolejna nowość dla mnie. Nie wiedziałam, że są płatki kosmetyczne wielorazowe!

Katarzyna Kędzierska
Gość

Nie wiem, jakich używa Gabi, ale ja używam mini ściereczki z mikrofibry do zmywania makijażu. Razem z olejkiem czyni cuda, a liczba zużytych płatków = zero.

Olga
Gość
Olga

Cześć! Taki dzbanek to byłoby coś! Może nawet udałoby mi się przekonać mojego partnera, który cały czas kręci nosem na picie wody z kranu ;). Staramy się szukać wspólnych rozwiązań i kompromisów, a to nie zawsze jest łatwe – przyzwyczajenia i nawyki robią swoje!

Co robię żeby być bardziej eko?

Przede wszystkim – nie jem mięsa! Przymierzam się też do zrezygnowania z innych produktów zwierzęcego pochodzenia, nie tylko ze względów etycznych ale również ekologicznych: http://shrinkthatfootprint.com/food-carbon-footprint-diet

Właśnie wprowadzam (jest opór, muszę przyznać ;)) ściereczki zamiast ręczników papierowych w kuchni i przy sprzątaniu – a same ściereczki są zrobione ze starych ręczników, które potargałam na równe części, żadnego kupowania nowych w supermarkecie!

Trzecia rzecz, to kupowanie ubrań w sklepach z używaną odzieżą. Oczywiście, zdarza mi się kupić coś zupełnie nowego, ale są to tylko rzeczy, o których jestem przekonana, że długo mi posłużą (tak samo zresztą z rzeczami z sh). Mimo to używane ubrania dalej przeważają w mojej szafie w 95%. To właściwie też jest motywowane zarówno przesłankami etycznymi i ekologicznymi.

To takie trzy gwoździe mojego programu :)

Pozdrowienia!
Olga

Monika Kwiatkowska
Gość

A ja.. ponieważ popsuła mi się spłuczka, a po skorzystaniu z toalety myję ręce pod bieżącą wodą, która leci do miski w umywalce i tą wodą spłukuję toaletę.. Jakie to ekologiczne :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

;))

Monika Kwiatkowska
Gość

Jestem taka ekologiczna już z 2 miesiące.. :)

Sakinimod
Gość
Sakinimod

Do bycia minimalistką jest mi jeszcze daleko, ale powoli zaprowadzam małe zmiany. 1. Zdecydowanie przestałam pić wodę butelkowaną, ta z kranu też jest ok. 2. Zamieniłam mydło w płynie na mydło w kostce i jestem zachwycona, jak bardzo wydajne on jest (śmieci dużo mniej i mniej wydanych pieniędzy). 3. Staram się zawsze na zakupy brać materiałową siatkę, a jeżeli biorę już coś w reklamówce to trafiają on potem do ponownego użycia np. jako worek na śmieci. 4. Zmywarkę i pralkę czyszczę sodą i octem zamiast środkami gotowymi. 5. Staram się nie wyrzucać rzeczy, które są jeszcze zdatne do użytku, najpierw staram się je sprzedać, a jak się to nie udaję to zawożę do np. Emausu. To w sumie takie drobiazgi, ale ja uważam, że zmienianie świata zaczyna się od siebie.

Kasia
Gość
Kasia

O, to ciekawe co piszesz o mydle w płynie. Czy oprócz wydajności są jakieś eko przewagi?
Ja np. kupuję duże opakowanie uzupełnienia do mydła, a trzymam je w ceramicznym dozowniku, więc śmieci z tego tematu to jedno opakowanie raz na kilka miesięcy.

Sakinimod
Gość
Sakinimod

Kupuję mydło w papierku, dokładnie to szare mydło firmy Barwa. Według mnie ten papierek mniej zanieczyszcza środowisko niż plastikowe opakowanie po mydle w płynie. Tego mydła używamy do mycia rąk, a robimy to często. Mydła w płynie schodziło nam dużo więcej, więc i też więcej go się dostawało do ścieków.

zocha
Gość
zocha

Pozwolę się odezwać, bo ostatnio wzięłam mydła na tapetę ;) też przerzuciłam się na mydło w kostce. Wybrała się do rossmanna i sprawdziłam skład każdego mydła w płynie, jakie tam było (tak, stałam fizycznie przy półce prawie godzinę i czytałam skład na każdym opakowaniu) i absolutnie każde mydło w płynie miało w składzie SLS lub SLES, czyli detergenty, które używane są w przemyśle do odłuszczania urządzeń i maszyn przemysłowych. Są w większości kosmetyków (płynach i żelach pod prysznic, mydłach, szamponach), ponieważ są bardzo tanie. Na nasz organizm mają bardzo zły wpływ, ponieważ gromadzą się w tkankach i to właśnie jest najgorsze. Bo może tego SLS nie jest dużo w żelu pod prysznic czy szamponie, ale zostaje on w naszym organizmie i po latach może się go sporo uzbierać. Tak samo należy unikać parabenów. Nie znalazłam żadnego mydła w płynie, które ma dobry skład. Nie tak łatwo było też z mydłem w kostce, bo nawet część tych niby eko i sporo kosztujących (np. biały jeleń) mają zły skład. Taki sam sprawdzian zrobiłam szamponom do włosów (znalazłam tylko jeden, który jest ok), żelom pod prysznic (choć już nie używam, wolę mydło w kostce), paście do zębów i dezodorantom. Proszki do prania… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Dzięki za taki punkt widzenia :) O SLS i SLES słyszałam – mam kręcone włosy, więc już od dawna unikam w szamponach. Podobnie staram się wybierać naturalne kosmetyki do innych części ciała (plus im mniej, tym lepiej), ale o mydle nie pomyślałam – stąd moje pytanie.

Niestety, olej kokosowy to dla mnie największa porażka kosmetyczna ever ;) Włosy mi puszy (wysokoporowate, nic dziwnego, ale ostrzegam!), a kontakt z twarzą też powodował koszmar… Za to migdałowy bardzo lubię.

To tak jeszcze spytam – jakie mydło polecasz :D? I czy miałaś może kontakt z kosmetykami tołpy?

zocha
Gość
zocha

W tej chwili wybrałam mydło firmy Alterra, kosztuje 2 zł w rossmanie i jest w kartonikowym opakowaniu. Na chwilę mojej obecnej wiedzy, to jest moim zdaniem najlepsze mydło za przystępną cenę. I mają fajne zapachy do wyboru, np. różany, lawendowy czy imbirowy :) Dużo dobrego słyszałam też o mydle marsylkim, ale w drogeriach ich jakoś nie widziałam. Ale chyba niedługo się skuszę, bo widziałam w sklepie internetowym, w którym będę kupować dużą paczkę sody oczyszczonej do sprzątania, to i mydło przy okazji zamówię :) Jeśli można, to podrzucam linka do mydeł w tym sklepie http://gaj-oliwny.pl/pol_m_Mydla-naturalne_Mydla-marsylskie-159.html – choć będę szukać gdzieś stacjonarnie, żeby nie generować śmieci z przesyłek pocztowych. A jeszcze lepszą opcją jest dla mnie jakieś mydło lokalne, polskie, bo staram się wspierać polskich producentów i jeśli skład mi odpowiada, to przedkładam ich nad zagranicznych.

Co do tołpy, to dopiero ich “sprawdzam” ;) Mają dobrą pastę do zębów, choć wolę sensodyne, a i tutaj mam nadzieję, że niedługo nauczę się sama “produkować” pastę do zębów i przechowywać ją w szklanym słoiczku :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

O tak, sławetny olej kokosowy i u mnie kompletnie się nie sprawdził. Przesuszona skóra, podrażnione oczy i puch na głowie :(.

Ada
Gość

Ja ograniczam foliówki. W sklepach nie biorę siatek foliowych, albo wkładam wszystko do mojej bawełnianej torby (tak, warzywa i owoce też, pani potem zważy na kasie – chodzę głównie do biedronki i lidla – i nabije kod niezależnie od tego, czy zapakujemy kiść bananów w foliówkę czy będą luzem). Dodatkowo kupuję rzeczy na wagę do moich własnych pojemników (mięso, ser, żurawina suszona etc), dzięki czemu wykorzystuję wielokrotnie plastik, który już mam. Staram się zajechać każdy plastik, kanister z pięcioma litrami szamponu (zdecydowanie mniej śmiecia niż 25 butelek po 200ml) służy do uzupełniania trzyletniego opakowania z pompką. No i jeśli tylko mam wybór, zawsze wybiorę szklany pojemnik ponad plastik.

wazki
Gość

Mam wątpliwości co do skracania czasu prania. jest to niewątpliwie mniejsze zużycie energii, ale moja pralka, która pokazuje w szesciostopniowej skali poziom eko prania, przy zmniejszeniu czasu zawsze ten poziom obniża. Może zużycie wody jest wtedy większe? Ostatecznie, prąd jest, w przeciwieństwie do wody, odnawialnym zasobem. Moja pralka już mnie nauczyła: czym większy wsad prania, tym lepiej, ale czasu już nie skracam. :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

U mnie to chyba trochę inaczej działa, bo ja nie skracam samego czasu prania, a zaznaczam jak mocno zabrudzone są ubrania. Im mniej brudne, tym krótszy czas prania – nie trzeba ich “mielić” tak długo.

wazki
Gość

Rozumiem :) coś w stylu programu ‘pranie codzienne’. jednak nie pierwszy raz słyszę/czytam o skracania czasu i to może być mylące, a właśnie sama w sobie nie koniecznie zawsze lepsze :)

Joanna
Gość
Joanna

Porównałam zużycie wody i prądu mojej zmywarki i właściwie nie ma większej różnicy, czy myje 30 czy 130 minut. Najwięcej prądu wymaga podgrzanie wody, późniejsze harce mają mniejsze znaczenie. Przypuszczam, że z pralką może być podobnie – często jest też tak, że przy wydłużeniu prania można obniżyć temperaturę i to jest rekomendowane jako wersja eko, bo zużywa mniej energii, tyle samo wody.

Joanna
Gość
Joanna

U mnie w instrukcji pralki jest zapisane, że wydłużenie czasu prania = mniejsze zużycie energii. Zakładam, że ilość wody się nie zmienia. Ale temperatura też nie. Tak, jakby wolniejsze nagrzewanie wody było mniej kosztowne (czy to w ogóle jest zgodne z zasadami fizyki? ;) ). W mojej zmywarce program eko ma niższą temperaturę i trwa prawie 4!!! godziny, we wszystkich innych programach opcja eko oznacza brak fazy suszenia.

Marzena
Gość
Marzena

1. Wymieniam się ubraniami z mamą i siostrą, 2. Przerabiam i naprawiam ubrania dzieci. Mam dwóch chłopców 7 i 4l. Kupuję im tylko buty, bieliznę i odzież sportową. W tym roku pierwszy raz kupiłam kurtkę. Reszta szafy skompletowana po innych dzieciach (nigdy o nic nie prosiłam, sami dają :)) lub uszyta “upcyklingowo”. 3. Kosmetyki (również dla dzieci) robię sama z własnoręcznie zbieranych ziół. Zawsze mi się marzyło i podglądałam Herbiness w jej działaniach, aż przestałam marzyć i zaczęłam działać. Tak po prostu. 4. Rzuciłam palenie (i jestem z siebie dumna). 5. Staram się nie kupować leków. Chodzimy do lekarza z listą tego co mamy w domu. Ileż miejsca się zrobiło! Zawsze proszę lekarza o leki które mogą używać i dorośli i dzieci, żeby w razie czego mogli korzystać wszyscy członkowie rodziny. Słodkie syropy “wspomagające” leczenie u dzieci wyeliminowałam całkowicie. 6. Wybieram specjalistów zgodnych z moją filozofią bycia eko. Jeśli lekarz: taki który nie daje antbiotyku na wirusy czy zbędnych suplementów, elektryk do popsutego gniazdka: ok, jeśli umie go naprawić a nie wymienić w całości itp . 7. Piję kielecczankę :) prosto z kranu najlepsza. 8. W domu nie ma kupnych słodyczy i jakiejkolwiek żywności z konserwantami lub barwnikami. Żywność… Czytaj więcej »

Katarzyna Kędzierska
Gość

O, a gdzie kupujesz mleko w worku? Chyba takiego nie widziałam nigdy.

Marzena
Gość
Marzena

Kielce, os. Na Stoku :) Taki blaszak między blokami :) m.in. SM Końskie produkuje, pewnie parę innych spółdzielni też ma takie w ofercie.

Joanna Maria
Gość
Joanna Maria

W warszawie można kupić takie mleko w woreczkach plastikowych w marketach simple ;) jest krótszy termin do spożycia oczywiście, ale to może i lepiej, a ja podlewam kwiaty przegotowaną ostudzoną wodą, która mi zostaje w czajniku (wyparowuje chlor) albo po gotowaniu jajek na twardo (podobno taka woda ma dużo minerałów i jest do kwatków super)

aa
Gość
aa

Woda w wielu miastach musi być zdatna, tylko ludzie o tym nie wiedzą a raczej nie chcą w to wierzyć! Sam Kraków – większosć moich znajomych mimo wszelkim kampanii nadal twierdziło, ze woda z kranu nigdy w życiu, zardzewiałe rury (? serio?) i te sprawy. Przyszło mi robić dyplom na uczelni, zajęłam sie tematem badania przydatności wody i sposobów oczyszczania i dopiero wtedy to ich przekonało :) Jedynym składnikiem potrzebnych do oczyszczenia z niego jest chlor – który z łatwością usunie się filtrem węglowym, który ma koszt nawet 10zł na pół roku i poprawia też smak wody. Nie mam chyba większego marzenia, niż widok, jak wszyscy ludzie chociażby w moim mieście korzystają z butelek wielorazowych.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

1. Ograniczam emisję spalin :
* Kiedy tylko mogę wybieram rower bądź spacer zamiast samochodu.
* Jeśli już jeżdżę autem staram się jeździć ekonomicznie – dostosowuję prędkość do warunków panujących na drodze, unikam jazdy na wysokich obrotach, korzystam z klimatyzacji z umiarem

2. Zbieram plastikowe nakrętki, aby przeznaczyć je na szczytne cele

3. Używam materiałowej torby na zakupy ograniczając posiadanie ,,foliówek”

4. Staram się nie wyrzucać jedzenia tylko staranie planować zakupy spożywcze

Agnieszka
Gość
Agnieszka

1. ze starych kartek z notatkami ze studiów robię koperty, w których wysyłam sprzedane na różnych portalach niepotrzebne mi już rzeczy

Katarzyna Kędzierska
Gość

Super! I odbiorca książki może się czegoś nauczyć przy okazji ;)).

Karo (pinchofsalt)
Gość

Staram się połączyć ekologię i społeczną odpowiedzialność – nie wyrzucam rzeczy, które mogą się jeszcze komuś przydać. Mamy otwartą altankę osłoniętą od niepogody, gdzie zostawiam ubrania, działającą elektronikę, lampę którą wymieniam. Zazwyczaj rzeczy znikają w ciągu 2-3 godzin. Cieszę się, że komuś mogą jeszcze posłużyć :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Też tak robię :). Mamy przy śmietnikach takie miejsce i rzeczy szybciutko znikają :).

Mart Vesce
Gość
Mart Vesce

Sposób prowadzenia gospodarstwa domowego w stylu eco, a najlepiej: bez strat, jest mi bardzo bliski. Od jakiegoś czasu zaczęłam wprowadzać pewne zasady i widzę, że idzie mi coraz lepiej:) Staram się jeździć do pracy rowerem, zakręcać wodę, gasić światło po wyjściu z pomieszczenia itp. Ale oprócz tego chciałabym się podzielić moimi “małymi kroczkami” w dążeniu do ekologicznego domu:
1. Rozcinam opakowania i pudełka – to niesamowite ile zostaje tam produktu, który możemy jeszcze użyć!
2. Uwielbiam pić przez rurkę – dlatego zakupiłam rurki ze stali nierdzewnej do wielokrotnego użytku, świetna sprawa.
3. Nie wyrzucam odpadków organicznych, mam na nie osobne wiaderko, które po napełnieniu wywożę na działkę, na kompost.
4. Fusy z kawy- robię z nich peeling lub również trafiają na kompost.
5. Nie mam zmywarki, a naczynia myję zawsze w misce – nalewam do niej wodę i płyn. Nigdy nie myję naczyń pod lejącym się grubym strumieniem wody!
6. Do prania używam specjalnej kuli piorącej.
7. Zawsze wyłączam wszystkie urządzenia i listwy, tak by nie były w trybie “czuwania”.

Katarzyna Kędzierska
Gość

Mart, a jakiej kuli piorącej używasz? Orzechów?

Anna Karwowska
Gość
Anna Karwowska

Polecam kule z ecozone

Karo (pinchofsalt)
Gość

Nigdy w życiu nie zrezygnowałabym ze zmywarki na rzecz mycia w misce ;) nigdy.

Mart Vesce
Gość
Mart Vesce

Hm, ale jeśli się nie ma zmywarki… mus to mus :)

Karo (pinchofsalt)
Gość

To już gorzej. Ale zmywarka jest sprzętem zmieniającym życie, polecam :D

We grochy
Gość
We grochy

Ja się staram segregować śmieci, ale nie tylko oddzielać żywność od surowców, ale również na konkretne rodzaje papieru. Dlatego np. Makulaturę biurowa (kartki z drukarki, z zeszytu) wywożę do biura gdzie pracuje, gdzie segregujemy papiery biurowe na zadrukowane i czyste. Wbrew pozorom są one przetwarzane w zupełnie inny sposób. Tektury, opakowania po sokach, torby papierowe oddaje teściowej, która ma sklep i oddaje do specjalnych skupów tektury. Tektura jest zrobiona z zupełnie innych włókien niż papier do drukarek, wiec zarówno jego ponowne przetworzenie, jak i ponowne zastosowanie jest zupełnie inne. Do pojemników na papier wrzucam etykiety, gazety, ulotki, itp. A gazety jednodniowe, typu rzeczpospolita, wykorzystuje ponownie do mycia okien :) dodatkowo oczywiście jadąc na zakupy zawsze zabieram ze sobą lniana torbę :)

PS. Tak, tak, to ja się tak rozpisałam na temat papieru na Twoim instagramie jakiś czas temu :) pozdrawiam

Katarzyna Kędzierska
Gość

Cześć! Mnóstwo pożytecznej wiedzy jak zawsze :). Dziękuję!

kpirozek
Gość
kpirozek

Co do rzekomego mieszania śmieci, Twoja obserwacja jest słuszna. Nie miesza się ich na jednym samochodzie. U nas we wsi z kolei segreguje się śmieci w różnokolorowych workach, wiec nawet jeśli przejedzie jedne samochód (aczkolwiek wiem, ze jeżdżą 3 – do każdego rodzaju śmieci), to worki po kolorach łatwo wtedy rozdzielić. Ponadto, pytałam o to osobę z rodziny, która zawodowo i dogłębnie zajmuje się tym tematem i śmieci segregowane są potem jeszcze drugi raz przez pracowników zakładu, który te śmieci odbiera.

Oprócz tradycyjnego segregowania śmieci ja mam jeszcze wiaderko na resztki organiczne i wyrzucam je na kompost, który służy mi potem do użyźniania rabat. Z kolei resztki mięsne oddaję psu sąsiadki :)
Staram się hodować własne warzywa, ale na razie licho mi to idzie :)

eV
Gość

Bardzo fajny wpis. Choć do minimalizmu mi daleko (co widać po moim biurku i bałaganie w kalendarzu), mogę powiedzieć, że za wyjątkiem pożyczania rzeczy, robię wszystko, co opisałaś we wpisie. Dla mnie te rzeczy to taka norma, że nie wiem, w jaki sposób można postępować inaczej. Naprawdę da się nie zakręcić wody podczas mycia zębów?!
W konkursie nie wezmę udziału z dwóch powodów – po pierwsze, bo dla mnie tego typu zachowania są taką normą, że nie wiem, jak wygląda to nie-ekologiczne życie, aby móc porównać. Po drugie, bo podobny dzbanek już posiadam :).

Katarzyna Kędzierska
Gość

:)))

SportGirl90
Gość
SportGirl90

Na taki dzbanek zdecydowałam się po tym jak kupiliśmy z mężem elektryczny szklany czajnik w którym, po 2 dniach było widać kamień, natrafiłam wtedy na bardzo korzystną promocje w Super Pharm (za ten większy rozmiar zapłaciłam ok 40 zł). A że uwielbiamy herbatę to napełniamy go przynajmniej dwa razy dziennie, i faktycznie smak jest o niebo lepszy (tak samo kawy) a co najważniejsze od tego czasu nie czyściłam czajnika ponieważ nie ma żadnego osadu. Jak dla mnie jest to świetna opcja, tak mi się spodobał że kupiłam kolejne dla mojej mamy oraz teściowej. Bardzo zależało mi na oszczędzaniu przy kupnie wody w butelkach bo przy codziennych treningach dużo tego szło, a teraz nie mam tego problemu:)

Konrad/Droga do prostego życia
Gość

A ja właśnie zrezygnowałem z filtrowania wody. Oszczędność miejsca i pieniędzy…

Katarzyna Kędzierska
Gość

Tak, ja też piję wodę głównie prosto z kranu, ale nie we wszystkich miejscach się tak da.

Ania
Gość
Ania

Oczywiście obniżam w domu temperaturę :)
Może 22,0 st.C dla niektórych to nie jest zbyt duże wyrzeczenie ale dla mnie jako zmarźlucha jest. Tłumaczę sobie, że przede wszystkim tak jest zdrowiej dla wszystkich domowników i oszczędniej.
Poza tym przy zakupie różnych urządzeń/ oświetlenia – zwracam uwagę na ich energooszczędność.
No i gaszę światło w pomieszczeniach, w których nikogo nie ma. Niby oczywiste ale niektórzy o tym zapominają. :)

mala_Mi
Gość
mala_Mi

Widzieliście projekt zerowastehome? Cudny! roczna ilość odpadów czteroosobowej rodziny to pół słoika… trochę zakręcone, ale warto podejrzeć.
Ale ja się chciałam przyczepić wody butelkowanej. Moje dzieci piją głownie wodę, z rzadka coś innego. Kupujemy butelkowaną – mineralną, czyli o łącznej mineralizacji powyżej 500mg/litr. To zupełnie inna jakość niż z kranu. wody “źródlanej” nie kupujemy – zastępuje ją krakowska kranówa. Rozumiem, że woda butelkowana we wpisie to źródlana. Mineralnej kranówka, niestety, nie zastąpi.
Poza tym segregujemy śmieci, oszczędzamy wodę (zakręcamy, prysznic itd), ubrania kupuję głównie używane, zabawki też, intensywnie korzystamy z biblioteki i wymieniamy się zabawkami (materiał i drewno, z plastiku mało i klocki Lego) i książkami ze znajomymi, wykorzystujemy ponownie torby prezentowe itd. Ale to przecież norma jest! :D po co tym pisać?
(podobnie normą są u nas nieustanne rozmowy, z dziećmi (7 i 4lata) jako pełnoprawnymi członkami. Podobno to “patologia” – usłyszałam na targach książki). Rozmawianie tez jest eko! :)
Pozdrowienia i dzięki za bloga!
(kupiłam dzięki Tobie Kasiu wspaniały sweter ze znakiem woolmark, oczywiście w ciuchlandzie. Najlepsza i najcieplejsza rzecz, jaką mam :D)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Dzięki za komentarz! Oczywiście, że woda wysokozmineralizowana to jednak coś innego. No właśnie dana rzecz dla jednego będzie normą, a dla innego odkryciem (lub patologią ;)))).

Justyna
Gość
Justyna
Gosiak
Gość
Gosiak

Czasem zdarza sie, że nawyki, które dla jednych są codziennością, dla innych mogą być sporym problemem. Widzę to zawsze bardzo wyraźnie, gdy wracam do rodzinnego domu, w którym segregowanie śmieci to “niepotrzebny kłopot”, woda leje się litrami, a plastikowe opakowania nie mieszczą się w koszu na smieci. Co więc robie, żeby być “eko”? Staram się wprowadzić pozytywne nawyk u moich bliskich :) Przez wiele lat żyłam tak jak oni i nie zastanawiałam się nad tym jaki to ma wpływ na srodowisko, wiec wiem, że zmiana może wydać sie trudna. Pierwszym krokiem był zakup gustownej płóciennej toby na zakupy dla mojej mamy, której używa teraz regularnie, bo po prostu bardzo jej się podoba :) Oprócz tego zdaje relacje na bieżąco z moich prób bycia bardziej eko – podsyłam im zdjęcia z różnymi DIY, a na ostatnie urodziny, moja mama dostała… Twoja książkę Kasiu :) I to był strzał w dziesiątkę – widzę zmiany w sposobie myślenia całej mojej rodziny! I sama osobiście mam w mieszkaniu dzbanek filtrujący, ale myślę że rodzicom tez by się taki spodobał ;)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Super, bardzo się cieszę! :)))

Inka
Gość
Inka

Hej dziewczyny, Nie będę powtarzać sposobów, które już zostały wymienione, mam nadzieję, że zainspirują Was moje: 1 Moja dieta opiera się na lokalnych, sezonowych warzywach i owocach – pani na bazarku waży je w foliówkach, a ja je potem wysypuję do płóciennej torby. Info dla nieśmiałych: kupuję zawsze u tej samej pani, która już nie patrzy na mnie dziwnie ani nie tłumaczy, że od tych warzyw to mi się torba pobrudzi. We własną torbę pakuję także zakupione buty, ubrania itd. 2 Nie kupuję specjalnych opakowań, tylko wykorzystuję te, które mam: butelka po mydle w płynie służy jako pojemnik na płyn do mycia naczyń, pojemników po lodach używam jako pojemnika na lunch, do mrożenia jagód itd. 3 Odkryłam,że w czasach patelni ceramicznych kotlet usmaży się na łyżce oleju tak samo dobrze jak na szklance oleju…:) 4 Podczas gotowania przykrywam garnki (20% oszczędności energii) i gotuję porcje na kilka dni (mniej energii pójdzie na jednorazowe ugotowanie większej ilości zupy i jej odgrzanie niż gotowanie dwóch zup przez 2 kolejne dni). Używam płyty ceramicznej, więc jeśli mam kilka potraw do ugotowania, to wykorzystuję fakt nagrzania płyty i wszystko gotuję na jednym palniku, jedno po drugim – o ile mam czas oczywiście. I… Czytaj więcej »

Katarzyna Kędzierska
Gość

Dzięki za komentarz! Minimalne zużywanie kosmetyków TAK! Zamierzałam o tym napisać w którymś z kolejnych tekstów :).

Inka
Gość
Inka

Kasiu, jako że mój ukochany upiera się przy wodzie butelkowanej, nie ma sensu abym brała udział w konkursie – nie bierz proszę mojej wypowiedzi pod uwagę. Fajnie, że pojawiło się tyle fajnych pomysłów, ja bym miała spory problem z głosowaniem:)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Inka, ale to nie ma znaczenia! Na pewno nie chcesz, żebym brała pod uwagę Twoją wypowiedź?

Inka
Gość
Inka

Na pewno:) ja piję kranówkę, mąż obstaje przy butelkach i w tej sytuacji ten fajny dzbanek byłby przedmiotem, któremu trzeba znaleźć dom…

Ania Sularz
Gość
Ania Sularz

Jeżeli chodzi o nasze ekologiczne sposoby, które wykorzystujemy w mieszkaniu:
1. Mamy akwarium 200l, które wymaga średnio 1-2 w tygodniu podmiany wody jałowej (ok. 2-3 wiaderka). W tym celu zakupiliśmy filtr montowany przy zaworze przy rurach w kuchni (pod zlewem). Pierwszym wężykiem spływa woda jałowa, która przeznaczona jest nie tylko do uzupełnienia akwarium, ale również ja uzupełniam swoje zapasy wody do prasowania (do żelazka) aby co chwile nie kupować wody destylowanej w wielkim plastiku na stacji benzynowej. Drugim wężykiem spływa natomiast woda “zanieczyszczona”, a więc zawierająca minerały i pozostałe składniki wody miejskiej. Ta woda przeznaczana jest przeze mnie do mycia podłóg :)
2. Ponadto, zważywszy na ścisłe wykształcenie mojego narzeczonego, zaprogramował on “wtyczki” do gniazdek, do których podłączone są nasze komputery, sprzęty rtv i agd. Zadaniem zaprogramowanych wtyczek jest odcięcie dopływu prądu do sprzętów w nocy gdy śpimy oraz w czasie gdy jesteśmy w pracy. Dzięki temu sprzęty na tzw. czuwaniu nie stanowią cichego pożeracza energii :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

O, podoba mi się ta koncepcja “programowania wtyczek”, chyba podrzucę temat do rozpracowania mojemu inżynierowi :)).

Ania Sularz
Gość
Ania Sularz

Polecam serdecznie, zauważalnie niższy rachunek za prąd jest w tym wypadku miłym efektem ubocznym :)

zelka
Gość
zelka

Mamy u siebie w domu bardzo twardą wodę, czarny granitowy blat co jakiś czas przy zlewie trzeba odkamieniać taki się biały robi od osadu :( Ale za to przefiltrowana woda przez dzbanek (dokładnie tak jak w Twojej notce) powoduje, że odkąd używamy przefiltrowanej wody do gotowania w dzbanku elektrycznym, ani razu nie musieliśmy go odkamieniać! 3 lata! A że mamy dzbanek elektryczny na wypasie to się bardzo cieszymy, że udaje się go utrzymać w czystości bez osadu tyle lat :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Moja bratowa ma tak samo! Czarny blat jest w zasadzie biały…

samorozwijalnia.pl
Gość
samorozwijalnia.pl

Inspirujący wpis. Zmusza do myślenia! :) U mnie na porządku dziennym jest segregacja śmieci, zbieranie zużytych baterii i zakrętek po butelkach. Zakrętki mają wartość dodatkową, bo zawsze komuś pomogą.. :)

Olga
Gość
Olga

ekologiczny dom połączony z pomocą dla innych
1. Wszystkie skrawki papieru, pudełka, opakowania po herbatach itp. odkładam na makulaturę, dzięki temu przedszkole ma pieniążki np. na wyjście do teatru. Zużywam o wiele mniej worków na śmieci i mam o wiele mniej śmieci:)
2. Nakrętki, które pozwalają pomóc chorym dzieciom. A Butelki można potem zgnieść i zajmują mniej miejsca.
3. Zamiast reklamówek używam toreb ekologicznych.
4. Nagromadzone jedzenie w lodówce wykorzystuję do sosów, sałatek. Dużą ilość jedzenia mrożę, rzadko wyrzucam.

5. Nie wrzucam do pieca rzeczy, które zanieczyszczają powietrze.
6. Zwykłe żarówki zamieniłam na energooszczędne.
7. Zamiast kąpieli>> prysznic.
8. Robię pranie 20 minutowe.
9. W miarę możliwości zamiast różnych środków czystości stosuję ocet z wodą.
10. Nieudane zakupy (ubrania, kosmetyki) krążą po całej rodzinie:)

Serdecznie pozdrawiam! :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Dzięki za komentarz! Z tym wrzucaniem rzeczy do pieca to jest chyba nadal duży problem, prawda?

Paulina
Gość
Paulina

Po przeczytaniu artykułu zdałam sobie sprawę, że większość z nich czynnie stosuję – mam jeszcze kilka patentów, które ograniczają zasoby, a przede wszystkim ilość wydanych pieniędzy. 1. Nie kupuje peelingów – ten domowy, zrobiony z fusów kawy lub też z cukru z dodatkiem cytryny i miodu jest bezapelacyjnie najlepszy! Idealnie usuwa martwy naskórek, a jeśli dodamy do niego łyżeczkę oliwy z oliwek, będzie działał nawilżająco. 2. Zanim pójdę spać wyłączam wszystkie sprzęty jak np. ładowarki do telefonu/komputera – oczywiście, kiedy ich nie używam :) 3. Stosuję energooszczędne żarówki – to chyba w dzisiejszych czasach już oczywistość – droższa żarówka, ale wystarcza zdecydowanie na dłużej i oszczędza pieniądze. 4. Nie kupuję wody, piję z kranu, a kiedy wychodzę z domu zabieram ze sobą butelkę wielokrotnego użytku, kupioną za bodajże 15 złotych i tam nalewam wodę do picia. 5. Podobnie robię z kawą – kubek termiczny to koszt ok. 50 zł, a kawę mam zawsze ze sobą. Tutaj koszty zwracają się w ekspresowym tempie, a taki kubek nie zajmuje dużo miejsca. 6. Wykorzystuję telefon zamiast papieru – kiedy nie muszę czegoś drukować np. bilet na pociąg, a jest mozliwość okazania biletu w telefonie, korzystam z tej opcji. 7. Gotuję proste dania… Czytaj więcej »

Katarzyna Kędzierska
Gość

Dzięki za komentarz! Kubek termiczny i kubek na wodę to też moje patenty! :).

Katarzyna Kędzierska
Gość

Też próbuję przeforsować w domu ścierki zamiast papierowych ręczników i też jest opór… :).

Olga
Gość
Olga

Haha, w takim razie możemy nawzajem trzymać za siebie kciuki :) ale musimy też pamiętać żeby nie suszyć nikomu głowy, bo to tylko zniechęca i budzi większy opór. Taki to świat, domowej dyplomacji…! :)

Ania Comerford
Gość
Ania Comerford

Dzbanek brita nie jest wale elologiczny ponieważ wkłady są zrobione z plastiku. Argument ze plastik moze byc recyclingowany nie wygrywa bo smutna prawda jest taka ze nie jest to robione ze względu na koszta. Najbardziej ekologiczna opcja jest zakup filtra węglowego który sie poprostu wkłada do dowolnego naczynia. Polecam te marki KISHU i tańsze black+ blum. Aha filtr działa przez 6 miesięcy i jest całkowicie naturalny i biodegradalny.

kinga
Gość
kinga

“Odnośnie do”, a nie “odnośnie”, przedrostki typu “super-“, “hiper-“, “ekstra-” z rzeczownikami pisze się łącznie, “proekologiczny” również łacznie, a nie z łącznikiem. Przepraszam, ale razi mnie to. Treść na najwyższym poziomie, więc tego samego należałoby oczekiwać w kwestii formy…

Konstanty Aniołek
Gość
Konstanty Aniołek

Droga Simplicite, ponizej zamieszcze moje sposoby na bardziej swiadome, ekologiczne i bezsmieciowe zycie. Wszystkie sposoby beda podparte zdjeciami mojego autorstwa. Nie chce brac udzialu w konkursie, bo taki dzbanek jest w moim mniemaniu rzecza zbyteczna generujaca kolejne smieci :) 1. do mycia naczyn uzywam tak zwanej lufy, czyli “gabki” z ogorecznika morskiego, ktora mozna kompostowac i zrobiona przez dobra dusze myjki ze sznurka. Tym sposobem nie nabywam plastikowych gabek, staram sie nie generowac nowych smieci. https://www.instagram.com/p/BLVwiOvBijf/?taken-by=nerada_plytvam https://www.instagram.com/p/BLVxptEh1hJ/?taken-by=nerada_plytvam 2. zamiast antyperspirantu w plastiku, ktory w miare szybko sie zuzywa mam krysztal, ktory poki co jest ze mna od roku https://www.instagram.com/p/BLVzMZ2htdM/?taken-by=nerada_plytvam 3. kosmetyki typu tonik, olej na dzien, olej na noc wylacznie we szkle, ktore mozna potem ponownie uzyc. Zawsze to mniej smieci :) https://www.instagram.com/p/BLV1MTXhNUJ/?taken-by=nerada_plytvam https://www.instagram.com/p/BLV_IZCBVt-/ https://www.instagram.com/p/BLWPV6gB_e0/ https://www.instagram.com/p/BLWQObpBIR7/ https://www.instagram.com/p/BLWPsZ6hY4F/ 4. myje sie mydlami robionymi recznie przez kolezanke, albo zakupionymi bez opakowan https://www.instagram.com/p/BLV3X3TBY2A/?taken-by=nerada_plytvam 5. pielegnacja wlosow to mydlo, ocet, olej kokosowy. 0 plastiku, 0 smieci :) https://www.instagram.com/p/BLV6B1xB2jY/?taken-by=nerada_plytvam 6. demakijaz oczu robie olejem kokosowym i wielorazowymi platkami https://www.instagram.com/p/BLV7yF8h4T6/?taken-by=nerada_plytvam 7. zamiast depilowac sie plastikowa jednorayowa maszynka, albo plastikowa maszynka, gdzie trzeba wymieniac co jakis czas plastikowe glowice uzywam tradycyjnej na zyletki – nie widze zadnej roznicy :) https://www.instagram.com/p/BLV7HtMBqLv/?taken-by=nerada_plytvam 8. zamiast jednorazowych tamponow, wkladek i… Czytaj więcej »

Manufaktura Zdjęć
Gość
Manufaktura Zdjęć

Dzbanek filtrujący to strzał w dziesiątkę. Sama mam Britę od kilku miesięcy i sprawdza się idealnie. Gdy „uzupełniłam” ją butelką z filtrem węglowym Dafi, przestałam zupełnie kupować wodę butelkową. Mam jednak problem z płatkami kosmetycznymi – tych niestety trochę zużywam :/

Katarzyna Kędzierska
Gość

Polecam olejek do zmywania twarzy i ściereczkę z mikrofibry. Używam już bardzo długo i sprawdza się genialnie. Ewentualnie wielorazowe płatki kosmetyczne, wiele osób o nich wspomniało w komentarzach.

Justyna S.
Gość
Justyna S.

Trochę tego proekologicznego postępowania u mnie jest :)
– gdy kładę się spać albo nie korzystam z jakiegoś urządzenia to wyłączam z prądu ( żadne diody nie świecą).
-ubrania kupuję rzadko i to najczęściej używane.
-staram się używać materiałowych toreb na zakupy.
-w sypialni przed spaniem zakręcam ogrzewanie na minimum.
-mamy ogródek i w nim drzewa, krzewy owocowe oraz trochę warzyw z których robię przetwory na zimę.
-segreguję śmieci oraz zbieram nakrętki butelek
-oszczędzam wodę (krótkie prysznice, zakręcanie przy myciu zębów etc. podlewam ogródek deszczówką i wodą ze studni)
-staram się ostatnio używać do czyszczenia kuchni i łazienki octu i sody oczyszczonej
-książki wypożyczam w bibliotece
-ja sama nie mam prawo jazdy i nie jeżdżę samochodem ( mąż jeździ) wolę rower albo komunikację miejską)
-staram się chodzić w rzeczach aż do zdarcia albo gdy coś mi się znudzi, a jest dobre to szukam osoby która to z chęcią weźmie
-zakupy żywieniowe planuję i z listą kupuję
-telefon komórkowy- używam jednego od około 9 lat ( mój pierwszy i jedyny, mam nadzieję że nie będę musiała jeszcze wymieniać) – nie zależy mi na nowoczesnych urządzeniach, nigdy nie byłam typem siedzącym w nowinkach technologicznych.
Oczywiście różnie u mnie bywało, ale z tego co pamiętam zawsze byłam bardziej ekologiczna niż mniej.

Justyna S.
Gość
Justyna S.

Tak sobie pomyślałam, że bardzo ekologiczni jako Polacy byliśmy w czasach komuny.

Ania Zielińska
Gość
Ania Zielińska

We wrześniu, na kilka miesięcy przeprowadziłam się do Francji. Jedną z rzeczy, których będzie mi bardzo brakowało po powrocie jest serwis OUICAR, który pozwala na wynajęcie samochodu od prywatnej osoby, która w danej chwili go nie potrzebuje. Jest to opcja ponad 60% tańsza niż klasyczna wypożyczalnia, nie mówiąc już o kosztach utrzymania własnego samochodu. Jeśli chodzi o bardziej domowe triki, mam tutaj ekspres kawowy na kapsułki. Odkryłam (za pomocą youtube), że kapsułki tak naprawdę nie muszą być jednorazowe – wystarczy kupić kilkukrotnie tańszą mieloną kawę i uzupełniać umyte wcześniej kapsułki. To mniej wygodne niż używanie ich jednorazowo, ale wyobraziłam sobie górę pustych kapsułek wyprodukowanych w kilka miesięcy i jestem mocno zmotywowana. Kolejna metoda na oszczędzenie pieniędzy i planety – na zakupy zawsze zabieram torbę wielokrotnego użytku. Nie kupuję siatek i nie mam problemu co z nimi później zrobić. Czytając posta, przypomniałam sobie o jeszcze jednej metodzie na niekupowanie wody butelkowanej – warto kupić sobie plastikową butelkę wielokrotnego użytku, żeby nie kupować wody ‘na mieście’, tylko zawsze mieć ją przy sobie. Jeśli chodzi o typowo babskie kwestie – ograniczyłam kosmetyki do twarzy do minimum. Mam 1 krem, którego używam na noc i na dzień balsam i wodę różaną. Zawsze się… Czytaj więcej »

Katarzyna Kędzierska
Gość

Wydaje mi się, że niektóre firmy produkujące ekspresy i kapsułki mają bardzo zaawansowane systemy recyklingowe. Zużyte kapsułki można oddać do sklepu i zostaną przetworzone.

Agatha
Gość

dość mało się piszę o takich sprawach a to przecież tak ważny temat! ludzie często myślą, że od przejmowania się ekologią jest państwo albo duże fabryki i korporacje, a przecież to właśnie od nas, szeregowych obywateli, zależy najwięcej. i, tak jak piszesz, dużo możemy zrobić przy minimalnym nakładzie pracy i praktycznie zerowym wysiłku. w konkursie udziału nie chcę brać, ale kilka myśli podrzucę: 1. Dzbanek z filtrem mi nie potrzebny bo od lat piję już wodę z kranu i piję ją wszędzie (nie wliczając krajów gdzie może to się skończyć źle, jak np. Kambodża czy Mozambik…) gdzie jestem 2. Mam szklaną butelkę w której noszę wodę ze sobą – nie muszę kupować w plastiku gdy zachce mi się pić 3. Segreguję śmieci, łącznie z kompostem i odpadami ogrodowymi 4. Ograniczam kupowanie plastiku: kosmetyki w szkle, grzebień bambusowy, herbata nigdy nie w ‘jedwabnych’ woreczkach, mydła w kostce 5. Nie kupuję rzeczy, które mogą być elektroniczne – muzyka, filmy, gazety, czasopisma (wyjątkiem są książki do których mam słabość…) 6. Nigdy nie biorę reklamówek 7. Jak świece to tylko sojowe albo naturalne 8. Zamiast w woreczki, papier śniadaniowy czy folię aluminiowa pakuję jedzenie do pojemników wielokrotnego użytku 9. Ubrań kupuję mało i… Czytaj więcej »

Katarzyna Seredin-Kolarczyk
Gość

Myślę, że u mnie w domu najbardziej ekologiczną decyzją była zmiana żarówek na LED’owe. Oczywiście nie wszystkie naraz, bo nie wyrzucam dobrych żarówek żeby kupić nowe. Ale po wypaleniu się wymieniam sukcesywne te które trzeba na LED’owe. Teraz już nie są takie drogie, a świecą dużo dłużej i zużywają znacznie mniej energii niż zwykłe czy nawet energooszczędne. Staram się rzadziej jeść wołowinę na rzecz kurczaka czy warzyw. Nie jest to łatwe, bo uwielbiam mięso, ale hodowla krów jest jedną z najmniej ekologicznych hodowli na świecie. Staram się także unikać produktów, zarówno spożywczych jak i kosmetyków z olejem palmowym, którego uprawy wymagają wycinania kolejnych hektarów lasów deszczowych. W ogóle w kosmetykach staram się przejść na bardziej ekologiczne produkty, naturalne, które mniej zanieczyszczają środowisko niż klasyczne detergenty. Chciałabym także przejść na filtrowaną wodę z kranu, ale czuję dziwny, irracjonalny opór przed piciem kranówki, nawet przefiltrowanej, bez ugotowania jej. Choć u nas, na Śląsku, woda z kranu jest jak najbardziej zdatna do picia bez przegotowania. Jednak ludzki mózg to zadziwiający organ… Niedawno zainwestowałam także w ekologiczne, naturalne preparaty myjące – do podłóg, do toalet i uniwersalny płyn myjący. Niestety nie są tak skuteczne jak mocna chemia, ale na pewno zdrowsze dla naszego… Czytaj więcej »

Katarzyna Kędzierska
Gość

Oj, ja też nie zasłużę na miano ekologicznego freak’a :), ale staram się wprowadzać zmiany.

magda
Gość
magda

Moje eko sposoby:-):
Dojezdzam do pracy 40 km i dojazdy te dzielimy na 3 osoby – zawsze to dwa samochody na trasie mniej, oszczednosc pieniedzy i srodowiska a do tego super towarzystwo.
Uzywam plociennej torby. Foliowki jak sie pojawia wykorzystuje na worki do smieci.
Suszac wlosy lub biorac prysznic zostawiam otwarte drzwi na mieszkanie po – swietnie dogrzewa przedpokoj :-) to patent od rodzicow ktorzy na tym zaoszczedzili w ubieglym roku kilkaset zlotych z ogrzewania.
Nie kupuje jedzenia na duzy zapas, aby nie wyrzucac (plaga naszych czasow), a gotujac mieszam to co zostaje – sprzyja kreatywnosci a ile nowych przepisow powstalo w ten sposob! ;)
Gotujac wode w czajniku okreslam ilosc jakiej potrzebuje – nie zalewam do pelna. Tak samo gotujac ryz i makaron – nie ma potrzeby by torebka plywala w 5 litrowym garnku ;)
To chyba tyle.
Fajny post, mozna sie zainspirowac!

Agata Muszyńska
Gość

“Puszczam w drugi obieg ozdobne papierowe opakowania” – zawsze śmieję się z moją siostrą, robiąc porządki: “Ta paczka jest w rodzinie od dziesięciu lat!”. Nie widzę powodu, dla którego takie opakowanie nie miałoby mieć drugiego i nawet trzeciego życia, jeśli wygląda na nieużywane. Przy okazji bardziej szanuję te papierowe torebki. Dziękuję również za podsunięcie pomysłu “Makulatura dla Zwierząt”!

AfterKorpo
Gość

niestety bardziej od przemysłu odzieżowego naszą planetę zanieczyszcza przemysł spożywczy, a dokładnie przemysłowy chów zwierząt.

Beata Redzimska
Gość

Oj, musze odkurzyc swoja karafke do filtrowania i wymienic filtr. Dziekuje za inspiracje i pozdrawiam serdecznie Beata

Marta Re
Gość
Marta Re

Zawsze chętnie czytam teksty na temat ekologii, oszczędzania itp. Co do przenoszenia w swoje życie pomysłów innych mam już spory dystans. O ile woda w Krakowie jest naprawdę niezła i historie o niebezpiecznej kranówce z pewnością można włożyć między mity. Ta ta woda pomimo poprawnego składu chemicznego jest po prostu niesmaczna dla mnie. Dlatego kupuję wodę butelkową. Nigdy nie pakowałam pralki do pełna bo pranie jest po ugniatane, bo nigdy tyle nie uzbieram w danej kolorystyce, bo najzwyczajniej w świecie lubię mieć trochę luzu i miejsca a nie na ścisk.. nawet w pralce. Dla jednych będę minimalistką bo używam prawie 17 lat tej samej pralki czyli nie kupuję następnej i zużywam do końca. Dla innych to będzie zgroza bo na pewno moja pralka tak wiekowa nie jest oszczędna jak te nowsze z napisem eco. I mogłabym się odnieść do reszty porad, najważniejszy jest jednak według mnie zdrowy rozsądek i mądra oszczędność a to w różnych domach ma całkiem inny wymiar.

Agata Milewska
Gość
Agata Milewska

Używam dzbanków BRITA razem z wkładem wymienialnym. Martwi mnie jedno: czy te zużyte wkłady opakowane w plastik są ekologiczne? Czy ulegają recyklingowi? Wątpię. Nie ma na nie specjalnych pojemników czy punktów odbioru, a przecież filtr który jest chemią opakowaną w niezdejmowalną plastikową obudowę nie rozkłada się łatwo i szybko? Raczej zalega przez wiele lat. Skłania mnie to do zastanowienia i nawet rozważam rezygnację z tego rodzaju filtra do wody…

Katarzyna Kędzierska
Gość

Agata, zapytam o wszystko i dam znać.

Wiktoria Pawlak
Gość
Wiktoria Pawlak

Hej :) ja jestem dopiero początkującą minimalistką ale podzielę się kilkoma praktykami z mojego domu:
– segregracja śmieci, wielkokrotne użytkowanie torebek foliowych, pudełka po butach często przydają się później w mojej szafie jako pojemniki np na skarpetki czy rozmaite akcesoria. wielokrotne używanie opakowań i torebek na prezenty (mam na nie specjalny pojemnik dlatego w zasadzie nie muszę ich kupować, używam te, które sama od kogoś dostałam)

– zmywanie w zmywarce w trybie eco,

– używam minimalną ilość płynu do płukania przy praniu a przy ręcznym wcale
– gotowanie: staram się kupować niewiele i maksymalnie wykorzystywać zakupione produkty przykład: warzywa i mięso na których gotowała się zupa idealnie nadają się do przygotowania pysznej kaszy z warzywami i mięsem. nie stosuję także kuchennych gadżetów
– gaszenie światła gdy wychodzę z pomieszczenia
– wyłączanie wody gdy namydlam się pod prysznicem lub gdy myję twarz przy umywalce
– zamiast przegrzewać pomieszczenie wolę na noc przykryć się dodatkowym kocem
– ostatnio również mniej kupuję ubrań, jesli mam ochotę na coś nowego pożyczam ubranie od mojej siostry, to doskonale zaspokaja potrzebę kupienia czegoś.

– staram się także prowadzić auto ekonomicznie,

– przy myciu łazienki staram się używać jak najmniej chemii, najczęściej do umycia podłogi wystarczy sama gąbka z wodą

Kamila z Kreatorni Zmian
Gość

Właśnie taki sam wpis przygotowuje odnośnie moich sposobów na ratowanie planety i ekologiczne życie :-) Używam brity i nie wyobrażam sobie kupować wody. Wiele z Twoim sposobów jest też moimi sposobami. Dodam tylko ze dostarczyć ile prądu gdzie mieszkam oferuje opcje droższa ale mamy świadomość że większość prądu z którego korzystamy pochodzi zr źródeł energii odnawialnej. Innymi spsobami są używanie ekologicznych spsobów i środków do sprzątania. :-)

Justyna S.
Gość
Justyna S.

Wspaniałe sposoby na dbanie o nasze środowisko naturalne. Chociaż bardzo chciałabym wiele rzeczy jeszcze zastosować w moim życiu to nie jest to takie proste. Ja sama używam papieru szarego toaletowego, ale mój mąż nie i nie chce się dać przekonać. Miałam kiedyś dezodorant kryształ lecz jednak jego efektywność przy mocnej potliwości jest słaba. W praktyce i mając rodzinę różnie to wygląda, nieraz nie da się wszystkiego zastosować i trzeba nabrać dystansu i zdrowego rozsądku :)

Konstanty Aniołek
Gość
Konstanty Aniołek

Hej, pisze ten komentarz już drugi raz, bo wczoraj jakoś się nie dodał… Chciałam tylko zaprosić o ile Cię interesuje taka tematyka na bloga Kasi, która fajnie pisze o zero waste OGRANICZAM SIE (wpisz w google) Nie od razu Kraków zbudowano, ale go zbudowano :-) Kibicuję :-)

Marta Re
Gość
Marta Re

Jestem pod wrażeniem, najbardziej chyba faktu, że zamiast wypisywać jest tez pełna dokumentacja zdjęciowa.
Na pewno taki styl życia jest lepszy od bezmyślnego produkowania śmieci pomimo, że nie wszystkie rozwiązania są dla mnie do zaakceptowania.

Konstanty Aniołek
Gość
Konstanty Aniołek

Hej, pisze ten komentarz już drugi raz, bo wczoraj jakoś się nie dodał… Chciałam tylko zaprosić o ile Cię interesuje taka tematyka na bloga Kasi, która fajnie pisze o zero waste OGRANICZAM SIE (wpisz w google)
Ważne by to co robimy sprawiało nam przyjemność (właśnie mi sprawia) i starać się nie robić tego co nas może unieszczęśliwić :-) Serdeczności

Marta Re
Gość
Marta Re

Oczywiście, że zajrzę – dziękuję za zaproszenie.

Anna Karwowska
Gość
Anna Karwowska

Co do wody z plastikowych butelek dodałabym jeszcze, ze taki plastik może porządnie namieszać w naszych hormonach…
Do szybkiego sprzątania korzystam z mieszanki octu i wody z jakimś olejkiem eterycznym.
W 90% zrezygnowałam z korzystania z szamponów. Włosy myje mąka, orzechami piorącym lub glinka. Zamiast odzywek używam wodę z octem. Końcówki zabezpieczam olejem.
Ubrania piorę z kulami piorącym. Proszku dodaje tylko przy większych zabrudzeniach i to tez mało. Do zmiękczania używam soli epsom z olejkami eterycznymi.
Planuje wprowadzić więcej zmian, ale robię to powoli. Mimo wszystko, moja alergiczna skóra się cieszy :)

Ania Kalemba
Gość

U mnie schodzi tyle wody butelkowanej, co najmniej 2 butelki dziennie. Muszę koniecznie pomyśleć o dzbanku! :)

Teresa Gertz
Gość
Teresa Gertz

Na stronę zawędrowałam przypadkiem i wygląda na to, że postaram się czegoś nauczyć (ja, chomik). W artykule i komentarzach jest mnóstwo sposobów, z których sama korzystam, więc nie będę się powtarzać. Jestem młodą matką 7-miesięcznego bobasa, więc sądzę, że dałby mi tyle czasu na pisanie ;) Chcę za to (bo widziałam, że w komentarzach brakuje) opisać, co ja, jako matka robię by być eko :) 1. Pieluchy wielorazowe . To król królów. Nowoczesne pieluszki są śliczne i łatwo się je pierze. Mam zestaw, który wystarcza w 100% na zastąpienie pampersów. Zalety takich pieluch są ogromne. Nie zawierają chemii. Nie odparzają. Nie trzeba stosować kremów do pupki. Nie stosuje się do nich płynu do płukania, pierze w 1/2 dozy proszku (ja tak piorę) ale wiem, że kule piorące też można. I można je stosować przy kolejnych dzieciach, albo sprzedać. Ja większość moich pieluszek kupiłam używane. I nie ma TON śmieci, które rozkładają się setki lat! 2. Myjki wielorazowe. Pupkę młodego z grubszych spraw obmywam myjką wielorazową, do której wodę przechowuję w szklanej butelce (czyli żadnych chusteczek nawilżanych!). Myjki piorę razem z pieluszkami. 3. Wielorazowe wkładki laktacyjne. Na początku “drogi mlecznej” zamiast kupnych wkładek laktacyjnych kupiłam oczywiście wielorazowe, często we wzory,… Czytaj więcej »

Katarzyna Kędzierska
Gość

Fantastyczne pomysły, dziękuję!

Natalia Trędowicz
Gość
Natalia Trędowicz

dzisiaj odkryłam Twojego bloga-zachwycilam się. Nie jestem minimalistka ale mocno do tego dążę i sukcesywnie pozbywam się rzeczy zbędnych rzeczy. Problemik kłopocik jest w tym ze mam 2 dzieci. One i ich ubrania, zabawki rzeczy na urodziny itd nie pomagają zmianie stylu życia :( hmmm i co tu zrobić :/

Katarzyna Kędzierska
Gość

Natalio, wiele osób spośród moich przyjaciół i znajomych czyta mojego bloga, czytało książkę. Wiesz, którzy są najbardziej zadowoleni ze zmian wprowadzonych w związku z minimalizowanie? Ci z dziećmi :)).

Ania
Gość
Ania

ja mam 2 dzieci, i nie moge sie nadziwic, ze dzieci sa traktowane jako wymowka przed zmianami.

Natalia Trędowicz
Gość
Natalia Trędowicz

Od ostateniego komentarza zrobiłam porządki w moich ubraniach butach i w zabawkach dziecięcych :) jeszcze duzo przede mną, śmieje sie ze przechodzę transformacje to jest długi etap pozbywania sie zbędnych rzeczy :) Zainspirowałaś mnie dzięki na długo pozostanę na Twoim blogu pozdrawiam