Data: 09/08/2021

Moje najlepsze i najgorsze zakupy ubraniowe + Planer zakupowy do pobrania

Bardzo często dostaję od Was prośby o polecenia „ubraniowo-butowe”. O najlepszą koszulkę, skarpetki, tenisówki itp. Z reguły wzbraniam się przed poleceniem konkretnych marek z równie konkretnych powodów, o których szerzej piszę poniżej, ale pomyślałam, że tekst z moimi najlepszymi i najgorszymi zakupami ubraniowymi ostatnich lat będzie zacnym pomysłem.

 

Dlaczego nie polecam konkretnych marek?

 

„Kasia, gdzie kupić wytrzymały, prosty, biały T-shirt?” To pytanie mnie prześladuje, bo choć OGROMNIE chciałabym móc Was odesłać w jedno, konkretne, godne polecenia miejsce, to zwyczajnie nie jestem w stanie! Oto dlaczego.

 

Po pierwsze, JAKOŚĆ W OBRĘBIE JEDNEJ MARKI BYWA MOCNO NIERÓWNA. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę każdy, kto kiedyś kupił w sieciówce różne pary skarpet lub koszulek. Przykładem mniej oczywistym niż sieciówka jest dla mnie np. marka Risk made in Warsaw – jedna z pierwszych polskich marek chwalących się etyczną produkcją (dziś już jest w tym względzie dużo niejasności). Szarą bluzę, jeden z ich flagowych produktów, kupiłam niemal na samym początku działalności marki, wiele lat temu, i mam do dziś. Nieco już sfatygowana, ale tkaninie, odszyciu i konstrukcji nie mogę niczego zarzucić – sami możecie zobaczyć poniżej. Kilka lat później, kierowana doświadczeniem, kupiłam u nich piękną sukienkę. Szwy wypruły się jeszcze przed pierwszym praniem, a ja zniechęciłam się do poleceń marek, bo czuję ogromną odpowiedzialność za słowo, a Ciebie nie chciałabym narazić na nietrafione zakupy i stratę pieniędzy.

 

Po drugie, JAKOŚĆ RZECZY ZMIENIA SIĘ W CZASIE. Niby ten sam model, ale jakość nie ta. Tutaj przykładem są dla mnie tenisówki Lacoste. Te kupione wiele lat temu były idealne! Niesamowicie wygodne, trwałe do granic. Gdy mi się zniszczyły, kupiłam ten sam model (w zasadzie następcę tego modelu, z drobnymi modyfikacjami). Noszę, ale do ideału to im bardzo daleko. Jestem rozczarowana spadkiem jakości.

 

Czuję dużą odpowiedzialność za słowo i polecenie, dlatego nie chcę polecać Wam marek i rzeczy, których nie byłam w stanie osobiście przetestować. Zdaję sobie sprawę, że zawsze może coś pójść nie tak. Nawet w ramach tego samego modelu w tym samym czasie zdarzają się różne partie produktów i jedne mogą być lepsze, a drugie gorsze. Niezależnie od tego, ostatnie, czego bym chciała, to narazić Was na niepotrzebne wydatki z mojego polecenia. Mogę zaś napisać Wam o swoich najgorszych i najlepszych zakupach ubraniowych.

Ale najpierw…

 

Planer zakupowy do pobrania

 

Ten planer powstał na bazie mojego wieloletniego doświadczenia i z myślą o osobach, które mimo robienia porządków w szafie, przeczytania mnóstwa książek i wdrożenia dziesiątek porad wciąż NIE MAJĄ SIĘ W CO UBRAĆ. Też tam byłam i dziś wiem, dlaczego to wszystko nie działa i nie ma prawa działać. Bo to nie są KONKRETY! „Przemyśl, co chcesz kupić…” „Rób świadome zakupy…” „Przygotuj listę zakupową…” „Ustal budżet” itp. Śliczne, okrąglutkie zdania, ale gdy przyjdzie co do czego, takimi radami możemy co najwyżej wypchać sobie za duże buty. ;) Ładne slogany i zero treści.

 

Dlatego oferuję coś innego. Daję konkretną, 10-punktową listę, która zrewolucjonizuje Wasze podejście do kupowania ubrań. Wyjdziecie z zaklętego kręgu męczących i nietrafionych zakupów. Odzyskacie kontrolę, obiecuję. Paner możecie ściągnąć nieodpłatnie, w zamian za zapis na newsletter. Opisałam w nim 10 rzeczy, które musicie wiedzieć, zanim pójdziecie na zakupy ubraniowe, i dwa arkusze planerów, które tego przypilnują. :)

 

 

Moje najgorsze zakupy ubraniowe

 

Jeansy | Mud Jeans

Moja największa wtopa zakupowa ostatnich lat. Nawet nie wiem, od czego zacząć, więc chyba zacznę od początku. Późnym latem zeszłego roku dobiłam poprzednie jeansy i wiedziałam, że potrzebuję kupić nowe. Wiedziałam też doskonale, jakie mają być – z wysokim stanem, dopasowane, rurki, z jasnego błękitnego jeansu, wygodne i dość miękkie. Stwierdziłam też, że skoro jeansy kupuję relatywnie rzadko, to chętnie wyłożę większą kwotę na spodnie wyprodukowane etycznie. Zrobiłam ankietę wśród Czytelniczek, wyselekcjonowałam kilka marek i wybrałam holenderską – Mud Jeans. Etyczności produkcji niczego nie mogę zarzucić, a model jeansów, który wybrałam, idealnie pasował do moich wymagań. Mniej pasowała mi cena, bo kosztowały 119 euro. Chyba udało mi się znaleźć wtedy jakiś kupon rabatowy, więc zapłaciłam trochę mniej, ale z wysyłką było to ok. 600 zł. Niemało, ale miałam na to budżet.

 

Pierwsze wrażenie było fantastyczne! Idealnie dobrany rozmiar, kolor jeszcze ładniejszy niż na zdjęciach, perfekcyjnie dopasowane i wygodne. No ideał. Zachwycałam się nimi na blogu i teraz wiem, że zdecydowanie zbytnio pospieszyłam się z zachwytami. :/ Pewnego pięknego dnia zalałam jeansy kawą w biurze. Nic niezwykłego, zdarza się. Po powrocie do domu wyprałam je delikatnie w rękach i odwiesiłam do wyschnięcia. Następnego dnia ściągnęłam, włożyłam i nie mogłam uwierzyć swoim oczom. Tkanina dosłownie pękła na pośladkach. Nie puścił szew, o nie, materiał się zwyczajnie rozlazł. Nie było to też przecięcie, bo elastanowa siateczka była nienaruszona, rozeszły się tylko bawełniane włókna. Byłam naprawdę zła.

 

Zrobiłam zdjęcia i napisałam do marki. Skracając historię: dałam się namówić na oddanie spodni do krawca na ich koszt. Uznałam, że może faktycznie wysyłka i zwrot do Holandii to duże obciążenie dla środowiska, bo tak argumentowała marka Mud Jeans. Poza tym naprawdę lubię te spodnie. Znowu skracając historię: takie naprawy były już dwie (krawiec od razu nałożył cery też w rogach kieszeni, bo już prawie było tam pęknięcie), w międzyczasie zahaczyłam kozakiem o kolano i jakimś cudem rozerwałam tkaninę na kolanie. Pęknięcie rozeszło się natychmiast. Ostatnio (prawie rok po zakupie) pojawiło się kolejne rozejście. Marka odmówiła przyjęcia spodni, twierdząc, że to normalne zużycie – odrzucili reklamację. Gdyby była to polska marka, walczyłabym bez wahania, ale przyznaję bez bicia, że zwyczajnie mi się nie chce, choć jak o tym teraz piszę, to znowu zaczynam się złościć.

 

Cóż, nie jest to dla mnie żadna nauczka, bo takie sytuacje się po prostu zdarzają, niemniej jednak sprawia to, że robię się coraz bardziej nieufna w stosunku do szumnych deklaracji jakości. Etyczna produkcja jest ważna, ale co z tego, skoro po niespełna roku można wywalić spodnie do śmieci? :/ Dobra, rozpisałam się ponad miarę, kolejne rzeczy opiszę już zdecydowanie zwięźlej. :)

 

Sukienka | Risk made in Warsaw

W przeciwieństwie do Mud Jeans to była szybka akcja – reklamacja przyjęta od ręki, a pieniądze zwrócone od razu. Kupiłam sukienkę online, był to model z wiskozy, nie pamiętam jego nazwy. Piękny kolor, odpowiadający mi krój i szwy, które rozlazły się jeszcze przed pierwszym praniem. Pamiętam, że wtedy nie chciałam czekać, aż coś jeszcze „pójdzie” i oddałam sukienkę od razu. Nie musi być to reguła, rzecz jasna, ale skutecznie mnie to hamuje przed kolejnymi zakupami w sklepie tej marki, mimo że sporo modeli mi się bardzo podoba. Niemniej jednak za tę cenę oczekiwałabym dużo wyższej jakości.

 

Espadryle | Toms

W sumie nie wiem, czy espadryle to odpowiednia nazwa dla tego modelu butów, ale roboczo przyjmijmy, że jest OK. :) Kupiłam tomsy po wielu poleceniach różnych osób, z myślą, że chcę mieć bardzo wygodne letnie buty, które nie będą odkryte. Niestety, ich legendarna wygoda w moim przypadku skończyła się krwawymi otarciami pod kostkami. Poza tym model z jasnej tkaniny brudził się niemiłosiernie. Lubię jasne rzeczy i jestem przyzwyczajona do zwiększonej częstotliwość prania, ale ten model musiałabym wrzucać do pralki chyba po każdym włożeniu. Fakt, że można je bez szkody wyprać w pralce jest tu akurat sporym atutem, ale w moim przypadku tomsy okazały się dużą wpadką zakupową.

 

Moje najlepsze zakupy ubraniowe

 

Bluza | Risk made in Warsaw

Bluza Risk made in Warsaw to jeden z lepszych zakupów na przestrzeni lat, a kupiłam ją chyba w 2012 roku. Nie będę się tutaj zbytnio rozpisywać, ponieważ napisałam już bardzo szeroką i dość drobiazgową recenzję, znajdziecie ją tutaj (klik). To fajnie pokazuje właśnie, że dwie rzeczy jednej marki mogą się dramatycznie różnić jakością. W moim przypadku są to też zakupy, które dzieli kilka ładnych lat. Bluzę kupiłam tuż po tym, jak marka zadebiutowała na rynku, i jej jakości niczego nie mogę zarzucić.

 

Kalosze | Decathlon

Szukaj w dziale buty jeździeckie. Nosiłam je jeszcze, zanim to było modne. ;) Kupiłam je w 2017 roku, dziś wyglądają niemal jak w dniu zakupu. Niezniszczalne, idealne, z wąską cholewką. Biją na głowę drogie huntery. Wiem, bo miałam – rozpadły się po dwóch sezonach. Pełna nazwa to kalosze jeździeckie FOUGANZA 100 Schooling. Polecam w ciemno.

 

Kurtka puchowa | Uniqlo

Uwielbiam tę kurtkę, serio. Kupiłam ją w 2019 roku. [Ach, ten blog, można wszystko sprawdzić! :)]. Biała oznacza pranie, wiadomo, ale i tak ją uwielbiam. Jest maksymalnie uniwersalna, cieplutka, wodoodporna i mieści się nawet do mikrotorby. Kupiłam ją z drugiej ręki. Pełna nazwa to WOMEN ULTRA LIGHT DOWN HOODED JACKET. Gdy w końcu mi się zniszczy, od razu kupię ten sam model.

 

Jakie są Twoje najlepsze i najgorsze zakupy ubraniowe?

 

50 komentarzy
5 5 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
50 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
krokiet
krokiet
3 miesięcy temu

Po kliknięciu „pobierz” przekierowuje mnie na head strony :)

krokiet
krokiet
3 miesięcy temu

ostatnie pytanie – obrazek to planer zakupowy, podlinkowany jest planer tygodniowy – tak ma być? ^^

zan
zan
3 miesięcy temu

A ja bym wlasnie holenderska zakupową wpadkę reklamowała do upadłego. W Holandii nie spotkalam sie z takim traktowaniem klienta, to raczej polski zwyczaj odrzucać reklamacje.

AgnieszkaM
AgnieszkaM
3 miesięcy temu
Reply to  zan

Ja bym nie oddała do krawca spodni w tym stanie, tylko chciała nowe albo nawet zwrot kasy. Jak materiał się rozłazi, to już u mnie przekreślone. Kiedyś kupiłam tkaninę na spódnicę, zaczęłam szyć i widziałam, że już się materiał przy szwach rozłazi. Nie skończyłam szycia, poszła do kosza.

Kinia
Kinia
3 miesięcy temu

Risk ostatnio z etyką na bakier chyba, nie do końca wiem ile ostatecznie prawdy w tym ale chyba wraz z jakością pogorszyli też traktowanie pracowników, mogę polecić tshirty z małej szwalni odczapy i to bawełnę i wiskozę..

Hanna
Hanna
3 miesięcy temu
Reply to  Kinia

Niestety prawdy sporo, co przyznały właścicielki w baaardzo dlugim oswiadczeniu opublikowanym na grupie fanek marki (nie wiem czy gdzies jeszcze). Zarzuty byly dla mnie takiego kalibru, ze ja kolejnej szansy tej marce nie daje. Nie wierze, ze mozna byc etycznym wybiorczo. Spadek jakosci i wpadki obslugowe wybaczalam wlasnie ze wzgledu na wartosci marki. Co z tego jednak, ze szyja w Polsce, skoro nie szanuja wlasnych pracownikow?

Marta
Marta
3 miesięcy temu

Moim hitem są okrycia wierzchnie na zimę od P. Aryton. Mam ich aż 3 i z chęcią dokupiłabym kolejne, ale te posiadane są niezniszczalne. Innym hitem okazały się sweterki merynosowe od Suistudio. Mają piękne kolory i po paru sezonach nawet się nie zmechaciły. Innym hitem są czółenka w szpic od Paso a Paso, model torebki Estrelle od Lilou (kupiłam używaną a dalej wyglada jak nowa), biustonosze Chantelle ( nawet 7letnie modele nie straciły na kolorze i fasonie) i doły z linii Soft Stretch. Rozczarowaniem okazała się sukienka jedwabno-lniana (po pierwszym praniu odbarwiały się) oraz wszystkie spodnie z wiskozą (rozbiły się na wory) od P.Aryton. Innym kitem okazały się buty od Moniki Kamińskiej: skóra bardzo delikatna więc po pierwszym użyciu były już zdarte, wkładka się odkleja. P.S. Poradnik fajny, chociaż ja już od dawna stosuję te zasady. Dodałabym jeszcze jedną: przejrzenie asortymentu w internetowym sklepie, żeby idąc na zakupy do galerii nie chodzić po wszystkich sklepach.

Jagoda
Jagoda
3 miesięcy temu
Reply to  Marta

O.. a tak się podniecają wszyscy moniką kamińską – ja wiem, ze składy, że fajnie, cacy, ale ceny w jej sklepie to jakas chora sprawa. Zdaję sobie sprawę, że cena jest oceną subiektywną, 429 zl za cieniutką koszulę to dla mnie jednak too much, za 40 kupię podobną, też z super składem na vinted. A już te ciągłe owijanie się w worek i hasło 'bez poliestru’ tak mnie zmęczyło, że nawet na strone czy insta nie zaglądam…

Marta
Marta
3 miesięcy temu
Reply to  Jagoda

Akurat ubrania od MK bardzo lubię, zwłaszcza marynarki, spódnice i spodnie. Są one z dobrych materiałów, jak wełna i są dostępne w innych kolorach niż tylko czerń i szary. Alternatywą dla wełnianych ubrań od MK jest dla mnie Suistudio. Koszule od MK też mam ale dla mnie mają za krótki rękaw i trzeba je poprawiać. Znacznie bardziej wolę koszule od La Woman.

Anna
Anna
3 miesięcy temu
Reply to  Jagoda

Ale porównywanie ubrań z vinted z nowymi ubraniami nie ma przecież sensu. Moim zdaniem ubrania są tyle warte, ile ktoś chce za nie zapłacić. Monika Kamińska nie ma raczej problemu z brakiem klientek.

Jagoda
Jagoda
3 miesięcy temu
Reply to  Anna

Ma sens bo mozna kupic nowe za 30 zl

Marta
Marta
3 miesięcy temu
Reply to  Anna

Nie chodzi o samo porównanie nowe vs. używane ale o wybór. Na vinted nie mam szans znaleźć dobrze zrobionych i w niestandardowych kolorach wełnianych ubrań (poza swetrami) a u Moniki czy w Suistudio wybór jest duży 😉

Jagoda
Jagoda
3 miesięcy temu
Reply to  Marta

Trzeba umiec szukac :-)

Monika
Monika
3 miesięcy temu
Reply to  Marta

Zimowe okrycia od Patrizia Aryton są rewelacyjne, potwierdzam. Mam płaszcz (baby alpaca) i narzutkę (kaszmir, 2stronna), w tym sezonie kupię kolejny płaszcz – wełna z jedwabiem, już mam upatrzone.

Marta
Marta
3 miesięcy temu
Reply to  Monika

Też kupowałam ich okrycia stopniowo. Najpierw była czerwona wełniana dyplomatka, potem żółty króciutki żółty płaszczyk z moherem, a w zeszłym roku długi granatowy płaszcz. Wybór jest szeroki co roku

Renata
Renata
3 miesięcy temu
Reply to  Marta

Gdzie kupujesz Suistudio? Na ich stronie praktycznie wszystko jest wyprzedane, a te garnitury są tak piękne!

Marta
Marta
3 miesięcy temu
Reply to  Renata

Kupowałam na ich stronie. Większość kupiłam w zeszłym roku i dwa lata temu. Byłam też dwa lata temu w ich sklepie stacjonarnym w NYC. Od zeszłego roku wprowadzili znaczne rabaty i dlatego tyle ich rzeczy jest już wyprzedanych. Może pojawi się za jakiś czas nowa kolekcja.

Marta
Marta
3 miesięcy temu
Reply to  Marta

Płaszcze i okrycia od P.Aryton najlepsze. Mam też od nich wełniany garnitur, rewelacyjnie się nosi. I merynosowe bluzki, jakościowo porównywalne do tych Suistudio. Moim hitem jest też garnitur z Suistudio, nic nie jest w stanie pobić tej jakości, detali, konstrukcji. Na promocji cenowo wypada lepiej niż P.Aryton czy Monika Kamińska. Buty głownie Ryłko, bardzo polecam ich sportowe modele, mega wygodne. Hitem też okazały się spodnie z lyocellu z Solaru i o dziwo drugie z Zary. Piorę, noszę już chyba trzeci sezon i dają radę. Kitem lniana koszula z Massimo D i sweter z kaszmiru.

Anna
Anna
3 miesięcy temu

Kit: Buty BALAGAN, niewygodne, źle się układają, po kilku założeniach ratowałam je u szewca. Bardzo ładne, ale cena nie ma nic wspólnego z jakością. Marzą mi się ubrania na lata. Niestety to nie będą te buty.

Marta
Marta
3 miesięcy temu
Reply to  Anna

Jakiś konkretny model? Uwielbiam produkty Balagan, mam 5 par ich butów oraz 1 torebkę. Teraz poluję na kolejną parę. Dla mnie są wygodne i jakoś lepsza od Venezia i Ryłko.

Anna
Anna
3 miesięcy temu

Cześć! Wiem, że to dodatkowa robota, ale może mogłabyś Kasiu edytować wpis o jeansach MUD, który powstał tuż po ich zakupie? Osoby, które szukają opinii na ich temat, pewnie tam trafiają ;)

Z moich hitów:

– kurtka puchowa lekka decathlon (forclaz) kupiona z drugiej ręki
– kurtka puchowa gruba, nieprzemakalna i ciepła Bergans (też z drugiej ręki ;) )
– torba skórzana od Torbola – mam tylko jedną torebkę i używam prawie codziennie, wygląda wciąż świetnie

Właściwie większość mojej szafy to hit, ale ciężko polecić, bo to zwykle zdobycze szmateksowe. Jeśli coś jest kitem, to wylatuje. Przyznaję jednak bez bicia, że kity wciąż mi się zdarzają :( Jedne z nich to:

– kopertowa sukienka Zara Studio, o której marzyłam i oglądałam ja w Internecie miesiącami – kupiona na vinted, ale wciąż jak na moje standardy droga, okazała się być z najpodlejszego poliestru, z niedziałającym od nowości zapięciem (dziwnie wszyte), tak skrojona, że nie mogłam podnieść rąk. Wiem, wiem, czego się spodziewałam po Zarze….

– biżuteria Lilou – dostałam w prezencie, po 6 miesiącach noszenia wyglądała na zużytą i styraną życiem, łańcuszek poczerniał, medalik się porysował

Aneta
Aneta
3 miesięcy temu
Reply to  Anna

Właśnie nie rozumiem fenomenu marki Lilou, jakość ich produktów (mówię o biżuterii) jest tragicznie słaba :(

Monika
Monika
3 miesięcy temu

Co do Riska – mam dokładnie przeciwne doświadczenia. Zaczęłam kupować w tym roku, mam sukienkę, spódnicę, bluzkę. Wszystko świetnej jakości, po kilku praniach, nic się nie dzieje.
Moimi hitami są

  1. Shebombstore – świetna jakość, rewelacyjne odszycie, po prostu cudeńko. Mam koszulę lnianą, bluzkę z wiązaniem i krótkie spodenki
  2. Woolin – rewelacyjny sweterek z angory, miękki jak piórko; bardzo przyjemna sukienka do chodzenia po domu, home office taki

Testuję Karolinę Garczyńską – i tu mam problem. Fasony są świetne, dobrze uszyte. Ale jest problem z jakością, jakby tkaniny miały raz lepszą, raz gorszą jakość.

Kasia
Kasia
3 miesięcy temu
Reply to  Monika

Chyba Bombshe ;-) Mam od nich 2 pary szortów i również mogę polecić.

Izabela
Izabela
3 miesięcy temu

Hity w mojej szafie:
– poliestrowa czarna bluzka (luźna, bez rękawów) z aggi. Wiem, że to dziwne, pozbyłam się z szafy wszystkich plastików, ale ta bluzka jest idealna na lato, na wyjazdy i nie tylko. Nie pocę się w niej, pierze się w minutę, schnie w 15 minut, pasuje do wszystkiego. Kupiłam ją w 2015 i mam do dziś.
– biała bawełniana bluzka koszulowa mmer. W 2017 kupiłam pierwszą, niedawno materiał rozpruł się pod pachą (nie dziwię się, jest używana non-stop). Od razu kupiłam kolejną – też świetnie odszyta, mam nadzieję, że wytrzyma też długo.
– piżama lunaby (pierwsza w 2017, a drugą kupiłam w 2020) – pierwszy model mam do dziś, choć jest sprana i musiałam też ją pocerować (używam pół roku – zmarzluch ze mnie), drugi kupiłam taki sam – trochę zdziwiło mnie, że w ciągu miesiąc 3 guziki odpadły (przyszyłam), ale mam nadzieję, że jakość szycia ubrania będzie taka sama jak pierwszej.
– buty Ryłko – w zasadzie kupuję tylko ryłko od 10 lat – wciąż mam zimowe kozaki i czarne szpilki, które tam kupiłam. Chociaż widzę, że i tu psuje się jakość, szczególnie przy męskich klasycznych butach – buty sprzed 10 lat (oxfordki) wyglądają lepiej niż te sprzed 3 lat.
Mam też jedną nominację na hit: koszulka bawełniana w paski z marc o’polo (kupiłam w 2017 po sezonie). Nie noszę tak często, na początku prałam ręcznie, bo trochę przerażała mnie cena. teraz piorę normalnie w pralce – nie mechaci się, nie przekręca.
Kity:
– bluzka – more by less (kiedyś tu opisywana) – teoretycznie fajna, w praktyce trudno się prasowało, rozchodziła się. Pozbyłam się, mimo wysokiej ceny. Zresztą firma chyba już nie istnieje.
– spodnie jeansowe Levis – drogie (340 zł) – po niecałych dwóch latach się rozleciały.
– top z greenpointa – tani (50 zł) – rozwalił się przy pierwszym (ręcznym!) praniu. To był mój ostatni zakup tego typu.
– sandały na obcasie venezia – od razu zaczęła odklejać się wkładka, a ponieważ to był obcas, to ciągle się rolował.

krokiet
krokiet
3 miesięcy temu
Reply to  Izabela

u mnie też tylko ryłko i wojas – niezniszczalne

ida
ida
3 miesięcy temu
Reply to  Izabela

Venezia never ever again! To byly moje pierwsze buty „lepszej marki” (startowalam z tanizny z CCC) i jak sie zawiodlam! Za to Lasocki z CCC (czolenka) daje rade, choc ostatnio kupilam buty w Rylko i jest roznica, zauwazalna. Mam tez sandalki na obcasie z Ochnika, trzeci rok, jestem bardzo zadowolona.

Kasia
Kasia
3 miesięcy temu

Z ubrań ciężko mi coś polecić, bo wciąż mam ich sporo więc nie zużywają się tak szybko. Ale są dwie rzeczy które mnie niesamowicie zaskakują:
Botki Bronx, które po 3 sezonach bardzo intensywnego noszenia i 4 kolejnych latach sporadycznego nie wymagają nawet wymiany fleków- wciąż wyglądają super i
Torba Dziki Józef – polska produkcja, ukochana od 8 lat, przeżyła wiele i nadal nie widać po niej śladów zużycia.

Jagoda
Jagoda
3 miesięcy temu

Ja swoja od Dzikiego Józefa sprzedalam, nie pasowala mi taka jakby miekka skora. I brak zapięcia oraz podszewki. Kilka lat temu placilam cos pomiedzy 300 a 400zl. Ale tez mnie wkurzało brak informacji o cenach. Trzeba posac i pytac. Bez sensu..

Kasia
Kasia
3 miesięcy temu
Reply to  Kasia

Jestem właśnie na etapie poszukiwań torby. Zainteresowałaś mnie tym Dzikim Józefem. Widzę, że mają stronę ale nie ma na niej cen. Możesz powiedzieć mniej więcej jaki był koszt torby?

Kasia
Kasia
3 miesięcy temu
Reply to  Kasia

Ja mam jeden z mniejszych ich modeli (mam 165 cm wzrostu i ich duże torebki wyglądają przy mnie jak torby podróżne a nie torebki) ze sztywnej satynowej skóry, zapinaną na zamek. I te lata temu z długim paskiem na ramię i wysyłką płaciłam niecałe 500zł. Z paska nie korzystam, a bez niego byłoby około 100 zł mniej. Nie mam pojęcia jakie ceny mają teraz.

Anita
Anita
2 miesięcy temu
Reply to  Kasia

Ja kupiłam w tym roku torebkę od Dzikiego Józefa – pozioma w kolorze jasny brąz. Zapłaciłam za nią 390 zł, była dostępna od ręki. To już moja druga. Pierwszą, w kolorze czarnym kupiłam jesienią 2017. To moja absolutnie najlepsza torebka ever. Nosiła niezłe ciężary, używałam jej codziennie, bo inne torebki poszły w kąt. Nawet jak potrzebowałam małej torebki, to wrzucałan ją do Józefa ;) Pomimo tak intensywnego użytkowania nadal wygląda super, jedynie rączki przestały błyszczeć, co mnie nie dziwi przy takich obciążeniach nawet odrobinkę.

Last edited 2 miesięcy temu by Anita
Kasia
Kasia
3 miesięcy temu

Po przeczytaniu Twojego artykułu zaczęłam się zastanawiać czy mam produkty jednej marki,które mogłabym w 100% polecić i szczerze mówiąc to nie wiem. Jest parę marek, których produkty sprawdzają mi się bardzo dobrze ale nie wszystkie. Najwięcej ubrań mam od marki Tyszert i wiele z nich użytkuje już parę lat – sprawdzają się świetnie ale raz kupiłam koszulkę, której materiał wyciągnął się na jednym boku po stosunkowo krótkim czasie użytkowania. Poza tym marka nie zawsze trzyma rozmiar w ramach tego samego modelu. Niemniej z 9 na 10 produktów jestem zadowolona. Myślę, że to dużo. Rok temu odkryłam buty od Anis i przetestowałam parę ich modeli. Botki i baleriny po całym sezonie chodzenia są w świetnym stanie. Zachęcona kupiłam od nich sneakersy ale mimo,że prezentują się pięknie to po dłuższym chodzeniu obcierają. Ciężka sprawa z tym polecaniem .

Justyna
Justyna
3 miesięcy temu

Kupiłam dokładnie tę samą bluzę z Riska, ale kilka lat później niż ty i musiałam ją reklamować :( To było już dobrych kilka lat temu, ale wówczas skutecznie zniechecilam się do marki.

Elżbieta
Elżbieta
3 miesięcy temu

Hit: czarne klasyczne spodnie Massimo Dutti.
Kit: płaskie czarne zamszowe buty Gino Rossi – koszmarnie niewygodne i bardzo szybko się zniszczyły.

Zofiusz
Zofiusz
3 miesięcy temu

Na mnie te kalosze sa niestety za wąskie i przez to niewygodne, ale rzeczywiscie wizualnie wygladaja super :)

Kasia
Kasia
3 miesięcy temu
Reply to  Zofiusz

Ja również je posiadam. Wyglądają super ale w górnej części łydki są bardzo wąskie i czasem ciężko się je zdejmuje. Ogolnie to ja mam umięśnioną łydkę wiec dla dziewczyn z bardzo szczupłymi nogami będą pewnie idealne.

ida
ida
3 miesięcy temu

Jak pierzesz kurtke? W pralce czy oddajesz? Mam podobna i sie cykam. Moja ma najpiekniejszy niebieski kolor :)

Blanka
Blanka
3 miesięcy temu

Czytałam ten post, potem komentarze. Zdałam sobie sprawę że mam kilka rzeczy jednej marki z których jestem bardzo zadowolona. Są to wełniany płaszcz, 3 koszulki, 2 pary spodni (dżinsy i bawełniane o kroju dżinsowych). Z koszulkami nic się nie dzieje, są to mieszanki bawełny i wiskozy. W jednej dopiero po 2-3 latach zaczęły się delikatnie skręcać szwy, a dżinsy są najlepsze jakie kiedykolwiek miałam. Dla mnie rozmiarówka spodni jest idealna, jak szyte na mnie 😉 tą marką jest Monnari. Każda rzecz kupiona w tym sklepie okazywała się hitem.
Jeśli chodzi o torebki, zakochałam się w torebce Pacsafe. Szalenie wygodna. Pytanie jakiego rozmiaru torbę potrzebujesz? Moja jest mała, ale nie dość że mała, to funkcjonalna i ładna 🙂

Mru
Mru
3 miesięcy temu

Ja mam taki tip (to mój autorski), żeby stroić się na zakupy. Tzn. ubierać się jak najładniej w stylu rzeczy jakich będziemy poszukiwać i kupować tylko te rzeczy, w których w przymierzalni wygląda się lepiej niż w tym w czym się przyszło 💁‍♀️

Inny tip to kupować impulsywnie. Może trochę wbrew logice, ale moje najbardziej udane jak dotąd zakupy to rzeczy, które kupiłam przypadkiem, w trakcie poszukiwań (zazwyczaj nieudanych) czegoś zupełnie innego. Zwykle kiedy szukam czegoś konkretnego to nie mogę znaleźć nic co by mi w pełni odpowiadało, dlatego przestałam odmawiać sobie impulsywnych zakupów, takich przypadkowych, i zaczęłam traktować je jako nieprzepuszczanie okazji kiedy wpada mi w oko coś co faktycznie mi odpowiada (nawet jeśli nie miałam tego wcześniej w planach). To wbrew minimalizmowi, bo trochę zbieram te rzeczy na zapas (choć nie jest takich okazji znowu tak dużo), ale przynajmniej mam przez jakiś czas pełnię radości z ich używania.

Anna
Anna
3 miesięcy temu

Mogę zapytać jaki masz rozmiar kurtki Uniqlo ? I czy jest to standardowa rozmiarówka ? Przymierzam się do niej ale mam rozmiarowe wątpliwości

danka
danka
3 miesięcy temu

HIT:
1. Polar z uniqlo kupiony z 15 lat temu (w Japonii, bo wtedy tam mieszkalam, a w Europie nikt raczej jeszcze o uniqlo nie slyszal 😎) – nie do zdarcia! 🤩
2. szary T-shirt z Organic Basics – niedawny zakup, super gruba miesista bawelna, nic sie nie wyciaga/skreca w praniu, dla mnie idealna dlugosc rekawka (dzieki kursowi Kasi wiem, jaka to potrafi zrobic roznice!)
3. Kurtka przeciwdeszczowa Vaude – sprawdza sie w kazdych warunkach (na rowerze) nawet podczas ulewy, do tego „oddycha” jak nalezy, nie przylepia sie do ciala.
KIT: dla mnie jakakolwiek bluzka czy sukienka z poliestru, zwlaszcza na lato. mialam kilka, oddalam w inne rece/ciala, ktore widac lepiej na nie reaguja. 🙃

Emka
Emka
3 miesięcy temu

Ubrań nie polecę, bo przerzuciłam się na second handy, ale wypowiem się w sprawie butów :-)
HIT
Vagabondy nie zawiodły mnie nigdy. Uwielbiam tę szwedzką markę od ok. 10 lat, jak jeszcze miała sklepy stacjonarne. Wzornictwo, wygoda, jakość, trwałość. Może jakaś mała wpadka raz się zdarzyła, ale po sporym czasie noszenia. Wielkie, wielkie love.
KIT
Baleriny Audrey Monika Kamińska. Reklamowane jako kosmicznie wygodne, w rzeczywistości są z twardej skóry, która w niewielkim stopniu dopasowuje się do stopy (w skali wygody daję im 6/10) i co gorsza mają twardą i dość gładką podeszwę, przez którą poślizgnęłam się kiedyś w deszczu i spektakularnie wyrżnęłam na tory tramwajowe (na szczęście nic nie jechało).

Anja
Anja
3 miesięcy temu

Większość rzeczy kupuję z drugiej ręki, więc trudno mi polecać coś z regularnej sprzedaży, ale mam kilka rzeczy, których jakość mogę polecić z czystym sumieniem. Puchówki Uniqlo to już klasyk (z drugiej ręki także); skórzane sandały Salt Water (nadają się także do wody!); torba/plecak Fjallraven Totepack no 1 (nie mylić z linią Kanken). Lubię też jakość rzeczy z Muji.
Totalnym kitem okazały się dla mnie ciuchy z Riska (sprzedałam wszystkie, została 1 marynarka, kupiona na samym początku istnienia marki). Jestem też dość mocno rozczarowana przeciwdeszczową parką Adidasa. Wygląda świetnie i ma wszystkie cechy, których szukałam, ale materiał snuje się od pierwszego dnia używania i z tą ochroną przed deszczem też różnie bywa ;)
PS: Dżinsy kupuję tylko z SH. Wtedy widać ich prawdziwą jakość.

monia
monia
3 miesięcy temu

ZA 600 zł wolałabym kupić 3 pary różnych jeansów nawet jeśli miałyby wytrzymać rok. dwa – nie zużywałyby się szybko noszone na zmianę. Te jeansy wyglądają jakby materiał był zleżały ze starości, Plus sieciówek jest taki, że ciuchy są „świeże”, chodliwe w przystępnych cenach z tego sezonu. Drogie marki często leżą długo na półkach, bo nie mają takiego zbycia. Moja koleżanka kupiła spodnie i bluzki z Patrizia Pepe (ceny horrendalne) i była podobna sytuacja, że materiał się rozłaził na tyłku i na biuście.

Dagmara
2 miesięcy temu

Ou, tego potrzebuję, a w zasadzie potrzebowałam. Wreszcie coś w moim życiu wydarzy się według jakiegoś planu! ;)