Jak przygotować swoją szafę na jesień? Analiza stylu w 5 krokach plus kilka uwag praktycznych

 

Czas najwyższy przestać się oszukiwać. Zmiana pogody jest nieunikniona, dlatego wczoraj dokonałam przetasowania w szafie. Przy okazji podsumowałam swoje doświadczenia ostatnich lat i opracowałam poradnik jak przygotować swoją szafę na jesień z przykładową analizą stylu w 5 prostych, ale ważnych krokach.

 

Jak posprzątać w szafie i przygotować ją na nowy sezon? To zależy… głównie od stanu jej zabałaganienia. W przeciągu ostatnich lat, gdy moje podejście do gromadzenia ubrań ewoluowało znacząco, stosowałam różne metody:

 

2013 rok – trzy lata temu był to klasyczny sposób na jesienne porządki w szafie pod tytułem “wywal wszystko na środek i ogarnij po kolei”. Przyda się komuś, kto jest jeszcze na początku drogi do wymarzonej szafy.

 

2014 rok – dwa lata temu, nadal mając do dyspozycji pewien nadmiar, mocno odżegnywałam się od jakiegokolwiek kupowania i poszłam na zakupy do własnej szafy. Swoją drogą to super metoda, a chyba napiszę też kiedyś więcej na temat swoich doświadczeń z zakupowym detoksem, co myślicie?

 

2016 rok – tym roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Po pierwsze, uporałam się z jakimkolwiek nadmiarem. Po drugie, wiem już dość precyzyjnie, jakiego rodzaju rzeczy chcę nosić i wiem, jak znaleźć swój styl. Po trzecie, nauczyłam się (no, czasami mam jeszcze kłopot), kiedy powinnam pozbyć się danej rzeczy z uwagi na stopień jej zniszczenia, co było dla mnie bardzo trudne. Po czwarte, przyszedł nieuchronnie czas na zrobienie zakupów. I to postanowiłam wykorzystać do wprowadzenia pewnych zmian w swoim stylu. O tym jeszcze napiszę szerzej przy okazji pokazania, co nowego kupiłam (na razie tylko 1 rzecz).

 

Analiza stylu (życia)

 

Ano właśnie, zakupy to istotna kwestia, ale najpierw planowanie. Jak to zrobić, żeby dobrze przygotować szafę na nowy sezon? W większości planerów szafy, artykułów z poradami itp. znajdziecie punkt: analiza własnego stylu. Dogłębne rozpisanie tego tematu wymagałoby odrębnego tekstu, ale dziś chcę Wam to pokazać na przykładzie w jaki sposób ja zabrałam się do przygotowania swojej szafy na jesień. Dla mnie analiza stylu ubierania się to bardziej analiza stylu życia oraz powiązanych z nią codziennych wyborów ubraniowych.

 

⇒ 1 ⇐

Oddziel wyobrażenie o idealnej sobie od rzeczywistości

Mam koleżankę, która ma zawsze idealnie ułożone włosy i nienaganny makijaż. Ogromnie jej zazdrościłam tego wymuskanego wyglądu do momentu, gdy dowiedziałam się, że Ona CODZIENNIE poświęca ponad godzinę, żeby się do takiego stanu doprowadzić. Teraz nadal zazdroszczę, ale tylko trochę, ponieważ wiem, że sama nie chcę poświęcać aż tyle czasu na codzienne czesanie się i makijaż. Oczywiście, idealna ja w wyobrażeniach tak by robiła, ale ja nie muszę być idealna. To mój wybór.

 

Tak samo staram się pamiętać i oddzielać wyobrażenie o sobie idealnej, biegającej na co dzień w szpilkach i ołówkowej spódnicy (a wyglądam w nich świetnie ;)) od ubrań, które w rzeczywistości wybieram w prawdziwym życiu, co prowadzi do punktu nr 2.

 

⇒ 2 ⇐

Co naprawdę na siebie wkładasz?

Punkt drugi jest mocno powiązany z pierwszym. Spróbuję to opisać najlepiej, jak potrafię. Przykładowo, okazało się, że nie mam ani jednej porządnej jesiennej spódnicy czy sukienki i wpisałam taką odruchowo na listę zakupów. A potem uświadomiłam sobie (z lekkim bólem), że na co dzień ja przecież jestem spodniarą. Choć lubię wyobrażać sobie siebie w pięknych sukienkach, ubierając się rano wybieram spodnie. I nawet jeśli kupię spódnicę, nadal rano sięgnę po spodnie. Bo tak już mam, taka jestem, tak lubię, tak mi wygodnie. I dlatego zamiast kupić spódnicę, żeby wpasować się w pewne wyobrażenia na swój temat, poszukam spodni.

 

⇒ 3 ⇐

Jaki jest Twój rzeczywisty styl życia?

Kiedy 3 lata temu odeszłam z etatu na rzecz wprowadzenia własnych firm, zmienił się również mój styl ubierania się. Porzuciłam prawie zupełnie eleganckie zestawy na rzecz jeansów i reszty mocno casualowych ubrań, formalne stylizacje zostawiając wyłącznie na spotkania z Klientami czy wizyty w sądzie. W międzyczasie firmy się rozrosły, zaczęłam prowadzić szkolenia, częściej (praktycznie codziennie) mieć styczność z Klientami w biurze itp. To wszystko sprawiło, że chcę zmienić nieco swój codzienny styl, ponieważ zmienił się mój styl życia. To, co było dla mnie akceptowalne w zeszłym roku, dziś przestało mi odpowiadać. 

 

Jak wspomniałam, o mojej planowanej zmianie stylu jeszcze napiszę szerzej i pokażę na przykładach. To jest istotna kwestia, nad którą trzeba się pochylić np. przy okazji sezonowych porządków w szafie, ponieważ wtedy jest zwyczajnie najwygodniej.

 

⇒ 4 ⇐

Ubrania to nie wszystko!

Paznokcie, włosy, makijaż, buty, akcesoria. O pielęgnacji nie będę pisać, to truizm. A jednak częściej widzę kobiety w pięknym ubraniu, niż taką z zadbanymi paznokciami. I zadbane wcale nie oznaczają pomalowane. Pieniędzy wydanych na pielęgnację “nie widać” tak od razu – nową marynarkę tak. Przyznaję, że samej nie zawsze udaje mi się wszystko mieć “zrobione”, ale tej jesieni postanowiłam to zmienić. Jestem umówiona do fryzjera, bo nie odpowiada mi do końca moja fryzura, muszę też wymienić suszarkę na lepszy model (obecna pali mi włosy), sprzedać lokówkę, której nie używam i kupić prostownicę. Iść do kosmetyczki. Kupić porządne okulary przeciwsłoneczne (już się w jednych zakochałam, ale z uwagi na cenę muszę się z tym przespać kilka dni ;)).

 

⇒ 5 ⇐

Nie kupuj, żeby mieć

Przydałaby mi się spódnica. Przydałby mi się nowy sweter. Przydałoby i się to i tamto… Przydałoby się czy jest nieodzowne? To pytanie po prostu trzeba sobie zadać zwłaszcza, gdy się dysponuje niewielkim budżetem. Np. mnie teraz przydałby się sweter, ale wiem, że nieodzowny jest jesienny płaszcz, ponieważ gdy zrobi się zimno zwyczajnie NIE MAM co na siebie włożyć. Potrzebuję również zwykłych jeansów, ponieważ poprzednie się podarły.

 

Drugi przykład z mojej szafy wzięty to zimowe kozaki. Z zeszłym roku postanowiłam nie kupować nowych kozaków, tylko donosić stare (już kilkuletnie). W tym roku wyciągnęłam je i stwierdziłam, że przydałoby się kupić nowe. I nawet zaczęłam nowych szukać. A potem uświadomiłam sobie, że tak naprawdę to poruszam się po mieście głównie samochodem (albo komunikacją miejską, ale nie na długie dystanse) i w zeszłym roku kozaki miałam na sobie dosłownie kilka dni w ciągu całej zimy. A na co dzień chodziłam w sztybletach lub botkach. I tak, postanowiłam nie kupować nowych kozaków, tylko stare dać do ponownego odświeżenia u szewca w razie, gdy byłoby naprawdę zimno. Nie kupię tylko po to, żeby mieć.

 

Jak przygotowałam swoją szafę na jesień – kilka uwag praktycznych

 

Moją szafę możecie zobaczyć tutaj i tutaj (bardziej aktualne).

Moją szufladę z bielizną pokazywałam tutaj.

 

Od 4 lat nic się w mojej szafie nie zmieniło, poza malejącą zawartością ;). Na wieszakach wisi większość moich ubrań (nie mam już tych wiszących przegródek). W pierwszej szufladzie od góry znajduje się bielizna, skarpetki, rajstopy itp., w drugiej w chwili obecnej mieszka jeden gruby sweter, który zrobiła mi mama, a w ostatniej ubrania “po domu” i sportowe. W pojemniku po lewej stronie na dole znajdują się letnie rzeczy zimą i zimowe latem plus kilka tych, które mi zostały do odsprzedania. Kiedyś było ich dużo, teraz na lato chowam tam dosłownie 3 swetry, a na zimę np. letnią spódnicę i kilka koszulek. Większość moich ubrań jest całorocznych.

 

Mam szczerą nadzieję, że te kilka przykładów pomoże Wam przygotować szafy na jesień. Jeśli tekst jest przydatny, dajcie mi proszę znać w komentarzach. To dla mnie ważna informacja zwrotna. Dziękuję!

 

PS Jeśli wybieracie się na zakupy, przyda się Wam również kilka porad jak się mądrze inspirować plus mój subiektywny poradnik zakupowy ze swetrami oraz płaszczami

84 komentarze
  • Kasia

    Muszę Kasiu kupić twoją książkę, inspiruje się twoim stylem ale ciężko mi przedstawić się na taki drastyczny minimalizm szafy, może rady z książki mi pomogą

  • Ania

    Bardzo ciekawy i inspirujący jest ten tekst, dosłownie 1 godzinę temu skończyłam sprzątać szafę na jesień, jest coraz lepiej :)

  • Kasia

    Świetny jest ten sweter na zdjęciu, da się go gdzieś kupić? Cierpię na brak porządnych i ładnych swetrów.

  • Bacha_we_mgle

    Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i staram się inspirować. Nie wiem co prawda, czy kiedyś dojdę do etapu pełnego zadowolenia ze swojej szafy, ale zdaje mi się, że całkiem niechcący znalazłam się na dobrej drodze ;-). Przenosiłam się ostatnio ze względu na pracę. Nie musiałam troszczyć się o meble i inne większe rzeczy, więc stwierdziłam, że na początek wezmę ze sobą tylko minimum ubrań. Spakowałam się w walizkę i torbę na ramię. Wybrałam więc tylko te rzeczy, które moim zdaniem nadawały się do pracy i kilka sztuk odzieży po domu. Byłam przekonana, że nie później niż po tygodniu będę musiała albo prosić kogoś o dosłanie reszty garderoby, albo biec na zakupy… Minął miesiąc, a ja nie odczuwam potrzeby dokupienia czegokolwiek. No, poza butami jesiennymi, ale to dlatego, że zeszłoroczne się zużyły :)… I udało mi się wreszcie kupić wymarzony płaszcz zimowy! 80% wełny, poszewka wiskozowa i nie zrujnował moich finansów <3

    • I to jest mega!!! Cudowny przykład, jak ograniczenie wyboru działa :).

    • Szo

      Zdradź proszę, co to za płaszcz :)

      • Bacha_we_mgle

        Kupiłam z firmy Jass (mają stronę internetową, ale ja kupowałam stacjonarnie) model 2412 :)…

      • Gosia

        “Przy szyi stójka z odpinanym obszyciem z naturalnego lisa w kolorze tkaniny” ;(

      • Bacha_we_mgle

        Że lisek, czy że stójka? Ja fanką stójek nie jestem, z futerkiem tym bardziej (kwestie estetyczne, nie światopoglądowe – sądziłam, że mi nie będzie pasowała) – normalnie bym nie mierzyła, ale cena przeważyła i okazało się, że nie wyglądam źle. Inne płaszcze tej firmy są bez takich dodatków, a wydają się porządne. Przynajmniej nie pakują poliestrowej podszewki.

      • Gosia

        Sam płaszczyk spoko, na prawdę ładny, z fajnym składem…tylko futro, tyle firm teraz rezygnuje z prawdziwego na rzecz sztucznego, że aż szkoda, że taka polska firma tego nie popiera…

      • iwona

        ja akurat nie kupiłabym ze sztucznym…Albo prawdziwy albo wcale.

      • Gosia

        Dla mnie ważniejsze jest życie zwierząt niż futro wokół szyi…

      • Hmm, też mam problem z kupieniem czegoś od firmy, która sprzedaje futra… :(

  • Mam identycznie z sukienkami. Oglądam i chcę mieć, a rano ZAWSZE zakładam spodnie. Nawet jeśli dzień wcześniej przyszykuję sukienkę:D Ciągle jeszcze nie mogę tego przeboleć:P

    • bbika

      Ja jestem jeszcze na etapie łudzenia się i postanowienia, że to się zmieni i zacznę chodzić w spódnicach :D

      • Polecam, wchodzi w krew ;) A najlepiej po prostu nie mieć tych spodni do wyboru ;)

      • Ale skoro lubię spodnie, to po co to zmieniać? ;)

      • Tak tylko mówię ;)

      • :))

      • Ta Mana

        Ej ja też tak mam alennksze spódnice! One dodają pewności siebie!!! Ok zasada jest taka trzeba znaleźć odpowiednią długość która się lubi i fason. Mój ulubiony to sakolana i zapięcie w pasie. Dwa – wzór musi być niepowtarzalny coś co pasuje do conajmniej 3 gładkich swetrów i conajmniej jednej koszuli. Spódnica musi dobrze pasować do 2 pae twoich ulubionych butów. To dego jeszcze rajstopy (lepiej też takie wyodne co nie ślizgają się nie spadają. Ja zawsze szukam takich trochę bardziej uciekających tyłek nie dość że wyszczuplaja to CZUC jakby się nosiło spodnie). No i kieca ma być wygodna. Jak uciska gniecie się Zawadzka albo elektryzuje i wogole jesli trzeba o niej pamiętać to… Koniec romansu:)

  • Ania

    Hej jakos tego nie łapie wszystkiego w całość. Czyli te ubrania w szafie na drugim zdjęciu to wszystkie Twoje ubrania ? Na zdjeciach widać ich duzo wiecej :(

    • Na tym drugim zdjęciu widać większość ubrań, które wybrałam do letniej capsule wardrobe. Nie, to nie są absolutnie wszystkie moje ubrania.

      • Ania

        Czyli jednak… To w takim razie podziwiam bo nie dałabym rady z jedną koszulką z krótkim rękawem latem. Zakładając że to nie wszystkie czyli masz np 2 albo 3 to i tak szacun. Chyba jeszcze troche pracy przede mną..

  • W tym tygodniu planuję zająć się swoją szafą… wiem, że czeka mnie sporo pracy ;)

  • A ja ostatnio miałam odwrotnie (punkt 2) – stwierdziłam, że przydałyby mi się spodnie, bo przecież trzeba jakieś mieć, a jedyne jakie miałam (zresztą bardziej legginsy/getry niż spodnie) już się nie nadają do chodzenia “po mieście”. Więc chodziłam po sklepach i mierzyłam, ale w ogóle mi to nie pasowało i doszłam do wniosku, że przecież i tak pewnie będę zakładać co innego – więc kupiłam spódnicę (moja trzecia) i sukienkę z długim rękawem (moja pierwsza, nareszcie sukienka na zimę). I jestem bardzo zadowolona! :D Chyba często nam się wydaje, że coś potrzebne, bo po prostu każdy ma to w szafie, a przecież nie trzeba nosić wszystkich elementów garderoby jakie istnieją, nawet tak popularnych jak spódnica albo spodnie :) Bardzo przydatny wpis! :)

  • Anna M.

    Kasiu bardzo mi imponujesz. Bardzo chciałabym dojść do twojego poziomu minimalizmu. Niestety jestem mało odporna na pokusy. Poza tym mam dużo dobrej jakości rzeczy, których nie noszę od wielu lat, a szkoda mi ich wyrzucić. Np. mam kilka par pięknych skórzanych butów na obcasie, kozaki mało noszone na obcasie, botki na szpilce, czółenka na słupku 5 cm. Niestety choć super w nich wyglądam nie noszę ich, bo do pracy jeżdżę na rowerze albo chodzę na piechotę. Poza tym od chodzenia na obcasach boli mnie kręgosłup. A do tego mam dużo obowiązków domowych i np. często dźwigam zakupy i w obcasach mi niewygodnie. Nie mam więc gdzie ich nosić ale cały czas sobie myślę że dobrze mieć w szafie takie klasyki jakby trafiło się jakieś wyjście. Tymczasem na co dzień wybieram kozaki i buty na niewielkim obcasie. Zeszłej zimy nosiłam kozaki – bardzo wygodne – które dostałam w prezencie od sąsiadki, która robiła porządek w szafie. I tak sie zablokowałam. Wystawiłam moje buty na sprzedaż ale nikt nie chce ich kupić. Nie mam komu oddać bo np. te osoby którym oddaję rzeczy przyjmują tylko wygodne buty. No i w ten sposób nie mogę pozbyć się rzeczy raz a dobrze. Błędne koło. Pozdrawiam Cię serdecznie – czytelniczka.

    • Aniu, sporo o tym, o czym opowiadasz, napisałam w książce. Wbrew pozorom, pozbywanie się rzeczy bywa dużo trudniejsze, niż ich kupowanie i wymaga więcej energii. Zobacz jednak, masz świadomość tego, z czym się borykasz. To pierwszy, najważniejszy krok. Zrób kolejny, choćby najmniejszy. Może oddasz kozaki np. do domu samotnej matki?

  • MM

    Dzień dobry. Staram się być ubraniową minimalistką. Ostatnio bardzo schudłam po ciąży. Mam 10 kg mniej niż przed ciążą i wszystko jest na mnie za duże. Najgorsze ze 3 zimowe płaszcze i 3 pary skórzanych kozaków są za duże i wyglądam komicznie. Spodnie spadają. Bielizna za duża. Możesz mi coś poradzić? Nie chce wszystkiego wyrzucać i kupować nowych ubrań. Nie wiem co robić.

    • MM trudna sprawa, faktycznie. Widzę tylko 2 wyjścia, albo spróbujesz sprzedać część za dużych rzeczy i za odzyskane kwoty kupić coś nowego, albo zanieś je do krawcowej/szewca i zapytaj, czy coś da się zrobić. W przypadku ubrań zmniejszenie nie powinno być problemem. Przy płaszczu i kozakach nie wiem. Na pewno cholewkę można zmniejszyć, nie wiem jak z rozmiarem stopy, ale ten zakładam się nie zmniejszył. Przy bieliźnie faktycznie może być trudno i tu pewnie ciężko będzie coś wymyślić.

    • Ania

      Mój mąż schudł od stycznia 15 koło.Wszystkie ubrania były o 2 lub 3 rozmiary za duże. Mieliśmy problem, bo to pracy chodzi w bardzo oficjalnym stroju, a miał nowiutkie koszule i garnitury paru drogich marek. Znaleźliśmy cudowną krawcową, która przerobiła 2 garnitury, 2 marynarki, 7 par spodni i 11 koszul! Zrobiła to tak fachowo,że nie ma śladu po przeróbkach. Radzę poszukać lokalnie dobrego fachowca, najlepiej drogą pantoflową, z polecenia:)

      • Ania

        Miało być 15 kilo :)

  • Ciekawy tekst :) Ja nie mam oporu z wyrzucaniem wszystkiego co się da w ostatnich latach, natomiast i książka i wpisy pomogły mi w kilku kwestiach :) Dziękuję i powodzenia.

  • Tekst przydatny, nawet bardzo, aczkolwiek ja nie potrafię się zmobilizować, żeby zrobić porządek w mojej szafie. Musiałabym wszystko, absolutnie wszystko wywalić z niej na kanapę, a potem sukcesywnie każdą rzecz przejrzeć, ubrać w razie konieczności i zdecydować. Robota na kilka godzin, których w chwili obecnej nie mam. A z uwagi na wielkość naszego mieszkania, nie mam szansy podzielić tego na kilka dni, bo gdzieś musimy mieszkać. Myślę, że w końcu się za to zabiorę, nie mam wyjścia, ale na chwilę obecną odkładam to jak mogę, na później.

    • Kasiu, jeśli naprawdę tego chcesz, zacznij od jednej półki. To Ci nie zajmie kilku godzin, a zaczniesz się posuwać do przodu. Jeśli nie jesteś w stanie wygospodarować tyle czasu/chęci to niestety pachnie wymówkami… ;).

      • W sumie masz rację. Rzeczywiście często odkładam coś posiłkując się wymówkami tylko po to, żeby tego nie robić. Zacznę już dzisiaj, od jednej półki. Zobaczymy jak pójdzie dalej :)

    • iwona

      a ja mam radę z kategorii hardcore :-)
      Wykorzystaj chwilowe maksymalne wkurzenie na bajzel w szafie i wywal z niej wszystko. Jak już będzie leżało na podłodze zajmując cały pokój, to po prostu będziesz musiała się tym zająć, bo będzie kuło w oczy :-)

      • U mnie to się raczej nie sprawdzi. Jak wspomniałam, mam małe mieszkanie i taka akcja mogłaby się skończyć wciśnięciem wszystkiego na siłę do szafy, żeby móc spokojnie usiąść na kanapie…

  • Ruda

    W tym roku kupiłam tylko jedną bluzkę do pracy i buty robocze – do chodzenia po ogrodzie. Wg. listy zrobionej kilka miesięcy temu czeka mnie jeszcze zakup paska, czarnych spodni i butów zimowych (może białej koszuli, ale widzę, że daję sobie bez niej radę). Niemniej jednak najbardziej boli mnie to, że w szafie jest kilka ubrań, które chciałabym wyrzucić, ale jeszcze nie są zniszczone i w zasadzie pasują do całej szafy. I zmuszam się do noszenia ich przynajmniej kilka razy w miesiącu mając nadzieję, że się wreszcie zniszczą.

    • olga

      O właśnie, mam podobnie… Gdzieś mi się w tekście przewinęło cos o świadomości, kiedy należy dana rzecz wyrzucić i co to znaczy, że jest zniszczona. Może by ten watek podciągnąć? Kiedys kupowałam używane ubrania na allegro i parę razy mocno się nacięłam ( ąz wyleczyłam się z allegro) – w opisie stan bdb, a przyszły mi jakies szmaty…

      • Ruda

        Za zazwyczaj potrzebuję oceny drugiej osoby, która mi powie, że dana rzecz jest już zniszczona. Częstokroć nie widzę tego, dla mnie ulubione ubranie ciągle wygląda jak nowe, podczas gdy naprawdę już pora się z nim pożegnać.

      • Ok, napiszę w takim razie. Sama nadal się z tym borykam.

  • Dziekuje ci bardzo, tekst przyszedl w idealnym momencie, wlasnie chcialam kupowac kolejne ciuchy bo orzydaloby sie. Ale przydaloby sie nie oznacza potrzebuje. Bo nie potrzebuje. Zludny minimalizm chowajacy sie za kupie drozsze, lepszej jakosci ale nadal kupie.

  • Podoba mi się tam myśl, żeby nie robić zakupów pod kątem kogoś, kim chce się być – a nie siebie. Choć uważam jednocześnie, że nie wszystkie dążenia są czymś złym – np. jeśli systematycznie chcę poprawiać swoje zdolności makijażowe (i uczę się po jednej rzeczy na raz, kupując jeden nowy kosmetyk na raz), to tak samo nasz styl może ewoluować, i można mieć jakieś wyobrażenie co do tego, jak chcemy,b y ta ewolucja przebiegała. Ale to też musi być rozsądnie i małymi krokami.

    • No jasne, że dążenia nie są czymś złym. Uważam, że to, o czym piszesz to zupełnie coś innego. Nie dążenie do bycia kimś innym, tylko praca nad sobą.

      • Po prostu chciałam to jakoś rozgraniczyć -pewnie najbardziej dla samej siebie :)

  • jest ciężko, ale jako byłej zakupoholiczce od dwóch lat wyznającej minimalizm jest i tak dużo lepiej, niż było :) u mnie nie problem jest z wyrzucaniem, ale z tak dramatycznie skutecznym pozbywaniem się, że później nic nie robię tylko kupuję i kupuję…

    • To się nazywa efekt jojo ;), sporo o nim piszę w książce ;).

      • Wiem, książkę przeczytałam zaraz po premierze. Co więcej, nawet mój mąż zaczął podczytywać ;)

  • Iza P

    Super wskazówki.Staram sie dobrze przemyślec kazdy zakup.Mam pytanie co to za ślizzny zegarek na zdjeciu?

  • Świetne rady! Muszę się nad tym poważnie zastanowić! :)

  • askadasuna.blogspot.com

    Właśnie dzisiaj przeglądałam szafki pod kątem ubrań i butów na jesień i… Pozbyłam się ochoty na kupowanie nowych rzeczy, bo dotarło do mnie, że buty z zeszłego roku są ok, wymagają jedynie wymiany flekow (20 zł zamiast 200 zł za nowe buty), a ubrań na jesień mam mało, ale to mi wystarczy:)
    Zgadzam się z tym, że ubrania trzeba dobierać do stylu życia. Podobnie jak Ty uwielbiam wyobrażać sobie siebie w sukienkach, ale też na co dzień noszę spodnie, bo tak lubię. Dzięki tymczasowej pracy w takim a nie innym miejscu mam okazję donosić moje ciuchy z kategorii ‘wszystko z nimi ok, ale drugi raz bym nie kupiła’.
    Bardzo chętnie poczytam o zakupowym/ubraniowym detoksie. Myślę, że w pewnym sensie zaczęłam coś takiego obecnie uskuteczniać i jestem ciekawa doświadczeń innych osób:)

  • Daag

    Ja uwielbiam swoja zimową kapsułkę:) Przez ostatnią zimę uważnie testowałam ciuchy które mam i szukałam swojego stylu. Potem, po zimie, pozbyłam się wszystkiego co nie jest “moje”, zrobiłam listę brakujących rzeczy i pomału przez ostatnie pół roku kupowałam tylko to co mi niezbędne, “moje” i wysokiej jakości, najlepszej na jaką mnie stac. Cieszę się jak dziecko co rano jak otwieram szafę. Jednak mam jeszcze taki wewnętrzny opór przed ubieraniem na co dzień dobrych jakosciowo, droższych rzeczy. Żeby było jasne – pracuję wśród ludzi, pracę mam “niebrudzącą”, rzeczy mam wygodne, ładne, noszenie ich daje mi dużo dobrej energii, ale w głowie siedzi jakiś cień, który mi mówi że nie zasługuję na to, i takie tam, różne “przeciw”. To pewnie tylko mój problem.
    Ale co tam, teraz przez następne pół roku mam zamiar to samo zrobic z szafą letnią, mam nadzieję że dojrzeję też jakoś do tego, by się ucieszyc nie tylko fajnymi ciuszkami, dobrze zorganizowaną sensowną szafą, ale też samą sobą.

    • askadasuna.blogspot.com

      Z tym sprzeciwem mam bardzo podobnie – dobre jakościowo ubrania i moje ulubione ubrania nadal troszkę mi szkoda zakładać na co dzień, ale powtarzam sobie, że ubrania mają służyć nam i nie można ich chomikowac w szafie na potem.

      • Marta

        Też tak mam :). Mało tego mam jeszcze coś takiego, że oszczędzam te dobre rzeczy, ponieważ bardzo je lubię, dobrze się w nich czuję i mam jakąś taką wewnętrzną obawę, że jak się zniszczą to nie znajdę czegoś podobnego albo nie będzie mnie na to stać. To jest bardzo złudne. Okazuje się potem, że taki ciuch wyszedł z mody np. fason spodni :( Walczę z tym.

    • Daag, a kto zasługuje, jak nie Ty!! Zrobiłaś świetną robotę, moje ogromne gratulacje. Mało która babeczka może napisać “cieszę się jak dziecko co rano jak otwieram szafę” ;). Zasłużyłaś!!

  • makate

    Kasiu! dzięki za poradnik – trafił u mnie na idealny moment. Wczoraj zrobiłam porządki w jesiennej szafie, zostały mi tylko do przejrzenia wierzchnie okrycia i buty. Zbierałam się do tego już od kilku dni, ale w końcu Twój tekst był ostatecznym impulsem ;) Ja jestem chyba na takim etapie jak ty byłaś rok-dwa lata temu. To znaczy miałam jeszcze trochę nadmiaru, ale już nie tak wiele jak w poprzednich latach. Potrzebowałam głównie podjąć decyzję, które rzeczy są już na tyle zniszczone lub na tyle dalekie od mojego stylu, że decyduję się na ich oddanie/wyrzucenie.
    Bardzo pomocne okazało się dla mnie pytanie “Przydałoby się czy jest nieodzowne?”. Otóż chciałam kupić sobie jesienną sukienkę. Nadal trochę chcę, ale odkryłam, że mam sześć sukienek które mogę nosić o tej porze roku! SZEŚĆ! Po jednej na każdy dzień tygodnia, a przecież mam jeszcze spodnie i spódnice ;) Mam upatrzoną jedną piękną sukienkę polskiej marki, która jest w wymarzonym i rzadko dostępnym kolorze, więc nie podjęłam jeszcze ostateczne decyzji, czy z niej zrezygnuję, ale do czego zmierzam – odkryłam, że gdybym np. nie miała żadnych pieniędzy żeby coś sobie teraz kupić, to dałabym radę. A przed przeglądem szafy sądziłam że to na pewno nie będzie możliwe ;)
    Tak jak pisałam – nie wyciągnęłam jeszcze jesienno-zimowych okryć i butów, a pamiętam, że bardzo potrzebuję kozaków (stare się rozpadły, tak długo nosiłam, ha! ;) i ciepłego płaszcza lub kurtki (jeszcze rozważam co wybrać). I uświadomiłam sobie, że jeśli zrezygnuję z kupowania swetra (“przydałby się” ale nie jest niezbędny) czy właśnie tej sukienki – to na buty czy płaszcz będę miała większą kwotę i będę mogła sobie pozwolić na naprawdę porządną jakość.

  • Kalina

    Bardzo przydatny tekst! Proszę o więcej! Ja mam ostatnio ze swetrami, że chciałaby ich więcej i więcej ;)

  • Gosia

    Ja się Kasiu zastanawiam wg jakiego szablonu poukładać ciuchy w mojej szafie, czy kolorystycznie (tak kiedyś miałam i już na pierwszy rzut oka wprowadza to porządek do szafy), czy jednak np. rękawami: bluzki bez rękawów, z krótkim rękawem, z długim….sama nie wiem, co jest bardziej funkcjonalne i co wprowadza ład do szafy i łatwość wyboru.

    • Izabela K.

      Ja łączę te dwie metody – układam przede wszystkim kolorami, ale w ramach koloru sortuję jeszcze wg długości rękawa, od ramiączek, przez krótki rękaw, po długi. Na koniec “koloru” trafiają marynarki i jakieś lżejsze okrycia wierzchnie :-) Chociaż moim zdaniem już samo układanie kolorami “robi robotę” i szafa wygląda schludnie. Tu możesz podpatrzeć: https://www.instagram.com/p/BEfeRj8ipY0/ i https://www.instagram.com/p/_4IqbVCpaR/

    • Osobiście mam za mało ubrań, żeby je układać kolorami, poza tym ten system zawsze wydawał mi się ładny wizualnie, ale zupełnie niepraktyczny. Bardziej mi odpowiada układanie ubrań zgodnie z ich funkcją: spodnie obok siebie, podobnie spódnice, marynarki, koszulki z krótkim rękawem itp.

      • Gosia

        Ja akurat spodnie mam osobno na półce, sukienki na wieszakach (spódnicę mam tylko 1), ale chodzi mi bardziej o koszule, koszulki, bluzki: czy rękawami, czy kolorami ;)

      • iwona

        Gosiu, ja wieszam jednocześnie rodzajem i kolorem (jeśli oczywiście nie są to pojedyncze rzeczy z danego rodzaju), czyli: swetry razem od jasnego do ciemnego, spodnie razem, od jasnych do ciemnych itd. Bluzki i koszule razem, kolorystycznie, ale już bez podziału na krótki i długi rękaw (bo i po co, jak nie jest to zatrważająca ilość i tak będą wszystkie widoczne)
        Zaznaczę tylko, że wszystkie ubrania mam na wieszakach, to bardzo ułatwia.

      • Marta

        Ja bardzo podobnie układam :) też rodzajem i kolorami

  • askadasuna.blogspot.com

    A co myślicie o płaszczach na jesień wykonanych z flauszu?

    • To zależy, z czego ten flausz. Może być wełniany, może być z mieszanek wełny i syntetyku, a czasami nawet zupełnie syntetyczny. Zawsze sprawdzam, albo pytam o dokładny skład tkaniny.

  • Przeczytałam uważnie wszystkie ostatnie posty, jak i te trochę starsze o rodzajach materiałów. I wreszcie dzięki tobie po raz pierwszym chyba od dzieciństwa mam w szafie sweter z prawdziwej wełny! Myślałam, że takich już nie ma, bo co roku to samo szukanie w sklepach i internecie, żeby się przekonać, że wszędzie króluje akryl :( który wytrzymuje jeden sezon i robi się paskudny. Już czekam na wypłatę, bo poluję jeszcze na drugi taki sam, a w międzyczasie szukam ciepłej bluzy, z bawełny, naprawdę grubej. Będzie poradnik o bluzach? :) A jeśli nie to może przynajmniej masz/miałaś jakąś i możesz mi coś polecić? No nic, zupełnie nic nie mogę znaleźć.
    Pozdrawiam!

    • Justyna, osobiście polecam bluzę Risk made in Warsaw. Zwykła, bawełniana, szara, grubsza, z kapturem. Kupiłam ją na długo zanim zaczęłam jeszcze prowadzić bloga i jestem bardzo zadowolona z jakości. Niedługo planuję wrzucić na bloga szczegółową recenzję, będę pisać o tych trafionych i mniej trafionych zakupach.

      • Znalazłam zwykłą ciepłą bluzę na stronie z artykułami BHP ;) ale przy okazji zakochałam się w jednej Riskowej. Chyba się skuszę. Dziękuję!

      • Moja się nazywa bodajże Call me princess, a Twoja?

      • Właśnie ta wpadła mi w oko :) kaptur wygląda na duży, a zawsze mam ten problem, że kaptury są za małe. Mam bardzo długie włosy i związane w kok zajmują dużo miejsca, każdy kaptur sięga mi do połowy głowy :D Skoro mówisz, że dobra jakość to rozważę zakup.

      • Jeszcze zerknij na bluzę Miś you, czy jakoś tak. Gdybym nie miała swojej, to pewnie wybrałabym tą, bo jest rozpinana i ma kieszenie. Poza tym, w ten weekend z kuponami z Twojego Stylu jest rabat 20% na ubrania Riska. Chyba powinni mi zacząć płacić za reklamę ;)))).

      • Oczywiście obejrzałam wszystkie :D Czaję się z Riska na marynarkę lub sukienkę, do bluz do tej pory nie zaglądałam, bo dopiero teraz kompletuję jesienną szafę. Jeszcze poczekam, chyba sprawię sobie prezent na święta.

  • Weronika Tomczak

    Jesienią chciałabym uzupełnić szafę o dobrej jakości skarpetki i rajstopy. Nie ukrywam, że mam z tym problem i przydałby się poradnik zakupowy dotyczący tej części garderoby.

  • Gosia

    Dzięki Dziewczyny! Niby taka drobnostka, ale może zagmatwać w głowie ;)

  • Gosia

    Kasiu, chcialam zapytac, jak po czasie oceniasz jakosc kaszmirowych swetrow z La Redoute. Kupilam ostatnio w promocji, ale nie jestem przekonana czy zatrzymac, czy oddac. Wydaja mi sie lichsze, niz swetry z Uniqlo (chociaz tam niestety promocje trzeba sobie “wychodzic” i nie zawsze uda sie trafic w kolor), nie jestem tez osoba, ktora pralaby takie rzeczy recznie.

    • Gosiu, nie mam porównania z Uniqlo więc trudno mi się wypowiedzieć. Ja jestem ze swojego bardzo zadowolona, po praniu zrobił się jeszcze bardziej milutki, a po dwóch goleniach golarką do ubrań praktycznie się nie kulkuje. Przy czym, ja piorę tylko ręcznie, choć bardzo rzadko.

  • Kinga Kałuzińska

    Świetny tekst! Bardzo podziwiam twoje podejście do minimalizmu mimo, że mi jeszcze daleko do takiej konsekwencji. Ale porządki co sezon to u mnie już tradycja i doskonale się sprawdza. I zupełnym przypadkiem – zebrała mi się kupka niepotrzebnych rzeczy. Znów. I jeśli chodzi o zakupy – to do końca roku planuje kupić zaledwie kilka rzeczy, ale absolutnie potrzebnych :D

  • Super wpis, rewelacyjny poradnik i świetne wskazówki! :)

  • Ta Mana

    bardzo fajny tekst. Chyba też mam podobnie. na jesień np. Odkryłam że najbardziej potrzebuje polaru (noszę go pod kurtka czy plaszczem gdy jest bardzo zimno) i to najlepszy zakup tej jesieni (w przeciwieństwie do Ciebie spędzam z godzinę na przesiadkach w drodze do pracy. A na widok ostatnio kupionej spódnicy ostatnio zabiło mi serce tak mocno że kupiłam. Nam 3 jesienne spódnice i 2 wiosenno letnie i jedna taka na oba sezony. Wszystkie kocham wszystkie noszę od paru lat i… To jest takie fajne uczucie gdy widzisz w sklepie rzecz o której wiesz że będziesz ją uwielbiać, a po dwoch latach stwierdzisz….ze tak. Uwielviasz ja od dwóch(lub więcej) lat i ta rzecz się nie niszczy :) To wtedy takie zakupy to czysta przyjemność :-) btw. Pamiętając twoje różne przygody z białymi tiszertami muszę nieodzownie polecić Cos lycocell. Ok. Może ją jestem zmarzluchem i noszę PODkoszulek pod swetry (mam wrażenie że jednak dużo osób tego nie robi nie wiem w sumie, a Ty nosisz?) Ale te podkoszulki są obłędne. Jak druga skóra. Tag go polubilam że nie dość że chce mieć 2-3 na zmianę to nie mam nawet ochoty wkładać sweterka lub bluzki bez podkoszulka (na ramiączka)! Dziwnosc i zmieszanie mnie ogarnęlo. W końcu rozumiem słowo PODkoszulek i mam ochotę używa go zamiast słowa t-szert :). Taki coś mnie w promocji zagiął i rozkochał, kto by pomyślał. Pozdrowienia (tak tak opisuje każde etapy, chomikom przyszłym-minimalistom przyda się w autorozwoju) :)