Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Jak praktykować uważność na co dzień?

jak praktykować uważność

Łatwo powiedzieć „żyj tu i teraz”. Łap chwile. Bądź szczęśliwy w teraźniejszości. Celebruj momenty. W praktyce, w codzienności nie jest już tak łatwo, tak różowo. Czasami zwyczajnie brakuje siły, żeby jeszcze potrenować uważność i samoświadomość, mnie również. Niemniej jednak, jest kilka drobnych sposobów i ćwiczeń…

Dawno temu zachwyciłam się medytacjami. Podświadomie czułam, że jest to coś, co będzie dla mnie dobre. Chciałam wyleczyć się z czegoś, co psychologia nazywa ruminacją. Ruminacja to coś, co zapewne większość z nas doświadczyło lub doświadcza. To ciągłe maglowanie tych samych problemów. To ciągłe roztrząsanie kłopotów, bolesnej sytuacji, połączone z zamartwianiem się przyszłymi nieszczęściami. Bardzo tego nie lubię u siebie. Naczytałam się więc mądrych książek, blogów i rozpoczęłam pierwsze podejście. I zaliczyłam spektakularną porażkę. Bardzo bolesną. Głównym zadaniem na czas medytacji jest zdystansowanie się od swoich myśli. Wyrażenie zgody na ich swobodny przepływ, bez oceniania i zbędnej analizy. Bycie w teraźniejszości. Okazało się, że zwyczajnie nie potrafię „nie myśleć”. To oczywiście uproszczone pojęcie, ale wytrzymanie w tej samej pozycji przez określony czas i „nie myślenie” okazało się zadaniem ponad moje siły. Byłam głęboko rozczarowana sobą.

 

Jestem certyfikowaną trenerką medytacji mindfulness i zapraszam się na zajęcia, które łączą medytację ze najnowszymi odkryciami współczesnej psychologii, a efekty są potwierdzone w tysiącach badań klinicznych.

119 zł | 149 zł

W pakiecie znajdziesz 8 nagrań, które ukoją ciało i umysł. Wystarczy 15-20 minut dziennie!

Promocja trwa do 12 maja 2024

 


Może zainteresują Cię również teksty:

Znajdź swój ikigai – japońska tradycja stworzyła pojęcie ikigai. Ikigai to powód, aby budzić się codziennie rano. Kostarykańczycy nazywają to plan de la vida czyli plan na życie…. (czytaj więcej)

Co dla Ciebie oznacza być tu i teraz – mam wrażenie, że po początkowym zafascynowaniu tematyką szczęścia, ostatnio przez gazety i blogi przetoczyła się fala zachwytu koncepcją uważności. W założeniach jest to cudowna i ze wszech miar godna uwagi idea. Niestety, nie mogłam się pozbyć uczucia, że tematyka ta została bardzo mocno uproszczona i spłaszczona… (czytaj więcej)

Tego lata odkryj w sobie Artystę – czy się z tym zgadzasz czy nie, każdy z nas nosi w sobie Artystę, a każdy Artysta jest Marzycielem. O sposobach na odblokowanie twórczego potencjału… (czytaj więcej)


Całe szczęście, że przed drugim podejściem do medytacji, natrafiłam na koncept uważności i związane z nim ćwiczenia. I okazało się, że te właśnie ćwiczenia to doskonały wstęp do nauki i praktyki medytacji. Wtedy też dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak chociażby medytacja w ruchu lub medytacja słuchania. Uważność uczy również medytowania w oderwaniu od jakichkolwiek inklinacji religijnych, co dla wielu osób może być dużym ułatwieniem. Z czasem wypracowałam też sobie kilka ćwiczeń, które teraz towarzyszą mi w codziennym życiu.

Medytacja z jedzeniem

 

Jednym z najbardziej znanych ćwiczeń uważności jest tzw. ćwiczenie z rodzynkiem :). Potrzebny jest jeden rodzynek i 20 minut, w trakcie których powoli skonsumujesz tego właśnie rodzynka (szczegółowy opis ćwiczenia z pewnością znajdziecie w internecie lub w książce Ronalda Siegel Uważność). Robiłam to ćwiczenie z kawałkiem jabłka (nie lubię rodzynek) i było niezwykle zaskakujące. Nie uwierzycie jak pyszne było to jabłko! To nie było niezwykłe jabłko, to koncentracja uwagi pozwoliła mi poczuć jego prawdziwy, pełen smak. Niby dobrze wiemy, że połykanie w pośpiechu jedzenia, przed telewizorem nie służy ani temu jedzeniu ani nam, ale dopiero taki prosty eksperyment pokazuje, że nie są to żadne banały. Polecam spróbować samemu :).

 

Oczywiście, nie jestem w stanie codziennie poświęcać 20 minut na każdy kawałek jabłka. Ale mogę odrobinę zwolnić. Obejrzeć posiłek przed rozpoczęciem jedzenia. Lubimy jak jedzenie ładnie wygląda, prawda? To nacieszmy się tym widokiem, niekoniecznie robiąc fotkę na instagram. ;) Jedzmy w ciszy, bez rozpraszaczy, bez czytania. Przeżuwajmy w spokoju, koncentrując się na tej czynności. To nie jest łatwe i wymaga wprawy, nadal się staram, chociaż jak jestem bardzo głodna, to mi zupełnie nie wychodzi :).

 

Medytacja w ruchu

 

Moje największe odkrycie. Znalezienie i wytrwanie w swobodnej, acz ustalonej pozycji medytacyjnej było dla mnie, jako żółtodzioba, bardzo trudne. Okazuje się, że nie tylko dla mnie. Tzw. medytacja w ruchu jest polecana własnie osobom, które mają, tak jak ja, kłopot z koncentracją ruchową. Medytację ruchową można ćwiczyć w sposób formalny (dokładne opisy ćwiczeń z pewnością znajdziecie w internecie lub w książce Ronalda Siegel Uważność) lub w sposób nieformalny, np. poprzez bieganie. Przy czym, raczej powinno być to bieganie na bieżni. Bieganie w terenie siłą rzeczy uniemożliwia pełną koncentrację na samym biegu. Trzeba zwracać przecież uwagę na krawężniki, światła na ulicy, jadące samochody i generalnie raczej patrzeć pod nogi ;). Dla mnie, bieganie na bieżni jest genialną formą medytacji. Moje myśli znikają jak za dotknięciem magicznej różdżki, a nawet jeśli się pojawiają, łatwo mi je odsuwać.

Jest to również dla mnie doskonały sposób na ćwiczenie koncentracji, z którą chyba wszyscy mamy dziś trochę problem. Koncentrację można ćwiczyć również na inne sposoby. Często przyrównuje się uważność do fotografowania. Żeby zrobić dobre zdjęcie, trzeba w prawidłowy sposób ustawić ostrość. A nauka koncentracji jest właśnie podobna do regulowania ostrości, z tym że ostrości naszego umysłu. Ćwiczyć koncentrację można skupiając uwagę na dowolnym obiekcie – płomieniu świecy, kropli wody na skórze, na oddechu, ale również na regularnym ruchu, takim jak bieganie po bieżni czy maszerowanie.

 

Nieformalna praktyka uważności

P

odobnie jak w przypadku biegania, są również inne sposoby na medytację nieformalną. Liczba tych sposobów jest nieskończona, a każdy może sobie wypracować swój. Jako przykład często podaje się zmywanie naczyń i porządki generalnie, czy też słuchanie muzyki w skupieniu. Na mnie osobiście najlepiej działają robienie na drutach i kolorowanki :).

Robienie na drutach najpierw miało dla mnie wyłącznie utylitarne znaczenie. Chodziło mi o zrobienie sobie wełnianego szalika. Tyle i tylko tyle. W trakcie robienia okazało się, że machanie na drutach w magiczny sposób wyłącza moje myślenie. Zapewne ma to również swoje niezbyt dobre strony ;), ale dziś będę pisać tylko o korzyściach :). Jeśli chcę, mogę w trakcie robienia na drutach również rozmawiać czy oglądać film, ale najbardziej lubię po prostu pogrążyć się w czynności. Podobnie, jak przy bieganiu na bieżni, moje myśli płyną wtedy swobodnie, a ja bez problemu je od siebie odsuwam, bez zbędnej analizy czy roztrząsania. Pół godziny takiej nieformalnej medytacji to genialny i totalny relaks dla głowy. Podobnie działa na mnie kolorowanie. Odkryłam to zupełnie przypadkiem, gdy dostałam w prezencie od Stabilo komplet mazaków i mandalę do pokolorowania.

Praktykowałyście może medytację? A może macie inne, cudowne sposoby na oczyszczenie głowy ze zbędnego balastu codzienności, ruminacji? Poczytam z ogromną ciekawością!

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
39 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments