Listopadowe migawki

 

Upiekłam chipsy z jarmużu, zaczęłam ćwiczyć jogę (teraz będę PRAWDZIWĄ minimalistką! ;), zaparzyłam herbatę z lawendą i poczułam się jak zdrowy człowiek. Nareszcie, bo ostatni miesiąc był dla mnie bardzo trudny.

 

W zasadzie nic się nie zmieniło w stosunku do października, a jednak listopad mocno dał mi się we znaki. Mało światła, dużo pracy i ogólna niechęć do wszystkiego. Mam nadzieję, że nie było tego widać na blogu, ale momentami wręcz fizycznie musiałam się zmuszać do pisania. Wbrew pozorom, nie jest to zaawansowany masochizm z mojej strony, a jeden ze sposobów, żeby się nie rozmemłać na amen. Trochę odpoczynku dzięki MM, sporo suplementacji witaminą D (obowiązkowo!) i cudowny babski weekend (jeszcze o nim napiszę) sprawiły, że nareszcie mi się “zachciało”. A przynajmniej dzisiaj, zobaczymy co będzie jutro… ;)

 

Czytam…

 

Jak doskonale wiecie, jestem od dawna na diecie informacyjnej, co ma swoje ciemne strony. Uświadomiłam sobie przykładowo, że czytam niewiele blogów… Mam jednak ogromną ochotę na coś nowego, świeżego, dlatego też, kilka dni temu na Facebooku poprosiłam Was o rekomendacje ciekawych treści. W Waszych poleceniach znalazłam kilka prawdziwych perełek. Swoją drogą, jakoś tak nieśmiało proponujecie mi dobre treści… zupełnie nie rozumiem, dlaczego. :(

 

W Inne życie wciągnęłam się maksymalnie, eksploatuję głównie zakładkę z reportażami. Jeden z ostatnich o wędrującej z wilkami Magdzie z Bieszczad skradł moje serce. Magda stworzyła warsztaty połączone z wędrówkami z psami po Bieszczadach, Podlasiu, Beskidach i Jurze. Więcej po kliknięciu w to cudowne zdjęcie poniżej.

 

img_2912

 

Ponieważ mam ostatnio fazę na zmiany w mieszkaniu (4 lata bez remontu = poszarzałe ściany i popękany tynk) to Piąty pokój – “królestwo, gdzie jedyna pora roku to remont” szybko przyciągnął moją uwagę. Głównie duńskimi wnętrzami i świetnymi pomysłami DIY. Ten z brązową butelką w stylu scandi za mniej, niż 10 zł zamierzam kiedyś wykorzystać. Na razie pomalowaliśmy jedną ścianę na czarno i nadal mi się podoba! ;)

 

odense_airbnb005

 

Tworzę…

 

Gdy tylko zaczęły się jesienne, długie wieczory w naturalny sposób wróciłam do robienia na drutach. Wiedziałam, że moim celem będzie dłuuugi, cieplutki szal z wełny, która jeszcze w zeszłym roku była swetrem. :) Na początku miała być i czapka do kompletu, ale z tak grubej włóczki wyszła ogromniasta czapa, w której wyglądałam strasznie śmiesznie. :) Sprułam ją więc i dodałam wełnę do szalika. Jest teraz mega długi i niewiarygodnie ciepły. Wygląda całkiem efektownie, ale tak naprawdę jego wykonanie jest banalnie proste i nie wymaga żadnych szczególnych umiejętności.

 

Włóczka nazywa się The Wool i jest to 100% gruba, peruwiańska wełna. Przerabiałam ją na grubych drutach 15-kach. Splot jest najbardziej podstawowy z możliwych – oczka przerabiane na prawo. Jedynie zastosowałam kilka patentów mojej mamy, żeby wykończenie brzegów wyglądało lepiej. Pierwsze oczko w rzędzie przekładałam bez przerabiania, a ostatnie przerabiałam na lewo. Więcej na temat robienia na drutach i przydatne filmiki linkowałam we wpisie Jak zacząć robić na drutach?

 

Pomagam…

 

Halo, czy jest tu ktoś zaangażowany w Szlachetną Paczkę? Ręce do góry, koniecznie! W końcu jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! Początek grudnia nie może być inny, to czas na kompletowanie paczki. Czas najwyższy, bo został już tylko tydzień, a jeszcze ponad 1500 rodzin czeka na wsparcie. Pamiętajcie też proszę, że w Szlachetnej Paczce pomagać można na wiele różnych sposobów:

 

Zima to również bardzo ciężki czas dla psów w schroniskach. Razem z Nelą postanowiłyśmy wesprzeć sprawę ogrzewania lecznicy w Schronisku w Korabiewicach. Wybór absolutnie nie jest przypadkowy. Dokładnie do tej lecznicy trafiła Nela jako szczeniak, razem z szóstką swojego rodzeństwa. Chore szczeniaki ktoś podrzucił w kartonie pod bramę schroniska. Wiem, że całego świata nie jestem w stanie zbawić, ale lecznica to najczęściej pierwsze miejsce, gdzie psy znajdują wreszcie ciepły dom. Na zachętę jedno z pierwszych zdjęć Nelanii. Wtedy jeszcze nazywała się Dżoana i była u nas w domu tymczasowym.

 

185490_4520975309354_689435699_n

 

“Pani Basia, na wózku, z zaawansowaną cukrzycą, która zawsze pyta mnie czy mam coś słodkiego i kiedy kiwam głową, że niestety nie, w sekundzie odwraca ode mnie i odjeżdża rozczarowana. Ale kiedy na zeszłe święta przyniosłam jej mały prezent, to ze łzami w oczach ściskała mnie długo i mocno. (…) Wiele jest samotnych starszych osób uwięzionych w swoich mieszkaniach, bez szans na dom opieki, bez możliwości kontaktu z drugim człowiekiem. To oni najbardziej właśnie w okolicach świąt potrzebują ludzi i miłości. Stowarzyszenie “Mali Bracia Ubogich” co roku zaprasza do wspólnego świętowania kilkaset osób w kilku miastach Polski. Żeby to dobrze zorganizować potrzebne jest wsparcie” – napisała Ewa, jedna z moich Czytelniczek. Więcej informacji na ten temat i sposób, w jaki można pomóc znajdziecie na blogu Ewy

 

W najbliższym czasie…

 

Wiem, że właśnie zaczyna się czas pięknego, ale i zgubnego szaleństwa. Przed świętami w mediach, w domach i na blogach dominuje tylko jeden temat. Przyznam się Wam, że jestem trochę w kropce. Z jednej strony myślałam o zupełnym porzuceniu tematyki świątecznej na blogu, żeby choć w tym jednym miejscu dać Wam trochę oddechu. Z drugiej strony dostaję sporo pytań o to, jak minimalistka radzi sobie z przygotowaniami do świąt. Pomóżcie mi zdecydować.

 

Aha, na sam koniec pozwolę sobie na ogromną prywatę. Mój młodszy brat startuje w plebiscycie na Trenera Roku, organizowanym lokalnie przez Dziennik Bałtycki. Jest to najstarszy i najbardziej prestiżowy ranking pomorskich sportowców. Nie śmiałabym prosić Was o głosy na niego, ale jeśli są wśród Was fani piłki nożnej, chętni do wsparcia malutkiej drużyny z ambicjami, proszeni są o kliknięcie tutaj (Trener Roku – Maciej Kędzierski).

 

A jak Wasze listopadowe samopoczucie? Rozmemłanie czy pełna świąteczna mobilizacja? No i, czy temat minimalistycznych świąt na tak, czy wystarczy Wam inspiracji gdzie indziej?

55 komentarzy
  • Mam wrazenie, ze ostatnio wpisy ukazuja sie rzadziej. Ta szara jesien jest przygnebiajaca. Brak slonca dokucza. Witamina D to dobry pomysl.

    • Faktycznie w zeszłym tygodniu zaniedbałam jeden post i się nie ukazał. :)

      • Czasem potrzebny jest oddech :) Ale musze przyznac, ze czekam na twoje wpisy.

  • Monika Rudnik-Kulikowska

    Chętnie zobaczę jak radzisz sobie z dekoracjami świątecznymi będąc zdeklarowaną minimalistką :-)
    Ja uwielbiam dekorować poniekąd z racji mojego wykształcenia (projektant wnętrz ale nie tylko…), czerpię minimalistyczne inspiracje podczytując Twojego bloga już od dłuższego czasu… Uwielbiam ład i porządek ale czasem troszkę tę monotonię muszę podrasować chociażby aranżacjami wnętrz, kolorem dekoracji, zwłaszcza tym świątecznym czasie…Pozdrawiam

  • Dziękuję za wzmiankę, Kasiu, ale przede wszystkim za przypomnienie o witaminie D!
    Nie mogę wyjść z podziwu, jak każdego roku ta jesień totalnie mnie rozmontowuje i rozkłada na łopatki… :(

  • W listopadzie popelnia sie najwiecej samobojstw. Niestety! W Niemczech, bo tu mieszkam, zrobiono nawet akcje w postaci filmiku, ktory pokazuje, ze zycie nie jest takie zle a listopad mija a razem z nim polepszy sie nasze samopoczucie.Przyznaje, ze bardzo wzruszajacy jest ten spot.
    Mnie osobiscie meczy tematyka swiat na blogach, szczegolnie kulinarnych. Ze strony minimalizmu moze byc jednak ciekawie.

  • Małgorzata S

    Witamina D oczywiście potrzebna ale może najbardziej witamina O – czyli optymizm :). To jest trochę tak, moim zdaniem, że jak mamy jednak lekki nadmiar wolnego czasu to zaczynamy się zastanawiać nad naszym samopoczuciem. Oczywiście nie twierdzę, że gdy jesteśmy zapracowani to bezmyślni, a raczej bezrefleksyjni :))))) ale może spora ilość zajęć osadzonych w zorganizowanych realiach czasowych właśnie broni nas przed poddaniem się nostalgii. Piszę to trochę z własnego doświadczenia, bo gdy skonkretyzowanych planów mam dużo (i tych malutkich codziennych i tych bardziej ambitnych ) to i pogoda za oknem nie ma większego znaczenia i samopoczucie też jest OK.
    A jeżeli chodzi o temat świąt – to zależy. Myślę, że święta to przede wszystkim tradycja, najlepiej żeby była potraktowana z umiarem, a sposób jej celebrowania zależy od bardzo wielu uwarunkowań. A jeżeli tradycja, to z reguły ją powielamy z roku na rok, chociaż ja w tym roku przyjęłam zasadę szczególnego świątecznego umiaru materialnego :) Na razie jest to tylko założenie chociaż postanowione z dużą mocą :)))
    Podjęcie tego tematu uzależniłabym od tego czy mam ochotę na ten temat pisać :) A co tam :) w końcu najważniejsze jest być fajnym dla samego siebie bo przekłada się to też na nasze otoczenie :)))

  • Emilia Maciejewska

    Też odczuwam lekkie spowolnienie związane ze zmiana pory roku i krótszymi dniami. Pogoda mało zachęca do wychodzenia na zewnątrz, a ja jestem bardzo senna. Nadal walczę o wysypianie się w tygodniu, gdyż o “tej porze, kiedy trzeba już iść spać” zawsze do głowy wpadają najlepsze pomysły na teksty czy nabieram chęci na czytanie :)
    Jeżeli mówimy o świętach to byłabym za wyciszeniem się z tematu, ale jeżeli czujesz potrzebę by go poruszyć, to z chęcią przeczytam rezygnacji z czego jako minimalistka w czasie świąt sobie nie wyobrażasz. Ja np. choć świąt raczej nie lubię, nie wyobrażam sobie by nie pozwolić sobie na zajadanie własnoręcznie robionego piernika i śledzi (choć ich przygotowanie zajmuje trochę cennego czasu).

  • Kama

    Brak słońca jest strasznie dołujący, każdy dzień jest taki sam prawie, praca, dom, byle do wiosny…Pozdrawiam! Bardzo podoba mi się Pani styl!

  • Też zaczęłam chodzić na jogę, biorąc pod uwagę zainteresowanie to cała masa minimalistów jest w Krakowie :)

    Co do tematyki Świąt – z jednej strony faktycznie ze wszystkich stron jesteśmy atakowani informacjami na ten temat, ale z drugiej – nie ma co tego odrzucać zupełnie. Niezależnie czy jest się wierzącym czy nie, to istotny element naszej kultury i tradycji. Ja sama mam plan na kilka postów m.in. o marnowaniu jedzenia w Święta.
    Myślę, że zamiast zupełnie temat pomijać, bo jest wszędzie, warto podejść do niego od innej strony.

  • Pewnie, że przyda się post o świętach minimalistki :) a każdej strony zasypuje nas masa informacji – ile i jakie prezenty kupić, ile potraw naszykowac, jaka stylizacja będzie odpowiednią na wigilię a jaka na pierwszy dzień świąt, a wszystko okraszone propozycjami pozyczek-chwilowek… przydałoby się żeby ktoś przedstawił bardziej rozsądną propozycję spędzenia tego czasu :)
    ps dziękuję za link do posta Ewy, sama na pewno wplace na kolację przynajmniej dla jednej osoby :)

  • O Mamusiu! Ale radość dzisiaj u nas :) Kochana, czytam Cię od samego początku naszego blogowania! Dziękujemy przepięknie za polecenie naszego bloga, cieszymy się ogromnie, że podoba Ci się u nas :))))

    Dodam tylko od siebie coś odnośnie świąt: jestem bardzo ciekawa jakie masz podejście do świętowania :) I jak to wygląda ‘po minimalistycznemu’ :)
    Ściskamy Cię MOCNO! I wysyłamy mnóstwo słońca, aby grudzień nie był taki ciężki jak listopad.
    Tosia

  • ela soso

    Ja sobie radzę z przedświąteczną gorączką pakując właśnie ostatnie prezenty :) i nie muszę już odwiedzać sklepów w tym najgorszym okresie. A żeby nie skusić się na kolejne “ozdóbki” to mówię sobie, że przecież rok temu choinka była ubrana więc mam wystarczającą ilość bombek ;)

  • Ze mną też jakoś tej jesieni było kiepsko, ale uratował mnie urlop w słoneczne strony. Po powrocie poczułam wreszcie przypływ energii i nawet zafundowałam sobie takie małe nieautoryzowane Wyzwanie Minimalistki ;-)

  • Schronisko w Korabiewicach? Wspieramy dokładnie to samo schronisko. Psiak przesłodki :))

  • Kruk

    Chcemy świąteczne posty, zdecydowanie ;)/

  • mnie ratują witaminy W oraz S, czyli wino i sport :) o świętach raczej nie, ile można… no ale pewno i tak przeczytam jak napiszesz :)

  • natalia

    Ja rownież dołączam się do Szlachetnej Paczki. I też próbuję swoich sił na drutach, niestety póki co efekty raczej bez fajerwerków, no ale nie poddaję się :D chętnie zobaczę minimalistyczną choinkę, o ile taka istnieje :) pozdrawiam!

  • 30.11 to dla mnie najlepszy dzień listopada – oznacza jego koniec :) Podobnie jak dla Ciebie – dla mnie nie był łaskawy. Bardzo cierpię, gdy brak światła/słońca/ciepła/„jasności”

  • vinga

    a my w listopadzie zrobiliśmy małą metamorfozę mieszkania i dzięki temu listopad był bardziej przyjazny w tym roku – bardziej mi się chciało wszystkiego. zmiany w mieszkaniu odświeżyły też głowę. poza tym, choć słońca brak, lubię te leniwe wieczory z książką, ze świecami… od niedawna mamy biokominek, który robi klimat + kubek czekolady gorącej i zapach cynamonu… #takiczarjesieni
    świąt nie obchodzimy, ale chętnie bym poczytała, jak je widzisz swoim minimalistycznym okiem.

  • Moni

    O świętach chętnie poczytam a jeszcze chętniej o jodze.
    Pozdrawiam

    • O jodze jeszcze nie bardzo mogę się wypowiedzieć, jestem na samiutkim początku. :)

  • Ahhh, pozytywnie! <3

  • ewa

    Szlachetna paczka – done,
    Karma dla schroniska – done,
    Zapis na zajecia jogi – done,
    Robotka – done.
    I tylko o prezentach nie chciabym czytac, bo mnie nachodzi ochota na zakupy :D no ale jesli tekst bedzie, to przeczytam :)
    Btw muszę wypróbować ten sposób wykańczania brzegów. Jak potrzebuje mieć je ładne, to po prostu nie przerabiam ostatniego oczka w rzędzie. Wydaje mi się, że to może podobnie wyglądać

  • Joanna

    Ja także chętnie poczytam o swietach, może jakiś poradnik zakupowy?

  • @nia

    Moim zdaniem to czytelnicy decydują czy chcą czytać wszystkie artykuły o świętach, o przygotowaniach itp., więc mimo ich zalewu to ja wybieram, czy chcę w to wejść czy nie.
    Znając Twojego bloga – w tematyce świątecznej wrzucisz coś, czego nie ma w całych internetach, także jestem na tak :D

  • Małgorzata eS

    U mnie jedyną porą roku aktualnie jest również remont :) I może to ogólne zmęczenie związane z tym faktem sprawiło, że pewnego listopadowego dnia zaatakowały mnie zewsząd choinki i świecące girlandy. Byłam zupełnie nieprzygotowana na to spotkanie ;)

  • A ja między innymi dzięki Tobie i Twoim wpisom jestem w tym roku SuperW :)

    Też mi Piąty Pokój ostatnio wpadł w “ręce”, a zaraz zabieram się za nowy szalik na drutach :)

  • Dorota

    Kasiu mam pytanie dotyczące sweterka z wełny – tego jasnoróżowego – mianowicie czy on ‘obłazi’ – tzn czy zostawia swoje ‘kłaki’ na wszystkim? Kupiłam wełnę: Alpaca silk tzn wełnę z jedwabiem i szal z tej wełny nie nadaje się do noszenia. Zostawia mi ślady na wszystkim, coś strasznego. Czy mogłabyś Ty lub czytelniczki polecić mi coś, co nie zostawia takich ‘włosków’ na ubraniach… i żeby nie był to akryl. Pozdrawiam

    • Hmm, którego jasnoróżowego? Takiego krótkiego, co mi mama zrobiła? Ten trochę obłazi, niestety. Zupełnie włosków nie będzie zostawiał szal z bawełny. Wełna zawsze coś tam zostawi…

      • Dorota

        tak, tego zrobionego na drutach – mój szal praktycznie się nie nadaje – chyba, ze do jakiejs śliskiej kurtki..

  • Ewa

    Aby listopad był przyjemniejszy zmieniłam poszewki na poduszkach na kanapie z szarych na kolorowe.
    Kasiu bardzo chętnie przeczytam jpost w tematyce świątecznej. Jak nie ulec szaleństwu zakupów. Jak tłumaczyć innym że świat jest dwa dni, a nie tydzień i sklepy są otwarte. I nie sposób zjeść “worka” jedzenia.
    P.S. Bardzo lubię Cię czytać.

  • Katarzyna

    Pani Kasiu bardzo chętnie poczytam o świętach :) Serdecznie pozdrawiam

  • No właśnie…Zastanawiałam się już kiedyś, dlaczego właśnie joga kojarzy się z minimalizmem?..

    • Myślę, że to chyba pokłosie pierwszych fascynacji minimalizmem w ujęciu “wschodnim” – Dominique Loreau itp. I tak się utarł stereotyp. Mocno bezsensowny zresztą. :)

  • Małgosia

    Kasiu a biegasz jeszcze ??? czy teraz joga tylko?

    • Nie, nie biegam, bo nie lubię jak jest zimno. :))) Ale na wiosnę na pewno wrócę do biegania. Teraz joga w zasadzie codziennie i squash z chłopakami raz na jakiś czas.

  • Ja tez bardzo chetnie zobaczylabym wpis o minimalistycznych swietach. Czy takie w ogole istnieja?

  • Viola Oczkowska

    Byłam kiedyś wolontariuszką Szlachetnej Paczki. Teraz niestety jestem mało dyspozycyjna ale w pracy już kolejnt raz tworzymy paczkę :D

  • Mnie listopad przemknął jak mrugnięcie oka. Wszystko dlatego, że przeprowadzałam się do mojego idealnego miejsca na ziemi. Przeprowadzka, remont – to wszystko sprawiło, że nim się obejrzałam, zastał mnie grudzień. Jaki był więc mój listopad? Krótki, ale przyniósł spełnienie marzeń.

  • Słoneczny listopad w Portugalii zleciał mi ekspresowo, a dopóki nie zaglądam do netu, to mobilizacja, tyle że nie świąteczna, bo od trzech lat świąt nie obchodzę. Jak tylko zajrzę do netu, to nadmiar informacji mnie przytłacza i mobilizacja spada do zera. Joga zdecydowanie pomaga, motywuje i uspokaja. A chodzisz gdzieś na jogę czy ćwiczysz w domu?

    • Na razie ćwiczę w domu, na starej macie. Chcę zobaczyć czy się wciągnę, wtedy pewnie spróbuję gdzieś z nauczycielem, żeby skorygować ewentualne błędy.

      • To tak jak ja, w sumie już od dwóch lat. Wciągnęłam się w jogę z Adrienne, do znalezienia na YouTube. Zrobiłam jej dwa challenge i wsiąkłam. Na zwykłych zajęciach byłam raz, a poza tym ćwiczyłam przy okazji treningów, ale najbardziej lubię w domu. :) Mam nadzieję, że Ty też się wciągniesz, bo same korzyści z tego płyną. :)