Data: 12/11/2021

Weszłam na nową drogę. Dołączysz?

Gdy teraz patrzę na ostatnie dwa lata mojego życia, to myślę sobie: damn, girl! To aż niewiarygodne, bo czego tam nie było?

 

Co było?

 

Przez moje prywatne życie przeszedł huragan zmian. Rozstanie po dziesięciu latach wspólnego życia, co – niezależnie od powodów i okoliczności – nigdy nie jest przyjemnym czy choćby neutralnym doświadczeniem. Kto wie, ten wie. Do tego decyzja o wyprowadzeniu się ze wspólnego, dopiero co wybudowanego domu. Do równania dodajmy pandemię, która może nie dotknęła mnie w tak ogromnym stopniu, co wiele osób, ale i ja odczułam przykre skutki nagle i mocno odmienionej rzeczywistości. Ciężka choroba jednej z najbliższych i najukochańszych osób w czasie pandemii i podejrzenie równie poważnej choroby własnej mogłoby samo w sobie wywalić skalę.

 

W życiu zawodowym również bez taryfy ulgowej. Sprzedałam firmę, którą prowadziłam od dziesięciu lat, wycofałam się z działki związanej z nieruchomościami. Zmieniłam też podejście do bloga w kontekście zawodowym. Prawie zupełnie zrezygnowałam ze współprac reklamowych i postawiłam na sprzedawanie własnej wiedzy, głównie w postaci kursu Szafa Minimalistki. Po raz pierwszy od czasu ukończenia aplikacji poszłam na zorganizowane studia (bo gdy z napięcia rozpłakałam się na ulicy po końcowych egzaminach pisemnych na aplikacji, obiecałam sobie, że nigdy, przenigdy nie będę się więcej uczyć. Niczego!). Kupiłam działkę nad jeziorem z domkiem do remontu. Sama.

 

Damn, girl!

 

Co jest?

 

Mogę bez cienia zawahania powiedzieć, że były to dwa najtrudniejsze lata w moim życiu, a generalnie trudnych w nim nie brakowało. Jednocześnie, również bez wahania, były to jedne z najważniejszych i najpiękniejszych lat. Nauczyłam się tak wiele!

 

  • Nauczyłam się być blisko siebie, gdy nie ma nikogo innego.
  • Nauczyłam się mieszkać sama, po raz pierwszy w życiu.
  • Nauczyłam się kochać, a przede wszystkim prawdziwie lubić siebie nawet, gdy ci, na których mi zależy, mnie nie kochają lub nie lubią.
  • Nauczyłam się wybaczać, gdy wybaczenie wydaje się niemożliwe.
  • Nauczyłam się odpuszczać. Pracę, przekonania, relacje.
  • Nauczyłam się prawdziwie złościć.
  • Nauczyłam się stawiać granice.
  • Nauczyłam się nie pomagać i nie wyręczać.
  • Nauczyłam się akceptować bieg życia.
  • Nauczyłam się, co dla mnie oznacza prawdziwe dbanie o siebie.
  • Nauczyłam się być w ciszy i tego, czym jest dla mnie cisza.
  • Nauczyłam się chronić zasoby swojej energii życiowej.
  • Nauczyłam się pozwalać innym na bycie tym, kim chcą być.
  • Nauczyłam się, że do końca nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle, że coś się zdarza.
  • Nauczyłam się, że jestem osłem i ty też jesteś osłem [kto czytał de Mello, ten wie :)].
  • Nauczyłam się, że bardzo dużo wiem i umiem.
  • Nauczyłam się, że jeszcze tyle nie wiem! I też że wcale mnie to nie martwi, a ciekawi.
  • Nauczyłam się żyć pełnią życia.

 

Naturalnie, część z tych rzeczy umiałam już wcześniej i tylko doskonaliłam. Części nie umiałam i odkryłam. Część wydawało mi się, że umiem, a teraz umiem inaczej. I na pewno popełnię jeszcze wiele błędów, może coś zapomnę, a potem sobie przypomnę, a może nie. :) I oczywiście, że są jeszcze rzeczy, których chcę się nauczyć lub oduczyć, a i takie, które chcę pielęgnować. Sama jestem ciekawa, co dopiszę do swojej listy refleksji w dniu czterdziestych urodzin, co już relatywnie niedługo [listę 39 refleksji na 39 urodziny znajdziesz tutaj ;)].

 

Wiem też, że nie byłabym w stanie przejść przez tak ultratrudny czas, przekuć go na coś tak pięknego i rozwojowego, gdyby nie ludzie i narzędzia, które pojawiły się na mojej drodze. Niektóre nowe, a niektóre znane i doskonalone. Praca z nimi to właśnie moja tytułowa nowa droga. Część z Was już ją zna, część mi towarzyszy, część pamięta stare teksty, w których o niej mówiłam, a część zapewne nie. Pisząc przez lata o minimalizmie, pomagając w porządkowaniu materialnego bałaganu, wciąż czułam, że to nie wystarczy. Miałam poczucie, że ten największy bagaż nosimy w głowie i w sercu. Są to dziesiątki przekonań życiowych, przewlekły stres, schematy, które bywają dużo większym obciążeniem niż sterta nienoszonych ubrań w szafie.

 

W momencie, gdy w swoich poszukiwaniach trafiłam na świecką medytację mindfulness, mocno poczułam, że to jest ten brakujący element, ostatni puzzel, który włożyłam na miejsce z niemałą satysfakcją. Praktykuję, z przerwami, od blisko sześciu lat. W 2015 roku opublikowałam na blogu pierwsze nieśmiałe teksty ze wzmiankami o medytacji czy ćwiczeniu uważności. Potem pojawiło się ich jeszcze trochę, tu i ówdzie. Może to był mój błąd, że nie mówiłam o tym naprawdę głośno, co być może sprawiło, że teraz myślisz sobie: „hę, jaka medytacja, o co cho tej kobiecie?”. ;) Cóż, tak już mam, że nie lubię być samozwańczym ekspertem. O ile w wielu sferach wystarczą praktyka, zaangażowanie i rozwój połączony z osobistymi zasobami, tak w momencie, gdy mam wchodzić komuś do głowy, a medytacja jest formą psychopomocy, to chcę mieć pewność, że nie zrobię krzywdy, a przynajmniej nie nabałaganię bez sensu. Dlatego w 2019 roku zupełnie poważnie weszłam na nową drogę zawodową.

 

Co będzie?

 

Obecnie jestem trenerką kursów MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction, czyli kursów redukcji stresu w oparciu o uważność) w procesie certyfikacji (certyfikat Polskiego Instytutu Mindfulness w partnerstwie z The Institute for Mindfulness-Based Approaches (IMA) w Niemczech). Uczestniczyłam również w rocznym programie Mindfulness Based Practice Training (Program Praktyki Formalnej). Cyklicznie biorę udział w odosobnieniach medytacyjnych, regularnie prowadzę także grupy medytacyjne online.

 

Moimi mentorkami w procesie są: Małgorzata Jakubczak i dr Aleksandra Dembińska. Małgosia to praktyk medytacji mindfulness z 25-letnim stażem. Współzałożycielka Polskiego Instytutu Mindfulness, pierwsza certyfikowana nauczycielka MBSR w Polsce, pierwsza Polka zaproszona na szkolenie nauczycielskie MBSR i MBCT organizowane w Szwajcarii, członkini kadry Wykładowców i Mentorów Nauczycieli MBSR w IMA. Ola jest doktorem psychologii, psychoterapeutką i bioetykiem. Doświadczoną wykładowczynią akademicką i oczywiście nauczycielką MBSR. W pracy zajmuje się głównie psychologią stresu i kryzysu, psychologicznymi i etycznych problemami w medycynie, szczególnie w kontekście granicznych momentów życia – prokreacji i śmierci. Jestem wdzięczna, że wspierają mnie na mojej nowej drodze zawodowej.

 

Dołączysz do mnie?

 

Czytanie o medytacji może wywoływać różne odczucia: ciekawości, ale też zaniepokojenia. Osobiście jestem zdania, że tego trzeba spróbować, a nie o niej czytać. Jeśli masz ochotę przetestować i doświadczyć, o co chodzi z medytacją mindfulness, to pięknie zapraszam Cię do towarzyszenia mi w mojej drodze. Obecnie są trzy możliwości:


1. Jeśli mieszkasz w Warszawie lub okolicach, to zapraszam Cię na pełny kurs MBSR. Najbliższy zacznie się 16 listopada w Warszawie, na Mokotowie, ale mam już zebraną pełną grupę. Kolejne kursy planuję po nowym roku, stacjonarnie oraz online. Wszystkie informacje znajdziesz na świeżutkiej, pachnącej nowością stronie MBSR Warszawa. To doskonały wybór, gdy chcesz osobiście doświadczyć naukowo zbadanych efektów redukcji stresu. Również dla osób, które nie miały żadnej styczności z medytacją.


2. Jeśli mieszkasz gdziekolwiek i masz godzinę tygodniowo na spróbowanie czegoś nowego, zapisz się do Zimowej Grupy Medytacyjnej, którą prowadzę w poniedziałkowe wieczory online. Najbliższa grupa startuje 15 listopada – to ostatni moment, żeby dołączyć. Doskonały wybór, gdy nie jesteś przekonana, czy to dla Ciebie, i chcesz spróbować powoli. Też dla osób, które nie miały żadnej styczności z medytacją.


3. Jeśli w ogóle nie wiesz, co to i czy warto, a chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej, zanim spróbujesz, to zamów mój newsletter z grupy medytacja. Będziesz systematycznie otrzymywać dawkę wiedzy i inspiracji, a może z czasem zapragniesz spróbować.

 

Mówi się, że zmiana jest częścią życia. Ja wolę myśleć, że życie jest zmianą.

Wiele osób radzi sobie z tym, próbując zmieniać świat zewnętrzny. Czasami im się udaje, nowa praca, nowy dom, nowa miłość czy nowe buty zapewnią ulgę. Tylko że to ulga chwilowa, bo świat za moment znowu się zmieni. Jeśli chcesz żyć, musisz płynąć wraz z życiem. Jak mówił Konfucjusz: „Ten, który stale jest szczęśliwy, musi się często zmieniać”. Nie oglądać się za siebie i nie wyglądać nadto przed siebie. Odkleić się od przeszłości i nie lgnąć do przyszłość. Nauczyć się prawdziwie żyć tu i teraz.

 

Tego w praktyce uczy medytacja mindfulness. To chcę nieść w świat na nowej drodze. Dołączysz?

29 komentarzy
5 16 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
29 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Wojtek
Wojtek
20 dni temu

Dzień dobry 🤗 Przeczytałem. A tak się zarzekałem ostatnio, że rzucę w diabły wirtual, że dobrze mi ze samym sobą. Jasne😉 Ile wytrzymałem? Rzuciło mnie na tłytera. Znów polityka. Oszczędzę szczegółów, ale wspomnę tylko, że dla kobiet. Choć nigdy z tego tytułu nie spotkało mnie wyróżnienie, całus, randka. Po prostu nie mogłem zdzierżyć, że w naszym kraju jest jak jest. Wpadłem w te polityczne szuwary, wydałem groźne dźwięki i znów jestem na głodzie pisania. Ok…macie mnie, wpadłem także dla jednej niewiasty, z którą jak zawsze poczuć humoru nas tam łączył, ale nie chciałem znów brnąć w szuwary zbyt pięknych myśli, westchnień, bo życie już za nas wybrało. A i stan mej wrażliwości zawsze powodował opad skrzydeł, bo wszak zajęta i znów smutek, że nigdy nie wyjdziemy poza czcionkę. Wybacz. Wracam do meritum bloga. Przeczytałem także Twój tekst o domku nad jeziorem. Zrobiło się cieplej na widok kogoś szczęśliwego. I sobie medytuję. Składam się w całość. Pandemie, pandemonium polityczno obyczajowe, dwa razy ostatnio na aucie bez pracy. Jak siebie poskładać w całość? Zawsze powtarzam, że wiele osób ma gorzej. Choć to tylko pocieszenie. Dziękuję za Twoje teksty. Będę zaglądał, czytał i od czasu do czasu podzielę się sobą. Ukłony 🤗

Ewelina
Ewelina
20 dni temu

Chyba najbardziej wartościowy i najważniejszy dla mnie tekst na blogu. Sama nie wiedziałam, jak bardzo będzie mi potrzebne przeczytanie tego!

Zuz
Zuz
20 dni temu

Kasiu mam nadzieję, że załapię się na kolejną grupę stracjonarną :)

Beata
Beata
20 dni temu

Czekam na pierwsze zajęcia w poniedziałek. Jestem ciekawa jak to będzie.

Ania
Ania
19 dni temu
Reply to  Beata

Ja również. Kiedy pojawia się jakies szczegóły?

Na razie od zakupu jakiś czas temu zero info gdzie się łączyć itp

Katarzyna Kędzierska
18 dni temu
Reply to  Ania

Wszystkie informacje wyślę w dzień pierwszego spotkania czyli w poniedziałek. :)

Ania
Ania
18 dni temu

Super, dzięki za info :)

Matulda
Matulda
20 dni temu

Ciekawe rzeczy …Dla mnie redukcja stresu to modlitwa taka stara medytacja. Polecam. Działa. Jeśli zawierzysz wszystkie swoje problemy Bogu, wiedząc se pewne rzeczy są od ciebie joe zależne na które nie masz wpływu to jest zdecydowanie lepiej U mnie religianporzadkuje co jest ważne w życiu a co nie. Uspokaja że są momenty kiedy droga staje się kręta i trzeba włożyć wysiłek żeby NP wspiąć się na górę itd…Pozdrawiam i dziękuję za to że prowadzisz bloga .Wierna czytelniczka od lat

Katarzyna Kędzierska
15 dni temu
Reply to  Matulda

Oczywiście, modlitwa może być jak najbardziej formą medytacji dla osób wierzących. Dziękuję, że o tym napisałaś ze swojej perspektywy. Pozdrawiam serdecznie!

Naiyah
Naiyah
19 dni temu

Rozumiem, ja przechodzę przez podobne tornado w życiu. Rozstałam się z narzeczonym po 7 latach i zostałam sama w obcym kraju. Poznałam kolejnego partnera, ale dostałam szansę pracy w Polsce (po 8 latach za granicą! sic) i postanowiłam z tego skorzystać. W najbliższym miesiącach czeka mnie zmiana pracy (z dobrze płatnej i spokojnej na coś nieznanego), przeprowadzka do Polski i miasta, gdzie nikogo nie znam i gdzie nigdy nie byłam oraz prawdopodobnie kolejne rozstanie (nowy partner przeprowadzać się nie chce). Nie wiem ile człowiek może udźwignąć, mam nadzieję, że to zmiana na dobre, dla siebie. Kiedyś już słyszałam o mindfulness, zerknę na to jeszcze raz.

Ania
Ania
16 dni temu
Reply to  Naiyah

Trzymam za Ciebie bardzo kciuki! :)

Katarzyna Kędzierska
15 dni temu
Reply to  Naiyah

Trzymam kciuki za Twoja drogę. :)

Paula
Paula
19 dni temu

To złap mnie za łapkę, bo to tekst też o mnie…
Mam 39 lat, po 19 latach razem, rozwód, sprzedaż ledwo co kupionego i wyremontowango domu w górach. Przeprowadzka do innego miasta z dziećmi. Strata pracy… Nauka życie w pojedynkę, pierwszy raz SAMA … Z tą różnicą, że ja jeszcze ” się nie nauczyłam ” … 😑
Wiem, … będzie dobrze.

Katarzyna Kędzierska
15 dni temu
Reply to  Paula

Lubię myśleć, że będzie… jak ma być. :)

Olga
Olga
19 dni temu

Jestem <3

aniu
aniu
19 dni temu

jestem i czytam od dawna :)

Weronika
19 dni temu

„A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój…” Piękne słowa dzis czytam Kasiu. Zaglądam tu do Ciebie od dawna, czasem do Twojej książki, zawsze byłaś moim no.1 jeżeli chodzi o materialny porządek i minimalizm, a teraz doczekałam się pięknego dopełnienia dla głowy i serca. Jak dla mnie – harmonia.

Katarzyna Kędzierska
15 dni temu
Reply to  Weronika

Dziękuję pięknie, też tak to widzę. :)

Marta
Marta
17 dni temu

Najbardziej przemówiło do mnie: „Nauczyłam się nie pomagać i nie wyręczać.”

Gonian
Gonian
16 dni temu

Zaciekawiłam się. Ciekawy tekst. I świetnie napisany. A to zdarza się bardzo rzadko. Trzymam kciuki za projekt.

Katarzyna Kędzierska
15 dni temu
Reply to  Gonian

Dziękuję!

Beata
Beata
16 dni temu

Dla mnie formą medytacji jest odmawianie różańca. Pomocą w jego zrozumieniu jest ciekawa analogia: rytmiczne odmawianie różańca ma takie samo znaczenie, jak np. systematyczne uderzanie kijem po wzburzonej kałuży, które stopniowo przywraca falom harmonię. Dzięki medytowaniu poszczególnych tajemnic (codziennie 20 minut) odzyskuję spokój i wewnętrzny ład.:)

Katarzyna Kędzierska
15 dni temu
Reply to  Beata

Cudownie, że znalazłaś swój sposób. :)

Konrad VD
14 dni temu

Bardzo fajny wpis, widziałem ostatnio podobne artykuły i ten się wyróżnia na tle innych oraz jest wart uwagi. Konkretnie objaśniony temat. Bardzo przyjemnie się go czyta. Czekam na takich więcej :)

Mati
13 dni temu

Świetny wpis. Bardzo inspirujący :)