Jak prowadzić bloga? Blog a prawo autorskie

blogowanie-prawo-autorskie

Jak prowadzić bloga, czyli blogowanie od kuchni, część piąta, a w niej wszystko, co chcielibyście wiedzieć o prawach autorskich w kontekście blogowania, ale wstydziliście się zapytać ;).

 

Dotychczas, w cyklu pojawiły się teksty:

Jak prowadzić bloga? Część I –  o wartościach w życiu blogera, moich wartościach. Plus odpowiedzi na pytania dlaczego zaczęłam blogować i co sprawia,  że nadal bardzo chcę blogować :).

Jak prowadzić bloga? Część II – o organizacyjnych kwestiach związanych z prowadzeniem bloga, takich jak: częstotliwość i grafik wpisów, dobór tematów i kategorii, inspiracje  i organizacja czasu.

Jak prowadzić bloga? Część III – o moich doświadczeniach związanych z rozwojem bloga, budowaniem zasięgu i społeczności w mądry sposób.

Jak prowadzić bloga? Część IV – o tym, czym właściwie jest SEO i jak najbardziej efektywnie pozycjonować treści na blogu plus kilka praktycznych wskazówek.

 

Rozpoczynając cykl tekstów Jak prowadzić bloga? nie przewidywałam części piątej. Tymczasem, spłynęło do mnie sporo pytań i postanowiłam uzupełnić wpis o tematykę, która często budzi wiele skrajnych emocji w kontekście blogosfery. Jest to też temat, wokół którego narosło już tyle mitów i miejskich legend, że aż trudno się w tym połapać. Chodzi o prawa autorskie, moi Drodzy.  

 

Od razu poczynię pewne zastrzeżenie. Prawa autorskie i generalnie prawo ochrony własności intelektualnej to zagadnienia, którymi zajmuję się zawodowo już od 10 lat. Jestem prawnikiem, rzecznikiem patentowym, w chwili obecnej prowadzę własną kancelarię patentową w Warszawie. Postaram się opisać Wam temat w jak najbardziej jasny sposób, unikając prawniczego żargonu. Dlatego też, kolegów i koleżanki po fachu proszę o wyrozumiałość :). Ten tekst bazuje na moich, dość unikalnych doświadczeniach zebranych dwojako, jako prawnika, ale też jako blogerki oczywiście.

 

Co możemy chronić?

Kilka słów tytułem przypomnienia. Co do zasady, ochroną prawa autorskiego objęte są wszystkie treści kreatywne, te które mają charakter twórczy. Przy czym, te utwory muszą być w jakiś sposób utrwalone, czyli muzyka nagrana, obraz namalowany, tekst na blogu napisany itp. Aby uzyskać ochronę płynącą z prawa autorskiego nie musimy nigdzie naszej twórczości rejestrować czy zgłaszać. Wystarczy sam fakt stworzenia. Nie jest też ważne czy to, co stworzymy ma (subiektywnie lub obiektywnie) jakąkolwiek wartość.

 

Skoro wiadomo, co można chronić, to warto też wspomnieć, czego nie można chronić za pomocą prawa autorskiego. Otóż, nie da się chronić koncepcji, pomysłów czy idei jako takich. Dopiero, gdy zostaną spisane, to ten tekst może być objęty ochroną. Przekładając to na bloga: jeśli macie jakiś pomysł na wpis to, co do zasady, nie jest on chroniony. Dopiero to, co stworzycie na podstawie tego pomysłu będzie podlegać ochronie.

 

Prawa autorskie do zdjęć

Z reguły, jeśli ktokolwiek porusza temat praw autorskich w kontekście prowadzenia bloga, to dotyczy on zdjęć – możliwości ich ściągania, korzystania, kopiowania itp. Na ten temat napisano już mnóstwo tekstów i nie mam zamiaru tej wiedzy powielać. Postanowiłam jedynie spisać Wam w punktach kilka najważniejszych zasad.

 

1. Co do zasady, każde użycie cudzego zdjęcia bez zgody Autora zdjęcia jest naruszeniem prawa

Od tej zasady jest oczywiście mnóstwo wyjątków, o których zapewne słyszeliście nie raz. Dozwolony użytek, prawo cytatu to jedynie niektóre, które zapewne obiły się Wam o uszy. Nie zmienia to jednak generalnej zasady. Nie używamy zdjęć, co do których nie jesteśmy pewni, że możemy ich użyć. W sensie, gdy nie mamy na to użycie zgody Autora lub innej osoby, do której prawa autorskie do tych zdjęć należą. Ta zgoda może być udzielona na wiele różnych sposobów. To może być również określona licencja na użycie zdjęć, z którą najczęściej macie do czynienia pobierając zdjęcia z różnego rodzaju banków zdjęć.

 

2. Prawo cytatu to nie jest wytrych pozwalający na skopiowanie dowolnego zdjęcia

Tak, prawo autorskie przewiduje coś takiego jak prawo cytatu. Tak, jest to jeden z wyjątków, gdy można skorzystać z części cudzej twórczości bez zgody Autora. W ramach prawa cytatu można “wziąć sobie” fragment cudzego utworu i wykorzystać na własną rzecz. Ale, ale. Można to wykorzystać TYLKO w określonym celu. Wyłącznie, gdy takie wykorzystanie jest uzasadnione: wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. 

Najbardziej klarowne wykorzystanie prawa cytatu następuję np. na blogach książkowych – cytujemy fragment książki i analizujemy, wyjaśniamy lub krytykujemy. Czasami możemy “wziąć sobie” cały utwór, np. krótki wiersz. Sytuacja komplikuje się przy zdjęciach. Tutaj trudno mówić o “wzięciu” fragmentu zdjęcia, z reguły wykorzystamy całe zdjęcie, ale cały czas musimy je wykorzystać w określonym celu, pamiętacie: wyjaśnianie, analiza, nauczanie lub prawa gatunku twórczości.

Zatem, wykorzystanie cudzego zdjęcia do okraszenia nim własnego wpisu na temat zupełnie nie powiązany ze zdjęciem jest zwyczajną kradzieżą. Nie bójmy się tego słowa. W żadnym wypadku nie mamy tu do czynienia z prawem cytatu.

 

3. Uwaga na prawo do wizerunku

Uważajcie na zdjęcia, na których jest użyty wizerunek osoby lub osób. Nawet, jeśli sami to zdjęcie zrobiliście. Osoba fotografowana może nie mieć ochoty na zaistnienie na Waszym blogu. Jeśli upublicznicie takie zdjęcie bez jej zgody, to możecie ponieść za to odpowiedzialność. I nie tylko tą w postaci obrażonej koleżanki ;). Od tej zasady są również wyjątki. Gdy robicie zdjęcie tłumowi, a na zdjęciu nie można łatwo zidentyfikować poszczególnych osób to nie musicie mieć niczyjej zgody (chyba, że Autora zdjęcia, jeśli to nie Wy je zrobiliście). Gdy zrobicie zdjęcie osobie publicznej w trakcie wykonywania przez nią obowiązków zawodowych to również nie musicie mieć zgody.

 

4. Uwaga na licencje w bankach zdjęć

Rzadko zdarza się tak szeroka zgoda (licencja) na wykorzystanie zdjęcia, jak np. w Kaboompics, z którego czasami korzystam. Pobierając stamtąd zdjęcia można je wykorzystywać praktycznie w każdy możliwy sposób, w celach komercyjnych i niekomercyjnych. Właśnie. Zwróćcie uwagę, że większość banków zdjęć (też tych odpłatnych) udziela licencji na użycie zdjęcia wyłącznie w celach niekomercyjnych, czyli gdy publikujemy zdjęcie w celu nie związanym z naszą działalnością zawodową czy zarobkową.

Pozostaje pytanie, kiedy blog jest prowadzony w celu komercyjnym? Odpowiedź nie jest prosta. Z pewnością, jeśli chcecie użyć zdjęcia we wpisie sponsorowanym (za który pobieracie wynagrodzenie, choćby nawet w barterze) to tutaj koniecznie musicie mieć licencję na użycie zdjęcia w celu komercyjnym. Tak samo, jeśli na blogu, a zwłaszcza pod danym postem, macie jakiekolwiek banery reklamowe, Google Adsense itp. Jeśli blog jest dla Was jednym z kanałów komunikacji i pozyskiwania potencjalnych Klientów, wtedy bez wątpienia jest prowadzony w celu zawodowym, a więc i komercyjnym.

 

Naruszenia praw autorskich na blogach 

Przyznaję, że nierzadko zdarza się, że blogerzy podsyłają mi przykłady, gdzie wydaje im się, że ich prawa autorskie zostały w jakiś sposób naruszone przez innego blogera. Czasami faktycznie mają rację, czasami nie. Zdaję sobie sprawę, że jest to temat, który zawsze mocno rozpala emocje i prowokuje. 

 

Tak, zdarzają się na blogach naruszenia praw autorskich, które mogłam zaobserwować. Czasami mają one bardzo wyraźną formę, gdy ktoś wprost kopiuje nie swój tekst, grafikę czy zdjęcie (często są to tytuły wpisów). Tutaj nie ma z reguły większych wątpliwości. Niestety, w większości przypadków wcale nie jest tak łatwo ocenić czy mamy do czynienia z naruszeniem. I też nie ma tutaj żadnej reguły, którą mogłabym Wam “sprzedać”. To nie jest tak, że wystarczy zmienić tekst np. w 30%, żeby nie było mowy o naruszeniu prawa. To miejska legenda, która nie ma żadnego oparcia w przepisach czy orzecznictwie. My prawnicy mówimy wtedy, że daną sprawę trzeba oceniać indywidualnie i od tego nie ma, niestety, ucieczki. A splagiatować można dosłownie każdy tekst, każdą grafikę, każde zdjęcie.

 

Jest jeszcze jedna kwestia, na którą bardzo chciałabym Wam zwrócić uwagę. Bardzo często widząc jakieś dwa teksty, dwa zdjęcia podświadomie czujemy, że coś jest “nie tak”. Najczęściej, albo mamy wtedy do czynienia z naruszeniem prawa autorskiego (zdarza się też na “dużych” blogach!), albo po prostu z zachowaniem, które, cóż, nie do końca jest etyczne. Na blogach lifestylowych, ale nie tylko, wiele treści czy tematów się powiela. I nic w tym dziwnego. W końcu nie da się zawsze i wszędzie wymyślać czegoś zupełnie nowego. Przecież piszemy o ciuchach, kosmetykach, rozwoju osobistym, fotografii. Pamiętajmy tylko, że każdy z nas ten sam temat może “ugryźć” w inny sposób, opisać i obfotografować zupełnie inaczej, przygotować inne grafiki. A jednak, czasami tak się nie dzieje. Nie ma nic złego w inspiracji, ale czasami inspiracja może pójść zbyt daleko, do czego może być nam ciężko się przyznać samemu przed sobą. Czasami podświadomie możemy skopiować czyjąś pracę, zainspirować się trochę zbyt mocno. W swojej blogowej pracy staram się stawiać sobie wysoko poprzeczkę i moje etyczne standardy również staram się trzymać wysoko. To oczywiście nie oznacza, że nigdy nie popełniłam czy też nie popełnię błędu. Tworząc swoje treści, bądźcie wyczuleni nie tylko na oczywiste naruszenia prawa, ale też na zachowania nie do końca etyczne – to się z reguły po prostu czuje.

 

Na koniec coś, co się czasami również zdarza, wbrew pozorom wcale nie tak rzadko. Jest to tzw. twórczość równoległa, gdy dwie osoby, w tym samym czasie, wymyślą coś takiego samego lub bardzo podobnego. Wtedy nie mamy do czynienia z naruszeniem prawa przez żadną ze stron.

 

***

Zdaję sobie sprawę, że poruszone przeze mnie powyżej zagadnienia to jedynie wycinek większego tematu. Z oczywistych względów nie jestem w stanie opisać wszystkiego, ale jeśli jest coś, co Was szczególnie zainteresowało, dajcie znać. Postaram się odpowiedzieć w komentarzach lub dopisać kolejną część :).

 

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, to pozostańmy proszę w kontakcie:
  • Zapisz się do Simplicite Newslettera. Zyskasz m.in. priorytetowy dostęp do nowych tekstów, zanim pojawią się na blogu oraz możliwość uczestniczenia w “bez-zadaniowych” konkursach.
  • Polub na fanpage na Facebooku lub profil na Bloglovin. Zyskasz bieżący dostęp do wszystkich aktualności.
  • Simplicite możesz śledzić też na Instagramie. Znajdziesz tu dużo z mojego bieżącego życia i sporo zdjęć kawy ;).  
84 komentarze
  • Musze sobie to dokladnie przestudiowac. Kasiu, jezeli robie zdjecia pejzarzu z jakas osoba w tle, albo plecami, to nie naruszam jej prywatnosci, ani nie kradne wizerunku? Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Beata, jeśli tej osoby nie można łatwo rozpoznać, ponieważ np. stoi ona daleko, albo jest odwrócona plecami to wszystko jest ok.

  • Bardzo wartościowy tekst, otworzył mi oczy na niektóre rzeczy :)

  • Korzystam z okazji, żeby zadać pytanie, mam konkretny przykład – w treści jednego z wpisów używałam zdjęć znanych produkcji filmowych (z lat 80 tych i 90 tych), treść tekstu jest jak najbardziej nawiązaniem do tych filmów, są one opisane jako wspomnienia z dzieciństwa, kiedy je widziałam, z kim, w jakich okolicznościach. Zdjęcia (używane niegdyś jako plakaty filmowe) w tekście zostały umieszczone w taki sposób, że gdy ktoś będzie chciał zobaczyć jego podgląd – zostanie ono otwarte bezpośrednio na stronie, na której zostało umieszczone pierwotnie (bynajmniej według mojej wiedzy) – Czy to jest poprawne użycie? Zdjęcia są z portali zagranicznych, nie wiem kto je prowadzi.Czy należy coś jeszcze do nich dodać?

    • Betka, jeśli to jest ten wpis, który u Ciebie widziałam to zdjęcia niestety nie prowadzą do strony pierwotnego umieszczenia. Przyznam szczerze, że tutaj bym się zbyt mocno nie obawiała, dodaj tylko źródło zdjęć z linkami.

      • Dzięki, fajnie mieć takie “Techniczne – Wsparcie” w twoich wpisach :-)

  • kasta

    Dziękuję za poruszenie tematu i bardzo profesjonalny wykład :) Oczywiście rozumiem, że to temat rzeka, ale byłabym wdzięczna za wyjaśnienie następujących kwestii: 1) Czy zdjęcia, które wg autora można: “pobrać, edytować oraz rozpowszechniać za darmo na użytek własny i bez żadnych konsekwencji oraz konieczności podawania źródła” – mogą być wykorzystywane do celów komercyjnych? 2) Czy przedsiębiorca posiadający konto na portalu społecznościowym (komercyjne) może udostępniać treści publikowane na tym portalu przez osoby fizyczne lub prawne?

    • Trudno mi powiedzieć, co Autor miał na myśli pisząc “użytek własny” – w razie wątpliwości nie wykorzystywałabym tych zdjęć komercyjnie.

      Odnośnie FB czy innego portalu społecznościowego z opcją “udostępnij” uważałabym na dalsze udostępnienia, zwłaszcza jeśli do tego np. na zdjęciach udostępnianych jest czyjś wizerunek. Moim zdaniem to, że ktoś udostępnił na swoim profilu prywatnym np. zdjęcie to nie oznacza, że można je sobie użyć na profilu firmowym. Pytałabym o zgodę.

  • Jak zwykle sama przydatna wiedza, podana w przystępny sposób. Dziękuję;)

  • A czy są jakieś przepisy dotyczące użycia komercyjnego zdjęć archiwalnych np takich jak że zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego? Bo jeśli chodzi o utwory literackie to chyba 40 lat po śmierci autora. Dobrze myślę? Bo dzięki temu mogła powstać Polska Biblioteka Cyfrowa. I tak wydawnictwa mogą robić do druki np. Prusa, Sienkiewicza itp.

    • Anek, co do zasady, według polskiego prawa, prawa autorskie majątkowe wygasają z upływem 70 lat od śmierci Twórcy. Dotyczy to wszystkich utworów chronionych prawem autorskim (zdjęć, tekstów, piosenek itp.).

  • Ciesze się, że powstała ta część mimo, że jej nie planowałaś. Tak na prawdę jest to własnie ta wiedza, bardzo potrzebna, a zazwyczaj omijana przy poradach właśnie o prowadzeniu bloga. Bardzo przydatny tekst.

  • marta

    Chodz nie prowadze bloga to wpis bardzo mnie zainteresowal :)

  • Choć z legalnym wykorzystywaniem materiałów jest w blogosferze coraz lepiej, tak wciąż zdarzają się autorzy, którzy powinni się nauczyć Twojego wpisu na pamięć, zwłaszcza w kwestii licencji na wykorzystywanie fotografii.

  • uwielbiam, gdy ktoś mówi, że jak skopiował w XX% to już zrobił to “legalnie”

  • Niby miałam o tym wszystkim jako takie pojęcie, ale świetnie, że zebrałaś to wszystko w jeden artykuł. Mam nadzieję, że częściej będziesz sięgać do swojej wiedzy zawodowej i przekazywać nam ją tu, przystępnie, na blogu.

    • Hmm, a przychodzą Ci może do głowy jeszcze jakieś tematy, które mogłabym poruszyć z uwagi na moje zawodowe doświadczenie? Zawsze wydaje mi się, że te tematy były już opisywane na milion sposobów…

      • Ochrona marki to też chyba Twój konik, prawda? Ostatnio zaczęłam zgłębiać temat, ale jak to w internecie często bywa, jak nie jesteś w temacie i nic nie zrozumiesz, przynajmniej nie od razu. Tak więc natknęłam się ostatnio na problem rejestracji znaku towarowego – czy warto (w kotekście bloga), jeśli tak to kiedy i czy Ty zarejestrowałaś? A w przypadku sklepu internetowego, wtedy warto o tym pomyśleć?

        Albo z innej beczki – skoro udostępniam w newsletterze PDFy stworzone w 100% przeze mnie, ale nie ma tam informacji o zakazie rozpowrzechniania bez mojej wiedzy i zgody, to czy mogę zażądać usunięcia w razie takiej ewentualności? Czy powinnam takie info zawrzeć zawsze na końcu ebooka na przykład?

        Widzisz, ja bym tak mogła w nieskończoność :D

      • Ochrona marki to coś, czym głównie się zajmuję. Widzisz, wydawało mi się, że odpowiedzi na Twoje pytania są “wszędzie”. W takim razie napisze kolejną część o ochronie marki stricte blogera. Chyba faktycznie jeszcze nikt nie poruszał tego tematu. Dzięks!

        A odnośnie pdf-a to jest on chroniony niezależnie od tego, czy taką wzmiankę poczynisz, czy nie. Chociaż pewnie warto napisać, żeby nikt nie miał wątpliwości. Generalnie, w każdym przypadku takiego rozpowszechnienia bez Twojej zgody możesz żądać usunięcia.

      • Podpisuję się pod prośbą Natalii.
        I tak nieśmiało wychylam się ze swoją dotyczącą tego co można zrobić w takiej sytuacji, gdy w sieci napotkamy nasz przerobiony lub żywcem skopiowany tekst lub materiał.

      • Ania, w takiej sytuacji przede wszystkim poprosić o natychmiastowe usunięcie lub zmianę tekstu. Jeśli to nie poskutkuje to po prostu zgłosić się do prawnika, który podpowie jakie czynności w danej sytuacji będą najskuteczniejsze. Czasami też wezwanie do usunięcia podpisane przez prawnika wystarczy.

      • Dziękuję

      • Mateusz Wawrzynowicz

        Pani Kasiu gratuluję wiedzy i posta. Mam nadzieję, że znajdzie Pani czas, aby odpowiedzieć na moje pytanie. Chcę stworzyć blog na temat nauczania dzieci języka angielskiego. Chciałbym zamieszczać tam karty pracy do bajek, np. Peppa Pig, Mr Bean oraz piosenek stworzonych przez m.in. Super Simple Songs. Wszystkie te bajki/piosenki dostępne są na YouTube’ie. Czy wolno mi tworzyć takie karty pracy jeśli na blogu znajdą się też reklamy, z których będę czerpał zysk? Pozdrawiam i bardzo liczę na odpowiedź.
        Mateusz

  • Dziękuję! Teraz mogę podsyłać ten wpis każdemu, kto znowu powie, że on tylko zdjęcie ‘pożycza’. Osobiście staram się sama robić zdjęcia do każdego z wpisów, a kiedy już nie mam wyjścia, to korzystam z banku zdjęć, w którym zdjęcia można wykorzystać również do użytku komercyjnego. Żeby było bezpieczniej :)
    Co prawda później widzi się te same fotki u innych, ale lepsza jest świadomość, że nie kradniemy nikomu zdjęć! :)

  • Kasiu, a jak to jest z kolażami zdjęć, przedstawiającymi ubrania i celebrytów je noszących (najczęsciej). Robione są pewnie najczęściej przez blogera w photoshopie lub czymś innym. Blogerzy oczywiście podają źródła. Są blogi, które się całkowicie na tym opierają. Mnie to zawsze zastanawiało, jak to jest, czy podanie źródła załatwia sprawę, czy można to podciągnąć pod cytat. Ja na swoim blogu wstawiam tylko swoje zdjęcia, ALE niedawno dwa razy ośmieliłam się wstawić kolaż i do tej pory mam wątpliwości, czy nie złamałam prawa. Jak to jest z tymi kolażami, które służą przecież zilustrowaniu czegoś, a nie są wartością upiększającą bloga?

    • Hmm, nie bardzo wiem, o jakich kolażach piszesz, niestety. Chodzi Ci o prawo do takiego kolażu czy do zdjęć do niego użytych?

      Tak nawiasem mówiąc, moim zdaniem każde zdjęcie użyte na blogu buduje jego wartość, niezależnie od tego czy służy zilustrowaniu czegoś czy ma wartość wyłącznie estetyczną.

      • Chodzi mi o to, co często widzi się na blogach modowych – kolaże złożone ze zdjęć np. jakiejś aktorki, zrobione żeby pokazać jej styl, i do tego czasem dołożone zdjęcia ubrań, wzięte ze sklepów, gdzie te ubrania można kupić. Albo na przykład wykorzystanie zdjęć twarzy danej aktorki, żeby zilustrować różne kształty twarzy (to co ja zrobiłam u siebie na podstawie twarzy Natalie Portman), albo typy kolorystyczne.

      • Jeśli używasz zdjęcia, które zostało zrobione gwieździe np. na festiwalu filmowym, to wszystko jest ok odnośnie wizerunku. Teoretycznie, powinnaś mieć też zgodę autora zdjęcia. W praktyce to niestety tak nie działa i wszyscy korzystają jak chcą. Dopóki ktoś kiedyś (w sensie autor jakiegoś zdjęcia) nie zacznie dochodzić swoich praw, to wszystko tak sobie będzie, jak jest.

      • Bardziej niż o prawo do samych zdjęć chodzi mi o prawo do stworzenia kolażu. I to nie tylko ze zdjęć gwiazd na festiwalach, ale ze zdjęć najróżniejszych (gwiazdy podałam jako najczęstszy przykład pojawiający się w kolażach). Jeśli pozwolisz Kasiu, odniosę się do opinii, na której bazuję swoje wątpliwości. Czytałam tutaj: http://lawmore.pl/nielegalne-blogowanie/ w 9 akapicie, że taki kolaż, jeśli posiada wkład twórczy autora, jest dopuszczalny (prawo do cytatu). Nie wiem natomiast, czy to dobrze zrozumiałam i jak należy ocenić dany kolaż, gdzie jest ta granica. Przepraszam, że tak drążę, ale jest to dla mnie dość istotny temat.
        Pozdrawiam :)

      • Kasiu, nie jestem w stanie Ci opowiedzieć abstrakcyjnie, który kolaż będzie posiadał wkład twórczy, a który nie. Ale zgadzam się z autorem tekstu, że nie widziałam jeszcze na blogach modowych (ale nie czytam ich za dużo) kolażu, który nie byłby zwykłym zestawieniem kilku zdjęć z opisami, a taki z pewnością nie jest twórczy.

      • Zdjęcia celebrytów zwykle pobiera się od agencji prasowych, czasem za darmo, często (niestety) odpłatnie.
        Dobrym sposobem jest pozyskanie materiałów prasowych od producentów ubrań, zdarza się, że jest na nich celebryta, pieczemy więc dwie pieczenie na jednym ogniu.

  • Teoretycznie wiem to wszystko, ale w razie wątpliowści będę miał gdzie wracać i szukać odpowiedzi ^^

  • Cześć! Jest mi bardzo miło, że zaglądasz do mnie po zdjęcia :) Staram się jak mogę, aby realizować jak najlepsze zdjęcia.

    W kwestii licencji polecam szukać banków zdjęć, które konkretnie oferują je na zasadach ‘CC 1.0 (CC0 1.0) Przekazanie do domeny publicznej’. Wtedy mamy pewność, że nikt nie będzie robił nam problemów.

    Jeszcze warto wspomnieć o logotypach. Na płatnych stockach, np. iStock czy Shutterstock raczej nie znajdziemy zdjęć, na których widać logo marki sprzętu czy odzieży, co jest spowodowane obawą przed roszczeniami ze strony marki. Generalnie, autorowi zdjęć raczej nic nie grozi, więc w darmowych bankach często można spotkać zdjęcia z logo. Jednakże wykorzystujący fotografie, na których widać markę zalecam ostrożność, bo właśnie do autora artykułu mogą trafić problemy. Raczej nic złego się nie stanie jeśli tekst będzie pozytywny :) Jeśli negatywny, to polecam pamiętać, aby wybierać zdjęcia bez logo lub je usuwać samodzielnie. Z reguły to markom powinno zależeć na reklamie, ale nigdy nie wiadomo, więc lepiej dmuchać na zimne. U mnie na Kaboompics pojawi się ostrzeżenie na temat zdjęć zawierających logo i dodatkowo planuję stworzenie kategorii z tagiem #nologo, aby ułatwić wyszukiwanie takich zdjęć.

    Pozdrawiam,
    Karolina
    http://www.kaboompics.com

  • Hej Karolina, przede wszystkim gratuluję zdjęć, są coraz lepsze :).

    Odnośnie logotypów będę jeszcze pisać, jak widać to potrzebna wiedza. Wiesz, to nie jest tak, że autorowi zdjęć nic nie grozi…, ale faktycznie w pierwszej kolejności właściciel marki zgłosi się do kogoś, kto “użył” zdjęcia finalnie. Wiem o tym z doświadczenia :). To dotyczy nie tylko logotypów, ale generalnie znaków towarowych. Niewiele osób wie, ale wygląd iPhone to również zarejestrowany znak towarowy.

    • Dziękuję :)

      Co do autora zdjęć – dlatego napisałam ‘raczej nic nie grozi’ :) Nie wiem sama jak rozwiązać tę kwestię u siebie w banku. Jeśli zrezygnuję ze zdjęć z logotypami, to pewnie spora część moich użytkowników będzie zawiedziona. Sama notka na stronie z ostrzeżeniem, to pewnie też za mało. Musiałabym nawiązywać współprace z markami? :)

      • Dla mnie, z perspektywy użytkownika (a mam też ogląd od strony agencji, która często szuka zdjęć), lepiej jest, gdy zdjęcia są bez logo, np. laptop ma po prostu usunięte logo. Notka z ostrzeżeniem w sumie nie ma wielkiego znaczenia, jeśli właściciel znaku będzie chciał żądać usunięcia zdjęcia ze znakiem zrobi to niezależnie od jakiekolwiek notki. Nawiązanie współpracy z markami to jest jakiś pomysł, zwłaszcza jeśli masz dosłownie kilka marek, na których zgodzie by Ci zależało, ale szczerze mówiąc, zdziwiłabym się, gdybyś taką zgodę dostała…

  • Powiem szczerze, że na ten tekst czekałam. Dziękuje ci za niego. Myślę, że jeżeli każdy z nas, działałby na zasadzie zwykłego, ludzkiego szacunku dla cudzej pracy, problem plagiatu nie miałby miejsca. :)

    • Masz oczywiście rację, ale z tego co widzę, czasami to nawet kwestia zwykłej niewiedzy i braku świadomości, wcale nie złej woli.

  • calareszta.pl

    Kasiu mam takie pytanie – czy jeśli robię kolaż, w którym zamieszczam zdjęcia, a w opisie produkty, które polecam innym, powinnam pytać autora o zgodę? Wg mnie robię przysługę – rekomenduję produkt i podaję link do strony autora, na której można go kupić? Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

    • Tak, teoretycznie powinnaś zapytać o zgodę. Niemniej jednak, wiem że w praktyce rzadko kto pyta i raczej nie ma z tym problemów, ale to różnie może być. Decyzja oczywiście należy do Ciebie.

      • Dziękuję za pomoc!

      • Mariola Kowalik

        A ja mam pytanie powiązane z kolażem. Prowadzę bloga rękodzielniczego i chciałam zacząć tworzyć takie moodboardy w celu pokazania przykładowego wnętrza w jakim by się moje prace dobrze komponowały – czyli wstawki wnętrz, swojej pracy i jeszcze innych przedmiotów. Jak postępować ze zdjęciami wnętrz wiem (zgoda/licencja CCO) ale co ze zdjęciami produktów? Przykładowo IKEA chce bardzo dobrze opisanych przedmiotów (jeśli już wyrażą zgodę), ale ja nie jestem blogiem wnętrzarskim który poleca konkretne przedmioty, a tylko przybliżyć odbiorcy/potencjalnemu klientowi w jakim klimacie dobrze wygląda mój przedmiot – to tak w zamian że nie jestem w stanie stworzyć sesji zdjęciowej mojemu przedmiotowi w odpowiedniej stylizacji. Pozdrawiam

  • Agnieszka

    Bardzo ciekawy artykuł. Zastanowiła mnie część o prawie cytatu. Chciałabym założyć bloga wnętrzarskiego z poradami. Planuję umieszczać tam zdjęcia wnętrz z opisem co jest moim zdaniem dobrze a co źle zaaranżowane. Pod zdjęciem oczywiście autor i źródło. Czy to już będzie, jak to ujęłaś, “wyjaśnianie, analiza, nauczanie”? Mogę użyć takie zdjęcie czy muszę pytać o zgodę autora? Prawdę mówiąc i tak mam zamiar pytać za każdym razem, ale czasem znajduję ciekawą aranżację, której autora nie potrafię zidentyfikować (np na pinterest) i wtedy jest problem. Czy jedynym wyjściem jest wtedy zrezygnowanie z umieszczenia jej na blogu?

  • Proto

    Wbrew pozorom, sprawa komercyjności jest banalnie prosta.
    Jeśli na blogu, w którymkolwiek momencie pojawiła się reklama, wpis sponsorowany, płatna recenzja czy inna forma usługi świadczonej za opłatą, to taki blog jest w całości blogiem komercyjnym a co za tym idzie, wykorzystane zdjęcia muszą mieć licencję zezwalającą na użytek komercyjny.

    W przypadku osób publicznych, można oczywiście zrobić zdjęcie i nie trzeba zgody na wykorzystanie wizerunku,, ale nie oznacza to automatycznej zgody na publikację zdjęcia w dowolnym kontekście.

    • Wiesz, nie do końca się z Tobą mogę zgodzić. A linki afiliacyjne, które nie przyniosły dochodu? Teoretycznie też są traktowane jak reklama, ale nie do końca uważam, żeby było uzasadnione traktowanie całości treści jako komercyjnej w takiej sytuacji, zwłaszcza jeśli autor nie prowadzi jakiejkolwiek działalności gospodarczej.

  • Wreszcie wiem, co i od kiedy chroni prawo. Niby miałam na studiach prawo autorskie i prawa pokrewne, ale nie do końca wytłumaczone i zastanawiałam się właśnie, czy swoją twórczość trzeba gdzieś najpierw zarejestrować, aby była chroniona. Ja znów mam pytanie dotyczące listy mailingowej i osób, które się na nią zapisują. Obiło mi się o oczy, że trzeba ją gdzieś zgłaszać, że nie można ot tak sobie trzymać tych kontaktów, bo coś… tylko co? Nie wiem, czy pisałaś już o tym, jeśli tak, byłabym wdzięczna za link :)

    • Mailing to kwestia ochrony danych osobowych, nie praw autorskich. Nie, nie pisałam o tym, ale spokojnie możesz wygooglować sporo materiałów na ten temat.

  • Paula K

    Hmm… A ja pisałam pracę licencjacką właśnie o prawach autorskich i z tego co wiem, to… Jeżeli ktoś wrzuca np. zdjęcie do internetu, to oznacza, że zgadza się na jego wykorzystanie przez inne osoby korzystające z internetu ;) Teoretycznie – jego prawo nie jest chronione w sieci.

    • Paula, nie wiem skąd czerpałaś informacje do pracy i przepraszam z góry za wyrażenie, ale po prostu muszę napisać, że to jest absolutna bzdura. To jakby twierdzić, że ktoś, kto napisał i wydał książkę jednocześnie zgadza się, żeby inni również wydali sobie tą książkę i podpisywali się pod nią jako autorzy.

      • Paula K

        Chodzi o to, że ilustracje nie mogą być wykorzystywane bez zgody autora. Ale jeżeli wrzuca je sam do sieci, to można domniemywać, że się na to zgodził.

      • Nie, nie zgadzam się. Jeśli Autor udostępnił jakiekolwiek dzieło (w tym ilustracje) np. na określonej licencji CC to wtedy można korzystać wedle licencji. Natomiast, jeśli po prostu wrzucił coś do sieci to absolutnie nie oznacza to, że domniemywa się jego zgodę na dalsze korzystanie.

      • Mariola Kowalik

        Rozumiem że prace licencjacką oblałaś…?

  • Bardzo pouczający teks . Dziękuję

  • Pingback: Miesiąc zblogowAny (4): W pochmurnym maju... - Świat zblogowAny()

  • Pingback: Jak prowadzić bloga? Prawna ochrona marki bloga - Simplicite()

  • Wreszcie w blogosferze pojawił się ktoś, kto zna się na rzeczy. Więcej takich blogerów, jak Ty i rodzima blogosfera wreszcie wyjdzie z powijaków w których tkwi i tkwi. Kradzieże zdjęć na portalach raczej się nie skończą (odpowiedzialność spoczywa na użytkowniku, a nie na administratorze), ale blogerzy wreszcie pójdą po rozum :) Fajnie Cię odkryć ;)

  • wszkle wszkle (wszkle.pl)

    Witam. Bardzo proszę o informacje czy prowadząc bloga o tematyce in vitro to muszę się jakoś zabezpieczyć? Tzn. czy warto napisać jakąś informacje, że prowadzona strona jest spisem moich osobistych doświadczeń i zdobytej wiedzy? Z góry dziekuje za odpowiedź. Pozdr.

    • Witaj, musiałabym dopiero zgłębić temat, żeby móc Ci na to pytanie wyczerpująco odpowiedzieć. To nie jest materia stricte prawa autorskiego. Pozdrawiam, Katarzyna

  • Małgorzata Szymańska

    Dziękuję za ciekawy wpis. Właśnie pracuję nad założeniem bloga i chciałam dopytać o dwie rzeczy: spotkałam się z opiniami, że linkowanie i embedowanie jest legalne. Czy to prawda? I drugie pytanie: zakładam bloga, na którym będzie kategoria Inspiracje, w której planuję umieszczać informacje o ciekawych wg mnie rysunkach i pracach graficznych, co de facto będzie reklamą danego artysty. Czy jeśli podam namiary na stronę www danego artysty to i tak potrzebuję mieć zgodę na umieszczenie zdjęcia na moim blogu? Przypuszczam, że tak, natomiast bardzo proszę o rozwianie wątpliwości.

    • Linkowanie i embedowanie jako takie nie jest nielegalne. Zapewne zależeć to będzie od umieszczanych treści. Tak, umieszczenie każdego zdjęcia, grafiki, rysunku które nie są Twoją własnością wymaga zgody twórcy, aby być w zupełności w zgodzie z literą prawa.

      • Małgorzata Szymańska

        dzięki, pozdrawiam

  • Dziękuję za opracowanie

    Mam pytanie o publikacje fotografii street fashion. Jaką formę powinna mieć zgoda fotografowanej osoby?

    Nie sądzę, aby Oliwia Palermo każdemu streetfotografowi podpisywała pisemną zgodę z numerem dowodu osobistego i adresu :)
    No i co bedzie jak pewnego dnia Oliwia zażąda rekompensaty za publikację wizerunku od wszystkich fotografó, portali i blogerów ;)

    Blogerzy linkują do pinteresta, embedują youtube… Jak często posiadają “zgodę” twórcy. Szkoda, że to wszystko jest takie śliskie.
    Coś/kogoś polecam – wklejam zdjęcie, skrupulatnie opisuję, linkuję do strony autora. Generalnie nic sie nie powinno stać, ale… nie ma takiej gwarancji.

    Prawa autorskie… majatkowe… Ekstremalnym przypadkiem byłby na przykład protest/pozew wobez użycie przez blogera zdjęcia (nawet opisanego i z oznaczonym źródłem) produktu powiedzmy ZARA złożony/zgłoszony przez artystę fotografa, autora zdjęć do sklepu internetowego ZARA. Czy też przez samą markę.

    • Jeśli Oliwia pojawia się na jakimś wydarzeniu, pokazie mody jako osoba publiczna i niejako w ramach swojej działalności zawodowej to nie musi wyrażać zgody na zdjęcia. Jest to wyjątek od zasady.

      Zgadzam się, między innymi na blogach często mamy do czynienia z przekraczaniem prawa, to już odwieczna dyskusja o tym, jak prawo być może nie przystaje do rzeczywistości, niemniej jednak, moim obowiązkiem jest informowanie Klientów o tym, jakie mogą być konsekwencje.

      • Dzieki. A wracając do pytania zasadniczego: Jaką formę powinna mieć zgoda fotografowanej osoby (konwencja street fashion a’la Sartorialist)?

      • Jeśli nie masz czasu przy street fashion wystarczy Ci nawet krótka zgoda na piśmie, np. Oświadczam, że wyrażam zgodę na wykorzystanie mojego wizerunku na fotografiach, wykonanych w dniu …… przez …., które opublikowane zostaną …..

      • dziękuję :)

  • Aga

    A co w sytuacji, kiedy kilkanascie blogow, stron porusza to samo zagadnienie w oparciu o dane ksiazki, pisze barrdzo podobne artykuly, nie podajac jednak w ogole bibliografii?

    Jesli ja chcialabym rowniez napisac artykul na ten sam temat ( choroby czesto nie da sie niezwykle odmiennie ugryźć) podajac liste pozycji ksiazkowych ktore posluza mi jako baza bede ” czysta” ?

    Czy autorzy ksiazek pisanych stricte naukowo, medycznie moga roscic sobie prawa do tych tekstow?

    • Aga

      * chce napisac artykul w celach komercyjnych

    • Aga, trudno mi jest odpowiedzieć na Twoje pytanie nie znając szczegółów. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nie przekraczasz prawa cytatu? Czy piszesz swój tekst, jedynie opierając się na koncepcji, do której źródła cytujesz? To trochę jak przy pracy magisterskiej :). Generalnie, każdy autor książki, niezależnie od tematyki, może sobie rościć prawo do tekstu, którego jest Autorem, a to, że inni być może naruszają jego prawa, nie jest usprawiedliwieniem.

  • Bardzo dziękuje za taki pomocny artykuł, prawdziwy kompendium wiedzy o prawie autorskim. Jednak jedna kwestia została dla mnie niezrozumiana. Czy może bloger korzystać ze zdjęć sklepów internetowych lub zdjęć ze stron producentów pewnych towarów, przy tworzeniu np listy “rzeczy must have w tym sezonie” i wklejaniu zdjęć tych rzeczy prosto ze sklepu internetowego zary i oczywiści, podpisując te zdjęcia? Firmy raczej muszą być zainteresowane taką “reklamą” i rozpowszechnianiem zdjęć ich produkcji, ale jak to wygląda ze strony prawa?

    • Teoretycznie na każde “brane” zdjęcie powinno się uzyskać zgodę, ale w praktyce nikt na to nie zwraca uwagi w sytuacji, o której piszesz.

  • iluminacjekonwersacje.blogspot

    Witam, uprzejmie proszę o odpowiedź w nurtującej mnie kwestii. Prowadzę bloga modowego, skupiając się na projektantach i pokazach mody. Omawiając lakonicznie dany trend podpieram się zdjęciami z pokazów, skopiowanych z brytyjskiego vogue’a. Właśnie opublikowałam taki post, w którym są zrobione przeze mnie kolaże z pokazów, przy czym zawsze zamieszczam info dot źródła zdjęć.
    Pytanie: Czy ta forma publikacji jest zgodna z prawem?
    Proszę o odpowiedź poniżej. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc.

  • Pingback: NIEDZIELNY PRZEGLĄD LINKÓW #60 | Vi&Raw()

  • Bardzo fajne podejście do prawnych aspektów z którymi mierzy się każda osoba prowadząca bloga.

  • Maciek

    Witam, bardzo ciekawy artykuł, wiedza przyda mi się, gdyż mam zamiar niedługo rozpocząć prowadzeni bloga. Chciałbym się do tego przygotować dobrze, żebym był pewien tego co robię :) Mam pytanie, jak wygląda kwestia praw autorskich przy tematyce kulinarnej? Czy mogę prowadzić bloga o tematyce recenzji kulinarnych i zamieszczać tam dane adresowe i nazwę np restauracji/kawiarni, do tego menu lub jego część, wraz ze zdjęciem? czy powinienem zapytać o zgodę na zrobienie zdjęcia potrawie, której wygląd i receptura, też jest czyimś dziełem? Będę wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam!!!

  • Nie tak dawno jedna blogerka ,ostrzegała na blogu przed zagraniczną stroną która kradnie zdjęcia blogerkom, bez ich wiedzy i co najlepsze na swojej stronie sprzedaje te zdjęcia , weszłam na tą stronę ,a tam nawet i moje zdjęcia się znalazły wkurzyłam się najbardziej jak zobaczyłam że nawet moje zdjęcie ze ślubu cywilnego gdzie jest moja sylwetka z twarzą i mąż na zdjęciu, teraz to nawet zapomniałam nazwy tej strony ,ale miałam do nich napisać i postraszyć sądem. Myślę że jakby przeciw tej stronie był pozew zbiorowy to może i udało by się żeby zaprzestali takich rzeczy. Co zrobić by nikt z bloga nie mógł zdjęcia zapisać? bo na niektórych blogach dziewczyny mają kod gdzie nie można i wyskakuje komunikat.

  • Tomek Wachowicz

    Ciekawe i jasne, ale już nie będę słodził, bo zrobili to inni (zasłużenie). Spotkałem się z przypadkiem, że w pewnym serwisie blogowym w regulaminie był owinięty w bawełnę punkt z którego wynikało, że wszystkie wpisy stają się własnością tegoż serwisu. Było to dla mnie akurat obojętne, bo bloga pisałem dla siebie i nie obchodziło mnie, czy tracę prawa do tego, co tam wyskrobię ;)
    Teraz jednak temat stał się istotny. Chodzi mi tylko o dwie sprawy: przede wszystkim o zachowanie praw autorskich i również – co może, ale nie musi okazać się ważne – praw własności. Co do tych pierwszych wygląda na to, że dobrze myślałem, tzn. takie prawo “dostaję z automatu”. Nie do końca jasna jest dla mnie kwestia własności. Nie jestem prawnikiem, więc przepraszam, jeśli wypisuję głupoty. Gdybym np. chciał wydać swoje wpisy jako książkę (prawdę mówiąc jest nawet odwrotnie – wpisy już są dawno gotowe, ale nie na blogu) ?
    Nie tłumaczę więcej,bo wydaje mi się, że intencje mojego pytania są jasne. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź – serwis mimo dwóch maili tajemniczo milczy, choć zaznaczyłem, że jestem skłonny wybrać jego płatną wersję…

  • Anna

    Świetny artykuł. Większość najważniejszych rzeczy zebranych w czytelny i przejrzysty sposób.
    Miałabym do Ciebie pytanie. Jeśli piszę bloga i wykorzystuje w nich postaci stworzone przez osoby które mają do nich prawa i umieszczam je w wymyślontch przez tych autorów bądź mnie historiach to jest to złamanie prawa? Postacie są z komiksów i dalszych jego interpretacji. Czy jeśli umieszczę informację o autorach części postaci i historii to wszystko będzie w porządku? Jak miałby wyglądać taka informacja?

  • Aleksandra Ni

    Witam. Mam pytanie myślę, że pokrewne. Jeśli tworzy się bloga podróżniczego i recenzuje miejsca pobytu to czy należy pytać o zgodę właściciela obiektu by zamieścić zdjęcie lub film( zrobione osobiscie) z danego obiektu?