Minimalistyczna pielęgnacja włosów oraz dlaczego przestałam chodzić do fryzjera i farbować włosy

Jedyny i ostatni raz o swojej pielęgnacji włosów pisałam na blogu w 2014 roku (!), a naprawdę wiele się w tej kwestii zmieniło od tego czasu. Przetestowałam na sobie mnóstwo kosmetyków, przeżyłam groźbę utraty włosów z powodu choroby i zrobiłam się naprawdę leniwa. :)

 

Dlaczego przestałam farbować włosy i chodzić do fryzjera?

 

Tytułem wstępu – mam naprawdę słabe włosy. Lekkie jak piórka, delikatne, jest ich mało, przetłuszczają się okrutnie, a do tego są w kolorze, który zwykło się nazywać nijakim, mysim blondem. W czasach nastoletnich włosy były moim małym kompleksem. Potem zaczęłam eksperymentować. Za moich czasów (ale to brzmi…) w liceum farbowanie włosów było źle widziane. Pamiętam, jak jedna z koleżanek zrobiła sobie pasemka. Patrzyłyśmy trochę zazdrośnie, ale z perspektywy czasu cieszę się, że mama nie pozwoliła mi wyglądać jak osa. ;) Dostałam za to zgodę na koloryzację szamponetkami – pamiętacie takie? Czego ja nie wypróbowałam – mahonie, brązy, tycjanowe barwy. Szłam w rudości czy brązy przez wiele, wiele lat, aż jakieś 6-7 lat temu spotkałam pierwszą fryzjerkę, której pozwoliłam na blond.

 

Sylwia, bo o Niej mowa, zajmowała się moimi włosami kilka lat i sporo się od niej nauczyłam. Wiem, jak powinny być cięte moje włosy, żeby lepiej wyglądały, które odcienie dobrze harmonizują z moją cerą, a które zupełnie nie. Niestety, 2 czy 3 lata temu się rozchorowałam, co miało bezpośredni wpływ na moje włosy i skórę. Zresztą, do lekarza wysłała mnie trycholożka, do której poszłam, bo moje włosy wyglądały gorzej, niż zwykle. O perypetiach zdrowotnych pisałam już w tym tekście. Pomoc dermatolożki okazała się niezbędna i po kilku miesiącach leczenia włosy zaczęły mi się wzmacniać. Był moment, gdy miałam tyle baby hair, że mogłabym sobie zrobić z nich grzywkę. Wróciłam do normalnej pielęgnacji, co zbiegło się w czasie z wyjazdem Sylwii z Warszawy w 2017. Zostawiła mi namiary na swojego kolegę po fachu, ale przyznam się szczerze, że ciągle coś mi było nie po drodze do niego. :) I tak mijały miesiące. Moje włosy rosły i rosły tak, że delikatne blond odrosty widać było coraz mniej, a brak farbowania najwyraźniej tylko je wzmacniał (chociaż przez ostatnie lata koloryzacji używałam tylko tych najlepszych i najdelikatniejszych farb).

 

Aby było jasne – wcale nie postanowiłam sobie w ramach jakiegoś wyzwania lub z góry narzuconego postanowienia, że przestanę farbować włosy czy też chodzić do fryzjera. Tak po prostu wyszło. Ponieważ dobrze czuję się w swoim ciele i wierzę w sztukę prostego makijażu to i z niefarbowanymi włosami nie miałam żadnego wewnętrznego problemu. Nikomu nie ogłaszałam, że teraz ich nie farbuję, nikt też mnie o to nie pytał szczególnie. Nie robię z tego żadnego manifestu. Odkryłam najprostszy sposób (a w sumie dwa sposoby) stylizacji moich włosów i nie szukam na siłę innych. Rosną sobie swobodnie, a gdy robią się zbyt długie to je podcinam. Najdłużej do cycków – jak mawiała Sylwia. :) Raz podcinała mi koleżanka nożyczkami, a ostatnio MM swoją maszynką. Wyglądają super. Pisały mi Czytelniczki na Instagramie, że podobno są tutoriale na youtube jak w 10 minut podciąć włosy samodzielnie. Naturalnie, jeśli ktoś ma bardziej wyrafinowaną fryzurę, nosi krótkie włosy czy po prostu lubi chodzić do fryzjera to też jest super – mnie po prostu nie jest już to potrzebne.

 

Wcale nie zarzekam się, że teraz już będę włosową ascetką i nigdy nie pofarbuję włosów, ani nie pójdę do fryzjera, ale na ten moment nie czuję takiej potrzeby. Ach, ostatnia kwestia – siwe włosy. Oczywiście, że je mam, w końcu mam już 37 lat. Nie są może jeszcze tak bardzo widoczne, ale są – zupełnie mi to nie przeszkadza. Szczerze mówiąc, żaden kolor włosów mi się tak nie podoba, jak piękny i zupełnie siwy.

 

Obecna pielęgnacja i używane kosmetyki

 

Przez ostatnie 2 lata używałam szamponów O’Right, które dostałam w prezencie – tyle mi zeszło, żeby je zużyć. Byłam naprawdę zadowolona, ale mocno potrzebowałam zmiany. Wypróbowałam inną organiczną markę, ale efekt był tak zły, że nawet nie chcę pisać, co to za marka. Potem dostałam propozycję wypróbowania linii kosmetyków Love Beauty and Planet i teraz ich używam właśnie.

 

Na co dzień używam szamponu i odżywki z linii z rozmarynem i wetiwerią do włosów przetłuszczających się. Od szamponu wymagam, żeby dobrze oczyszczał skórę głowy i żeby włosy mniej mi się przetłuszczały tak, żebym mogła je myć co drugi dzień, a nie codziennie. Wspomagam się suchym szamponem, który często ratuje mi leniwe życie. Odżywka ma przede wszystkim wygładzać, ale bez efektu przylizanego misia. I tak właśnie jest. Wszystkie kosmetyki Love Beauty and Planet mają przepiękne zapachy – moja linia pachnie rozmarynem, ale wiem, że ziołowy zapach nie każdemu odpowiada. Mnie bardzo – z kolei nie mogę zdzierżyć zapachu kokosa. :) Szampon + odżywka – nic więcej mi nie potrzeba.

 

Po myciu suszę włosy z głową w dół, przeczesując szczotką – to sprawia, że są gładkie i nabierają puszystości. Na koniec przedziałek i voila. Minimum nakładu sił, bo jak się musi myć włosy prawie codziennie to naprawdę nie ma się ochoty na stylizacyjne wygibasy. Szczotkę Tangle Teazer mam tę samą od lat. Mam również starą okrągłą szczotkę do układania włosów, ale już dawno z niej nie korzystałam. Gdy mam ochotę zaszaleć, wtedy podsuszam włosy i zawijam na rzepowe wałki o średnicy 4 cm. Wystarczy mi 5 sztuk. Dosuszam włosy w wałkach (lub piję kawę), ściągam i mam piękne fale, które były bardzo miło komplementowane pod zdjęciami w ostatnim tekście z cyklu Szafa Minimalistki.

 

WAŻNE! Od Sylwii fryzjerki dowiedziałam się, że suszarki to narzędzia, które się szybko „wyczerpują”. Nie zdawałam sobie sprawy, ale podobno moc suszarek wyjątkowo szybko maleje wskutek intensywnego używania (u mnie cały czas). Nie dzieje się to z dnia na dzień i trudno zauważyć, ale z czasem suszenie zaczyna zajmować coraz więcej czasu, moc podmuchu maleje, a jego temperatura rośnie. Warto regularnie wymieniać suszarkę, żeby nie palić sobie włosów niechcący.

 

Współpraca z Love Beauty and Planet

 

minimalistyczna pielęgnacja włosów

Zgodziłam się na współpracę ze wspomnianą marką z kilku powodów. Po pierwsze – ich kosmetyki się po prostu sprawdziły. Przypominam, że przy współpracach kosmetycznych zawsze zastrzegam sobie 1 miesiąc testów przed podjęciem decyzji o współpracy. Po drugie, są to kosmetyki całkowicie wegańskie, cruelty-free, a opakowania powstały w całości z plastiku z recyklingu! Po trzecie, jest to marka koncernu Unilever.

 

Wielkie koncerny zasłużenie nie mają dobrej prasy – zanieczyszczenie środowiska na skalę światową to fakt. Dlatego właśnie chcę pisać o zmianach, które powoli się dzieją. Wiem, że wprowadzenie jednej marki w opakowaniach z recyklingu i nie testowanej na zwierzętach to kropla w morzu potrzeb, ale skoro od siebie wymagamy stopniowego wprowadzania zmian to nie stosujmy podwójnych standardów. Wierzę, że od drobnych zmian wszystko się zaczyna.

 

Kosmetyki Love Beauty and Planet są wegańskie i cruelty-free – marka otrzymała znaczący certyfikat PETA. Oznacza to również, że globalnie podjęto świadomą decyzję o nie wchodzeniu na rynki, które wymagają prawem testowania na zwierzętach, w tym rynek chiński. Zdecydowanie jest to dobry krok w jedyną słuszną stronę.

 

Ostatnia kwestia to skład. Kosmetyki marki Love Beauty and Planet zawierają m.in. olejki eteryczne pozyskiwane w sposób etyczny – marka współpracuje z firmą Givaudan, która prowadzi szeroko zakrojone programy wspierania lokalnych społeczności. W składzie nie znajdziecie również silikonów, a olej kokosowy jest organiczny, ale pamiętajcie proszę, że nie są to kosmetyki w pełni naturalne!

 

Z ogromną przyjemnością poczytam o Waszych tajnikach włosowej pielęgnacji i o minimalizmie w tym względzie, jeśli takowy wprowadzacie. Wszelkie rady dla leniuchów najmilej widziane!

61 komentarzy

61
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
42 Comment authors
OlaOleczkaKasiaSIMPLICITE Katarzyna Kędzierskasya Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Asia
Gość
Asia

Zazdroszczę tego niechodzenia do fryzjera i niefarbowania! Od pewnego czasu noszę się z tym pomysłem, ale że siwych mam naprawdę sporo, a naturalny kolor ciemny, to boję się, że będzie bardzo źle… A w tych długich bardzo Ci fajnie :)

Ania
Gość
Ania

Ja mam ciemne, średniej długości, 2 lata nie farbuje. Siwe widać, ale też w końcu nie mam efektu rudego sianka między farbowaniami. Liczyłam też po cichu, że jak zaniecham koloryzacji, zaczną się z powrotem kręcić, ale ciągle są w połowie ani w proste ani pokrecone, no nic zobaczymy co będzie jak zodrosną całe 😉

Szyciownik
Gość

Cześć,
Kosmetyki wyglądają obiecująco, ale niestety są dostępne tylko w Rossmanie, a nie mam ani jednego w jakiejkolwiek rozsądnej odległości. Szkoda, że tak duży koncern nie pomyśli o szerszej dystrybucji…

Anita
Gość
Anita

Cienkie wlosy maja tez swoje plusy: szybko schna, zuzywa sie mniej wody i szamponu a walkow potrzeba ledwie kilka ;) ja akurat mam baaardzo geste wlosy i w momencie kiedy przeczytalam o twoich 5 to autentycznie pozazdroscilam bo u mnie to z 15 potrzeba… co z tego ze wlosy ladne, skoro wszelkie ukladanie i podstawowe zabiegi trwaja wiecznosc… wiec koniec koncow dbam tylko o dobre sciecie i zostawiam wlosy do wyschniecia. Jest ok. Akceptacja i minimalizm urodowy górą!

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

To prawda, nie pomyślałam o tym! :)

Monika
Gość
Monika

Miesiąc temu rozpoczęłam moją przygodę z henną co prawda u fryzjera bo narazie nie mam odwagi sama😊obcinam włosy raz do roku u innego fryzjera😊co sobotę robię olejowanie z olejem z pestek malin firmy mokosh, nakładam olej na długość włosów od ucha w dół i czapkę z wełny( którą używam w saunie)na drugi dzień szampon la roche-posay kerium ds ( na zapalenie skóry), odżywka lokalnej firmy elements naturalnente, suszę średnim ciepłem na szczotce

Ange76
Gość
Ange76

Jesteś już druga osobą, która poleca te kosmetyki do włosów, wiec chyba jak mi się skończy aktualna odżywka, spróbuję tych właśnie.

Bardzo mnie zmartwiłaś co do żywotności suszarki, ponieważ kilka lat temu kupiłam taką, co to miała być na lata, ale właśnie już czuje, ze mnie parzy na najwyższym poziomie nadmuchu i muszę schodzić na niższe :( A bez suszenia nie dam rady ułożyć włosów.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Ja też bez suszenia nie dam rady więc już się pogodziłam z tym, że muszę uważać i po prostu wymieniać suszarkę. :(

Kasia
Gość
Kasia

Tez bym tak chciala. Moje włosy sa cienkie ale niestety bardzo niezdyscyplinowane i maja tendencje do przesuszania co wymaga stosowania masek mocno nawilżających oraz specjalnwgo układania. Samo suszenie nie wystarczy. Najgorsze jest to,ze moje włosy nie są ani proste ani kręcone i uwielbiają się puszyc. Odrobina wilgoci i mam afro na głowie. Walczę z nimi od lat i nie znalazłam jeszcze złotego środka na ich pielęgnację a prace mam taką, że nie mogę pozwolić sobie na eksperymenty typu “rok bez suszarki i chodzę w afro cały czas”.

Marta
Gość
Marta

Ja po jakichś 3-4 latach walki z różnymi naturalnymi szamponami (babydream, sterta, natura siberica, sylveco i inne) wróciłam do zwykłego head&shoulders i wszystkie problemy skórne na głowie zniknęły. Coś jest w tych szamponach delikatnych co mnie uczula, powoduje swędzenie skóry i wypryski, a te ze złym składem mi nie szkodzą… Sama obcinam grzywkę i końcówki.

Aneta
Gość

Miałam to samo, tylko że u mnie powrót do H&S się nie udał. Spróbowałam szampon Pharmaceris H sebopurin i stosuję już dłuższy czas. Dzięki niemu po raz pierwszy od lat nie muszę myć codziennie włosów, a skóra głowy przestała mnie swędzić.

Kasia
Gość
Kasia

Mi szampony i odżywki naturalne mega przesuszyly włosy. Lamaly się po nich jak nigdy :-(

Marta
Gość
Marta

Moje włosy zaczęły się “sypać” jesienią 2017r. Wtedy zdiagnozowano u mnie chorobę tarczycy. Od tego czasu używam szamponu (kojącego/hamującego wypadanie) i odżywki na porost włosów firmy Dermedic. Próbowałam kilku firm “aptecznych”, jak też “eko”. Chwilowo zostaję przy Dermedic bo widzę poprawę. A szukałam szamponu dość długo… Też mam grzywkę z baby hair, wygląda to dość komicznie ;)

Namysłowska 3
Gość

Z nieba mi spadłaś. Mogłabyś coś więcej napisać o kondycji włosów po zdiagnozowaniu i leczeniu tarczycy?

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Doskonale wiem, o czym piszesz. :( Jeśli będziesz chciała odmiany to spróbuj szamponu Dermena – używałam kilku zaleconych przez dermatologa (sugerowała, żeby zmieniać co opakowanie) i ten zdecydowanie najlepiej się sprawdził.

Krystyna
Gość

Temat dla mnie. Ja co prawda nigdy nie farbowałam włosów, lubię swój kolor i nie mam siwych (co zakrawa na cud zważywszy na wiek ;-)) ale przeszłam wiele z powodu problemów hormonalnych i związaną z nimi utratą włosów. Dwa razy przedłużałam, co niestety, zwłaszcza za drugim razem, jeszcze bardziej zaszkodziło, wiec nie polecam gdy włosy wypadają. Poza tym osobiście słabo sie odnajduje w sztuczności ;-) Jak ogarnęłam zdrowie, zawzięłam się na włosy. Niestety odrosty po dużym wypadaniu wyglądają komicznie, ale powoli jest coraz lepiej. Zmieniałam tez fryzjerów, bo trudno być zadowolonym, gdy włosy są w złym stanie co by człowiek nie zrobił :-/ w opanowywaniu sytuacji pomógł mi bardzo seboradin fitocell – używam ponad rok i baby hair mam na całej głowie w różnych długościach, a do tego długo i namiętnie brany biotebal i gelacet plus. Aktualnie zapuszczam z nadzieja ze uda się powrót do własnych długich.

Ituska
Gość
Ituska

To ja od roku mam zgoła inne podejście. Wcześniej miałam karuzelę: obcinałam włosy, potem zapuszczalam do biustu i znowu obcinałam. Meczylam się bardzo bo w długich chodziłam ciągle związanych, a jak obcinałam to też się źle czułam bo fryzjer z przypadku i fryzura też. W końcu trafiłam na świetną fryzjerkę i na fryzurę która mi odpowiada. Od roku mam cały czas tą samą długość włosów. Sama w to nie wierzę. Nie zakładam oczywiście że to już na zawsze bo wiadomo że kobieta zmienną jest ale dobrze choć przez chwilę wiedzieć czego się chce😀

Namysłowska 3
Gość

Ja też dojrzałam do niefarbowania po 30tce. Jeszcze niedawno katowałam swoje mysie ogonki blondem, co przynosiło marny efekt. Teraz kolor naturalny. Pozostaje jeszcze znaleźć naturalne kosmetyki do ich pielęgnacji.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Jeśli szukasz całkowicie naturalnych to polecam wspomniany O’Right. Nie wiem, jak jest z dystrybucją, ale używałam długo i był całkiem ok.

Daniela
Gość
Daniela

Dobry wieczór🌼
Jako nastolatka walczyłam z włosami, układałam, farbowałam, sama obcinałam, zapuszczałam… Jakieś 14-15 lat temu poddałam się, przestałam farbować i układać, a 6 lat temu odkryłam fryzjerkę, która tak super mnie strzyże, że starcza na rok.
A najciekawsze moje odkrycie jest takie, że przez 10 szukałam takiego koloru jaki miałam naturalnie.😉
Miłej wiosny.

Użytkownik
Ewa Studzinska

Zawsze marzylam o siwych wlosach, dopiero rok temu w grudniu zaczely mi siwiec w typie sol I pieprz ale strasznie wolno to idzie;) oczywiscie nie farbuje. Mam 48 lat wiec dosc pozno zaczal sie ten proces. Podcinam wlosy raz na pol roku. Co to za wolnosc nie farbowac I dac im rosnac:) do pielegnacji I wlosow I twarzy uzywam oliwy z oliwek.

Natasza
Gość
Natasza

“Żaden kolor włosów mi się tak nie podoba, jak piękny i zupełnie siwy” – w moim przypadku są to moje włosy. Ze śniadą cerą i wyrazistymi, prawie czarnymi oczami wyglądam elektryzująco… ale mam dopiero 48 lat.
Od 40-go roku życia tuszuję siwiznę, jakiś balejaż, żeby na tej głowie coś się działo i żeby nikt nie zauważył odrostu.
Farbowanie włosów długo było mi obce… po prostu było źle widziane w moim środowisku.
Jakieś 5 lat temu pozwoliłam sobie ściąć farbowane końcówki i pojawiłam się na rozmowie kwalifikacyjnej (spedytor) w platynowej męskiej fryzurze. Pani dyrektorka oniemiała… ale dla mnie bardziej cenna była uwaga mojej przyjaciółki “Nie tak, Natasza, nie tak…”
Od tej pory jestem bardziej zachowawcza. Moją piękną siwiznę (kolorystykę mam po tacie- więc będę na starość piękna) zachowam na później.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Nataszo, dlaczego na później? Dlaczego, skoro Ci się podoba? Dlaczego, skoro wygląda elektryzująco?

Natasza
Gość
Natasza

Hm, trudne pytanie…
Chyba mój mąż nie lubi mnie w siwych włosach (jeszcze).
Chłopaki z firmy, tzn kierowcy … wystarczy, że niektórzy uważają mnie za czarownice, ale komentarz pt “gdzie mnie ta siwa wiedźma znowu wygnała” byłby zbyt dosadny.
Mam mniej więcej 70 procent siwych włosów. Wyglądam interesująco, ale bardzo nieprzystępnie. Akurat w moim wydaniu taki wizerunek wytwarza dystans do ludzi. Na razie staram się go nieco ocieplić.
Chociaż już pracuje nad nową wersją siebie, dopracowywuję szczegóły mojego przyszłego wyglądu. I jest w nim miejsce i na siwe włosy, mocny makijaż i złotą biżuterię i trochę opalenizny.
Psycholożka mojego synka ma 60 lat, siwe włosy, czarne oczy i szminkę w kolorze fuksji, I cerę dziecka.
A kobietę, którą chciałabym przypominać w wieku 75 lat spotkałam na dworcu w Sanoku – chyba tez wracała z wakacji. Z walizeczką, w beżowej garsonce… typ urody ciemny, galicyjski raczej niż nadwiślański. Brązowe oczy, złotawa cera, siwe włosy, makijaż dostosowany do karnacji. Sporo biżuterii ze starego złota. Też tak chcę kiedyś wyglądać.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Rozumiem. Mam nadzieję, że nasze społeczeństwo dojrzeje, bo Twoje opisy brzmią genialnie!

Julia
Gość
Julia

Wyglądasz rewelacyjnie jak na 37 lat, jestem w szoku 😍

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Dziękuję, bardzo mi miło. :)

Beata
Gość
Beata

Tak to jest że do 42 roku życia dominuje starzenie słoneczne , więc przy ochronie skóry przed UV oraz nietyciem można się w ogóle nie zmienić od 29 roku życia do 40-tki. Od 42 roku życia ,mniej więcej, rozpoczyna się perimenopauza i starzenie hormonalne dla niektórych kobiet bardzo korzystne, dla niektórych wręcz przeciwnie.Jako lekarz dodam, że dla włosów, cery czy zdrowia narządów wewnętrznych ważne jest nasze odżywianie, walka ze stresem, ruch , niepalenie. Kosmetyki to taki miły dodatek, ważny ale dodatek.

sya
Gość
sya

“wyglądasz rewelacyjnie JAK NA 37 LAT” napisane do młodej kobiety xD wydaje mi się Julia, że jesteś bardzo młodziutka, bo inaczej Twój komentarz nie jest żadnym komplementem, a uszczypliwością

Askadasuna
Gość

Mam identycznie – nie farbuję już, unikam fryzjerów, podcinam sama raz na 6-9 miesięcy. Rosną swobodnie i mają się dobrze. Mam bardzo ciemne włosy, mimo 26 lat pierwsze siwe i… Wisi mi to i powiewa w 100%. Lubię siwe włosy. Są niezwykłe. Z dużym podziwem patrzę na kobiety, które się na nie decydują i liczę na to, że takich kobiet będzie coraz więcej. Dwa lata temu zafarbowalam moje wlosy i żałuję tego aż do teraz. Ciężko schodzi mi ta farba i stale ją widać. Za jakiś czas będą to jednak w pełni moje włosy.
Tutoriale na yt są świetne, ale nic tak nie ułatwia samodzielnego podcinania włosów jak długość do pasa :D polecam gorąco takie długie kosmyki. Podcina się bardzo wygodnie ;)

Agata
Gość

Ech, dałam się namówić na te kosmetyki, a zaraz potem na profilu Czytaj skład czytam, że je odradzają. Patrzę na etykiety i oczom nie wierzę- alkohole, petroleum liquidum i inne kwiatki. Przez Twoje polecenie straciłam instynkt samozachowawczy i nie przeczytałam etykiety przed zakupem, a zawsze to robię. Mój błąd, ale drugi raz już nie dam się “influence’owi”. Pozdrawiam!

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Masz rację Agato, nie należy wierzyć na słowo, a przede wszystkim należy czytać – dlatego właśnie napisałam, że nie są to kosmetyki naturalne.

Kasia
Gość
Kasia

Dlaczego z góry założyłaś, że to są kosmetyki naturalne?

Izabela
Gość
Izabela

Chętnie bym zobaczyła twoje włosy

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

W jakim sensie?

Kasia
Gość
Kasia

Pewnie po prostu zdjęcie w poście :) Przyznam, też mi trochę brakowało zdjęcia Twoich włosów ;)

Paulina
Gość
Paulina

Włosy mam praktycznie takie same, jak Ty, więc po pierwsze utożsamiam się w 100%, a po drugie, polecam całym sercem szampon rumiankowy. :)

Obecnie używam “Szamponu do włosów osłabionych i zniszczonych z rumiankiem lekarskim” Green Pharmacy. Nie mam osłabionych ani zniszczonych włosów, ale rumianek w szamponach od lat pomaga mi “podkręcić” trochę mój naturalny mysi blond (szczególnie zimą, kiedy z braku słońca, włosy mi ciemnieją). Dzięki rumiankowi, włosy mają ładniejszy odcień i blask.

Myję głowę dwukrotnie (za pierwszym razem szampon słabo się pieni, ale za drugim razem jest już nieco przyjemniejszy w użyciu). Dzięki temu, mogłam też przestać myć głowę codziennie i robię to teraz co drugi dzień, co osobiście uważam za ogromne osiągnięcie :D

Aga
Gość
Aga

Może kosmetyki nie są ‘cruel’ dla środowiska ale dla naszej skóry na pewno, zawierają SLS, szkoda… Wyglądały obiecująco..

Beata
Gość
Beata

No niestety. Kupiłam w Rossmanie, w domu okulary na nos, czytam skład a tu dzonk! Znowu zaufałam internetom zamiast mieć swój rozum.

Monika
Gość
Monika

Ja też przestałam farbować włosy i o dziwo przestały się tak przetłuszczać. Też mam cienkie włosy i ciemny blond, ściełam na prosto i jest ok. Grzywkę nauczyłam się sama podcinać i układa się lepiej niż ścięta przez fryzjera. Zaletą moich włosów jest to, że mimo moich 39 lat nie mam ani jednego swego włosa☺️.

Ewa
Gość
Ewa

Ale mnie ubawiłaś, bo “za moich czasów ” w liceum nikt nie farbował włosów. A jaki szacunek / strach (?) wobec nauczycieli był… Ja podobnie jak Ty przestalam włosy farbować już dobrych parę lat temu. Do fryzjera chodzę raz w roku podciąć końcówki (mam długie włosy, tuż za cycki:). Do szamponów się nie przywiązuję, regularnie zmieniam (mam ochotę wypróbować szampon w kostce). Za to znalazłam maskę (renu), która rewelacyjnie nawilża moje włosy. Bajka. Już 3 słoiczek i efekt nadal wow. Przy niej zostanę.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Za moich też nie, to był jeden wyjątek, bo koleżance mama pozwoliła, co wywołało szok w szkole u większości nauczycieli. :)

Julia
Gość
Julia

Kasia, a może zrób eksperyment i przez miesiąc odstaw zupełnie tangle teezer i olejuj włosy przynajmniej raz w tygodniu na sucho przed myciem, np. olejem z pestek malin, arganowym, albo nawet zwykłym rzepakowym? I zobacz, czy włosy nie stają się bardziej nawilżone, dociążone. Z tym samym szamponem i odżywką, jeśli Ci pasują. Takie delikatne włosy bardzo nie lubią tangle teezer, a kochają oleje. U mnie się mega poprawiła kondycja.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Z olejowaniem już próbowałam kilka razy, z różnymi olejami i szczerze mówiąc… nie widziałam żadnej różnicy, a tyle osób chwaliło właśnie. :( Właśnie o tangle teezer słyszałam ostatnio, że wcale nie takie dobre, a to jedyna szczotka jak dotąd, która nie wyrywa mi włosów. Jakiej używasz?

Renata
Gość
Renata

Również jakiś czas temu czytałam negatywne opinie o tangle teezer a właśnie jej używam… Zastanawiam się nad szczotką drewnianą lub drewnianym grzebieniem, ale też nie jestem do tego przekonana. Z naturalnego włosia raczej odpada w moim przypadku ze względów etycznych… Pozdrawiam 😊

Asia
Gość
Asia

Olejowanie ma znacznie lepsze efekty gdy przed nim zwilżysz włosy np. wodą z miodem. Nałóż na połowę długości olej i szamponem umyj tylko skalp a następnie na część olejowaną nałóż jakąś maskę emolientową (uważaj na proteiny) i następnie spłucz +polecam wczesać maskę szczotką w włosy – skuteczniejsze działanie. Kiedyś miałam piękne włosy i właśnie szczotką tt sobie je pokruszyłam i przesuszyłam, teraz mam szczotke olivia garden z włosiem naturalnym oraz syntetycznym i moje włosy wróciły do normy. Spróbuj może jednak docenisz efekty olejowania (+zabezpieczysz końcówki przed przesuszaniem szamponem)

Julia
Gość
Julia

Przerzuciłam się na jakąś zwykłą z rossmanna, z plastikowymi ząbkami. Mnóstwo osób zachwala olivia np. Z kolei z włosia dzika robiła mi totalny przyklap.
Olejowania jest milion sposób, można na suche włosy, na zwilżone wodą, wodą z miodem, na żel aloesowy, na żel zrobiony samodzielnie z siemienia lnianego etc. Ja na samym początku olejowania, jak miałam bardzo suche włosy, to nakładałam olej na noc i myłam rano, teraz wystarczy raz na jakiś czas “przypomnieć” np. na pół godziny przed myciem. Pewnie nie widziałaś aż takiej różnicy, bo włosy masz zdrowe, więc nie nastąpiła jakaś spektakularna przemiana – ale i tak warto moim zdaniem się w to pobawić

Agata
Gość
Agata

Ja używam jednej odżywki więcej. Pierwszą nakładam na mokre włosy na długości przed myciem skalpu szamponem. Po spłukaniu szamponu i pierwszej odżywki nakładam drugą którą spłukuję zimną wodą.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

W sensie dwóch różnych odżywek czy tej samej, ale dwa razy?

Ula
Gość

Włosów również nie farbuję od co najmniej piętnastu lat i dobrze mi z tym, zwłaszcza, że naturalnie mam jasny blond, który przy małych nawet odrostach wyglądał jak siwy, co przy farbowaniu było bardzo uciążliwe, bo musiałam uzupełniać odrosty bardzo często. Jeśli chodzi o ilość używanych kosmetyków, to stosuję identyczny, jak Ty minimalizm:), natomiast Twój wpis zainspirował mnie do zmiany kosmetyków na bardziej naturalne. Być może wypróbuję polecaną przez Ciebie serię:) Jeśli zaś chodzi o ścinanie, to jednak zostaję przy fryzjerce, bo najlepiej mi w mocno wycieniowanych włosach, a sama ich tak nie obetnę…:)

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Ula, jeśli szukasz kosmetyków o całkowicie naturalnym składzie – wypróbuj szampony O’right – używałam długo i są naprawdę ok.

Ela - themomentsbyela.pl
Gość

Też miałam epizod ogromną utratą włosów w krótkim czasie przez chorobę. Na szczęście włosy odrastają. Staram się dbać nie tylko o włosy ale też o skórę głowy. Szukam kosmetyków w miarę z naturalnym składem, ale tak szczerze większość się nie sprawdziła. Wypróbuję te polecane przez Kasię, a może tym razem będą przyjazne dla moich włosów.e

Monia
Gość

Oj, chyba nie potrafiłabym się przekonać, żeby nie chodzić do fryzjera – to moje guilty pleassure :D Ale chętnie spróbuję szamponów, które polecasz. Do tej pory jakoś omijałam je wzrokiem, a chyba tez potrzebuję zmiany. Dzięki! :)

Małgosik
Gość
Małgosik

Szampon tej firmy poleciła mi siostra, jestem zadowolona z efektu i ceny. Duże opakowanie 400 ml jest bardzo wydajne. Odżywek nie używam, po myciu, wcieram we włosy jedwab. Raz na jakiś czas chodzę do fryzjera podciąć końcówki. Suszarki nie używam, mam ją na wszelki wypadek ale staram się aby włosy schły same. Prostuje włosy ceramiczną prostownicą. Do czesania używam drewnianego grzebienia z Oriflame. Także wiele czasu pielęgnacja włosów mi nie zabiera :)

Karolina
Gość

Ja lubię farbować włosy – ale tylko delikatnie przyciemniam swoje. Niestety po 30 jest coraz więcej siwków też. Testujemy obecnie less waste w łazience i kupiliśmy z mężem mydła i szampony z 4 szpaków i jest całkiem w porządku.

żenada
Gość
żenada

– Sylwia, bo o Niej mowa

No sorry, ale czy pani Sylwia umarła..?

ps. Zgodnie z zasadami ortograficznymi i językowym savoir-vivre’em wielką literą piszemy zaimki osobowe i dzierżawcze, odnoszące się do osób, do których się zwracamy w listach lub e-mailach. W takich tekstach używamy zatem form: Ty, Tobą,Tobie / Ci, Ciebie / Cię, Twój, Wy, Was, Wam, Wami, Wasz.
Nigdy – nigdy! – nie piszemy wielką literą zaimków pierwszoosobowych: ja, mnie, mi, mną, mój, my, nas, nam, nami, nasz. Tylko małą literą piszemy również zaimki: się (siebie) i swój, niezależnie od tego, do kogo się one odnoszą.

Zaimki trzeciej osoby piszemy zazwyczaj małą literą. Grzeczność wymaga, by w ogóle unikać takich zaimków, gdy piszemy o osobach, które darzymy szacunkiem (albo które powinniśmy darzyć szacunkiem). Piszemy zatem: to, co Pańska żona powiedziała… (a nie: to, co ona powiedziała…; przekazuję Panu tylko słowa pana profesora (a nie: przekazuję Panu tylko jego słowa). Form: Jego, Jej, Jemu, Ją itd. – czyli zaimków trzecioosobowych pisanych wielką literą – używamy w zasadzie tylko w dwóch wypadkach: 1) gdy odnoszą się one do Boga , 2) gdy odnoszą się one do osoby zmarłej.[NSPP; WSPP; SO PWN]

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Dzień dobry.
Napisałam komentarz, który postanowiłam usunąć.
Przeczytałam ponownie wpis i zauważyłam, że są w nim informacje, których nie zauważyłam.
Uważam, że byłoby niesprawiedliwie wpis pozostawić w takiej formie jakiej powstał.
Moje odczucia i kwestia dokonanego zakupu niech będą informacje dla mnie.
Pozdrawiam
Katarzyna

Kasia
Gość
Kasia

Kosmetyki nietestowane na zwierzętach są dla ciebie ważne, a chodzisz w skórzanych butach i torebkach. Kłamczucha

Ola
Gość
Ola

Ja mam takie samo podejście i nie uważam się za kłamczuchę. Nie uważam, żeby testowanie na zwierzętach było konieczne, a smarowanie ogolonych zwierzaków łącznie z oczkami wszystkim co popadnie i patrzenie czy puchną uważam za straszne. Natomiast jem mięso, jeśli to możliwe to ze znajomego źródła, a noszę kurtkę ze świnki którą zjadłam. Przynajmniej została zabita raz a dobrze, a nie umierała przez rok testów…

Oleczka
Gość
Oleczka

Hmmm, w składzie są SLS i inne takie… nie wiem, czy to do końca uczciwe promować markę jako “naturalną”