Recenzje ubrań z Szafy Minimalistki: koszulki Lidl, H&M, Massimo Dutti i Zara

Zapraszam na kolejną odsłonę cyklu, w którym recenzuję ubrania z mojej własnej szafy. Subiektywnie i rzeczowo.

 


Przypomnienie – najważniejsze zastrzeżenia


Ponieważ są wakacje, postanowiłam wziąć na tapet zwykłe koszulki. Mam ich w szafie kilka:

  1. szarą marki Lidl Esmara,
  2. białą Massimo Dutti,
  3. w paski H&M
  4. i dla porównania dwie stare koszulki Zara, które noszę już tylko po domu.

 

Jednak, zanim przejdę do konkretów, kilka słów wyjaśnienia i parę zastrzeżeń:

  • recenzja każdorazowo dotyczy jednego, konkretnego produktu, nie jest ogólną opinią na temat marki,
  • bazuję zawsze na osobistych doświadczeniach w użytkowaniu danej rzeczy,
  • informacje na temat samej marki zbieram ze źródeł ogólnodostępnych.

 


Kryteria oceny


Przedstawiam również najważniejsze, czyli kryteria oceny. W ramach każdego z kryteriów przyznaję 1 – 5 punktów. W sumie, najwyższa nota, jaką może dostać ubranie to 25 punktów. Dodatkowo przyznaję do 5 punktów za fair trade. Szczególnie chcę premiować marki lokalne, które pochodzą z Polski i szyją w Polsce, co ma odzwierciedlenie poniżej.

  • kraj produkcji/pochodzenia marki
  • tkanina (rodzaj i jakość)
  • cena
  • wykończenie
  • trwałość
  • fair trade (kryterium dodatkowe)

 


Punktacja / finalna ocena


gwiazdka 1-6 punktów

gwiazdkagwiazdka 7-13 punktów

gwiazdkagwiazdkagwiazdka 14-17 punktów

gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka 18-22 punktów

gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka 23-25 punktów

 


Koszulka Lidl Esmara – opinia i recenzja


Tę koszulkę otrzymałam od marki Lidl w ramach współpracy przy tekście o capsule wardrobe w wersji ekonomicznej. Noszę ją od roku, bardzo intensywnie eksploatując.

 

Kraj pochodzenia i produkcji: Kambodża. Nie chcę prorokować na ten temat, w Kambodży istnieją fabryki zarówno najgorszego sortu, rodem z dokumentu True Cost, jak i te lepsze. W każdym razie nie w Polsce. Zero punktów.

 

Tkanina: modal z odrobiną elastanu. Jak wiecie, modal to włókno sztuczne, nie syntetyczne, taka nowoczesna wiskoza. Jest bardziej wytrzymałe niż wiskoza, dużo przyjemniejsze w dotyku (ma delikatne satynowe wykończenie), a higroskopijność (wchłanianie wilgoci) ma 50% wyższą niż bawełna. Miałam kilka modalowych koszulek i z reguły były niezwykle cieniutkie i delikatne (co ma swoje dobre i bardzo złe strony). Ta ma grubszy i porządniejszy splot. Daję 3 punkty.

 

Cena: Koszulka kosztowała 19,9 zł więc zdecydowanie należy do niższej półki cenowej. Nie zawsze im taniej, tym lepiej, ale w tym przypadku stosunek jakości do ceny oceniam na 3,5 punktu.

 

Wykończenie: jest naprawdę niezłe jak na koszulkę z dyskontu. Szwy wyglądają całkiem w porządku, wykończenie dekoltu również nie jest najgorsze. Gdzieniegdzie wystają niteczki na zszyciach, ale niewidoczne na pierwszy rzut oka. 2,5 punktu to niezła ocena.

 

 

Trwałość: No cóż. Koszulka po roku intensywnej eksploatacji nie wygląda już najlepiej. Przy czym, u mnie w szafie intensywna eksploatacja jest naprawdę intensywna, biorąc pod uwagę, że koszulek mam dosłownie parę. Przy koszulkach patrzę głównie na: zużycie samej tkaniny i wyciągnięcie się materiału (głównie widoczne przy przekręconych szwach). W tym przypadku, jeśli chodzi o szwy, naprawdę nie jest źle! Wszystkie dotychczas noszone modalowe koszulki „szmaciły” się szybko, a szwy przekręcały po kilku praniach. Tutaj jednak, jak widać na zdjęciach, koszulka w newralgicznych miejscach wygląda całkiem, całkiem. Sama tkanina jest już jednak mocno zmęczona. Daję 3 punkty.

 

 

Fair trade: niestety, nie mam dokładnych danych na temat procesu produkcji ubrań marki Lidl Esmara. Wiem jedynie, że posiadają certyfikat „Tekstylia Godne Zaufania”- zostały przebadane przez akredytowane laboratorium badawcze –  Instytut  Hohenstein (brane pod uwagę są w tym badaniu m.in. taki czynniki jak zawartość szkodliwych substancji, dopasowanie czy jakość materiału). Dodam 2 punkty, ponieważ to zawsze więcej, niż nic.

 

 

Przykład tej koszulki pokazuje, że w dyskontach również możemy znaleźć niezłe ubrania, jednak jakość i cena jest porównywalna do sieciówek typu H&M. Duży plus za wykorzystywanie bardziej przyjaznych środowisku tkanin: modalu i lyocellu czyli wiskozy nowej generacji.

 


Koszulka w paski H&M – opinia i recenzja


Ta koszulka gości w mojej szafie już bardzo długo. Kupiłam ją w kwietniu 2015 roku, trochę pod wpływem impulsu. Podobnie, jak reszta koszulek, eksploatowana bardzo intensywnie, choć wiosną i latem bardziej, co zrozumiałe.

 

Kraj pochodzenia i produkcji: cóż, H&M w tym względzie jest dość przewidywalny, miejsce produkcji to Bangladesz. Zero punktów.

 

Tkanina: bawełna z 5% domieszką elastanu. Dość solidna w dotyku, ale bez przesady. 2 punkty.

 

Cena: jeśli dobrze pamiętam, regularna cena koszulki to 39,9 zł, ale kupiłam ją z rabatem, ok. 10 zł taniej. Dość standardowa cena, jak na sieciówkę. 2,5 punktu.

 

Wykończenie: całkiem niezłe. Nieco lepsze, niż koszulki z Lidla. Ładniejsze wykończenie dekoltu i odrobinę solidniejsze szwy. Myślę, że 3,5 punktu to będzie sprawiedliwa ocena w tym przypadku.

 

 

Trwałość: jest w gorszym stanie, niż koszulka z Lidla, ale i noszę ją już ponad 2 razy dłużej. Główny zarzut to przekręcone szwy. Nie od razu się przekręciły, mam wrażenie, że ostatnie kilkanaście prań je mocno dobiło. Dodatkowo, nity umieszczone na ramieniu się już mocno odbarwiły. Za to sama tkanina trzyma się nieźle. 3,5 punktu za trwałość.

 

Fair trade: zero informacji, zero punktów. Wśród sieciówek H&M i tak świeci niezłym przykładem działań fair trade, choć wiele osób zarzuca marce tzw. green washing.

 

 

Nie chciałabym, żeby ta opinia była odbierana jako generalna opinia na temat jakości koszulek w H&M. W przypadku tego sklepu, o jakości poszczególnych produktów chyba najczęściej należałoby powiedzieć „to zależy”. Osobiście mam całkiem pozytywne doświadczenia, ale nie kupuję tam zbyt często.

 


Koszulka Massimo Dutti – opinia i recenzja


Najbardziej solidna z wszystkich koszulek w mojej szafie – bazowa, biała koszulka marki Massimo Dutti. Kupiona niemalże dokładnie rok temu. Najczęściej i najchętniej noszona.

 

Kraj pochodzenia i produkcji: Massimo Dutti należy do koncernu Inditex, tego samego co Zara i mówi się, że jest to Zara z wyższej półki. Faktycznie kolekcje są bardziej stonowane, a większość ubrań szyta w Europie. Podobnie, jak moja koszulka, która powstała w Portugalii. Daję 2 punkty za fakt szycia poza Azją.

 

Tkanina: bawełna z domieszką elastanu. Szału nie ma, ale z pewnością gatunkowo lepsza, niż ta z H&M. Daję 3,5 punktu.

 

Cena: najdroższa. Cena sklepowa to 99 zł. Im wyższa cena, tym mniej punktów. Niech będzie 1,5 punktu (wszak koszulka Ralph Laurent kosztuje dwa razy tyle).

 

Wykończenie: niezłe, trochę lepsze, niż koszulka z H&M. Dodaję punkcik za moje ulubione wykończenie dekoltu bardzo blisko szyi. Łącznie 4,5 punktu.

 

 

Trwałość: Po roku noszenia wygląda zdecydowanie lepiej, niż jej modalowa towarzyszka z Lidla. Szwy prawie idealnie na swoim miejscu, tkanina w bardzo dobrym stanie. Jeśli sama nic jej nie zrobię, powinna mi posłużyć jeszcze kolejny rok co najmniej. Punktacja musi być stosowna: 4 punkty.

 

Fair trade: zero informacji = zero punktów.

 

 

Jak być może wiecie, od jakiegoś czasu konsekwentnie bojkotuję wszystkie marki koncernu Inditex, zatem na pewno nie kupię ponownie i tej koszulki. Z małym żalem, bo naprawdę dobrze mi służy. Jednak zamierzam poszukać kolejnego egzemplarza wśród marek działających na rynku etycznie.

 


Dla porównania – 2 stare koszulki Zara z ekologicznej bawełny


Jeśli chodzi o białe koszulki, długo zaopatrywałam się w dziale dziecięcym Zara. Moja rozmiarówka mi na to pozwala, a jakość kupowanych koszulek była nieporównywalnie wyższa, niż w dziale dla kobiet. Białą koszulkę mam w szafie już bardzo długo, pewnie 2-3 lata, nie pamiętam dokładnie. Niestety, po latach tkanina się zmechaciła, ale zobaczcie sami, szwy są IDEALNIE na swoim miejscu. Da się? :)

 

Koszulka w paski pochodzi z kolekcji damskiej, ale z serii z bawełny ekologicznej. Jest najstarsza, ma ponad 8 lat. Koszulki w tej serii są nadal sprzedawane, ale jakość… no cóż, już dawno nie ta sama. Mam porównanie, ponieważ zachęcona kupiłam ok. 4 lata temu też białą wersję i… wyrzuciłam bardzo szybko. Koszulka się dosłownie rozpadła po kilkunastu praniach – szwy puściły, materiał się rozlazł. Słowem – tragedia. Natomiast egzemplarz w paski, choć wyblakły i trochę zmechacony – służy mi nadal jako ubranko po domu i na spacery z psem.

 

 


Z niecierpliwością czekam na Wasze koszulkowe doniesienia z frontu. Kolejną koszulkę planuję kupić w COS lub w polskiej firmie (może MLE Collection – macie jakieś doświadczenia z tą marką?).

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy w kontakcie:

Simplicite Newsletter
zawsze unikatowe treści, bonusowe materiały, poradniki zakupowe i konkursy

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Testowałam już wiele sieciówkowych marek – najgorzej wspominam reserved i h&m (choć mam też parę perełek z działu L.O.G.G – wydaje mi się, że jest ogólnie lepsza jakościowo od reszty).
    Obecnie sama jestem na etapie „inwestowania” w lepszą jakościowo garderobę (nowa praca, dress code etc.) i właśnie w basicowe bluzki/koszulki. Z „lepszych” polskich marek testuję obecnie Simple CP, Makalu, Bialcon. Na razie wygrywa Simple – jak dotąd nic się z nimi nie dzieje po praniu – a materiał (wiskoza+elastan) się nie mechaci. Nenukko miało kiedyś swoją linię basic – ich t-shirty mam już dosłownie kilka lat, jakość bawełny jest rewelacyjna, mam nadzieję, że reaktywują tę kolekcję.
    Także mam zamiar kupić koszulkę z COSa :) Ze względu na rekomendację Radzki (zrobiła filmik poświęcony t-shirtom). A o ubraniach MLE czytałam bardzo mieszane opinie na wizażu – stąd też finalnie nie zdecydowałam się na kupno sukienki.

  • Ania

    Ja się niestety zawiodłam na koszulkach COS. Ogromną większość ubrań mam od nich, ale t-shirty się u mnie nie sprawdziły – po jakimś czasie wszystkie miały rozciągnięty dekolt, ściągacz odstaje – to samo miała moja koleżanka. Najlepiej trzymają się t-shirty które sama sobie uszyłam :)

    • E

      Ja mialam podobnie, dodatkowo ta bawełna – mam wrażenie że się wyciąga i robi coraz cieńsza (?), wreszcie zaczęła przypominać bardziej piżamę niz koszulkę. No i oczywiście ten rozciągnięty dekolt… Szkoda bo juz myślałam że znalazłam sklep w którym będę się zaopatrywać w koszulki.

  • Joanna

    Ja od lat basicowe koszulki kupuję w H&M z różnym skutkiem. Najlepiej sprawują się te za 19,90 z bawełny. Aktualnie mają w ofercie tez luźne koszulki z modalu i powaznie zastanawiam się nad ich zakupem. Na temat koszulek z MLE słyszałam różne opinie. Niektórym dziewczynom szybko przekrecily się szwy po praniu.

    • Ewa Horak

      Ja mam koszulke biała typu basic z Solara. Kupiona za 129zl, zdecydowanie nie polecam, po kilku praniach straciła fason i zszarzala

  • tin

    Tiffi – kupilam 3 koszulki-bluzki na promocji – nie mogę ich zużyć. Po roku niemalze jak nowe. :)

    Zalando – ponad rok noszenia i jedyna wada to minimalne zmechacenie szarej i wyblakniecie czarnej. Wygrywa stosunkiem jakosci do ceny.

    Mam tez pare koszulek z malych polskich sklepow malo znanych polskich marek. Dobry sklad i jakosc materialu. Gorzej z fasonami.

    • Tin, z Zalando masz te ich koszulki? Marki Zalando?

      • Sylwia Prusowska

        Też kupiłam sobie na próbę koszulkę z zalando i muszę przyznać, że póki co jestem bardzo zadowolona.
        Koszulka ma szwy na swoim miejscu, bawełna jest grubsza miesista i bardzo przyjemna. Cena na promocji jakoś 37zł, więc bardzo ok. Ja polecam. Nic innego polecić niestety nie mogę. Zawiodłam się okropnie na koszulkach Femestage. Teraz chcę wypróbować koszulki z działu męskiego h&m. Kuszą mnie też te marki sisley na zalando. I wspomniana tu fema – choć już dla mnie nieco za droga.

  • Kamila P

    Ja kupiłam pierwszy model białego t-shirtu z MLE ale niestety się zawiodłam (szwy się przekręcily i ogólnie stosunek jakości do ceny), teraz zgodnie z rekomendacja z Radzki planuje zamówić koszulke z Feema

  • Martyna Piotrowska

    Ja przeważnie kupuje koszulki w h&m lub w ulubionym lumpeksie (bardzo często są nówki sztuki za 11/9zł). Jakoś nie zdarzyło mi się narzekać na te z H&M z działu basic, mam dwie z zeszłego roku i nosiłam je praktycznie na zmianę a nadal wyglądają jak dopiero kupione. A to te po 20zł. Mam też jedną z działu premium i nie mam jej nic do zarzucenia. Ostatnio kupiłam koszulkę Ralpha i po jednym praniu ręcznym zrobiła mi się dziura, ale najwidoczniej miałam pecha i udało się załatwić sprawę (zamawiałam w zaufanym outlecie). No i jeszcze najnowszy zakup – Tommy Hilfiger. W fazie testowania – zabiorę na wakacje ;) ale już z doświadczenia wiem że mimo że fajnie wydać na jakość więcej, to jak się zniszczy jednak większy ból niż takiej tańszej.

  • Tak, koniecznie spróbuj T-shirtów z COS. Te basicowe w 100% z bawełny są naprawdę dobrej jakości. Ja swoje z dekoltem w serek mam ponad rok i wyglądają super. Szwy się nie przekręcają, a po praniu wyglądają w zasadzie tak samo jak po kupieniu. Zdecydowanie warto, a chyba są troszkę tańsze niż z Massimo Dutti. Osobiście bardzo lubię jeszcze T-shirty Fruit of the Loom, są z bardzo mięsistej ale jakby szorstkiej bawełny. Cenowo i jakościowo wypadają bardzo dobrze, ale ciężko je kupić gdzieś poza internetem. Fajnie, że robisz takie porównania :)

    • Natalia

      Zachecona opiniami w sieci i ja skusilam sie na tshirt z COS, ten basicowy, pasiasty. Na ten moment, jest po 1 praniu i wyglada dobrze, szwy na swoim miejscu. Oby tak dalej. :-)

  • stopthedot

    Ja do koszulek nie przywiązuję wielkiej wagi – najczęściej to H&M (raz do roku większe zamówienie na brakujące elementy) i second handy. W tym roku trochę zmądrzałam i zamawiam już przede wszystkim dopasowane ubrania – bardzo się nie lubię z prasowaniem, a w lecie jeżdżę często na rowerze (12 km w jedną stronę, więc jeżdżę w stroju sportowym). Luźne koszulki dojeżdżają w sakwie rowerowej w kiepskim stanie. Najczęściej więc w takie dni biorę albo dopasowaną koszulkę, albo niemnącą sukienkę. Miałam taką tylko jedną – wiskoza z elastanem z atmosphere (sh) i nic się z nią nie dzieje. Nie mnie się i nie mechaci. No ale potrzebowałam czegoś na zmianę, więc zaryzykowałam poliestrowe sukienki z H&M. Miłe zaskoczenie – pasują świetnie, nie mną się w ogóle. W pracy mamy klimę, więc taki zakup był w pełni świadomy. Oczywiście jak się raz spóźniliśmy z włączeniem klimatyzacji to poczułam przyjemność noszenia poliestru, ale muszę przyznać, że obie spełniają swoją rolę. Są dziewczęce, dobrze leżą, nie mną się i w klimatyzowanym pomieszczeniu są ok.

    Wracając do koszulek, jeśli nie mam ochoty na dopasowane ciuchy, to noszę oversize. Tu mam lniany H&M w trawiastym kolorze – lubię, ale jest bardzo delikatna. Poza tym kilka białych, ale te niestety się mechacą. Wiskozowe, które kupiłam na lato też w H&M również się nie sprawdziły. Zmechaciły się na biuście od małej torebki :/ Ogólnie był to chyba ostatnie H&Mowe zakupy, pora jednak przerzucić się na coś lepszego. Chociaż przy dopasowanych koszulkach póki co zostaję u nich – pasuje mi krój i rozmiar, a jakość jest zadowalająca.

    Mam za to pytanie, bo również często nosisz białe rzeczy. Jak radzisz sobie z plamami pod pachami? Przy częstej eksploatacji chyba nie da się tego uniknąć? Jakiś sprawdzony sposób na pranie, czy sprawdzony dezodorant? Ja póki co mam właśnie z tym największy problem, a ręczne szorowanie koszulek w tych miejscach i używanie silnych detergentów niestety nie wpływa korzystnie na żywotność ubrań :(

    • Plamy pod pachami to też mój problem. Mam sprawdzony antyperspirant (Rexona w sztyfcie), który zmieniłam jakiś czas temu na bardziej ekologiczny, ale skutek był tragiczny… dla ubrań. Z plamami na bawełnie daje sobie radę papka z sody oczyszczonej.

      • carmex

        A mogę zapytać która Rexona dokładnie się sprawdziła ?

      • Kasia

        Ja używam antyperspirantu Nivea black&white od kilku lat i nie mam żadnego problemu z plamami także polecam :)

      • Rexona Invisible. Wiem, że mało ekologiczny :(, ale działa i bez szkody dla ubrań.

      • Joanna

        Ja używam mieszanki sody z wodą utlenioną. Nie dość że niesamowicie skuteczne, ekologiczne to plamy się prawie nie robią. Polecam :)

  • Kasia

    Widzę Kasiu, ze jeżeli chodzi o dekolt to się różnimy- ja bardzo nie lubię takich zabudowanych tshirtow pod szyję wydaje mi się, ze mnie pogrubiają, ale to kwestia budowy- choć jestem szczupła to Ty jesteś przy mnie chucherko :). ZMLE mam sukienkę i 2 swetry i jestem bardzo zadowolona choć przy golfie po 1 założeniu pękł szew i musiałam go zaszyć :/. O koszulkach słyszałam mieszane opinie- po 1 praniu pisano, ze koszulka jest do wyrzucenia :(. Ja kupuję basici w mango i jestem zadowolona :)a i cena nie zwala z nóg :). Moją koszulkową rekordzistka jest bluzka z Zary – ma 4 lata, ale niestety w tym roku nadszedł jej kres- może pochodzę w niej po domu jeszcze chwilkę i tyle. Najgorszym zakupem były koszulki ze stradivariusa- słaby materiał i porobiły się w niej dziurki jak od moli :/ po 3 miesiącach, a moli w domu nie znalazłam ;) pozdrawiam

    • Te dziurki jak od moli to zmora. MM ma kilka koszulek, gdzie się takie porobiły, parę znajomych osób też mi o tym mówiło. Wydaje mi się, że to w żadnym razie mole, a raczej słabe włókna w tym miejscu, materiał po prostu pęka.

  • Emilia Maciejewska

    Z COS nie mam doświadczeń ale po Twoim wpisie, opiniach poniżej i wpisie u Kameralnej mam ochotę spróbować. Najmocniej jeśli chodzi o jakość to przejechałam się na Reserved. Kupiłam tam kilka rzeczy niestety zanim dowiedziałam się jak działa LPP (a więc i House czy Cropp). Ubrania – tj. spodnie i t-shirt z bawełny i dodatków – po 2-3 praniach wyglądają jakbym w szafie miała je kilka lat. Trochę lepiej ma się sukienka z innych tkanin, ale to nie zmienia faktu że się zniechęciłam. Odradzam tym samym całe LPP, bo koszulki ich innych marek, które mam mają podobny problem. Zarę od czasu historii z kradzieżą projektów artystów bojkotuję. W sumie i tak nigdy nic tam mi nie podeszło – miałam tylko jedną spódnicę od nich wygrzebaną w second-hand, której ostatnio się pozbyłam bo przestała pasować do mojego stylu (jakość była ok). Produkty H&M też mocno mnie rozczarowały – dokładnie z tego samego powodu, o którym piszesz. Do tego były blaknące kolory co dotyczyło też ich serii LOGG, która wyglądała na bardziej solidną (choć nadal z powodzeniem noszę sweter z niej; mam go ponad 7 lat!).Dotychczas najbardziej zadowolona jestem z rzeczy które kupiłam w New Yorker. Nie wiem nic na temat fair trade, ale jedynym problemem były mikrodziurki przy szwach bluzek pojawiające się po jakichś 2-3 latach eksploatacji ubrania. Za ok. 40 zł to całkiem niezły wynik. Podobna sytuacja była z koszulkami z Camaieu kupionymi ładnych parę lat temu, gdy zaczynałam studia i tam pracowałam. Ubolewam, że niestety mają teraz wszystko w pastelach bo bym szafę tymi tshirtami basics chętnie uzupełniła – były super. Ostatnio zakupiłam t-shirt biały od Evenn&Odd na Zalando (100% wiskoza, ok. 60zł) z którego jestem póki co zadowolona choć dopiero 3 prania ma za sobą – zobaczymy co dalej, rokuje dobrze i dokupiłam wersję czarną.

    Gdyby ktoś znał dobrą firmę t-shirtową, która ma w ofercie luźny t-shirt w kolorze szarym, ale nie szary melanż, to będę wdzięczna za polecenie gdyż moja szafa bardzo cierpi na brak takiego elementu :/

    • W LPP nie kupuję już od lat, na wejąciu do Reserved odrzuca mnie sam zapach, a Inditex bojkotuję między innymi z tych samych powodów, co Ty. :(

      • Agnieszka

        Właśnie ciekawi mnie powód bojkotu inditexu? Tylko to co wyżej?

      • Agnieszko, o swoim konsumenckim proteście szerzej pisałam tutaj: https://www.facebook.com/Simplicite/posts/1278352998879867. Dziś dodałabym jeszcze kompletny brak zainteresowania koncernu kwestiami odpowiedzialnej mody. Wiem, że wiele osób zarzuca marce H&M tzw. green washing, ale przynajmniej coś robią. Kropla w morzu, ale zawsze. Intitex natomiast konsekwentnie odmawia jakichkolwiek działań.

      • Agnieszka

        Dzięki za to wyjaśnienie!Myślę że byłby to bardzo ciekawy wpis gdybyś to rozwinęła na blogu. Warto uświadamiać,bo ja tego na przykład nie wiedziałam,a kupuję w massimo. .. fajnie gdybyś uświadomiła tez nas,które marki są fair

  • Marta

    Czy istnieje gdzieś post/zestawienie, w którym pokazujesz wszystkie swoje ubrania i buty? Widzę zestawienia sezonowe (chociaż widzę, że ubrania też się w nich powtarzają), ale chyba nie ma jednego takiego zbiorczego? Czy się mylę?

    • Nie, nie miałam chyba jeszcze jednego zbiorczego. Może na początku przyszłego roku coś takiego zrobię.

  • annmar

    Zamawiałam kilka rzeczy z MLE i jakość wszystkich niesamowicie mnie zawiodła :( Tym bardziej, że nie kosztują mało. Wiem, że szyją w Polsce, ale chciałabym, żeby za wysoką ceną szła też wysoka jakość.

    Co do szczegółów, to szwy w dwóch T-shirtach i bluzce na ramiączkach przekręciły sie po kilku bardzo delikatnych (!) praniach. Swetry mechaciły się natychmiast, a sukienka była tak fatalnie skrojona i z wystającymi nitkami, że odesłałam ją nawet bez przymierzania. Szkoda, wielka szkoda. Jedyny plus to to, że zwroty i reklamacje są bezproblemowe.

    • Kurczę, z czego to wynika, że opinie są tak skrajne? :/

      • annmar@interia.pl

        Nie mam pojęcia :( Może to zależy od partii? Wydaje mi się, że na początku istnienia marki ubrania były lepszej jakości, a do tego tańsze. Czy warto tam kupić już musisz zdecydować sama ;)

  • Anna Barańska

    Ja osobiście mam dwie koszulki z MLE i jestem z nich bardzo zadowolona. Przede wszystkim szwy są na swoim miejscu po roku użytkowania. Mam jeden zarzut do jednego swetra, ale poza tym jest to moja ulubiona marka od dłuższego czasu. A mam już tych rzeczy od nich sporo. I najczęściej je noszę ;)
    Jest jeszcze marka Tova, sama jeszcze nie miałam okazji nic kupić od nich ale mam taki zamiar w najbliższej przyszłości :) oczywiście polska marka.

  • Marta Góra

    Polecam polską markę Calizia – świetny skład. Testuję białą koszulkę od stycznia i jest ok. Jedyny minus to cena niestety, ale w sumie niewiele więcej niż MD.

    • Dzięki za podpowiedź! Wygląda ciekawie, ale to jednak 50% więcej, niż MD. :)

      • Marta Góra

        Za to komfort noszenia dzięki bawełnie Supima rewelacja. Dużo dobrego słyszałam o basicach Uniqlo.
        Ktoś testował?

      • Jolanta Lipka

        Koszulki Uniqlo z bawelny Supima nosze juz od trzech lat glownie latem.Sa naprawde wytrzymale i wygladaja jak nowe, Natomiast moj syn eksploatuje swoje (w tym czerne i granatowe) przez okragly rok i sa w niezmienionym stanie od ponad czterech lat .W zeszlym roku zakupilam dwie z dodatkiem lnu i to niestety byla porazka.Po kilku praniach przekrecily sie szwy i pojawily sie dziurki.

      • Marta Góra

        Dzięki, przetestuję.

        Mnie dobrze się noszą te z Lidla, kupione pod wpływem zresztą wpisu na tym blogu (ech, reklama czyni cuda). Zakochałam się w modalu i tak w mojej szafie przybyły jeszcze jedna modalowa z H&M oraz jedna z Promod. Na razie zastrzeżeń nie mam jednak za krótko ich używam by ocenić trwałość. W Promod bywają tez koszulki w cenie MD i one jakościowo są naprawdę niezłe. Niestety to nie typowe basic, zazwyczaj mają jakiś napis.

        Chciałabym używać 3 koszulek. Niestety mam taką a nie inną pracę i czasem 3 zużywam w ciągu jednego dnia.

  • Kasieeek

    Od MLE mam koszulkę białą kupioną w tamtym roku i sprawuje się bardzo dobrze. Materiał jest milutki, nic się nie kulkuje, po praniu ze szwami nic się nie dzieje. Koszulki z H&M miałam i bawełniane (były ok) i lniane – te bardzo lubię i także nie zauważyłam, żeby coś ze szwami się działo, po praniu ani się nie rozciągają ani nie kurczą.

    Mam jedynie problem z czarnymi koszulkami. Miałam już ich tyle marek i za każdym razem, po paru praniach są nie do noszenia. Po paru minutach od założenia koszulki przybiera ona dziwny zapach. Jakby pot się wgryzł w koszulkę i przy kontakcie z ciepłem skóry koszulka wydziela strasznie intensywną woń.

    • Dzięki za opinię MLE! Przy czarnych koszulkach może to kwestia barwnika…?

      • Kasieeek

        Też myślę, że może kwestia barwnika i ubolewam bo bardzo lubię chodzić w czarnych koszulkach. Teraz testuje czarną, ale lnianą… zobaczymy…:) I tak, zgadzam się z tym, że odpowiedniki z męskich kolekcjach są o wiele lepszej jakości i często nawet tańsze. Tak chyba sieciówki o nas „dbają” bo przecież kobiety uwielbiają robić zakupy więc ubrania niech się szybciej niszczą, żeby im nie odbierać tej przyjemności… :)

      • ada

        Jeśli chodzi o czarne koszulki i czarne jeansy, które uwielbiam – raz na rok traktuję je barwnikiem Simplicol do kupienia w Rossmanie. Wrzuca się go do pralki razem z ubraniami, bardzo prosta sprawa. Kolor jest idealnie czarny przez długi czas :)

  • Kinga

    Ja mam lnianą z Massimo i z czasem wychodzą z niej włókna i robi się coraz bardziej prześwitująca 😀
    PS Kasiu, wziąć na tapet, nie na tapetę 😊 🙏

  • Kasia

    Ja miałam już koszulki z większości sieciowek i nadal nie znalazłam takiej,która by się dobrze trzymała dłużej niż 2 lata. Z H&M, jak już wiele osób zauważyło, jest różnie. Są takie koszulki co po 2 praniach wyglądają jak ” wyjete psu z gardla” i takie, które po wielu praniach całkiem nieźle się noszą. Zawiodłam się bardzo na sklepach grupy LPP. Tutaj jakość jest koszmarna a przekręcone szwy po paru pierwszych praniach murowane. Z Inditex tez jakoś nie mam szczęścia. Trochę lepiej niż LPP ale szału nie ma. W internecie jest sporo testów koszulek i polecany jest COS i ASOS (koszulki w wielopakach). Nigdy nie miałam ale zbieram się do wypróbowania którejś z tych firm. Natomiast moim dzieciom kupuje ubrania z Next i sa one rewelacyjne. Jednak slyszalam,ze damskie juz maja gorsza bawelne dlatego nie mialam jeszcze odwagi zamowic.Z MLECOLLECTION nie miałam Tshirtu ale mam jedną koszulkę w paski z 3/4 rekawem, material z małym dodatkiem kaszmiru i bardzo dobrze się sprawuje, ale jeszcze za mało ja nosiłam by stwierdzić czy wytrzyma więcej niż 2 lata.

    • Niesamowite, że bardzo często damskie wersje są z dużo gorszych tkanin, niż odpowiedniki w kolekcjach męskich i dziecięcych. Wkurza mnie to.

      • Kasia

        To chyba dlatego,że my kobiety na ogół lubimy mieć więcej i szybciej ulegamy sezonowym trendom i często zapominamy by sprawdzić z czego dany fatałaszek jest zrobiony. Niestety nadal większość lubi mieć więcej i taniej niż mniej i lepszej jakości. Ale mnie również denerwuje,że tak jest.

  • Ania

    Cześć, ja w ubiegłym roku postanowiłam zainwestować w biały, bazowy t-shirt MLE, jednak był bardzo prześwitujący. Osobiście nie lubię, kiedy moja bielizna prześwituje przez koszulkę. Pewnie zależy to od upodobań, ale dla mnie nie był odpowiedni.

  • Kama

    Aż tak szczegółow w temat koszulek nie wchodzę, ale moje hity to:
    – mam genialną koszulkę z rękawem 3/4 Benettona w paski (ta ze zdjęcia profilowego) Skład: 60% bawełny, 40% modal. Kosztowała na wyprzedaży 59 zł (cena regularna 99 zł) i nie żałuje ani złotówki którą na nią wydałam
    – top z Promod, 100 % wiskoza 79 zł (cena regularna 99 zł). Piękna, świetnie się nosi i pierze!
    – t-shrt z croppa za 25 zł , kupiony w oautlecie – 100% grubej bawełny, niezniszczalny, nie chce znać historii jego pochodzenia…

    w planach mam kupno białej koszulki właśnie z massimo (mam od nich ukochaną koszulę), cosa lub polskiej marki femma (jeśli byś kupisz którąkolwiek z dwóch ostatnich to będę wdzięczna za opinię :))
    pozdrawiam

    • Dzięki za podpowiedzi! O Femma nie słyszałam, jeśli kupię Cos na pewno będę o niej pisać.

  • Tak, COS to część H&M. O Tyszert słyszałam sporo dobrego, ale ich kroje mi bardzo nie odpowiadają.

  • Gosia

    Mój mąż dostał 2 czarne tshirty BOSSa. Nosił je bardzo często, i nie mogłam się nadziwić, że po kilku latach (czterech? pięciu?) nadal były czarne, szwy były proste, nic się nie rozciągnęło. Wyrzucił je po 10 latach – w końcu czerń zaczęła robić się miejscami mniej intensywna. Wg mnie to były najlepsze tshirty w historii, i potwierdziły, że warto zainwestować w jakość.

    • Kasia

      Tylko ciekawe czy Boss utrzymał jakość. Mój mąż już bardzo dawno temu kupił sobie garnitur i piękną błękitną koszulę. Garnitur po wielu latach jest nadal niezniszczalny a koszula wypadła z szafy po ok 4 latach intensywnego noszenia z powodu przetarcia kołnierzyka co przy ostrym zaroście mojego męża jest wynikiem rewelacyjnym. Poszliśmy więc za ciosem i jakieś 2 lata temu kupiliśmy kolejną błękitna koszulę i do tego granatową. No i niestety klops. Tym razem koszule nie dotrwały nawet 2 lat…a kosztują ok 400zł. Granatowa do tego bardzo się odbarwiła :( Nie wiem jak to odbierać. Ogólnie mam wrażenie,że wiele firm niestety obniżyło jakość swoich ubrań. Nawet te uchodzące za marki PREMIUM.

  • Edyta Czuber

    Koszulka marki zalando z wiskoza zmechacila się po 2 praniach a w tej z Medicum wypadły dziurki… ja najbardziej lubię koszulki Marco Polo… mam też jedną biała firmy Best Mountain z Zalando i po 2 latach jest jak nowa. .. dla dzieci uwielbiam Benettona i gapa i teraz będę testować ich koszulki dla dorosłych bo te po moich dzieciach przekazuje dalej w stanie idealnym

  • Jagoda Olech

    Dorzucę coś jeszcze do opinii o koszulkach MLE. Nie mogę zarzucić im słabej jakości, ich biała koszulka jest też jedną z przyjemniejszych w dotyku jaką mam, ale zaskoczyła mnie rozmiarówka. Noszę XS/34 i spodziewałam się, że zamawiając XS otrzymam dość dopasowany t-shirt z niewielkim dekoltem, a mam oversizową koszulkę prawie odsłaniającą biust :) Tym bardziej, że Kasia Tusk jest osobą o drobnej budowie ciała i na niej te ubrania dobrze leżą…

  • magda

    Hmmm a ja mam zupełnie inne wrażenie odnośnie koszulek z Lidla. Kupilam dwie – tą, którą Ty masz Kasiu szarą oraz czarną z okrągłym dekoltem, która jest moją ulubioną. Nie do zdarcia, wygląda jak nowa, a eksploatuję intensywnie. Aż mam nadzieję, że Lidl jeszcze je kiedyś wypuści i kupię na zapas kilka sztuk :)

    • Hmm, jedyne, co mi przychodzi do głowy to może jednak inna intensywność eksploatacji. Przez rok chodziłam w zasadzie tylko w tych 3 koszulkach na zmianę.

      • Aga

        Ja mam kilka bluzek z Lidla, z krótkim i długim rękawem, chodzę w nich cały czas, piorę ciągle, bo zawsze ubieram koszulki tylko raz i do prania i nic się z nimi nie dzieje. Podobnie było i jest z koszulkami i spodniami dla dzieci, prane wciąż i wciąż i ani szwy się nie poprzekręcały, ani fasonu nie straciły, ani nie wypłowiały. Może w pewnych przypadkach coś się dzieje, ale mi się nie zdarzyło i przede wszystkim jestem zadowolona z ubrań dziecięcych i rzeczy na rower. I fajne ręczniki mają (tak na marginesie, bo o koszulkach tu mowa) Pozdrawiam.

  • Jedyna firma na ktorej do dzisiaj sie nie przejechalam to Polo Ralph Lauren – mam koszulki kupione w Polsce 10 lat temu! Noszone byly bardzo czesto,a wygladaja jak nowe, jedna minimalnie sie skurczyla. Wszystkie inne firmy to niestety dla mnie porazka. Jak nie skrecony szwy to wyblakly kolor, dziury i inne przygody. Planuje przetestowac w tym roku t-shirty „fare trade” francuskich marek, ciekawa jestem, jakie beda wyniki… Swietny wpis, bardzo lubie Twoje konkretne podsumowania, widac, ze bardzo sie do nich przykladasz!

    • Zamówiłam jakiś czas temu, przy okazji robienia zakupów dla MM, na Zalando koszulkę Ralph Lauren, ale nie polo, tylko zwykły tshirt, z łódkowym dekoltem. W dotyku – tragedia. Bawełna była cieniutka, „szmatława” i zmechacona delikatnie już na etapie „nowości”. Odesłałam. :(

      • Moze „polo” robi roznice. Zrobilam maly research i wyczytalam, ze niektore linie RL sa lepszej jakosci, a inne gorszej. Na pewno trzeba unikac RL Denim, lepsze sa wlasnie ubrania Polo, a najlepsze jakosciowa sa Black i Purple (chyba ich nawet w Polsce nie widzialam.)

      • MagdaMi

        Myślę, że różnicę robi te 10 lat :)

        Z racji wieku jestem konsumentem od dość dawna i widzę diametralną różnicę w jakości odzieży. Po dzień dzisiejszy mam kilka ubrań (w tym tshirty) które dawno przekroczyły 8,10 a nawet 12 lat. Owszem, służą mi głównie „po domu” bo kolory wyblakły ale trzymają fason i szwy są tam gdzie być powinny. Inne, kupowane w tych samych sklepach ale kilka lat później już dawno zostały zutylizowane jako rożnego rodzaju ścierki :)

      • Cos w tym jest :) Mam kilka t-shirtow z Benettona, kupionych jeszcze w latach 90 przez moja Mame i do dzisiaj trzymaja fason, chociaz kolory maja watpliwe :) Smutne, ze jakosc tak spadla, teraz po roku mozna uzywac bluzki jako scierki…

  • Justyna

    Co do marek na których najbardziej się zawiodłam, to: Mustang. Koszulki kurczyły się po pierwszym praniu w 30st, traciły kolor (koszulka w kolorze kości słoniowej zrobiła się biała, ale może to wina mojego super proszku:)) i często farbowały inne ubrania, po paru miesiącach robiły się dziurki lub bardzo mocno rozciągały, bardzo słaba jakość. W sieciówkach typu H&M, Reserved dawno nie kupuje, ale parę razy zaskoczył mnie House prostymi basicowymi koszulkami, które wytrzymały spokojnie 2 lata (teraz służą w domu).
    Co do pozytywnych zaskoczeń, to najlepsze koszulki kupiłam 10 i 8 lat temu w sklepie z uzywaną odzieza, wybrałam modele z papierowymi metkami, marek Atmosphere, Next oraz Tommy Hilfiger i mam je do dziś w szafie. Pewnie spora w tym zasługa, iż w owym czasie nie byłam minimalistką, więc koszulkę w sezonie zakładałam jakieś 10 razy. Koszulka z Atmosphere jest z bardzo dobrej bawełny, grubo tkanej, nic jej nie jest, kolor tej z Nexta delikatnie wyblakł, a w koszulce Tommy’ego porobiły się małe dziurki, ale naprawdę po 10 latach jestem w stanie to wybaczyć.
    A jeśli chodzi o aktualne wybory, to zdecydowanie polecam marki brytyjskie Fat Face oraz Boden. Grubo tkana bawełna, super prosty fason, wytrzymałe- nawet po wielu praniach, nosze je cały rok i nic się z nimi nie dzieje. Produkowane- bardzo róznie trzeba sprawdzać metki- Maroko, Portugalia, ale też Bangladesz i Chiny niestety. Fat face ma genialną meska odzież- bardzo dobrej jakosci, co do damskiej, bywa roznie, najlepiej sprawdza sie metoda ‚organoleptyczna’ :) dlatego rzadko kupuję w sklepach internetowych.

  • Świetny post. Na pewno się przyda przy planowaniu nowych zakupów ;)

  • Koszulkę z H&M w wersji z długim rękawem nosiłam cztery lata. Jedynym mankamentem były przebarwione nity na ramieniu. Wypadała z obiegu po starciu z sokiem pomidorowym; gdyby nie to – nadal miałby ją w szafie.

  • IGA B

    Po wejściu MLE na rynek planowałam zakup ich białej koszulki na krótki rękaw. Bardzo nie lubię, gdy materiał jest prześwitujący, więc napisałam do nich, pytając o to, czy koszulka prześwituje. Dostałam odpowiedź, że tylko delikatnie. Ok. Postanowiłam spróbować. Kupiłam. Przyszła. Pachniała cudownie. I to była jej jedyna zaleta. Była ona bardzo długa (mam 165 wzrostu), nieco pognieciona. Ok, jestem w stanie to przeboleć. Jednakże po założeniu jej okazała się bardzo przeźroczysta. Moja cielista bielizna była pod nią bardzo widoczna. Co więcej, prześwitywał mi nawet pępek! :D Koszulkę byłam zmuszona zwrócić. Proces zwrotu zarówno towaru jak i pieniędzy przebiegł bardzo sprawnie.

  • Ev

    Po ostatnim przeglądzie swojej szafie, też muszę uzupełnić o nowe koszulki z krótkim rękawem i to najlepiej basic, bo nie lubię jakiś naszywek, cekinów i nie wiadomo jakich atomówek … rok temu kupiłam białą koszulkę typu basic w H&M, bardzo ją sobie chwalę, w tym roku dokupiłam szarą, tylko z większym dekoltem, za czym nie przepadam, ale co zrobić jak nic nie mogę znaleźć… w Orsay upatrzyłam granatową koszulkę troszkę luźniejszą, tył troszkę dłuższy, zakończona półkolem, a więc troszkę inaczej … ale po tygodniu noszenia nałożona max 3 razy … po kosmaciła mi się … i już mam mieszane uczucia, choć nie powiem długo chwaliłam ubrania z Orsya, część jest produkowana w Polsce :)

  • Biała koszulka w paski bardzo mi się podoba.
    Bardzo fajny masz styl. Muszę zgłębić się , poczytać o minimalizmie, bo mnie zaciekawiłaś ;)

  • Lemonka

    A czy któraś z Was miała lub ma Tshirt Sawa z Risk Made in Warsaw? Strasznie droga (189zł)! Warto tyle wydać?

  • Joanna

    Ja mam koszulki z by Insomnii i jestem zachwycona. Praktycznie całe dwa sezony chodziłam w nich na okrągło i nic się z nimi nie dzieje. W tym roku je schowałem i muszą czekać bo nie mieszczą brzuszka ciążowego – także nie są aż tak uniwersalne 😛 ale mam też ich bluzę, która sprawuje mi się doskonale.

    • Kasia Piętka

      Ja jakiś czas temu kupiłam od nich spódnicę – niestety po krótkim czasie bawełna zaczęła się robić szorstka i zmechaciła się:( Z bluzkami nie miałam do czynienia.

  • Go Lisiecka

    Niedawno z ciekawości kupiłam bawełniany tshirt Hilfigera. Mój portfel dostał zawału, ale już dawno chciałam przetestować coś tej marki i akurat trafiłam na idealny niebieski tshirt. No i muszę przyznać, że świetnie się nosi. Bawełna jest cieniutka, ale nic się nie deformuje po praniu. Niestety nie wiem gdzie uszyta, bo wycięłam metkę, a w Internecie pojawiają się różne źródła. Tak czy siak sam materiał jest bardzo dobrej jakości.