Jak przygotować szafę na jesień?

Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Jak przygotować swoją szafę na jesień w 7 prostych krokach. Oto zaktualizowany poradnik z przykładową analizą stylu, w oparciu o moje doświadczenia z wielu lat.

Jak przygotować szafę na nowy sezon?

To zależy… głównie od stanu jej zabałaganienia. W przeciągu ostatnich lat, gdy moje podejście do gromadzenia ubrań ewoluowało znacząco, stosowałam różne metody:

2013
Wtedy był to klasyczny sposób na jesienne porządki w szafie pod tytułem „wywal wszystko na środek i ogarnij po kolei”. Przyda się komuś, kto jest jeszcze na początku drogi do wymarzonej szafy.

2014
Nadal mając do dyspozycji pewien nadmiar, mocno odżegnywałam się od jakiegokolwiek kupowania i poszłam na zakupy do własnej szafy.

2016
Sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej:

  • uporałam się z jakimkolwiek nadmiarem,
  • wiedziałam już dość precyzyjnie, jakiego rodzaju rzeczy chcę nosić i wiedziałam, jak znaleźć swój styl,
  • nauczyłam się (no, czasami miałam jeszcze kłopot), kiedy powinnam pozbyć się danej rzeczy z uwagi na stopień jej zniszczenia, co było dla mnie bardzo trudne,
  • potrzebowałam zrobić zakupy i wykorzystać to do wprowadzenia pewnych zmian w swoim stylu.

2017 – 2022
W kolejnych latach miałam już spokojną głowę i spokojną szafę. Mając całą paletę możliwości i narzędzi, czerpałam z niej na całego. Na przykład ostatnio znowu poszłam na zakupy do własnej szafy (tutaj znajdziesz efekt i moje nowe-stare zestawienia ubrań) i to było super!

Chcesz wiedzieć, jak prosto i efektownie łączyć ubrania w zestawy?

Wpadnij 20 października 2022, o 20:00 na darmowy webinar!

szafa

Jak przygotować swoją szafę na jesień?

To poradnik, w którym nie znajdziesz banalnych porad w stylu: zrób przegląd szafy, wyrzuć co niepotrzebne i odśwież zimowe buty. Mam poczucie, że takie sposoby masz w małym palcu, ale jeśli się mylę – koniecznie daj znać!

Zamiast tego zostawiam Ci kilka nieoczywistych kroków, których przejście pozwoli Ci wpuścić do szafy trochę świeżego, jesiennego powietrza!

⇒ 1 ⇐
Oddziel wyobrażenie o „idealnej sobie” od rzeczywistości

Mam koleżankę, która ma zawsze idealnie ułożone włosy i nienaganny makijaż. Ogromnie jej zazdrościłam tego wymuskanego wyglądu do momentu, gdy dowiedziałam się, że Ona CODZIENNIE poświęca ponad godzinę, żeby się do takiego stanu doprowadzić. Teraz nadal zazdroszczę, ale tylko trochę, ponieważ wiem, że sama nie chcę poświęcać aż tyle czasu na codzienne czesanie się i makijaż. Oczywiście, „idealna” ja w wyobrażeniach tak by robiła, ale ja nie muszę być idealna. To mój wybór. Nikt mnie do niego nie przymusił. Nie chcę być najlepszą wersją siebie (cokolwiek to oznacza), wolę być autentyczna.

Dlatego staram się o tym pamiętać i oddzielać wyobrażenie o sobie „idealnej”, biegającej na co dzień w szpilkach i ołówkowej spódnicy (a wyglądam w nich świetnie ;)) od ubrań, które w rzeczywistości wybieram w prawdziwym życiu.

⇒ 2 ⇐
Jakie ubrania nosisz naprawdę?

Kiedyś, gdy nie miałam ani jednej porządnej jesiennej spódnicy czy sukienki, wpisywałam takie odruchowo na listę zakupów. Aż do momentu, gdy uświadomiłam sobie, że na co dzień ja przecież jestem spodniarą. Choć lubię wyobrażać sobie siebie w pięknych sukienkach, ubierając się rano – wybieram spodnie. 

I nawet jeśli kupię spódnicę, z reguły nadal rano sięgnę po spodnie i miękki sweter. Bo tak już mam, taka jestem, tak lubię, tak mi wygodnie, a wygoda jest dla mnie ważna. I dlatego, zamiast kupić spódnicę, żeby wpasować się w pewne wyobrażenia na swój temat, poszukam spodni. Bo wiem, że co innego noszę naprawdę.

Jakie ubrania nosisz naprawdę, wiesz?

⇒ 3 ⇐
Jaki jest Twój rzeczywisty styl życia?

Kiedyś, gdy odeszłam z etatu na rzecz wprowadzenia własnych firm, zmienił się również mój styl ubierania się. Porzuciłam prawie zupełnie eleganckie zestawy na rzecz jeansów i reszty mocno casualowych ubrań, formalne stylizacje zostawiając wyłącznie na spotkania z Klientami czy wizyty w sądzie. W międzyczasie firmy się rozrosły, zaczęłam prowadzić szkolenia, częściej (praktycznie codziennie) mieć styczność z Klientami w biurze itp. To wszystko sprawiło, że mój codzienny styl znowu się zmienił, ponieważ zmienił się mój styl życia.

Szczególnie w ostatnich latach, gdy nasz tryb życia znacząco faluje. Pokazała to chociażby pandemia, po której zmieniliśmy (nie wszyscy, ale wiele z nas) tryb pracy na zdalny lub mieszany. I to jest coś bardzo naturalnego. To, co było akceptowalne w zeszłym roku czy sezonie, dziś przestaje odpowiadać. I nie mam tu na myśli modowych trendów, ale styl życia. To ubrania mają pasować do stylu życia, nie odwrotnie!

To jest istotna kwestia, nad którą warto się pochylić np. przy okazji sezonowych porządków w szafie, ponieważ wtedy jest zwyczajnie najwygodniej.

⇒ 4 ⇐
Ubrania to nie wszystko!

Paznokcie, włosy, makijaż, buty, akcesoria. O pielęgnacji nie będę pisać, to truizm. A jednak częściej widzę kobiety w pięknym ubraniu, niż takie z zadbanymi paznokciami czy naprawdę zdrowo wyglądającymi włosami. I zadbane wcale nie oznaczają pomalowane czy pofarbowane i z najmodniejszym cięciem sezonu.

Pieniędzy wydanych na pielęgnację „nie widać” tak od razu – nową marynarkę tak. Przyznaję, że samej nie zawsze o tym pamiętam, ale lubię o to dbać dla siebie samej. Dlatego wolę wydać więcej na konsultacje u trycholożki czy masaż, niż na nowe buty.

⇒ 5 ⇐
Nie kupuj, żeby mieć

Przydałaby mi się spódnica.
Przydałby mi się nowy sweter.
Przydałoby i się to i tamto…
Przydałoby się czy jest nieodzowne?

To pytanie po prostu trzeba sobie zadać zwłaszcza, gdy się dysponuje niewielkim budżetem.

Przykład z mojej szafy wzięty to zimowe kozaki. Pamiętam, że kilka lat temu postanowiłam nie kupować nowych kozaków, tylko donosić stare (już kilkuletnie), bo uświadomiłam sobie, że tak naprawdę to poruszam się po mieście głównie samochodem (albo komunikacją miejską, ale nie na długie dystanse) i w zeszłym roku kozaki miałam na sobie dosłownie kilka dni w ciągu całej zimy. A na co dzień chodziłam w sztybletach lub botkach. Nie kupiłam kozaków, dopóki stare dosłownie się nie rozpadły Nie kupię tylko po to, żeby mieć.

⇒ 6 ⇐
Nie bój się zwykłych ubrań!

Jak się człowiek naczyta i naogląda banałów w stylu: podrasuj swój styl jesienią nową, szałową apaszką, cekinową spódnicą czy innym wyrazistym ubraniem to łatwo wpaść w poczucie, że moje ubrania są takie zwykłe, takie bezbarwne, takie za normalne…

Wtedy się chce nowych kolorów, wzorów, akcesoriów. Ale nie tych, co się już ma, tylko nowych. Nowe, kupuj nowe – krzyczy mózg! ;) Doceń swoje zwykłe ubrania. Te, które lubisz. Te, które wybierasz na co dzień. Te, które dają Ci komfort i poczucie bycia dobrze ubraną, cokolwiek to dla Ciebie oznacza.

⇒ 7 ⇐
Nie bój się być stylową!

Pamiętaj tylko, że styl to coś więcej, niż wyrazistość (w której, rzecz jasna, nie ma niczego złego!). Bycie stylową to też coś więcej, niż ubieranie się w konkretnym, nazwanym stylu – paryskim, romantycznym czy boho.

Kiedy ostatnio pomyślałaś o kimś, że „ma swój styl”? Serio pytam. Jeśli możesz, spróbuj sobie przypomnieć. Pamiętam kilka takich sytuacji – gdy teraz o nich myślę i rozkładam na czynniki pierwsze to widzę klarownie, że „ma swój styl” oznaczało dla mnie jedną z tych 3 rzeczy:

  • pewność siebie, z jaką ktoś się nosił (jak to jest ważne!),
  • powtarzalność (kolory, fasony, kroje, sposoby zestawiania ubrań)!
  • wyrazisty element, ale zawsze ten sam lub bardzo podobny (szal, biżuteria, makijaż, formuła ubrania itp.)

Co to dla Ciebie znaczy być stylową? Opisz to, określ dokładnie, a dopiero potem poszukaj tego w sobie, w swojej szafie. Jestem przekonana, że to styl to coś, co się ODKRYWA, nie kupuje.

Mam szczerą nadzieję, że te kilka kroków pomoże Ci przygotować szafę na jesień. Jeśli tekst jest przydatny, daj proszę znać w komentarzach. To dla mnie ważna informacja zwrotna. Dziękuję!

PS Jeśli wybierasz się na zakupy, może przyda Ci się kilka porad jak się mądrze inspirować.

Sprawdź Także

5 12 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
108 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia

Muszę Kasiu kupić twoją książkę, inspiruje się twoim stylem ale ciężko mi przedstawić się na taki drastyczny minimalizm szafy, może rady z książki mi pomogą

Ania

Bardzo ciekawy i inspirujący jest ten tekst, dosłownie 1 godzinę temu skończyłam sprzątać szafę na jesień, jest coraz lepiej :)

Kasia

Świetny jest ten sweter na zdjęciu, da się go gdzieś kupić? Cierpię na brak porządnych i ładnych swetrów.

Katarzyna Kędzierska

Nie wiem, niestety, ale sporo modeli wrzucałam do ostatniego poradnika zakupowego: https://simplicite.pl/jesienny-subiektywny-poradnik-zakupowy-czesc-14-swetry/.

Bacha_we_mgle

Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i staram się inspirować. Nie wiem co prawda, czy kiedyś dojdę do etapu pełnego zadowolenia ze swojej szafy, ale zdaje mi się, że całkiem niechcący znalazłam się na dobrej drodze ;-). Przenosiłam się ostatnio ze względu na pracę. Nie musiałam troszczyć się o meble i inne większe rzeczy, więc stwierdziłam, że na początek wezmę ze sobą tylko minimum ubrań. Spakowałam się w walizkę i torbę na ramię. Wybrałam więc tylko te rzeczy, które moim zdaniem nadawały się do pracy i kilka sztuk odzieży po domu. Byłam przekonana, że nie później niż po tygodniu będę musiała albo prosić kogoś o dosłanie reszty garderoby, albo biec na zakupy… Minął miesiąc, a ja nie odczuwam potrzeby dokupienia czegokolwiek. No, poza butami jesiennymi, ale to dlatego, że zeszłoroczne się zużyły :)… I udało mi się wreszcie kupić wymarzony płaszcz zimowy! 80% wełny, poszewka wiskozowa i nie zrujnował moich finansów <3

I to jest mega!!! Cudowny przykład, jak ograniczenie wyboru działa :).

Szo

Zdradź proszę, co to za płaszcz :)

Bacha_we_mgle

Kupiłam z firmy Jass (mają stronę internetową, ale ja kupowałam stacjonarnie) model 2412 :)…

Gosia

„Przy szyi stójka z odpinanym obszyciem z naturalnego lisa w kolorze tkaniny” ;(

Bacha_we_mgle

Że lisek, czy że stójka? Ja fanką stójek nie jestem, z futerkiem tym bardziej (kwestie estetyczne, nie światopoglądowe – sądziłam, że mi nie będzie pasowała) – normalnie bym nie mierzyła, ale cena przeważyła i okazało się, że nie wyglądam źle. Inne płaszcze tej firmy są bez takich dodatków, a wydają się porządne. Przynajmniej nie pakują poliestrowej podszewki.

Gosia

Sam płaszczyk spoko, na prawdę ładny, z fajnym składem…tylko futro, tyle firm teraz rezygnuje z prawdziwego na rzecz sztucznego, że aż szkoda, że taka polska firma tego nie popiera…

iwona

ja akurat nie kupiłabym ze sztucznym…Albo prawdziwy albo wcale.

Gosia

Dla mnie ważniejsze jest życie zwierząt niż futro wokół szyi…

Katarzyna Kędzierska

Hmm, też mam problem z kupieniem czegoś od firmy, która sprzedaje futra… :(

Granda

Mam identycznie z sukienkami. Oglądam i chcę mieć, a rano ZAWSZE zakładam spodnie. Nawet jeśli dzień wcześniej przyszykuję sukienkę:D Ciągle jeszcze nie mogę tego przeboleć:P

bbika

Ja jestem jeszcze na etapie łudzenia się i postanowienia, że to się zmieni i zacznę chodzić w spódnicach :D

Świeczek

Polecam, wchodzi w krew ;) A najlepiej po prostu nie mieć tych spodni do wyboru ;)

Katarzyna Kędzierska

Ale skoro lubię spodnie, to po co to zmieniać? ;)

Świeczek

Tak tylko mówię ;)

Katarzyna Kędzierska

:))

Ta Mana

Ej ja też tak mam alennksze spódnice! One dodają pewności siebie!!! Ok zasada jest taka trzeba znaleźć odpowiednią długość która się lubi i fason. Mój ulubiony to sakolana i zapięcie w pasie. Dwa – wzór musi być niepowtarzalny coś co pasuje do conajmniej 3 gładkich swetrów i conajmniej jednej koszuli. Spódnica musi dobrze pasować do 2 pae twoich ulubionych butów. To dego jeszcze rajstopy (lepiej też takie wyodne co nie ślizgają się nie spadają. Ja zawsze szukam takich trochę bardziej uciekających tyłek nie dość że wyszczuplaja to CZUC jakby się nosiło spodnie). No i kieca ma być wygodna. Jak uciska gniecie się Zawadzka albo elektryzuje i wogole jesli trzeba o niej pamiętać to… Koniec romansu:)

Luiza

Witam w klubie :) Dla mnie spodnie to wygoda.

Ania

Hej jakos tego nie łapie wszystkiego w całość. Czyli te ubrania w szafie na drugim zdjęciu to wszystkie Twoje ubrania ? Na zdjeciach widać ich duzo wiecej :(

Katarzyna Kędzierska

Na tym drugim zdjęciu widać większość ubrań, które wybrałam do letniej capsule wardrobe. Nie, to nie są absolutnie wszystkie moje ubrania.

Ania

Czyli jednak… To w takim razie podziwiam bo nie dałabym rady z jedną koszulką z krótkim rękawem latem. Zakładając że to nie wszystkie czyli masz np 2 albo 3 to i tak szacun. Chyba jeszcze troche pracy przede mną..

IVONA

W tym tygodniu planuję zająć się swoją szafą… wiem, że czeka mnie sporo pracy ;)

Millie Kronenberger

A ja ostatnio miałam odwrotnie (punkt 2) – stwierdziłam, że przydałyby mi się spodnie, bo przecież trzeba jakieś mieć, a jedyne jakie miałam (zresztą bardziej legginsy/getry niż spodnie) już się nie nadają do chodzenia „po mieście”. Więc chodziłam po sklepach i mierzyłam, ale w ogóle mi to nie pasowało i doszłam do wniosku, że przecież i tak pewnie będę zakładać co innego – więc kupiłam spódnicę (moja trzecia) i sukienkę z długim rękawem (moja pierwsza, nareszcie sukienka na zimę). I jestem bardzo zadowolona! :D Chyba często nam się wydaje, że coś potrzebne, bo po prostu każdy ma to w szafie, a przecież nie trzeba nosić wszystkich elementów garderoby jakie istnieją, nawet tak popularnych jak spódnica albo spodnie :) Bardzo przydatny wpis! :)

Anna M.

Kasiu bardzo mi imponujesz. Bardzo chciałabym dojść do twojego poziomu minimalizmu. Niestety jestem mało odporna na pokusy. Poza tym mam dużo dobrej jakości rzeczy, których nie noszę od wielu lat, a szkoda mi ich wyrzucić. Np. mam kilka par pięknych skórzanych butów na obcasie, kozaki mało noszone na obcasie, botki na szpilce, czółenka na słupku 5 cm. Niestety choć super w nich wyglądam nie noszę ich, bo do pracy jeżdżę na rowerze albo chodzę na piechotę. Poza tym od chodzenia na obcasach boli mnie kręgosłup. A do tego mam dużo obowiązków domowych i np. często dźwigam zakupy i w obcasach mi niewygodnie. Nie mam więc gdzie ich nosić ale cały czas sobie myślę że dobrze mieć w szafie takie klasyki jakby trafiło się jakieś wyjście. Tymczasem na co dzień wybieram kozaki i buty na niewielkim obcasie. Zeszłej zimy nosiłam kozaki – bardzo wygodne – które dostałam w prezencie od sąsiadki, która robiła porządek w szafie. I tak sie zablokowałam. Wystawiłam moje buty na sprzedaż ale nikt nie chce ich kupić. Nie mam komu oddać bo np. te osoby którym oddaję rzeczy przyjmują tylko wygodne buty. No i w ten sposób nie mogę pozbyć się rzeczy raz a dobrze. Błędne koło. Pozdrawiam Cię serdecznie – czytelniczka.

Katarzyna Kędzierska

Aniu, sporo o tym, o czym opowiadasz, napisałam w książce. Wbrew pozorom, pozbywanie się rzeczy bywa dużo trudniejsze, niż ich kupowanie i wymaga więcej energii. Zobacz jednak, masz świadomość tego, z czym się borykasz. To pierwszy, najważniejszy krok. Zrób kolejny, choćby najmniejszy. Może oddasz kozaki np. do domu samotnej matki?

MM

Dzień dobry. Staram się być ubraniową minimalistką. Ostatnio bardzo schudłam po ciąży. Mam 10 kg mniej niż przed ciążą i wszystko jest na mnie za duże. Najgorsze ze 3 zimowe płaszcze i 3 pary skórzanych kozaków są za duże i wyglądam komicznie. Spodnie spadają. Bielizna za duża. Możesz mi coś poradzić? Nie chce wszystkiego wyrzucać i kupować nowych ubrań. Nie wiem co robić.

Katarzyna Kędzierska

MM trudna sprawa, faktycznie. Widzę tylko 2 wyjścia, albo spróbujesz sprzedać część za dużych rzeczy i za odzyskane kwoty kupić coś nowego, albo zanieś je do krawcowej/szewca i zapytaj, czy coś da się zrobić. W przypadku ubrań zmniejszenie nie powinno być problemem. Przy płaszczu i kozakach nie wiem. Na pewno cholewkę można zmniejszyć, nie wiem jak z rozmiarem stopy, ale ten zakładam się nie zmniejszył. Przy bieliźnie faktycznie może być trudno i tu pewnie ciężko będzie coś wymyślić.

Ania

Mój mąż schudł od stycznia 15 koło.Wszystkie ubrania były o 2 lub 3 rozmiary za duże. Mieliśmy problem, bo to pracy chodzi w bardzo oficjalnym stroju, a miał nowiutkie koszule i garnitury paru drogich marek. Znaleźliśmy cudowną krawcową, która przerobiła 2 garnitury, 2 marynarki, 7 par spodni i 11 koszul! Zrobiła to tak fachowo,że nie ma śladu po przeróbkach. Radzę poszukać lokalnie dobrego fachowca, najlepiej drogą pantoflową, z polecenia:)

Ania

Miało być 15 kilo :)

Luiza

Ja oddałam pod koniec lata sukienkę do krawcowej, aby przerobiła mi ją na spódnicę, ponieważ podoba mi się, a szkoda było mi oddawać.

Ciekawy tekst :) Ja nie mam oporu z wyrzucaniem wszystkiego co się da w ostatnich latach, natomiast i książka i wpisy pomogły mi w kilku kwestiach :) Dziękuję i powodzenia.

Cała przyjemność po mojej stronie!

Tekst przydatny, nawet bardzo, aczkolwiek ja nie potrafię się zmobilizować, żeby zrobić porządek w mojej szafie. Musiałabym wszystko, absolutnie wszystko wywalić z niej na kanapę, a potem sukcesywnie każdą rzecz przejrzeć, ubrać w razie konieczności i zdecydować. Robota na kilka godzin, których w chwili obecnej nie mam. A z uwagi na wielkość naszego mieszkania, nie mam szansy podzielić tego na kilka dni, bo gdzieś musimy mieszkać. Myślę, że w końcu się za to zabiorę, nie mam wyjścia, ale na chwilę obecną odkładam to jak mogę, na później.

Kasiu, jeśli naprawdę tego chcesz, zacznij od jednej półki. To Ci nie zajmie kilku godzin, a zaczniesz się posuwać do przodu. Jeśli nie jesteś w stanie wygospodarować tyle czasu/chęci to niestety pachnie wymówkami… ;).

W sumie masz rację. Rzeczywiście często odkładam coś posiłkując się wymówkami tylko po to, żeby tego nie robić. Zacznę już dzisiaj, od jednej półki. Zobaczymy jak pójdzie dalej :)

iwona

a ja mam radę z kategorii hardcore :-)
Wykorzystaj chwilowe maksymalne wkurzenie na bajzel w szafie i wywal z niej wszystko. Jak już będzie leżało na podłodze zajmując cały pokój, to po prostu będziesz musiała się tym zająć, bo będzie kuło w oczy :-)

Katarzyna Seredin-Kolarczyk

U mnie to się raczej nie sprawdzi. Jak wspomniałam, mam małe mieszkanie i taka akcja mogłaby się skończyć wciśnięciem wszystkiego na siłę do szafy, żeby móc spokojnie usiąść na kanapie…

Ruda

W tym roku kupiłam tylko jedną bluzkę do pracy i buty robocze – do chodzenia po ogrodzie. Wg. listy zrobionej kilka miesięcy temu czeka mnie jeszcze zakup paska, czarnych spodni i butów zimowych (może białej koszuli, ale widzę, że daję sobie bez niej radę). Niemniej jednak najbardziej boli mnie to, że w szafie jest kilka ubrań, które chciałabym wyrzucić, ale jeszcze nie są zniszczone i w zasadzie pasują do całej szafy. I zmuszam się do noszenia ich przynajmniej kilka razy w miesiącu mając nadzieję, że się wreszcie zniszczą.

olga

O właśnie, mam podobnie… Gdzieś mi się w tekście przewinęło cos o świadomości, kiedy należy dana rzecz wyrzucić i co to znaczy, że jest zniszczona. Może by ten watek podciągnąć? Kiedys kupowałam używane ubrania na allegro i parę razy mocno się nacięłam ( ąz wyleczyłam się z allegro) – w opisie stan bdb, a przyszły mi jakies szmaty…

Ruda

Za zazwyczaj potrzebuję oceny drugiej osoby, która mi powie, że dana rzecz jest już zniszczona. Częstokroć nie widzę tego, dla mnie ulubione ubranie ciągle wygląda jak nowe, podczas gdy naprawdę już pora się z nim pożegnać.

Katarzyna Kędzierska

Ok, napiszę w takim razie. Sama nadal się z tym borykam.

Kasia

Oooo, to właśnie jest mój największy problem. Nigdy nie potrafię ocenić czy dana rzecz jest już na tyle zniszczona ,że powinnam ją wymienić. Mam parę takich rzeczy, których nie lubię już nosić ale mam problem z oceną czy są na tyle zniszczone,że powinnam je wyrzucić czy może jeszcze mogłabym je sprzedać lub komuś podarować. Bardzo lubię kupować ubrania z porządnych materiałów i z reguły nie ulegają one szybkiemu zniszczeniu ale gdzie jest ta granica zużycia? Jak patrzą na to inni w kontekście sprzedaży/zakupu używanych ubrań? Wiadomo, że nigdy bym nie sprzedała zmechaconego swetra czy bluzki z dziurami aczkolwiek co jeśli np. dany materiał straci intensywność wybarwienia?

Marta

Ja jak oceniam,to zastanawiam się czy kupiłabym taką rzecz w second handzie. Jeśli nie,to znaczy,że do wyrzucenia

Anna

Mam tak samo. I jeszcze przywiązuję się do ubrań i ….naprawdę nie umiem wyrzucić

Magda

Dziekuje ci bardzo, tekst przyszedl w idealnym momencie, wlasnie chcialam kupowac kolejne ciuchy bo orzydaloby sie. Ale przydaloby sie nie oznacza potrzebuje. Bo nie potrzebuje. Zludny minimalizm chowajacy sie za kupie drozsze, lepszej jakosci ale nadal kupie.

Świeczek

Podoba mi się tam myśl, żeby nie robić zakupów pod kątem kogoś, kim chce się być – a nie siebie. Choć uważam jednocześnie, że nie wszystkie dążenia są czymś złym – np. jeśli systematycznie chcę poprawiać swoje zdolności makijażowe (i uczę się po jednej rzeczy na raz, kupując jeden nowy kosmetyk na raz), to tak samo nasz styl może ewoluować, i można mieć jakieś wyobrażenie co do tego, jak chcemy,b y ta ewolucja przebiegała. Ale to też musi być rozsądnie i małymi krokami.

Katarzyna Kędzierska

No jasne, że dążenia nie są czymś złym. Uważam, że to, o czym piszesz to zupełnie coś innego. Nie dążenie do bycia kimś innym, tylko praca nad sobą.

Świeczek

Po prostu chciałam to jakoś rozgraniczyć -pewnie najbardziej dla samej siebie :)

Karo (pinchofsalt)

jest ciężko, ale jako byłej zakupoholiczce od dwóch lat wyznającej minimalizm jest i tak dużo lepiej, niż było :) u mnie nie problem jest z wyrzucaniem, ale z tak dramatycznie skutecznym pozbywaniem się, że później nic nie robię tylko kupuję i kupuję…

To się nazywa efekt jojo ;), sporo o nim piszę w książce ;).

Wiem, książkę przeczytałam zaraz po premierze. Co więcej, nawet mój mąż zaczął podczytywać ;)

Iza P

Super wskazówki.Staram sie dobrze przemyślec kazdy zakup.Mam pytanie co to za ślizzny zegarek na zdjeciu?

Katarzyna Kędzierska

Izo, nie wiem, niestety.

Alina

cluse

Malwina Reszczyńska

Timex, mam identyczny ;)

Ania Kalemba

Świetne rady! Muszę się nad tym poważnie zastanowić! :)

askadasuna.blogspot.com

Właśnie dzisiaj przeglądałam szafki pod kątem ubrań i butów na jesień i… Pozbyłam się ochoty na kupowanie nowych rzeczy, bo dotarło do mnie, że buty z zeszłego roku są ok, wymagają jedynie wymiany flekow (20 zł zamiast 200 zł za nowe buty), a ubrań na jesień mam mało, ale to mi wystarczy:)
Zgadzam się z tym, że ubrania trzeba dobierać do stylu życia. Podobnie jak Ty uwielbiam wyobrażać sobie siebie w sukienkach, ale też na co dzień noszę spodnie, bo tak lubię. Dzięki tymczasowej pracy w takim a nie innym miejscu mam okazję donosić moje ciuchy z kategorii 'wszystko z nimi ok, ale drugi raz bym nie kupiła’.
Bardzo chętnie poczytam o zakupowym/ubraniowym detoksie. Myślę, że w pewnym sensie zaczęłam coś takiego obecnie uskuteczniać i jestem ciekawa doświadczeń innych osób:)

Daag

Ja uwielbiam swoja zimową kapsułkę:) Przez ostatnią zimę uważnie testowałam ciuchy które mam i szukałam swojego stylu. Potem, po zimie, pozbyłam się wszystkiego co nie jest „moje”, zrobiłam listę brakujących rzeczy i pomału przez ostatnie pół roku kupowałam tylko to co mi niezbędne, „moje” i wysokiej jakości, najlepszej na jaką mnie stac. Cieszę się jak dziecko co rano jak otwieram szafę. Jednak mam jeszcze taki wewnętrzny opór przed ubieraniem na co dzień dobrych jakosciowo, droższych rzeczy. Żeby było jasne – pracuję wśród ludzi, pracę mam „niebrudzącą”, rzeczy mam wygodne, ładne, noszenie ich daje mi dużo dobrej energii, ale w głowie siedzi jakiś cień, który mi mówi że nie zasługuję na to, i takie tam, różne „przeciw”. To pewnie tylko mój problem.
Ale co tam, teraz przez następne pół roku mam zamiar to samo zrobic z szafą letnią, mam nadzieję że dojrzeję też jakoś do tego, by się ucieszyc nie tylko fajnymi ciuszkami, dobrze zorganizowaną sensowną szafą, ale też samą sobą.

askadasuna.blogspot.com

Z tym sprzeciwem mam bardzo podobnie – dobre jakościowo ubrania i moje ulubione ubrania nadal troszkę mi szkoda zakładać na co dzień, ale powtarzam sobie, że ubrania mają służyć nam i nie można ich chomikowac w szafie na potem.

Marta

Też tak mam :). Mało tego mam jeszcze coś takiego, że oszczędzam te dobre rzeczy, ponieważ bardzo je lubię, dobrze się w nich czuję i mam jakąś taką wewnętrzną obawę, że jak się zniszczą to nie znajdę czegoś podobnego albo nie będzie mnie na to stać. To jest bardzo złudne. Okazuje się potem, że taki ciuch wyszedł z mody np. fason spodni :( Walczę z tym.

Katarzyna Kędzierska

Daag, a kto zasługuje, jak nie Ty!! Zrobiłaś świetną robotę, moje ogromne gratulacje. Mało która babeczka może napisać „cieszę się jak dziecko co rano jak otwieram szafę” ;). Zasłużyłaś!!

makate

Kasiu! dzięki za poradnik – trafił u mnie na idealny moment. Wczoraj zrobiłam porządki w jesiennej szafie, zostały mi tylko do przejrzenia wierzchnie okrycia i buty. Zbierałam się do tego już od kilku dni, ale w końcu Twój tekst był ostatecznym impulsem ;) Ja jestem chyba na takim etapie jak ty byłaś rok-dwa lata temu. To znaczy miałam jeszcze trochę nadmiaru, ale już nie tak wiele jak w poprzednich latach. Potrzebowałam głównie podjąć decyzję, które rzeczy są już na tyle zniszczone lub na tyle dalekie od mojego stylu, że decyduję się na ich oddanie/wyrzucenie.
Bardzo pomocne okazało się dla mnie pytanie „Przydałoby się czy jest nieodzowne?”. Otóż chciałam kupić sobie jesienną sukienkę. Nadal trochę chcę, ale odkryłam, że mam sześć sukienek które mogę nosić o tej porze roku! SZEŚĆ! Po jednej na każdy dzień tygodnia, a przecież mam jeszcze spodnie i spódnice ;) Mam upatrzoną jedną piękną sukienkę polskiej marki, która jest w wymarzonym i rzadko dostępnym kolorze, więc nie podjęłam jeszcze ostateczne decyzji, czy z niej zrezygnuję, ale do czego zmierzam – odkryłam, że gdybym np. nie miała żadnych pieniędzy żeby coś sobie teraz kupić, to dałabym radę. A przed przeglądem szafy sądziłam że to na pewno nie będzie możliwe ;)
Tak jak pisałam – nie wyciągnęłam jeszcze jesienno-zimowych okryć i butów, a pamiętam, że bardzo potrzebuję kozaków (stare się rozpadły, tak długo nosiłam, ha! ;) i ciepłego płaszcza lub kurtki (jeszcze rozważam co wybrać). I uświadomiłam sobie, że jeśli zrezygnuję z kupowania swetra („przydałby się” ale nie jest niezbędny) czy właśnie tej sukienki – to na buty czy płaszcz będę miała większą kwotę i będę mogła sobie pozwolić na naprawdę porządną jakość.

Kalina

Bardzo przydatny tekst! Proszę o więcej! Ja mam ostatnio ze swetrami, że chciałaby ich więcej i więcej ;)

Gosia

Ja się Kasiu zastanawiam wg jakiego szablonu poukładać ciuchy w mojej szafie, czy kolorystycznie (tak kiedyś miałam i już na pierwszy rzut oka wprowadza to porządek do szafy), czy jednak np. rękawami: bluzki bez rękawów, z krótkim rękawem, z długim….sama nie wiem, co jest bardziej funkcjonalne i co wprowadza ład do szafy i łatwość wyboru.

Katarzyna Kędzierska

Osobiście mam za mało ubrań, żeby je układać kolorami, poza tym ten system zawsze wydawał mi się ładny wizualnie, ale zupełnie niepraktyczny. Bardziej mi odpowiada układanie ubrań zgodnie z ich funkcją: spodnie obok siebie, podobnie spódnice, marynarki, koszulki z krótkim rękawem itp.

Gosia

Ja akurat spodnie mam osobno na półce, sukienki na wieszakach (spódnicę mam tylko 1), ale chodzi mi bardziej o koszule, koszulki, bluzki: czy rękawami, czy kolorami ;)

iwona

Gosiu, ja wieszam jednocześnie rodzajem i kolorem (jeśli oczywiście nie są to pojedyncze rzeczy z danego rodzaju), czyli: swetry razem od jasnego do ciemnego, spodnie razem, od jasnych do ciemnych itd. Bluzki i koszule razem, kolorystycznie, ale już bez podziału na krótki i długi rękaw (bo i po co, jak nie jest to zatrważająca ilość i tak będą wszystkie widoczne)
Zaznaczę tylko, że wszystkie ubrania mam na wieszakach, to bardzo ułatwia.

Marta

Ja bardzo podobnie układam :) też rodzajem i kolorami

Izabela K.

Ja łączę te dwie metody – układam przede wszystkim kolorami, ale w ramach koloru sortuję jeszcze wg długości rękawa, od ramiączek, przez krótki rękaw, po długi. Na koniec „koloru” trafiają marynarki i jakieś lżejsze okrycia wierzchnie :-) Chociaż moim zdaniem już samo układanie kolorami „robi robotę” i szafa wygląda schludnie. Tu możesz podpatrzeć: https://www.instagram.com/p/BEfeRj8ipY0/ i https://www.instagram.com/p/_4IqbVCpaR/

askadasuna.blogspot.com

A co myślicie o płaszczach na jesień wykonanych z flauszu?

To zależy, z czego ten flausz. Może być wełniany, może być z mieszanek wełny i syntetyku, a czasami nawet zupełnie syntetyczny. Zawsze sprawdzam, albo pytam o dokładny skład tkaniny.

Justyna Hinz

Przeczytałam uważnie wszystkie ostatnie posty, jak i te trochę starsze o rodzajach materiałów. I wreszcie dzięki tobie po raz pierwszym chyba od dzieciństwa mam w szafie sweter z prawdziwej wełny! Myślałam, że takich już nie ma, bo co roku to samo szukanie w sklepach i internecie, żeby się przekonać, że wszędzie króluje akryl :( który wytrzymuje jeden sezon i robi się paskudny. Już czekam na wypłatę, bo poluję jeszcze na drugi taki sam, a w międzyczasie szukam ciepłej bluzy, z bawełny, naprawdę grubej. Będzie poradnik o bluzach? :) A jeśli nie to może przynajmniej masz/miałaś jakąś i możesz mi coś polecić? No nic, zupełnie nic nie mogę znaleźć.
Pozdrawiam!

Justyna, osobiście polecam bluzę Risk made in Warsaw. Zwykła, bawełniana, szara, grubsza, z kapturem. Kupiłam ją na długo zanim zaczęłam jeszcze prowadzić bloga i jestem bardzo zadowolona z jakości. Niedługo planuję wrzucić na bloga szczegółową recenzję, będę pisać o tych trafionych i mniej trafionych zakupach.

Znalazłam zwykłą ciepłą bluzę na stronie z artykułami BHP ;) ale przy okazji zakochałam się w jednej Riskowej. Chyba się skuszę. Dziękuję!

Moja się nazywa bodajże Call me princess, a Twoja?

Właśnie ta wpadła mi w oko :) kaptur wygląda na duży, a zawsze mam ten problem, że kaptury są za małe. Mam bardzo długie włosy i związane w kok zajmują dużo miejsca, każdy kaptur sięga mi do połowy głowy :D Skoro mówisz, że dobra jakość to rozważę zakup.

Jeszcze zerknij na bluzę Miś you, czy jakoś tak. Gdybym nie miała swojej, to pewnie wybrałabym tą, bo jest rozpinana i ma kieszenie. Poza tym, w ten weekend z kuponami z Twojego Stylu jest rabat 20% na ubrania Riska. Chyba powinni mi zacząć płacić za reklamę ;)))).

Oczywiście obejrzałam wszystkie :D Czaję się z Riska na marynarkę lub sukienkę, do bluz do tej pory nie zaglądałam, bo dopiero teraz kompletuję jesienną szafę. Jeszcze poczekam, chyba sprawię sobie prezent na święta.

Weronika Tomczak

Jesienią chciałabym uzupełnić szafę o dobrej jakości skarpetki i rajstopy. Nie ukrywam, że mam z tym problem i przydałby się poradnik zakupowy dotyczący tej części garderoby.

Joanna

Duży wybór skarpet wełnianych w dobrej cenie ma Steven (na Allegro taniej). Estera ma bardzo fajne, takie grubsze bambusowe plus różne premium (wełna, kaszmir).

Gosia

Dzięki Dziewczyny! Niby taka drobnostka, ale może zagmatwać w głowie ;)

Gosia

Kasiu, chcialam zapytac, jak po czasie oceniasz jakosc kaszmirowych swetrow z La Redoute. Kupilam ostatnio w promocji, ale nie jestem przekonana czy zatrzymac, czy oddac. Wydaja mi sie lichsze, niz swetry z Uniqlo (chociaz tam niestety promocje trzeba sobie „wychodzic” i nie zawsze uda sie trafic w kolor), nie jestem tez osoba, ktora pralaby takie rzeczy recznie.

Katarzyna Kędzierska

Gosiu, nie mam porównania z Uniqlo więc trudno mi się wypowiedzieć. Ja jestem ze swojego bardzo zadowolona, po praniu zrobił się jeszcze bardziej milutki, a po dwóch goleniach golarką do ubrań praktycznie się nie kulkuje. Przy czym, ja piorę tylko ręcznie, choć bardzo rzadko.

Gosia

Mam swetry z obu sklepów kupione przed kilku laty i z Uniqlo w zeszłym sezonie. La Redoute wydawał mi się mniej milusi i mięsisty, ale zdecydowanie mniej się kulkuje i w sumie go lubię. Uniqlo spadło też niestety z jakością, swetry z zeszłego sezonu wyglądają gorzej ni żte sprzed kilku lat, mam wrażenie że musze golić po każdym założeniu.

Kinga Kałuzińska

Świetny tekst! Bardzo podziwiam twoje podejście do minimalizmu mimo, że mi jeszcze daleko do takiej konsekwencji. Ale porządki co sezon to u mnie już tradycja i doskonale się sprawdza. I zupełnym przypadkiem – zebrała mi się kupka niepotrzebnych rzeczy. Znów. I jeśli chodzi o zakupy – to do końca roku planuje kupić zaledwie kilka rzeczy, ale absolutnie potrzebnych :D

Część Mnie

Super wpis, rewelacyjny poradnik i świetne wskazówki! :)

Ta Mana

bardzo fajny tekst. Chyba też mam podobnie. na jesień np. Odkryłam że najbardziej potrzebuje polaru (noszę go pod kurtka czy plaszczem gdy jest bardzo zimno) i to najlepszy zakup tej jesieni (w przeciwieństwie do Ciebie spędzam z godzinę na przesiadkach w drodze do pracy. A na widok ostatnio kupionej spódnicy ostatnio zabiło mi serce tak mocno że kupiłam. Nam 3 jesienne spódnice i 2 wiosenno letnie i jedna taka na oba sezony. Wszystkie kocham wszystkie noszę od paru lat i… To jest takie fajne uczucie gdy widzisz w sklepie rzecz o której wiesz że będziesz ją uwielbiać, a po dwoch latach stwierdzisz….ze tak. Uwielviasz ja od dwóch(lub więcej) lat i ta rzecz się nie niszczy :) To wtedy takie zakupy to czysta przyjemność :-) btw. Pamiętając twoje różne przygody z białymi tiszertami muszę nieodzownie polecić Cos lycocell. Ok. Może ją jestem zmarzluchem i noszę PODkoszulek pod swetry (mam wrażenie że jednak dużo osób tego nie robi nie wiem w sumie, a Ty nosisz?) Ale te podkoszulki są obłędne. Jak druga skóra. Tag go polubilam że nie dość że chce mieć 2-3 na zmianę to nie mam nawet ochoty wkładać sweterka lub bluzki bez podkoszulka (na ramiączka)! Dziwnosc i zmieszanie mnie ogarnęlo. W końcu rozumiem słowo PODkoszulek i mam ochotę używa go zamiast słowa t-szert :). Taki coś mnie w promocji zagiął i rozkochał, kto by pomyślał. Pozdrowienia (tak tak opisuje każde etapy, chomikom przyszłym-minimalistom przyda się w autorozwoju) :)

Dominika

Super tekst, dziękuję!

Luiza

Bardzo pożyteczny tekst. Już niedługo u mnie przetasowanie w szafach, czyli zmiana sezonu. Lubię to.

Kasia

Kasiu, ale piękne zdjęcia w tekście! Z przyjemnością przeczytałam i oglądałam. Uściski jesienne :)

Estera

Genialnie ujęłaś ten temat, bardzo podoba mi się takie podejście do szafy bardziej wnikliwie,
z szerszej perspektywy.
W tym roku też skupiłam się na oddzieleniu rzeczywistości od wyobrażeń w kontekście ilości moich ubrań. We wszystkich chodziłam, ale niektóre były wybierane zdecydowanie rzadziej. Zminimalizowałam ich ilość, a dodałam kilka bardziej praktycznych rzeczy, po które chętnie sięgam na codzień. To się u mnie świetnie sprawdziło! Zaczęłam bardziej „wsłuchiwać się” w swoje potrzeby, czego mi faktycznie brakuje, a co jest tylko zwyczajną zachcianką.
Moja szafa już jest przygotowana na jesień. Miło było „przytulić” ulubiony sweter o uśmiechnąć się na widok ciepłej jesiennej sukienki.. :)

Iwona

Dziękuję, dziękuję, dziękuję! W tym całym szaleństwie bycia modnym, „na czasie”, instagramowych gwiazd głos normalności! Można? Można! Też nie jestem radykalną minimalistką, (chyba odbijam sobie kryzysowe lata na szczęście minione) jednak wiele uczę się dzięki takim tekstom, a zwłaszcza nie czuję odmieńcem. Lepiej się od razu żyje!

anna

Twoje teksty pomagają mi w ograniczaniu niepotrzebnych zakupów za co jestem Tobie ogromnie wdzięczna. Naprawdę dajesz pozytywnego kopa i zmuszasz do przemyśleń. Dziękuję

Królowa Karo

Świetne i dające do myślenia wskazówki :) Jak znalazł przed skokiem w szaleństwo wyprzedaży.

Beata

Szafę mam ogarniętą, a po powrocie do sportu i poprawie sylwetki zwykła koszula i dżinsy leżą znakomicie. Dzisiaj dostałam informację o znizkach w moim ulubionym sklepie. Po chwili miałam już 4 rzeczy w koszyku i piekny 20 procentowy rabat. Chwila refleksji i nie wykonałąm tego ostatniego kliknięcia. Pomyślałam że moja szafa jest kompletna. Skończyło sie natomiast na kolejnym zakupie książek. Kocham czytać i kupować książki polskie i angielskie. Ostatnio też ” chodze na zakupy” do własnych półek i wybieram ksiązki do kolejnego przeczytania.

Beata

Przeczytałam z zainteresowaniem i myślę że powoli , mniej lub bardziej świadomie idę w dobrym kierunku . Nietrafionych lub nieprzemyślanych zakupów jest coraz mniej a kiedyś to był mój poważny problem.

Ula

Mam tak samo ze spodniami :) Ale tego lata kupiłam 4 nowe sukienki na wyprzedaży i to był dobry krok, bo bardzo często w nich chodziłam. A poza tym – im mam mniej (nie tylko ubrań i butów), tym lepiej się czuję :)

Joanna

Uwielbiam estetykę zdjęć na tym blogu :) Są takie czyste i „simple” ;)

Stefania

Dziękuję za ten tekst – jest bardzo dobry i potrzebny. Uwielbiam Twoje powiedzenie : idę do swojej szafy na zakupy. Postanowiłam tak zrobić, znalazłam starą wełnę i zrobiłam piękny, ciepły sweter ;-)

Dor

Kasiu, czytam Twój blog od lat i dzięki wskazówkom na przestrzeni lat jestem w końcu zadowolona z tego co mam, super poukładałaś mi w głowie:D W tym roku przez chorobę zmieniłam trochę rozmiar i zamiast lecieć do sklepu i kupować mnóstwo nowych rzeczy, np. noszę koszulki i sukienki, które kiedyś były oversize, teraz też pasują:) wiem, że potrzebuję większe spodnie – kupiłam dzinsy w sh, jedna parę, bo po co mi 3 pary jak moze waga niedługo znów spadnie.
Dzięki wielkie za wskazówki i powodzenia wszystkim w porządkach w szafie i spokoju w głowie :)

Magda

Kasiu, czytam cię, bo lubię, chociaż moja szafa jest innego rodzaju:) Tzn. wydaje mi się, że jest minimalistyczna na swój sposób. Składa się głównie z sukienek, z których większość mogę w Anglii nosić cały rok. Liczbę wierzchnich okryć i butów mam bardzo ograniczoną, tak by wszystko pasowało od wszystkiego. Dlatego tęsknię patrzę na te twoje kombinacje i myślę, żeby jednak jakąś nową dokupić dla odmiany, po dwóch latach od ostatniego razu! Pozdrawiam, Magda